W monasterze u Świętych Aniołów

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Poniżej prezentujemy wspomnienia prawosławnej Polki z pobytu w monasterze pw. Świętych Aniołów. Siostry „ze Świętych Aniołów”, czy też jak nazywa je metropolita Cyprian II – „aniołeczki”, – roztaczają matczyną opieką przybyłych do Grecji z Polski pielgrzymów płci żeńskiej. Znając mniszki można być pewnym że usilnie modlą się za duchowy rozwój prawdziwego prawosławia w Polsce i za każdą znaną im osobę. -red.

W monasterze Świętych Aniołów miałam okazję gościć dwukrotnie – w styczniu oraz sierpniu 2017 roku. Ducha tego miejsca najkrócej i najpełniej odda słowo, którego nauczyłam się już następnego dnia po przyjeździe: «synchoreste», co po grecku oznacza  „wybacz“. Mniszki, mijając się na korytarzu, nie pozdrawiały się powszechnym „ewlogite“, ale stale prosiły współsiostry o wybaczenie swoich przewinień.

Myślę, że taki fragment obrazu doskonale oddaje ducha nieustannych prób urzeczywistnienia i kontynuowania wysiłków świętych ascetów. Monaster jest położony na wzgórzu, ponad miastem, dokąd nie dochodzi wrzawa życia codziennego, a droga pod górę wymaga długiego marszu. Nie zniechęca to jednak pielgrzymów do odwiedzania monaszek w okresie wakacyjno-urlopowym, a szczególnie w niedziele. Wiedzie tam życie około 30 mniszek różnych narodowości. Pewnego dnia zapytałam, jak osoby spoza Grecji radzą sobie z adaptacją, z różnicami mentalnymi i barierą językową. Mniszka z którą rozmawiałam przyznała, że rzeczywiście są tu osoby z różnych środowisk i krajów, m.in. Francji, USA, Ukrainy, Bułgarii, ale wszystkie mają tego samego Ducha i to pomaga im razem współistnieć i wzrastać duchowo.

Na co dzień nad prawidłowym rozwojem duchowym czuwa igumenia Taksiarchia, a co jakiś czas pojawia się metropolita Cyprian II z wykładem i tematami do dyskusji, które potrafią trwać całą noc. Jedno z takich spotkań z metropolitą trwało od 19/20 wieczorem do około 4 rano. Metropolita przybył z notatkami i tekstami znalezionymi w różnych książkach o tematyce duchowej. Opierał się zarówno na autorach greckich, jak i rosyjskich. Po odczytaniu pierwszego z trzech tekstów podzielił się uwagami, komentarzami, a potem można było zadawać pytania, co przerodziło się w żywą dyskusję. Byliśmy zgromadzeni na trapezie, a osoby nie znające greckiego siedziały w kuchni z tłumaczem. Każda z monaszek miała własny zeszyt z licznymi notatkami z takich spotkań. Nad ranem metropolita wrócił do monasteru śww. Cypriana i Justyny, a monaszki jeszcze następnego dnia wracały do dyskusji i dzieliły się fragmentami, które zapamiętały, a nie miały czasu zapisać.

 

Monaster Świętych Aniołów zachowuje doskonały balans między sercem a rozumem, co – w moim odczuciu – jest niezwykle trudne do pogodzenia, szczególnie, gdy ktoś stara się starannie zachowywać Kanony, a jednocześnie nie zatracić w literze prawa, tracąc pokorę, współczucie i łagodność. Pod wpływem licznych krążących informacji o Antychryście, czipach, herezjach i innych wrogach chrześcijaństwa można zapomnieć o najistotniejszym czynniku potrzebnym do zbawienia – o odrzuceniu własnego „ja“ i pójściu za Chrystusem. Sama świadomość zagrożeń i unikanie ich są niewystarczające, by móc powiedzieć, że przyniosło się godne owoce, pomnożyło talenty. To dopiero pierwszy krok, przygotowujący do właściwej walki z wrogiem. Wieniec cnót, dobre uczynki, zachowanie prawidłowej wiary uczynią nas ludźmi gorącymi, których Bóg nie wyrzuci ze swych ust. Dogłębne zrozumienie prawd wiary i wstępowanie po stopniach doskonałości – to fundamenty, które widać w życiu monaszek ze Świętych Aniołów. Kwestie ekumenizmu, odgrodzenia się od oficjalnego Prawosławia zostały podjęte i wyczerpująco przemyślane, co jednak nie przesłoniło istoty życia chrześcijańskiego – codziennej walki z własnymi grzesznymi skłonnościami. Ten wzorzec postępowania jest nieocenianym darem, jaki otrzymałam w trakcie pobytu pośród mniszek.

F.A.


Nicefor.Info