Wspomnienia archimandryty Serafima (Aleksiewa) z okresu wprowadzenia nowego stylu w Bułgarii

Print Friendly, PDF & Email

Nicefor.Info




Kwiecień 1969 rok

“Błogosław duszo moja Pana i nie zapominaj wszelkich dobrodziejstw Jego” (Ps 102, 2)

Kierując się tymi słowami psalmisty, chcę opisać dni, które wypały na mnie i na mojego duchowego syna, archimandrytę Sergija (Jazadżiewa), wielkie miłosierdzie Boże, aby upływ czasu nie zmył go i nie wymazał z mej pamięci i nie zmniejszył mojej wdzięczności wobec Boga.

W grudniu 1968 roku Św. Synod Bułgarskiej Cerkwi Prawosławnej wprowadził nowy styl w Bułgarii, co wcześniej ogłosił za pośrednictwem swojego oficjalnego organu prasowego Църковен вестник (broj 21 z 21 lipca 1968). My, z ojcem Sergijem, wiedzieliśmy, że ta innowacja niszczy tradycje prawosławne i sprzyja ekumenizmowi, a wraz z nim od dawna kształtowaliśmy się i ogłosiliśmy, że jesteśmy antykemuenistami i będziemy trzymać się starego stylu. Wiedzieli o tym nasi bliscy przyjaciele, wyżsi duchowni – patriarszy wikariusz Partenij i archimandryta Metody, proboszcz rosyjskiej cerkwi w Sofii, który już opowiedział się za nowym stylem. Zgłosili nas do Jego Świątobliwości patriarchy Cyryla, który, aby złamać naszą wolę, wysłał nam dwa wezwania, aby służyć wraz z nim służbę bożonarodzeniową w patriarchalnej katedrze św. Aleksandra Newskiego 25 grudnia 1968 w nowym stylu.

Byłem bardzo smutny. Co robić? Jeśli będę służył w nowym stylu, to odstąpię od moich postanowień, zawrę haniebny kompromis z wiarą i w imię tymczasowego zysku zapalę w sobie ogień męczeńskich wyrzutów sumienia. A jeśli nie będę służył, to na zawszę stracę przychylność patriarchy, wejdę w konflikt ze Św. Synodem, pozbawią mnie godności i wpadnę w wielkie kłopoty.

Od mojego zmarłego starca, arcybiskupa Serafima [Sobolewa], jasno otrzymałem polecenie, by nie współpracować z ekumenizmem, tą najnowszą, najbardziej uwodzicielską i najniebezpieczniejszą herezję eklezjologiczną, wyrażone jasno i kategorycznie na Soborze Moskiewskim w 1948 zwołanym w sprawie zachowania nowego stylu w tych cerkwiach lokalnych, które już go przyjęły. (…)

Zastanawiałem się jak odpierać ataki i jak stawić czoła poważnym zagrożeniom. Słusznie powiedziano mi, że mogą osadzić mnie i ojca Sergija i mogą nie tylko zabronić nam służyć, ale także pozbawić godności kapłańskiej. Serce waliło mi z bólu, zwłaszcza myśląc o ostatniej opcji. Ale z drugiej strony badałem kwestię nowego stylu i coraz bardziej utwierdzałem się w przekonaniu, że reforma kalendarza nie jest niczym niewinnym i że nie można jej przyjąć ze spokojnym sumieniem, nawet jeśli nie jest to kwestia dogmatyczna. W końcu było to przedsięwzięcie antyortodoksyjne i jest do krok do nowych reform, w tym reformy Paschalii, co przyznał ekumeniczny działacz Todor Sybew w swojej broszurce “Църковно-календарният въпрос”, wydawnictwo synodalne, Sofia, 1968, strony 54-62. Słyszałem, że Św. Synod przygotowuje się do innych reform – skrócenie postu i służb cerkiewnych[1]. Widząc nadchodzący ruch ekumeniczny, bałem się, że jutro mogą zaskoczyć nas nowymi żądaniami reform. Jak długo można iść tą ścieżką? Ekumenizm jasno wytyczył swoje pany, eliminując stary styl. Czy mogłem zaakceptować taką reformę? Moje sumienie nie pozwoliło mi pogodzić się z takimi innowacjami. Ponadto w trakcie badania tego zagadnienie stało się dla mnie jasne, że Powszechna Cerkiew Prawosławna już dawno rozwiązała problem kalendarza na rzecz starego stylu… (…)

Napięcie narastało każdego dnia, aż osiągnęło swój punkt kulminacyjny 28 marca, kiedy to Jego Świątobliwość zebrał wszystkich metropolitów Bułgarskiej Cerkwi Prawosławnej i na spotkaniu Św. Synodu w pełnym składzie w związku z zachowaniem moim i ojca Sergija wobec reformy kalendarzowej w BCP. Powiedział na nasz temat bardzo twarde słowa – że wprowadzamy schizmę w BCP, że schizma jest gorsza niż herezja, że niszczymy dyscyplinę cerkiewną, a swoim zachowaniem kusimy innych, wywieramy wpływ na studentów i dlatego przeciwko nam trzeba zastosować jak najbardziej rygorystyczne środki, z których pierwszym jest zwolnienie mnie z Seminarium Duchownego. Następnie wspomniał o zawieszeniu w czynnościach, a nawet pozbawienia godności kapłańskiej, oraz o tym, że sam nas osądzi, ponieważ byliśmy kapłanami diecezji sofijskiej, a następnie przedstawi naszą kwestię na spotkaniu Św. Synodu i jeśli któryś z biskupów spróbuje nas bronić, będzie miał spotkanie z patriarchą. O ojcu Sergiju powiedział, że po wprowadzeniu nowego stylu demonstracyjnie opuścił rosyjską cerkiew, gdzie regularnie służył do tego momentu. Mi zaś powiedział, że mogę przygotowywać dokumenty odnośnie przejścia na emeryturę, jednak niewiele mi one pomogą.

4 kwietnia [1969 r.] udałem się do Św. Synodu z postanowieniem, by stawić się przed jego świątobliwością patriarchą Cyrylem. Nie wiedziałem jak mnie przyjmie… Silne przeżycia ostatnich dni skruszyły moje serce. Bezsenne noce osłabiły mnie fizycznie, ale w duchu czułem siłę. Aby przydać sobie stanowczości i spokoju, po drodze wstąpiłem do rosyjskiej świątyni i tam przed grobem arcybiskupa Serafima modliłem się długo, prosząc o jego wsparcie.

Jego Świątobliwość przyjął mnie bardzo chłodno… Powiedział:
– Dwa lata przed reformą pytałem rosyjskiej cerkwi, co myślą o tym. I teraz ponownie pytałem, a odpowiedź otrzymałem taką: “wprowadź nowy styl! To będzie ułatwienie także dla nas”. Oni także pragną przejść na nowy styl, ale do tej pory nadal występują problemy spowodowane staroobrzędowcami i tradycjonalistami. W każdym razie moskiewski patriarcha zgadza się ze mną w pełni, podobnie jak metropolita leningradzki Nikodem. Przyjechał [tutaj] na Boże Narodzenie nie aby nam pomóc, a z powodu Knjażewskiego monasteru, który wystąpił przeciwko reformie. Nie wzywałem go, ponieważ byłem tam ostatniego lata. Muszę przyznać, że metropolita Nikodem był bardzo rozczarowany knjażewskimi mniszkami, z powodu ich absolutnej nieustępliwości, a nawet powiedział mi, że na moim miejscu nie tolerowałby ich.

Rankiem 7 czerwca poszedłem pomodlić się przy grobie arcybiskupa Serafima, wzywając jego modlitewnej pomocy w nowych trudnych sytuacjach. Prosiłem go szczególnie, by wymodlił u Boga zmiękczenie serca patriarchy w stosunku do Knjażewskiego monasteru Opieki Przenajświętszej Bogurodzicy i do nas z ojcem Sergijem.

Później przybyłem o 10:30 do metropolii, w terminie o który prosiłem patriarchę, a ten zgodził się mnie przyjąć. Czekałem w poczekalni, która znajdowała się obok biura biskupa Partenija. Chciałem uniknąć tym razem spotkania z nim, lecz ten, powiadomiony przez prysłużnika, nieoczekiwanie wyszedł z biura i mnie zapytał:
– Co to za demonstracja? Jesteś tutaj, a nie przychodzisz do mnie?
Odpowiedziałem, że czekam na spotkanie z patriarchą, który może zaprosić mnie w każdej chwili.
– Czy będziesz odprawiał nabożeństwa ze mną? – zapytał.
– Nie mogę – odpowiedziałem zdecydowanie.
To na niego bardzo mocno wpłynęło i wybuchnął:
– Czy jestem heretykiem? Czy moje nabożeństwa nie są prawosławne?
– Wy powiedzieliście te słowa – podpowiedziałem.
– Nie powiedziałem ich.
– Jednak swoim zachowaniem właśnie je wypowiadasz. Ta sprawa nie jest dla mnie taka prosta, dziadku[2] władyko. Tutaj odgrywają rolę dość głębokie kwestie.
– Czy ja jestem tak głupi, że nie mogę ich zrozumieć? Wytłumacz mi je.
– To kwestia sumienia.
– Czyli ja nie mam sumienia?
– I właśnie dlatego, dziadku władyko, unikam przychodzenia do was, bo zawsze rozmowa przechodzi w kłótnie.
– Zgadza się, nic nie może cię przekonać. Nawet jeśli zostaniesz osądzony nie przyjmiesz nowego stylu?
– Nie!
– Jesteś uparty! Pyszny! Tego kto tkwi w stanie duchowej pychy, nie przekona żaden argument.

Po tej trudnej rozmowie udałem się do Jego Świątobliwości. Ten mnie pobłogosławił i zapytał o zdrowie. Potem przeszedł do tematu podziału i powiedział:
– Nie będziemy tolerować schizmy. Mówiąc między nami, zlikwidujemy ją nawet przy pomocy środków politycznych. Skoro egzarcha Stefan[3] nie mógł zostać w Sofii, to tym bardziej nie mogą knjażewskie mniszki… Mam nadzieję, że uda się je przesiedlić do jakiegoś skitu na prowincji, w pełni zamkniętego dla zewnętrznego świata.
– Czyli będą mogły służyć w starym stylu? – zapytałem.
– Tak, ale żeby nie siały propagandy, by nie przyciągały ludzi. Będą musiały uprawiać ziemię i same się utrzymywać. Jeśli się nie podporządkują dwie Serafimy[4] zostaną wysłane jako cywile do Sofii, ponieważ tam są zameldowane, a pozostałe mniszki do swoich domów. Archimandryta Pantelejmon zostanie zdjęty z urzędu, a hieromnich Serfim, który z nimi służy, również. Była igumenia chce ze mną rozmawiać, ale ja nie mam o czym z nimi rozmawiać.

17 czerwca Jego Świątobliwość wydał decyzję zatwierdzoną przez Św. Synod, że my z ojcem Sergijem i dwóch kapłanów z Knjażewskiego monasteru Opieki Przeświętej Bogurodzicy – ojciec archimandryta Pantelejmon i hieromnich Serafim, otrzymaliśmy zakaz odprawiania służb cerkiewnych na czas nieokreślony, dopóki się nie pokajamy. Siostry z Knjażewskiego monasteru mają zostać zaproszone do przeniesienia się do Gigenskiego monasteru w regionie miasteczka Bezeznik, gdzie będą zamknięte i będą mogły służyć w starym stylu, jednak bez przyciągania ludzi z zewnątrz… Zatem najwyższa władza cerkiewna, bez oficjalnego przesłuchania nas, nie prosząc nas o pisemne wyjaśnienie powodów naszego postępowania i bez wysłuchania opinii profesora prawa kanonicznego, potępił nas jak schizmatyków “na czas nieokreślony”. Wydano surowy wyrok bez sądu i postępowania sądowego. (…)

[Ostatecznie] podjęto milczącą, niepisaną, decyzję, aby pozwolić nam służyć w Knjażewskim monasterze, ale potajemnie, za zamkniętymi drzwiami i bez osób z zewnątrz. Patriarcha był temu przeciwny, ale metropolita Nikodem stanął w mojej obronie (jak? nie wiem). A metropolita Pankratij dodał: Zgodnie z naszym Statutem jedno zawieszenie w czynnościach kapłańskich nie może trwać tak długo bez sądu, jak trwa w przypadku ojców archimandrytów. Więc i my musimy zastanowić się, jak wyjść z tej niewygodnej sytuacji. W każdym razie Bóg, w swej dobroci dokonał nade mną po moim cudownym przejściu na emeryturę drugiego zdumiewającego cudu. Ci, który mnie zawiesili, pozwolili mi znowu służyć. Chwała Jego wielkiemu Zamysłowi!

____________________________
[1] W niektórych cerkwiach lokalnych niektóre nabożeństwa (np. wieczernia) już są skrócone.
[2] W Bułgarii дядо (dziadek) i баба (babcia) są używane także jako zwroty grzecznościowe.
[3] Stefan (Szokow) – zwierzchnik cerkwi bułgarskiej w latach 1945-48, zmuszony przez władze do porzucenia urzędu.
[4] Serafima Liwen, ówczesna igumenia i Serafima Dimitrowa, obecna igumenia.

Print Friendly, PDF & Email

Nicefor.Info