Georgi Todorow – Nie nam, nie nam, a imieniu Twojemu

Print Friendly, PDF & Email

Nicefor.Info




Georgi Todorow

“Nie nam, nie nam, a imieniu Twojemu”

Świecka interpretacja historii przecenia jej „poziomy” wymiar (polityczny, ekonomiczny itp.) I nie docenia „pionowego” (duchowego, chrześcijańskiego, cerkiewnego). Historycy, mierząc zdarzenia za pomocą jedynie „poziomej” kreski, nieuchronnie interpretują je w fałszywy sposób. Zamieszanie w niektórych przypadkach dochodzi do punktu, w którym wydarzenia stają się nie do zniesienia dla samych historyków. Tak jest w przypadku jednego z fundamentalnych wydarzeń w nowej bułgarskiej historii – wyzwolenia Bułgarii z jarzma osmańskiego – które do dziś tworzą kompleksy nie tylko u bułgarskich historyków, ale także w naszej własnej psychologii ludowej.

Już od czasów Odrodzenia w XVIII-XIX koncepcje bułgarskiej historii stawały się coraz bardziej świeckie. Za największy skarb zostało uznane państwo narodowe, więc jarzmo osmańskie, które zlikwidowało państwo bułgarskie, jest uważane za najważniejsze i wszechobecne zło w naszej historii. Jak ogromny Lewiatan wpycha to wszystko inne w prawdziwą historyczną świadomość ludzi. Dla ówczesnych Bułgarów średniowieczne państwo bułgarskie nie było realne. Żadna bułgarska rodzina nie miała pamięci rodowej (genealogia, dokumenty, własność) od czasów przed jarzmem. A wczesne wieki pod Osmanami były czymś w rodzaju “wspomnienia”, mitologiczno-baśniowymi czasami żywiołów i pierwotnego chaosu, z którego wyłoniła się teraźniejszość. Nikt nie pamięta początku tego długiego okresu, co czyni go nieskończonym wstecz. Na tę doczesną bezgraniczność nakłada się jedna mitologiczna bezgraniczność – cierpnie. Tureckie jarzmo postrzegane jest w mitycznej świadomości Bułgarów jako nieustanna rzeź Bataku, jako bezgraniczne zło.

A skoro tak jest, to wyzwolenie od tego całkowitego zła, należy uznać za całkowite dobro. Państwo rosyjskie (sprawca wyzwolenia) daje państwu bułgarskiemu to bezgraniczne dobro i dar państwowości, którego nigdy nie można zwrócić. Na zawsze Rosja przekształca Bułgarię w kraj będący dłużnikiem ogromnego i nieskończonego długu moralnego. W związku z tym bułgarscy historycy mają dwie drogi – albo są zmuszeni do wychwalanie pod niebiosa Wyzwolicielki Rosji, albo do pohańbienia swojej duszy i oczerniania jej.

Zarówno jednemu państwu, jako całość, jak i pojedynczemu człowiekowi trudno jest żyć z nieskończonym i nieodwołalnym długiem. A ponieważ Bułgaria nie mogła odwzajemnić gestu – stosunki wydają się skazane na nierówność. Co więcej, jeśli dodać prawie 200 000 Rosjan, którzy przelali krew za wolność Bułgarii, niczego nie można do tego porównać. Uzyskuje się kompleks niekończącej się wdzięczności.

Kompleks ten idzie w dwóch kierunkach.

Pierwszy z nich ma na celu przecenienie wkładu Bułgarii w wyzwolenie, a w szczególności roli powstania kwietniowego, jako głównej przyczyny wojny. Najważniejszych przekład tworzenia mitu znajduje się w tekście słynnej pieśni:

Топчето пукна,
Европа стресна,
Русия скокна
Клисура да брани.

Prostota, z jaką te 10 słów wyraża nieskończenie złożony węzeł gordyjski przyczyny i skutku jest oszałamiająca i święta. Kulminacją staje się refren:

Пустите клисурци
станали московци,
А панагюрци —
донски казаци!

Bułgarska poezja nigdy, nawet w Botewie, Wazowie i Jaworowie, nie osiąga takiej koncentracji na słowach. Nieznany genialny pieśniarz wypowiada magiczne zaklęcie i już nie wystarczy, że Rosja doskakuje by bronić Klisury. Teraz poeta sam zamienia kliusrców w moskali, więc łączy dwa wydarzenia – nieudane Powstanie Kwietniowe i Wojnę Wyzwoleńczą. Pieśń ma charakter proroczy – została napisana wkrótce po powstaniu i przed wojną rosyjsko-turecką.

Podnoszenie wagi Powstania Kwietniowego jako przyczyny wojny o wyzwolenie ma nie tylko podobną formę poetycko-mityczną, ale jest też mocno zakorzenione w bułgarskiej historii i psychologii ludowej.

Drugim, przeciwnym kierunkiem kompleksu jest rusofobia, którą Dostojewski przewidział w 1877 roku. Mitem zrodzonym z rusofobicznego kompleksu jest to, że Rosja nie przybyła, by wyzwolić Bułgarów, ale by ich podbić.

Ten mit jest powszechnie uważany za przejaw dojrzałości umysłowej i pragmatycznego myślenia. Dla naiwnego obserwatora Rosjanie przychodzą z pragnieniem wyzwolenia braci w wierze, ale sprytny i bystry człowiek nie łudzi się, lecz patrzy głębiej i widzi, że kryją się w tym imperialne aspiracje Rosji do podboju Bałkanów i przekształcenia Bułgarii w Zadunajską Gubernię. Mit ten związany jest z przesądem, że wszelkie dobre uczynki państw i jednostek są motywowane złymi chęciami.

Rzeczywistość jest jednak inna. Rosja, oczywiście, realizuje swoje geopolityczne interesy, jednak te całkowicie pokrywały się z interesami Bułgarii.

Rosja nie była zainteresowana kolonizacją Bałkanów. Nie przyłączyli do siebie graniczącej z nią Wołoszczyzny. Tym bardziej nie przyłączyliby Bułgarii. Cel Rosji jest znacznie większy – Carygrad i cieśniny. Jest to cel strategiczny wielowiekowej ekspansji Rosji na południe od czasów Iwana IV Groźnego. Jednocześnie jest to cel strategiczny jak i duchowo-kulturalny – wyzwolenie stolicy prawosławia.

W tym celu lepsze dla Rosji byłoby wyzwolenie Bułgarii własnymi siłami i stworzenie rusofilskiej Bułgarii jako silne i niezależne państwo, z funkcją buforową przeciw roszczeniom Austro-Węgier do Salonik i Greków do Carygradu.

Rosja wniosła decydujący wkład w niezależność wszystkich prawosławnych krajów bałkańskich (Wołoszczyzna, Serbia, Grecja i Bułgaria) i nie włączyła ich pod swoje panowanie. Idealną opcją dla Rosji było właśnie stworzenie szeregu niezależnych prorosyjskich państw prawosławnych. Sanstefańska Bułgaria była przedostatnim etapem faktycznej realizacji tego planu.

Ostatnim etapem wiecznego rosyjsko-tureckiego konfliktu o Carygrad był okres pierwszej wojny światowej. Układ między Rosją a królem angielskim gwarantował, że po wojnie Carygrad trafi w rosyjskie ręce. Tylko rewolucja październikowa unicestwiła ten 400-letni podwig i przyczyniła się do pozostania Turków w Europie.

Oczywiście, jak każdy inny kraj, Rosja chce wpływać na inne kraje, w tym Bułgarię. Jednakże wtedy prawdziwe rosyjskie interesy były nakierowane na istnienie dużej i silnej Bułgarii.

O strategicznych interesach rosyjskich najlepiej świadczy coś innego – walka, jaką rosyjska dyplomacja toczy o jedność ludów prawosławnych na Bałkanach. Gdyby Rosjanie chcieli podbić kraje bałkańskie, Rosjanie musieliby ich dzielić, w czym zresztą pomagaliby im Bułgarzy i Grecy. Wysiłki grafa Ignatiewa przeciwko bułgarskiej schizmie, nawet większe niż w przypadku walki o wyzwolenie polityczne Bułgarii, są niewiarygodne. Nie udało mu się z powodu samobójczej krótkowzroczności Bułgarów i Greków.

I w końcu, jest to wyjątkowe zjawisko w historii świata, jedna z najrzadszych pereł – dobra wojna. Wszystkie wojny są wielkim złem, ale jeśli kiedykolwiek była gdzieś sprawiedliwa wojna, która była prowadzona bezinteresownie przez jeden naród dla wyzwolenia drugiego, jest to nasza Wojna Wyzwoleńcza. Jest to akt historycznej inspiracji nie tylko ze strony kraju cara Aleksandra II, ale i całej inteligencji i całego narodu rosyjskiego. Dostojewski wówczas pisał: “Interesy Rosji to zapomnienie o wszystkich swoich interesach, złożenie z siebie samoofiary (bg. да се самопожертва)”.

Sam fatk, że wojna była prowadzona nie dla własnego wyzwolenia, ale dla wolności innego bratniego narodu, dodała dodatkowej szlachetności sprawie rosyjskiej. Uzyskano bezprecedensowy, a ściśle historyczny fakt – wojna w rzeczywistości miała dobry cel, była to “niemożliwa” sprawiedliwa wojna. Nie ma potrzeby by była ona idealizowana, ponieważ jest już wystarczająco idealna.

Zawodowi historycy okłamywani byli pięknymi frazami tak wiele razy, że przestali wierzyć, że kryją się za nimi naprawdę szlachetne motywy. Jednak Gladstone ma rację, gdy mówi w 1877 roku, że “dzięki wyzwoleniu milionów zniewolonych ludów z okrutnego i poniżającego niewolnictwa Rosja uczyni ludzkości jedną z największych przysług, jakie zna historia”. W rzeczywistości ta wojna jest drogocenna nie tylko dla Bułgarów i Rosjan, ale dla całej historii świata.

Wszystko co do tej pory było powiedziane odnosi się do “poziomego” postrzegania historii. W rzeczywistości głęboka prawda historyczna jest inna. Najwyższą wartością nie jest narodowe państwo polityczne, a Bułgarskie Państwo Ducha Świętego. Ono nie przestawało świecić przez wielowiekowe jarzmo, nie przestawało prowadzić do Chrystusa i zbawienia wielu pokoleń Bułgarów. W tym duchowym sensie stulecia jarzma nie są ani absolutnym złem, ani straconym czasem dla Bułgarów. Podczas jarzma lśniło wielu znanych i nieznanych nam świętych. Wielu sprawiedliwych urodziło się i żyło jako ubodzy w duchu, idąc śladami Chrystusa.

Bułgarskie Państwo Ducha Świętego stworzone przez świętych równych apostołom Borysa, Cyryla i Metodego nigdy nie upadło i nigdy nie przestało istnieć. To ono nieustannie dokonuje prawdziwego wyzwolenia Bułgarów, co jest nieporównywalnie ważniejsze niż jakiekolwiek polityczne czy ekonomiczne jarzmo.

Prawdziwym Carem-Oswobodzicielem Bułgarii jest Chrystus i w Jego prawicy rosyjska i osmańska armia są jak ziarenka piasku. Do Niego jest skierowany wieczny bezzwrotny dług Bułgarii. Do Niego powinna być skierowana bezgraniczna wdzięczność Bułgarów, podobnie jak do Jego świętych, którzy są niebieskimi opiekunami Bułgarii i Rosji. Dopiero wtedy powinno się dojść do “poziomego” rozumienia historii i wdzięczności za bezinteresowne podwigi w imię chrystusowej miłości bliźniego.

Gdyby Bułgaria miała prawdziwie chrześcijańskie podejście do historii, nie miałaby żadnych kompleksów i wszystko znajdowałoby się na swoim, odpowiednim miejscu. Pomnik cara Aleksandra II ozdobiłby jeden z pięknych placów stolicy, jednak przed budynkiem Parlamentu stałby pomnik założycieli Bułgarskiego Państwa Ducha Świętego – świętej równej apostołom trójcy: kniazia Borysa, Cyryla i Metodego.

Nawiasem mówiąc, sami Rosjanie znali lepiej od naszych polityków, historyków i “ludu” właściwy porządek rzeczy. Nieprzypadkowo Chorągiew Samarska przedstawia świętych Cyryla i Metodego, a na “ruskim pomniku” w Sofii wypisane są słowa psalmisty “nie nam, nie nam, a imieniu Twojemu”.

Tłum. O. O.
Tekst pierwotnie opublikowany na jednej ze stron Petko Chinowa – poety, tłumacza-poligloty, autora tekstów liturgicznych oraz wiernego Bułgarskiej Starostylnej Cerkwi Prawosławnej.

Print Friendly, PDF & Email

Nicefor.Info