Królewska droga (1976) hieromnich Serafim Rose (1982)

Królewska droga

Prawdziwe Prawosławie w epoce apostazji

Jak mówią Ojcowie, skrajności z obu stron są równie szkodliwe… Musimy iść królewską drogą, unikając skrajności obu stron – święty Jan Kasjan

Prawosławni chrześcijanie żyją dziś w jednym z najbardziej krytycznych okresów w historii Cerkwi Chrystusowej. Wróg zbawienia człowieka, diabeł, atakuje na wszystkich frontach i wszelkimi sposobami dąży nie tylko do zabrania wierzących z drogi zbawienia pokazanej przez Cerkiew, ale też do pokonania Cerkwi Chrystusowej samej w sobie, pomimo obietnic Zbawiciela, i zamieniania samego Ciała Chrystusowego w ekumeniczną organizację przygotowującą się na przyjście wybrańca-antychrysta, władcy świata w czasach ostatecznych.

Oczywiście wiemy, że te próby szatana się nie powiodą, a Cerkiew będzie Oblubienicą Chrystusa do końca świata oraz spotka Go na Jego powtórnym przyjściu będąc czystą o nieskalaną cudzołożnym związkiem z apostazją epoki. Ale wielkie pytanie naszych czasów dla wszystkich prawosławnych chrześcijan jest takie samo: Cerkiew przetrwa, ale ilu z nas nadal będzie jej częścią, wytrzymując potężne próby diabła, który będzie chciał odciągnąć nas od niej?

Nasze czasy przypominają czasy, w których żył święty Marek z Efezu (XV wiek), kiedy wydawało się, że Cerkiew przestanie istnieć ze względu na nadchodzącą bezbożną unię z łacinnikami.

Nie, nasze czasy są jeszcze gorsze i bardziej niebezpieczne niż tamte czasy; wtedy unia była aktem narzuconym siłą z zewnątrz, podczas gdy dzisiaj prawosławni od dawna są przygotowywani na zbliżające się ekumeniczne połączenie wszystkich kościołów i religii, poprzez dziesięciolecia rozluźnienia, obojętności, światowości (ang. worldliness) oraz życia w zgubnym kłamstwie, które głosi, że “nic nas rzeczywiście nie oddziela” od wszystkich innych, którzy nazywają siebie chrześcijanami. Cerkiew Prawosławna przetrwała fałszywą Unię Florencką, a nawet zaznała czasu zewnętrznego dobrobytu i wewnętrznego, duchowego rozkwitu. Ale czy po nowej fałszywej unii, która nadchodzącej coraz szybciej, prawosławie przetrwa gdzieś indziej poza katakumbami i pustynią?

W ciągu ostatnich ponad dziesięciu lat, w ramach katastrofalnego kursu ekumenicznego, który prowadził patriarcha Atenagoras i jego następca, Cerkwie Prawosławne niebezpiecznie zbliżyły się do kolizji. Najnowsze ekumeniczne oświadczenie Patriarchatu Konstantynopola – “Wyznanie z Tiatyry” (ang. The Thyateira Confession), jest dowodem na to, jak bardzo prawosławne sumienie zostało utracone przez Cerkiew lokalną, która niegdyś była pierwszą wśród Cerkwi w wyznawaniu prawdy Chrystusowej. Ten smutny dokument pokazuje jak hierarchowie Konstantynopola są blisko bycia wchłoniętymi przez heretyckie “chrześcijaństwo” Zachodu, nawet pomimo tego, że formalna unia nie została jeszcze przygotowana.

Korzenie dzisiejszego ekumenizmu w Cerkwiach Prawosławnych sięgają ruchów reformistycznych i modernistycznych z lat 20stych. W Cerkwi Rosyjskiej ruchy te spowodowały powstanie “Żywej Cerkwi”, czyli ruchu który z pomocą reżimu komunistycznego próbował obalić Patriarchę Tichona i zreformować Cerkiew w duchu protestanckim. Bardziej “konserwatywnym” spadkobiercą “Żywej Cerkwi” jest sergiańska organizacja cerkiewna (Patriarchat Moskiewski), która już na samym początku podkreślała polityczne pojednanie z ideologią i celami komunistów (zgodnie z niesławną “Deklaracją” metropolity Sergiusza w 1927 roku). Dopiero w ostatnich dziesięcioleciach powrócono do chęci modernizacji Cerkwi i dołączono do ruchu ekumenicznego. W Cerkwi Greckiej było podobnie, renowacyjny “Pan-Prawosławny Sobór” z 1923 roku wraz z protestanckimi reformami zainspirowanymi przez patriarchę Melecjusza Metaksakisa okazał się zbyt radykalny, by świat prawosławny mógł go zaakceptować, a reformatorzy mieli być usatysfakcjonowani, że narzucili reformę kalendarzową kilku niesłowiańskim Cerkwiom.

Duże fale protestów przeciwstawiały się reformatorom zarówno w Cerkwi Rosyjskiej jak i Greckiej, które to wytworzyły głębokie podziały istniejące do dziś w świecie prawosławnym. W Cerkwi Rosyjskiej sergianizm został zdecydowanie odrzucony przez wielu biskupów i wiernych, którym przewodził metropolita Józef z Petersburga. Ten ruch “józefitów” został później zorganizowany i stał się znany jako “Prawdziwie Prawosławna Cerkiew”. Historia tej nielegalnej Cerkwi Katakumbowej w Rodzi do dzisiaj jest objęta tajemnicą, ale w ciągu ostatnich kilku wyszło na jaw wiele zaskakujących dowodów ich działań, które prowadzą do represyjnych działań ze strony rządu sowieckiego. Imię obecnego głównego hierarchy (metropolita Teodozjusz) stało się znane, podobnie jak imię jednego z dziesięciu, lub więcej, biskupów (biskup Serafim). W diasporze istniała Rosyjska Zagraniczna Cerkiew Prawosławna i od samego początku sergiaństwa w 1927 roku, wyrażała wobec niego sprzeciw i przy wielu okazjach podkreślała solidarność z Prawdziwą Cerkwią Prawosławną w Rosji, jednocześnie odmawiając wszelakiej jedności z Patriarchatem Moskiewskim. Ten bezkompromisowy status i zdecydowany tradycjonalizm w tej i innych sprawach nie był w smaku kilku rosyjskim hierarchom Europy Zachodniej i Ameryki, który byli bardziej otwarci na reformy XX-wiecznego prawosławia i pooddzielali się od Rosyjskiej Zagranicznej Cerkwi Prawosławnej, tworząc istniejące dzisiaj różne “jurysdykcje” rosyjskiej diaspory.

Ruchy protestujące w Grecji, także nazwały siebie podobnie, co w Rosji – “Prawdziwie Prawosławnymi Chrześcijanami”. Od 1924 roku, kiedy reforma kalendarza została wprowadzona, ruch ten był szczególnie silny wśród prostych mnichów, kapłanów i świeckich w Grecji. Pierwszym biskupem, który opuścił państwową Cerkiew Grecji i przyłączył się do ruchu był metropolita Floriny Chryzostom. Dziś ruch kontynuuje swoje w pełni niezależne życie i organizację, obejmując około 1/4 wszystkich prawosławnych chrześcijan w Grecji, w tym być może połowę lub więcej mnichów i mniszek. Powszechnie znani jako “starokalendarzowcy”, Prawdziwie Prawosławni Chrześcijanie Grecji opowiadają się za stanowczym tradycjonalizmem w prawosławnym życiu i postrzegają zagadnienie kalendarza, jako pierwszy etap i kamień milowy modernizmu i reformizmu.

W chwili gdy ekumeniczny rak zjada coraz więcej zdrowych organów Cerkwi Prawosławnej, coraz większą sympatię wśród członków “oficjalnych” prawosławnych jurysdykcji, zyskują antyekumenistyczne i antyreformistyczne Cerkwie Rosji, Grecji i diaspory. Niektórzy widząc “oficjalne” jurysdykcje, które są nastawione na kurs antyprawosławny, porzucają te tonące statki i dołączają do szeregów Prawdziwie Prawosławnych Chrześcijan. Inni, widząc wciąż nadzieję na przywrócenie prawosławnego kursu, uważają, że wystarczającym jest okazanie sympatii Prawdziwie Prawosławnym Chrześcijanom oraz protestom przeciwko reformizmowi “oficjalnych” jurysdykcji. Dziesięć lat antyekumenicznych listów metropolity Filareta, głównego hierarchy Rosyjskiej Zagranicznej Cerkwi Prawosławnej, otrzymało odpowiedź w wielu Cerkwiach Prawosławnych, nawet jeśli “oficjalna” odpowiedź była w dużej mierze milczeniem lub wrogością.

Dziś, częściej niż kiedykolwiek w ciągu ostatnich 50 lat walki o zachowanie prawosławnej tradycji w epoce apostazji, głos prawdy i bezkompromisowego prawosławia można usłyszeć na całym świecie i może on mieć mocny wpływ na przyszłe losy Cerkwi Prawosławnych. Prawdopodobnie jest już za późno, aby zapobiec zwołaniu Ósmego Soboru Powszechnego i ekumenicznej unii, która za nim idzie. Ale być może jeden lub więcej Cerkwi Lokalnych może zostać przekonanych do zejścia z tej niszczycielskiej drogi, która doprowadzi do ostatecznej likwidacji ich jurysdykcji, jako prawosławnej. W każdym razie osoby i całe społeczności z pewnością mogą zostać uratowane od tej drogi, nie wspominając o heretykach, którzy wciąż mogą znaleźć drogę do zbawiennej odbudowy prawdziwej Cerkwi Chrystusowej.

Ma to ogromne znaczenie, ponieważ ten głos rzeczywiście jest głosem prawdziwego, czyli patrystycznego prawosławia. Niestety, czasami zdarza się, zwłaszcza w ogniu kontrowersji, że zasadniczo prawidłowe prawosławne pozycje są z jednej strony przesadzone, a z drugiej źle rozumiane, a więc w niektórych umysłach powstaje całkowicie mylące wyrażenie, że przyczyną prawdziwego prawosławia jest rodzaj “ekstremizmu”, swego rodzaju “prawicowa reakcja” na dominujący kurs “lewicowy”, za którą podążają obecnie przywódcy “oficjalnych” Cerkwi Prawosławnych. Taki polityczny pogląd na walkę o prawdziwie prawosławie jest całkowicie fałszywy. Walka ta, wśród swoich najlepszych przedstawicieli w Rosji, Grecji i diasporze, przybrała formę powrotu do patrystycznej drogi umiarkowania, środka między skrajnościami, tego co Święci Ojcowie nazywają KRÓLEWSKĄ DROGĄ.

Nauka o tej “królewskiej drodze” jest przedstawiona, na przykład, w dziesiątej duchowej instrukcji św. abby Doroteusza, gdzie czytuje on Księgę Powtórzonego Prawa: “Nie odejdziesz na lewo lub na prawo, ale będziesz szedł królewską drogą”. Mówi też św. Bazyli Wielki: “Prawe serce ma ten, którego myśl nie odwraca się ani do nadmierności, ani do braku, ale jest skierowane do środka cnoty”. Ale być może ta nauka jest najwyraźniej wyrażona przez wielkiego Ojca V wieku, św. Jana Kasjana, który stanął przed zadaniem wcale nie różniącym się od dzisiejszego – przedstawić czyste nauczanie Ojców Wschodnich ludziom Zachodu, którzy byli niedojrzali duchowo i jeszcze nie rozumieli głębi i subtelności wschodniej doktryny duchowej, a więc byli skłonni sięgać po skrajności zarówno w kwestii rozluźnienia, jak i nadmiernego rygoru, w stosowaniu jej w swoim życiu. Św. Jan Kasjan przedstawia prawosławną doktrynę o królewskiej drodze w swojej konferencji na temat “trzeźwości umysłu” (lub “dyskrecji” – konferencji chwalonej przez św. Jana Klimaka za “piękną i wzniosłą filozofię”:

“Z całą naszą siłą i całym naszym wysiłkiem musimy dążyć do zdobycia dla siebie dobrego daru trzeźwości umysłu, który ochroni nas dokładnie z obu stron. Albowiem, jak mówią Ojcowie, skrajności z obu stron są tak samo szkodliwe – zarówno nadmiar postu i napełnienie brzucha, nadmiar czuwania i nadmierny sen, jak i inne ekscesy”. Trzeźwość umysłu “uczy człowieka, aby szedł drogą królewską i unikał skrajności po obu stronach. Prawa strona zwodzi go nadmierną abstynencją, a lewa wciąga w niedbałość i rozluźnienie”. Pokusa po “prawej stronie” jest nawet bardziej niebezpieczna niż po “lewej”: “Nadmierna abstynencja jest bardziej szkodliwa niż zaspokojenie siebie, ponieważ we współpracy z pokutą można przejść od tego ostatniego do właściwego rozumienia, ale z tego pierwszego nie można” (ponieważ pycha skupiona na “cnocie” człowieka stoi na drodze pokory, która mogłaby go ocalić).

Stosując to nauczanie do naszej własnej sytuacji, można powiedzieć, że “królewska droga” prawdziwego prawosławia jest dziś środkiem między skrajnościami ekumenizmu i reformizmu z jednej strony, a “gorliwością według niewiedzy” z drugiej strony. Prawdziwe Prawosławie z jednej strony nie idzie “z duchem czasu”, ale też nie czyni “surowości”, “srogości” czy “kanoniczności” pretekstem do faryzejskiego samozadowolenia, ekskluzywności i nieufności. Ten prawdziwie prawosławny umiar nie może być mylony z obojętnością, ani z jakimkolwiek kompromisem między  skrajnościami politycznymi. Duch reformizmu jest dziś tak bardzo rozpowszechniony, że każdy, kogo poglądy są kreowane przez “ducha czasu”, będzie uważał prawdziwie prawosławne umiarkowanie za “fanatyzm”, ale każdy, kto przyjrzy się temu zagadnieniu głębiej i zastosuje ten patrystyczny standard, uzna królewską drogę, za daleką od jakiegokolwiek ekstremizmu. Być może żaden ortodoksyjny nauczyciel w naszych czasach nie daje takiego przykładu zdrowego prawosławnego umiaru, jak arcybiskup Awierkij z Jordanville. Jego liczne artykuły i kazania oddychają duchem prawdziwie prawosławnej gorliwości, dalekiej od zbaczania na “prawo” i “lewo” i pełne są nacisku na duchową stronę prawdziwego prawosławia.

Rosyjska Zagraniczna Cerkiew Prawosławna znalazła się dzięki Bożej Opatrzności w bardzo korzystnej sytuacji, umożliwiającej zachowanie królewskiej drogi pośród zamieszania w XX-wiecznym prawosławiu. Żyjąc na wygnaniu i w ubóstwie w świecie, który nie rozumie cierpienia jej ludu, skupiła swoją uwagę na zachowaniu niezmienionej wiary, która jednoczy swój lud oraz jest całkowicie obca całej mentalności ekumenicznej, która opiera się na obojętności religijnej, samozadowoleniu, materialnych korzyściach i bezdusznym internacjonalizmie. Z jednej strony została zachowana od popadnięcia w ekstremizm “prawej strony” (czym mogłaby być deklaracja, że Sakramenty Patriarchatu Moskiewskiego nie posiadają łaski), dzięki jej świadomości, że sergiańska cerkiew w Rosji nie jest wolna. Nie można mieć oczywiście komunii z tego typu organizmem, zdominowanym przez ateistów, ale dokładne jego zdefiniowanie najlepiej pozostawić wolnemu soborowi w przyszłości. Wydaje się, że istnieje tutaj “logiczna sprzeczność” (“jeśli nie zaprzeczasz ich Sakramentom, to dlaczego nie masz z nimi jedności?”), jednak jest to problem tylko do racjonalistów. Ci, którzy pochodzą do cerkiewnych zagadnień równocześnie z sercem i głową, nie mają problemu z przyjęciem tego stanowiska, które jest testamentem Rosyjskiej Cerkwi w diasporze, pozostawionym przez głównego hierarchę, metropolitę Anastazego (+ 1965).

Będąc wolną, Rosyjska Zagraniczna Cerkiew Prawosławna uważała za jeden ze swoich najważniejszych obowiązków wyrażenie solidarności i utrzymanie pełnej jedności z podziemną Prawdziwie Prawosławną Cerkwią Rosji, której istnienie jest całkowicie ignorowane, a nawet negowane przez “oficjalne” prawosławie. W Bożym czasie, kiedy minie straszna próba rosyjskiego ludu i Cerkwi, inne Cerkwie Prawosławne zrozumieją sytuacją Cerkwi Rosyjskiej lepiej. Do tego czasu trzeba mieć nadzieję, że wolne Cerkwie Prawosławne nigdy nie zakwestionują prawa Rosyjskiej Zagranicznej Cerkwi Prawosławnej do istnienia, lub zaprzeczą łasce jej Sakramentów. Prawie wszystkie z nich od dawna pozostają w komunii z RZCP (dopóki nieuczestniczenie w ruchu ekumenicznym nie odizolowało jej i nie uczyniło z niej hańby dla wszystkich innych Cerkwi, zwłaszcza w ostatniej dekadzie) i do dnia dzisiejszego (przynajmniej biernie) opierały się inspirowanym politycznie próbom Moskiewskiego Patriarchatu, by ogłosić RZCP jako Cerkiew “schizmatycką” i “niekanoniczną”.

W ostatnich latach Rosyjska Zagraniczna Cerkiew Prawosławna również udzieliła poparcia i uznania Prawdziwie Prawosławnym Chrześcijanom Grecji, których sytuacja od dawna również była trudna i niezrozumiana. W Grecji pierwszy cios przeciwko Cerkwi (reforma kalendarza) nie był tak śmiertelny, jak “Deklaracja” metropolity Sergiusza w Rosji i dlatego świadomość teologiczna prawosławnych Greków dłużej wzrastała, by w pełni ujrzeć antyprawosławny wymiar tych zmian. Co więcej, wielu biskupów w Grecji było wystarczająco odważnych by dołączyć do ruchu, podczas gdy dla kontrastu, liczba biskupów nie-sergiańskich na początku była większa niż liczba wszystkich biskupów Greckiej Cerkwi. Dopiero w ostatnich latach przyczyna powstania ruchu starokalendarzowego stała się trochę “szanowana intelektualnie”, ponieważ coraz więcej absolwentów uniwersytetów dołączało do niego. Z biegiem lat starokalendarzowcy cierpieli prześladowania, czasami bardzo ostre, ze strony państwa oraz oficjalnej Cerkwi i do dziś są oni obiektem pogardy ze strony “wyrafinowanych” i całkowicie nieuznawani przez “oficjalny” świat prawosławny. Niestety wewnętrzne nieporozumienia i podziały wciąż osłabiają ruch starokalendarzowy w Grecji i brakuje im jednomyślnego głosu, by wyrazić swoje poparcie dla patrystycznego prawosławia. Mimo tego nie można zaprzeczyć, że ich pozycja jest całkowicie prawosławna, co można zobaczyć w poniższym artykule.

Rosnące w ostatnich latach dążenie do jedności prawdziwego prawosławia na świecie, czy to w rosyjskich katakumbach, czy u starokalendarzowych greków czy w Rosyjskiej Zagranicznej Cerkwi Prawosławnej, doprowadziło niektórych do myślenia w kategorii “zjednoczonego frontu” Cerkwi, które sprzeciwiają się ekumenicznemu ruchowi, który objął całe “oficjalne” prawosławie. Jednakże, w obecnych warunkach, niemal na pewno to się nie stanie. Jest to “polityczny” obraz sytuacji, w której znaczenie misji prawdziwego prawosławia jest zbyt zewnętrzne. Pełny wymiar prawdziwie prawosławnego protestu przeciwko “ekumenicznemu prawosławiu”, przeciwko zneutralizowanemu, letniemu prawosławiu epoki apostazji, nie został jeszcze wyrażony, przede wszystkim w Rosji. Ale nie może być tak, że świadectwo tak wielu męczenników, wyznawców i wojowników prawdziwego prawosławia w XX wieku pójdzie na marne. Niech Bóg zachowa swoich gorliwych wierzących na królewskiej drodze prawdziwego prawosławia, wiernej Jemu i Jego Świętej Cerkwi aż do końca czasów!

Artykuł opublikowany po raz pierwszy w “The Orthodox Word” numer 70, 1976 rok.


Nicefor.Info