Wyznanie wiary patriarchy Dozyteusza – dokument Soboru Jerozolimskiego (1672)

Print Friendly, PDF & Email

Nicefor.Info




Wyznanie wiary
patriarchy Jerozolimy Dozyteusza

przyjęte na Soborze Jerozolimskim 1672 roku
____________________________________

List okolny
Patryarchów Wschodnio-Katolickiej Cerkwi
o wierze prawosławnej.

Przełożył z rosyjskiego w narzecze polskie: J***
Korekt dokonał: I.B.

Warszawa 1843

Jeremiasz, Najświętszy nowego Rzymu Konstantynopola i powszechny Patryarcha.
Atanazy, Najprzewielebniejszy Patryarcha miasta Bożego Antyochii.
Chryzanft, Najprzewielebniejszy Patryarcha miasta świętego Jeruzalem,
i znajdujący się przy Nas przewielebni Arcypasterze, to jest: Metropolici, Arcybiskupi i Biskupi, i cały chrześcijański Wschodni prawowierny Kler,

będącym w Wielkiej Brytanii, najszanowniejszym i najmilszym w Chrystusie Arcybiskupom i Biskupom, i całemu czcigodnemu ich Klerowi, życzymy wszelakiego dobra i zbawienia od Boga.

Odebraliśmy w kształcie niewielkiej książki pismo Wasze, którem ze strony swojej odpowiadacie, na nasze niedawno do was posłane odpowiedzi. Największa ożywiła Nas radość, kiedyśmy się z niego dowiedzieli, o stanie pomyślnym zdrowia Waszego, o Waszej gorliwości i uczuciach szacunku dla naszej Wschodniej świętej Chrystusowej cerkwi, i przyjęliśmy, jak należało, Wasz zamiar bogobojny i dobry, Wasze staranie i usilność co do pojednania kościołów. Pojednanie takie, jest utwierdzeniem wiernych; przezeń przypodobać się można Panu i Bogu naszemu Jezusowi Chrystusowi, który właśnie za znamię uczestnictwa z sobą, wskazał świętym uczniom i apostołom swoim, wzajemną miłość, zgodę i jednomyślność. A tak na żądanie Wasze, My teraz krótko odpowiadamy, iż przeczytawszy uważnie Wasze ostatnie pismo zrozumieliśmy znaczenie jego, i do odpowiedzenia nań nic więcej nie mamy, prócz tego, cośmy już wprzód powiedzieli, wyłożywszy rozumienie swoje i naukę naszej cerkwi Wschodniej. I teraz tedy, na wszystkie ze strony Waszej przysłane do Nasz przełożenia, toż samo powiadamy, to jest, że dogmata nasze i nauka cekrwi naszej Wschodniej, są już zdawna zbadane, porządnie i bogobojnie oznaczone i świętemi powszechnemi Soborami utwierdzone; że nie wolno do nich nic przydawać, ani też od nich cokolwiekbądź ujmować. Dla tegoż ci, coby z nami w świętych dogmatach prawosławnej wiary godzić się chcieli, powinni postępować w prostocie ducha, uległości, bez żadnego szperania i ciekawości, oraz wypełniać i poddawać się wszystkiemu, co jest oznaczonem i ustanowionem przez starożytne podanie ojców, a utwierdzonem przez święte i powszechne Sobory, z czasów apostołów, i ich następców bogobojnych ojców cerkwi naszej. Chociażby względem tego, o czem piszecie, można poprzestać na niniejszych nawet odpowiedziach; jednakże, dla tem zupełniejszego i bezsprzecznego przekonania, jeszcze obecnie przesyłamy Wam, w obszerniejszym kształcie, wykład prawosławnej wiary Wschodniej cerkwi naszej, przyjęty, po troskliwem rozważaniu na Soborze dawno odbytym (1672 r. po nar. Chrystusa), Jerozolimskim zwanym; który to wykład był nawet później w Paryżu w r. 1675 wydrukowany w języku greckim i łacińskim, i być może, iż ów pod ów czas doszedł do Was i u Was się znajduje. Z niego poznać możecie i niewątpliwie wyrozumieć, bogobojny i prawowierny sposób myślenia cerkwi Wschodniej, a jeżeli zgodzicie się z nami, poprzestając na tej nauce, którą tu obecnie wykładami, wtedy zupełnie jedno z nami będziecie, i z rozdziału między nami wcale nie będzie. Co się zaś tyczy innych zwyczajów i ustaw cerkiewnych, względem odbywania świętych obrzędów Liturgii; to i te, przy uskutecznieniu za pomocą Boską zjednoczenia, można będzie łatwo i dogodnie urządzić. Wszakże wiadomo z ksiąg historyi cerkiewnej, że niektóre zwyczaje i ustawy, po rozmaitych miejscach i cerkwiach, były i bywają odmienne, lecz jedność wiary i jednomyślność w dogmatach, niezmiennemi pozostają. Oby Bóg, Pan i Dawca wszelkiego dobra, który chce aby wszyscy ludzie byli zbawieni i przyszli ku uznaniu prawdy, (1 Tym. II. 4.) sprawić raczył, aby zdanie i roztrząsanie w tej mierze, nastąpiły zgodnie z Jego wolą, ku duchownemu i zbawiennemu utwierdzeniu w wierze.

Oto jest, w co my Wschodni prawosławni chrześcijanie wierzymy, i jak rozumujemy:

A R T Y K U Ł   1.

Wierzymy w jedynego Boga, prawdziwego, wszechmocnego i nieskończonego, Ojca, Syna i Ducha ś. Ojca nierodzonego, Syna zrodzonego od Ojca przed wieki Jemu spółistotnego, Ducha ś. od Ojca pochodzącego, Ojcu i Synowi spółistotnego.  Te trzy Osoby (Ѵпостаси) w jednej Istocie nazywamy Trójcą przenajświętszą, której zawsze należy się cześć, chwała i pokłon od wszelkiego stworzenia.

A R T Y K U Ł   2.

Wierzymy, że Boskie i święte pismo, jest z natchnienia Bożego, dla tego winniśmy wierzyć mu bezsprzecznie, a przy tem nie jak bądź po swojemu, lecz istotnie tak, jak je wyjaśniła i podała cerkiew katolicka. Wszakże i mędrkowanie heretyków nie odrzuca pisma ś. tylko że one przewrotnie wykłada, korzystając z przenośnych i synonimicznych wyrażeń, tudzież chytrości rozumowania ludzkiego, mieszając to, czego mieszać nie można, i igrając po dziecinnemu z przedmiotami takiemi, które żartom nie podlegają. Jakoś, jeśliby każdy codziennie zaczął wyjaśniać pismo po swojemu, tedy cerkiew katolicka, nie pozostałaby do dziś tą cerkwią, która, będąc za łaską Cheystusa jednomyślna w wierze, zawsze jednakowo i stale wierzy, ale porozdzielałaby się na części nieprzeliczone, popadłaby w herezye, a następnie przestała być cerkwią świętą, filarem i utwierdzeniem prawdy, a stałaby się cerkwią przewrotnych, to jest, jak bezwątpienia wnosić należy, cerkwią heretyków, którzy nie wstydzą się pobierać nauki w cerkwi, a potem niegodziwie jej się wyrzekać. Dlatego my wierzymy, że świadectwo cerkwi katolickiej, nie mniejszej jest mocy, jak i pismo Boże. Albowiem twórcą jednego i drugiego, jest jeden i tenże sam Duch ś. a więc jedno jest, czyli z pisma ś. czerpać naukę, czyli z cerkwi powszechnej. Człowiek, który mówi sam od siebie, może pobłądzić, oszukać i być oszukanym, ale cerkiew powszechna, jako nigdy nie mówiła i nie mówi od siebie, tylko od Ducha Bożego (którego zawsze ma i mieć będzie mistrzem swoim na wieki), żadną miarą błądzić nie może, ani oszukiwać, ani być oszukaną; i podobnie jak pismo ś. jest nie omylnym i zawsze jednakowej ważności.

A R T Y K U Ł   3.

Wierzymy, że Bóg najdobrotliwszy przeznaczył do chwały tych, których wybrał przed wieki; których zaś odrzucił, tych wydał na potępienie. Wszakże nie dla tego, jakoby się Jemu podobało tym sposobem jednych usprawiedliwić, a drugich zaniechać i potępić bez przyczyny; to bowiem nieprzystoi powszechnemu dla wszystkich Bogu i ojcu bezstronnemu, który chce aby wszyscy ludzie zbawieni byli i przyszli ku uznaniu prawdy (1. Tymo. II. 4.) lecz ponieważ On przewidział, że jedni będą należycie korzystali ze swojej wolni wolnej, a drudzy przeciwnie; z tej przyczyny, jednych przeznaczył do chwały, a drugich potępił. Co zaś do użycia woli wolnej, my tak sądzimy: że dobroć Boga, dała Boską i oświecającą łaskę, którą nazywamy poprzedzającą, która na podobieństwo światła, przyświecającego chodzącym w ciemnościach, wszystkim przewodniczy: więc ci, co samowolnie poddać się jej pragną (gdyż ona niesie pomoc szukającym jej, nie zaś na przekorę idącym) i chcą dopełnić jej zaleceń niezbędnie dla zbawienia potrzebnych, otrzymują w tym razie łaskę szczególną, która spółdziałając, utwierdzając i statecznie udoskonalając ich w miłości Bożej, to jest, w tych dobrych dziełach, jakich Bóg od nas wymaga (jakich też wymagała i łaska poprzedzająca), usprawiedliwia ich i stawi w liczbie przeznaczonych. Przeciwnie zaś ci, którzy nie chcą być posłuszni i postępować stosownie do łaski, a przeto niezachowują przykazań Bożych, ale według podszeptów szatana, nadużywają swej wolności, danej im od Boga tym końcem, iżby dobrowolnie wypełniali to, co jest dobrem, ci oddają się na potępienie wieczne.

Ale co heretycy bluźnią, jakoby Bóg przeznaczał lub potępiał, nie wglądając wcale w uczynki mających być przeznaczonymi lub potępionymi, to my za nierozum i bezbożność poczytujemy; gdyż w zdarzeniu takiem, pismo sprzeciwiałoby się samemu sobie. Ono uczy, że wierny osiąga zbawienie przez wiarę i uczynki swoje, a zarazem wystawia Boga jedynym sprawcą naszego zbawienia, albowiem On poprzednio udziela łaskę oświecającą, która dostarcza człowiekowi poznania Boskiej prawdy i poucza go stosować się do niej (jeżeli się on sam nie sprzeciwia), i wykonywać dobro, Bogu przypodobane, celem otrzymania zbawienia, nie niszcząc wolnej woli człowieka, lecz zostawiając jej, poddać się lub nie poddać działaniu owej łaski. Po takiem wyrozumieniu, nie jestże rzeczą przeciwną rozsądkowi utrzymywać bezzasadnie, że wola Boska jest przyczynią nieszczęścia potępionych? Nieznaczyżto, miotać straszną na Boga potwarz? Nieznaczyżto wyrzucać okropną niesprawiedliwość i bluźnierstwo przeciw niebu? Bóg nie mający żadnego uczestnictwa w złem, chce zarówno wszystkich zbawić; u Niego nie masz względu na osoby, dla tegoż my wyznajemy, że On sprawiedliwe wskazuje na potępienie tych, którzy w bezbożności trwają, według swojej woli skażonej i serca zatwardziałego. Ależ nigdy, nigdy nie nazywaliśmy i nie nazwiemy Boga sprawcą wiecznej kary i mąk, i jakoby nienawistnym ku ludziom, Boga, który sam wyrzekł, że bywa radość na niebie z powodu jednego grzesznika żałującego za grzechy. Tak wierzyć lub myśleć, nie ośmielimy się nigdy, dopokąd pozostaniemy przy zdrowym rozumie, i tych, którzy tak mówią i myślą, poddajemy klątwie wiecznej i uznajemy za gorszych od wszystkich niewiernych.

A R T Y K U Ł   4.

Wierzymy, że Bóg we trzech osobach, Ojciec, Syn i Duch ś. jest stwórcą wszystkiego, co jest widomem i niewidomem. Pod imieniem niewidomego, rozumiemy potęgi anielskie, dusze rozumne, a oraz i szatanów (chociaż Bóg i szatanów nie takimi stworzył, jakimi się oni później stali, według swojej własnej woli); a widomem zowiemy niebo i wszystko co istnieje pod niebem. O ile Stwórca, według Istoty swojej, jest dobrym; o tyle też wszystko, co tylko utworzył, utworzył najpiękniejszem, i nigdy nie chce być twórcą złego. Jeżeli zaś jest w człowieku lub szatanie, jakiekolwiek złe (bo prosto w przyrodzie my nie znamy złego), to jest grzech przeciwny woli Bożej; tedy to złe, albo od człowieka, albo od szatana pochodzi. Jest to bowiem zupełnie prawdziwem i nieuległa żadnej wątpliwości, że Bóg nie może być sprawcą złego i że z tej przyczyny, sama sprawiedliwość wymaga nie przypisywać je Bogu.

A R T Y K U Ł   5.

Wierzymy, że wszystkiem, co tylko istnieje, tak widomem jak i niewidomem zarządza opatrzność Boska, złe zaś jako złe, Bóg przewiduje tylko i dopuszcza, ale się niem nie opiekuje, tak jak je i nie stworzył. A to złe, które już wynikło, częstokroć nawet zwracanem bywa do czegokolwiekbądź pożytecznego przez Dobroć najwyższą, która sama złego nie tworzy, ale je skierowywa jeszcze, ile to być może, ku lepszemu. Nie badać zuchwale, lecz z pokorą ulegać powinniśmy opatrzności Boskiej i jej tajemniczym a niedościgłym wyrokom. Tego w reszcie, co nam jest w tej mierze objawionem w piśmie ś. a co odnosi się do życia wiecznego, należy rozsądnie dochodzić, i zarówno z celniejszemi pojęciami o Bogu, za niewątpliwe przyjmować.

A R T Y K U Ł   6.

Wierzymy, że pierwszy człowiek, od Boga stworzony, doznał upadku w raju podówczas, kiedy się stał nieposłusznym przykazaniu Bożemu, poszedłszy za zdradliwą poradą węża; i że stąd grzech pierwszych rodziców, rozlał się następnie na całe potomstwo, tak, iż nie masz ani jednego z urodzonych według ciała, któryby wolnym był od tego ciężaru, i nie uczuwał skutków tegoż upadku w życiu niniejszem. A ciężarem i skutkami upadku, nazywamy nie same grzechy (jako to: bezbożność, bluźnierstwo, zabójstwo, nienawiść i zresztą wszystko, co pochodzi ze złego serca ludzkiego, na przekorę woli Bożej, a nie od przyrody; albowiem wielu patryarchów, proroków i innych niezliczonych tak w starem jak i nowem przymierzu mężów, także przesłaniec Boski, a nadewszystko matka Boga Słowa Marya Panna, nie byli uczestnikami, ani tych, ani im podobnych grzechów); lecz łatwą skłonność do grzechów, i te klęski, któremi Boska sprawiedliwość ukarała człowieka za jego nieposłuszeństwo, jakiemi są: unużające prace, smutki, choroby ciała, rodzenie w boleściach, trudne do niejakiego czasu pożycie w ziemskiej wędrówce, a na koniec śmierć cielesna.

A R T Y K U Ł   7.

Wierzymy, że Syn Boży Pan nasz Jezus Chrystus, uniżył samego siebie, to jest: przyjął na siebie w osobie własnej ciało ludzkie, poczęte we wnętrznościach Panny Maryi z Ducha ś. i stał się człowiekiem; że On porodzony według ciała bez smutku i boleści matki swojej i bez naruszenia jej dziewictwa, cierpiał, pogrzebion, zmartwychwstał w chwale dnia trzeciego, według pism prorockich, wstąpił na niebiosa i siedzi na prawicy Boga Ojca, i jak mamy nadzieję, powtórnie przyjdzie, sądzić żywych i umarłych.

A R T Y K U Ł   8.

Wierzymy, że Pan nasz Jezus Chrystus, jest jedyny pośrednik nasz, który wydał siebie dla odkupienia wszystkich, krwią swoją własną sprzymierzył człowieka z Bogiem, i pozostaje troskliwym obrońcą swych naśladowców, i ubłaganiem za grzechy nasze. Wyznajemy także, iż święci wstawiają się za nami w modlitwach i prośbach do Niego, a więcej od wszystkich najczystsza matka Boskiego Słowa, również święci aniołowie stróże nasi, apostołowie, prorocy, męczennicy, sprawiedliwi i wszyscy, których On wsławił jako wiernych sług swoich; do których doliczamy Biskupów, kapłanów, jako sprawujących świętą ofiarę ołtarza, i mężów sprawiedliwych, znanych z cnotliwego życia swego. Wiemy albowiem z pisma ś. że bliźni za bliźniego modlić się powinien, że wiele może modlitwa sprawiedliwego i że Bóg więcej wysłuchiwa świętych, a niżeli tych, którzy w grzechach zostają. Wyznajemy także, że święci są pośrednikami i orędownikami naszymi przed Bogiem, nie tylko tutaj, w czasie pożycia swego z nami, lecz bardziej jeszcze po śmierci, gdy po zniszczeniu zwierciadła (o jakiem wzmiankuje apostoł), w całem świetle oglądają Trójcę świętą i Jej światłość nieskończoną, bo, jako nie wątpimy o tem, iż prorocy, będąc jeszcze w ciele śmiertelnem, widywali przedmioty niebieskie, z którego powodu i rzeczy przyszłe przepowiadali: tak podobnie, nie tylko nie powątpiewamy, lecz i niezachwianie wierzymy i wyznajemy, że aniołowie i święci, którzy się stali jakoby aniołami, przy nieskończonej światłości Boskiej, widzą potrzeby nasze.

A R T Y K U Ł   9.

Wierzymy, że nikt zbawionym być nie może bez wiary. Wiarą zaś zowiemy prawe pojęcie nasze o Bogu i rzeczach Boskich. Wspierana miłością, czyli, co jedno jest, wypełnianiem przykazań Boskich, usprawiedliwia nas przez Chrystusa, i bez niej, niepodobna przypodobać się Bogu.

A R T Y K U Ł   10.

Wierzymy, jakośmy i nauczeni wierzyć, w tak zwaną i w istocie takową będącą, świętą, powszechną, apostolską cerkiew, która obejmuje wszystkich i wszędzie, ktokolwiekby oni byli, wierzących w Chrystusa, którzy teraz, zostając w ziemskiej pielgrzymce, nie przenieśli się jeszcze do ojczyzny niebieskiej. Wszakże, nie mieszamy wcale cerkwi zostającej w pielgrzymce, z cerkwią już osiągniętej ojczyzny, jak się to zdaje niektórym z heretyków, dlatego tylko, że ten i ów istnieje, że obydwa składają jakby dwa stada jednego arcypasterza Boga, i poświęcają się jednym Duchem ś. Takowe ich zmieszanie jest niewłaściwe i niepodobne; gdyż jeden wojuje i jest jeszcze w podróży, a drugi już ze zwycięstwa tryumfuje, osiągnął ojczyznę i nagrodę odebrał: co ma być udziałem i całej cerkwi powszechnej. A jako człowiek, ile śmierci podległy, nie może być stałą głową cerkwi; więc Pan nasz Jezus Chrystus sam, jako głowa, trzymając ster rządu cerkwi, zarządza nią przez ojców świętych. Z tej przyczyny, Duch ś. dla cerkwi szczegółowych, prawnie założonych i prawnie z członków złożonych, postanowił Biskupów jako rządców, pasterzów, głowy, zwierzchników, którzy są takimi nie z nadużycia, lecz z prawa, wskazując w tych pasterzach obraz sprawcy i dokonawcy zbawienia naszego, iżby społeczeństwa wiernych, pod takim zarządem, dościgały Jego doskonałości.

A gdy między innemi bezbożnemi mniemaniami, heretycy i to utrzymywali, że pospolity kapłan i Biskup, są między sobą równi, że można się i bez Biskupa obchodzić, że kościoł przez kilku kapłanów rządzonym być może, że dopełniać święceń kapłańskich, nie sam Biskup tylko, ale i prezbiter może, a kilku prezbiterów nawet Biskupa poświęcać mogą; i rozgłaszają, że cerkiew Wschodnia podziela z nimi te błędy: przeto my, zgodnie z mniemaniem odwiecznie panującem w cerkwi Wschodniej, upewniamy, że powołanie Biskupa tak niezbędne w cerkwi, iż bez niego, ani cerkiew cerkwią, ani chrześcijanin chrześcijaninem, nietylko być, lecz i nazywać się nie może. Albowiem Biskup, jako następca apostolski, przez włożenie rąk i wezwanie Ducha ś. otrzymawszy sposobem następstwa, daną sobie od Boga władzę rozwiązania i związania, jest żywym obrazem Boga na ziemi, i za skutecznym wpływem mocy Ducha ś. obfitem źródłem wszystkich cerkwi powszechnej sakramentów, przez które osiąga się zbawienie. My sądzimy, że Biskup, o tyle jest dla cerkwi nieodzownym, o ile oddech dla człowieka i słońce dla świata. Stąd, niektórzy na pochwałę godności Biskupiej dobrze powiadają: czem Bóg w cerkwi pierworodnych na niebiosach i słońce w świecie, tem jest każdy Biskup w swej udzielnej cerkwi; bo przezeń trzoda duchowna oświeca się, rozgrzewa i staje przybytkiem Bożym.

Że wielka tajemnica i powołanie Biskupstwa, przeszły do nas w następstwie, jest to widocznem. Albowiem Chrystus Pan, który przyrzekł być z nami na wieki, aczkolwiek przebywa z nami w różnym sposobie łaski i dobrodziejstw Boskich; jednakże przez Biskupie sprawowanie służby Bożej, łączy się z nami sposobem szczególniejszym, przebywa i jednoczy się z nami za pośrednictwem sakramentów świętych, których naczelnym sprawcą i wykonawcą, z mocy Ducha ś. jest Biskup, i nie dopuszcza nam popaść w herezyę.

Z tej przyczyny, święty Jan Damascen, w 4 liście swoim do Afrykanów mówi: że cerkiew powszechna w ogóle powierzona była Biskupom; że następcami Piotra mianują się: w Rzymie Klemens I Biskup, w Antyochii Ewodiusz, w Alexandryi Marek; że święty Andrzej wyniósł na stolicę Konstantynopolską Stachiusza; w wielkiem zaś świętem mieście Jeruzalem, Chrystus Pan postanowił Biskupem Jakóba, po którym nastąpił inny Biskup, a po tym jeszcze inny, i tak aż do nas. Dlatego i Tertulian w liście do Papiana, Biskupów wszystkich nazywa następcami apostołów. O ich następstwie, godności i władzy apostolskiej, świadczy także Euzebiusz Pamfil, i wielu innych ojców, których wyliczać byłoby zbytecznem; nareszcie ogólny i starożytny zwyczaj cerkwi powszechnej.

Widocznem jest także, że godność Biskupia, odróżnia się od godności kapłana pospolitego. Kapłana bowiem wyświęca Biskup, a Biskupa nie kapłani poświęcają, ale według przepisu apostolskiego, dwaj lub trzej Biskupi. Przy tem, kapłana wybiera Biskup, a Biskupa nie kapłani czyli prezbiterowie wybierają, ani nawet władza świecka, tylko Sobór cerkwi wyższej w kraju owym , w którym znajduje się miasto, dla którego przeznacza się mający być poświęconym, albo przynajmniej Sobór tej prowincyi, w której Biskup ma pozostawać. Na ostatek, wybiera niekiedy i całe miasto; tylkoż nie bezpośrednio, bo Soborowi przedstawia swój wybór, który, jeśli okaże się zgodnym z przepisami, więc wybrany poświęca się za pośrednictwem włożenia rąk Biskupów przez wezwanie Ducha ś. Oprócz tego, kapłan władzę i łaskę kapłaństwa, otrzymuje tylko dla siebie, już zaś Biskup przelewa ją i na drugich. Pierwszy, przyjąwszy od Biskupa poświęcenie kapłańskie, dopełnia tylko chrztu świętego z modlitwami, sprawuje bezkrwawą ofiarę, rozdaje ludowi najświętsze ciało i krew Pana naszego Jezusa Chrystusa, namaszcza chrzczonych mirem świętem (chrysma), błogosław i osoby wstępujące religijnie i prawnie w stan małżeński, modli się za chorych, i prosi o zbawienie wszystkich ludzi i przyjście ich do uznania prawdy, a szczególniej o przebaczenie i odpuszczenie grzechów prawowiernym żywym i umarłym, na koniec zaś, o ile odznacza się nauką i cnotą, o tyle, według władzy udzielonej sobie od Biskupa, poucza tych z prawowiernych, którzy udają się do niego, ukazując im drogę do osiągnienia królestwa niebieskiego, i staje się głosicielem ewangelii świętej. Już zaś Biskup, pomimo tego, że to wszystko wykonywa (gdyż on, jak się powiedziało, jest źródłem tajemnic Boskich i darów z mocy Ducha ś.) sam wyłącznie konsekruje święte miro; jemu tylko jednemu właściwem jest poświęcanie na wszelkie stopnie i urzędowania cerkiewne; On szczególniej i przedewszystkiem ma władzę wiązania i rozwiązywania, tudzież wykonywania, stosownie do zalecenia Pańskiego, sądu przyjemnego Bogu; On głosi ewangelią świętą i utwierdza prawowiernych w wierze, a nieuległych, jako pogan i celników, odłącza od cerkwi, heretyków podobnież poddaje wyłączeniu i klątwie, i duszę swoją kładzie za owce. Zewsząd wykazuje się różnica niezaprzeczona, Biskupa od pospolitego kapłana, a i to, że bez niego, chociażby i całego świata kapłani, nie mogą paść trzody cerkwi Bożej i doskonale nią zarządzać.

Sprawiedliwie tedy uważał jeden z ojców, że między heretykami, nie łatwo znaleźć człowieka rozważnego, albowiem oni opuszczając cerkiew, są opuszczonymi i od Ducha ś. i nie pozostaje w nich, ani rozwaga, ani światło, tylko ciemność i zaślepienie. Wszakże, gdyby się to nie działo z nimi, tedyby nie odrzucali rzeczy najwidoczniejszej, jaką jest np. wielka w istocie tajemnica Biskupstwa, o którem mówią księgi święte, wzmiankuje historya cerkiewna i pisma świętych, a które zawsze, cała cerkiew powszechna przyznawała i ogłaszała.

A R T Y K U Ł   11.

Wierzymy, że członkami cerkwi katolickiej, są wszyscy i to tylko prawowierni, to jest, niewątpliwie wyznający wiarę czystą zbawcy Chrystusa (którą my przyjęliśmy od samego Chrystusa, od apostołów i świętych powszechnych Soborów), chociażby niektórzy z nich i grzechom rozlicznym podlegli byli. Albowiem, jeżeliby prawowierni, lecz w grzechach zostający, nie byli członkami cerkwi, to nie ulegaliby jego sądowi. Ona zaś ich sądzi, wzywa do pokuty i prowadzi na drogę zbawiennych przepisów. Bez względu więc na to, iż ulegają grzechom, pozostają i uznają się za członków cerkwi katolickiej, byle tylko nie zostali odstępcami, i trzymali się powszechnej i prawej wiary.

A R T Y K U Ł   12.

Wierzymy, że Duch ś. naucza powszechną cerkiew, gdyż On jest tym prawdziwym pocieszycielem, którego Chrystus posyła od Ojca dla tego, aby nauczał prawdy i oddalał ciemności od rozumu wiernych. Duch ś. naucza cerkiew przez ojców świętych i nauczycieli cerkwi powszechnej. Jako bowiem całe pismo według uznania wszystkich, jest słowem Ducha ś. nie z tego względu, jakoby On wyrzekł je bezpośrednio, lecz przemawiał niem przez apostołów i proroków; tak i cerkiew nauczana jest od Ducha ożywiającego, ale nie inaczej, jak za pośrednictwem ojców świętych i nauczycieli (których zasady są upoważnione przez święte powszechne Sobory, czego my powtarzać nie przestaniemy); z której to przyczyny, my nie tylko sami w sobie przekonani, lecz i niewątpliwie jako trwałą prawdę wyznajemy, że cerkiew powszechna, nie może się mylić lub błądzić i ogłaszać kłamstwo w miejsce prawdy; gdyż Duch ś. zawsze działający przez wiernie gorliwych ojców i nauczycieli cerkiewnych, strzeże ją od wszelkiego błędu.

A R T Y K U Ł   13.

Wierzymy, że człowiek usprawiedliwia się, nie wprost samą tylko wiarą, lecz wiarą, którą wspomaga miłość, to jest: przez wiarę i uczynki. Uznajemy, że w całości bezbożną jest myślą, jakoby wiara, zastępując uczynki, pozyskiwała usprawiedliwienie w Chrystusie; ponieważ wiara w rozumieniu takiem, mogłaby każdemu służyć, i nie byłoby ani jednego, któryby zbawienia nie osiągał, co, widocznie jest fałszem. My owszem wierzymy, że nie przywidzenie tylko wiary, ale istotna wiara nasza , przez uczynki usprawiedliwia nas w Chrystusie. Uczynki zaś oceniamy, nie świadectwem tylko stwierdzającem powołanie nasze, lecz i wedle owoców, które sprawują wiarę naszą czynną, i stosownie do obietnicy Boskiej, przysposobić mogą każdemu wysłużoną zapłatę dobrą lub złą, w miarę tego, co w życiu swem doczesnem dobrego czy złego uczynił.

A R T Y K U Ł   14.

Wierzymy, że człowiek upadły z powodu przestępstwa, stał się podobnym zwierzętom niemym, to jest, został przyćmionym i pozbawionym doskonałości, a uległym namiętnościom, lecz nie stał się wyzutym z tej przyrody i siły, którą otrzymał od najdobrotliwszego Boga; bo inaczej stałby się nierozumnym, a następnie przestałby być człowiekiem. Ma on tedy tę przyrodę, z jaką był stworzony, również siłę przyrodzoną wolną, żywą, działalną tak, iż według przyrody, może przedsiębrać i wykonywać dobro, unikać i odwracać się od złego. Że zaś człowiek może według przyrody czynić dobrze, tego sam Chrystus Pan naucza, kiedy mówi, iż poganie miłują tych, którzy ich kochają; bardzo też jasno uczy apostoł Paweł, (Rzym. 1.19.) i w innych miejscach mówiąc: poganie którzy nie mają zakonu, z przyrodzenia czynią co zakon ma. Stąd widoczna, że dobro przez człowieka wykonane, nie może być grzechem; ponieważ dobro, nie może być złem. To, co jest przyrodzonem, czyni człowieka tylko cielesnym a nie duchownym, i samo bez wiary, nie jest dostatecznem do zbawienia; jednakże nie służy i do potępienia: bo dobro, jako dobro, nie może być przyczyną złego. W tych zaś, którzy są duchownie odrodzeni, wzmocnione łaską, staje się doskonałem, i czyni człowieka godnym zbawienia. Chociaż człowiek przed odrodzeniem, może z przyrody być sposobnym ku dobremu, przedsiębrać i wypełniać moralne dobro; lecz, ażeby odrodziwszy się, mógł wykonywać dobro duchowne (gdyż działania wiary, które są przyczyną zbawienia, a dokonywają się nadprzyrodzoną łaską, pospolicie mają nazwę duchownych); koniecznem jest, aby łaska poprzedzała i przewodniczyła (jak wyżej o przeznaczonych powiedziano) tak, że on nie może sam z siebie wypełniać uczynków godnych życia w Chrystusie, ale tylko może mieć chęć lub niechęć do postępowania odpowiedniego łasce.

A R T Y K U Ł   15.

Wierzymy, że w cerkwi, stosownie do pisma ś. jest sakramentów siedem. Nad tę liczbę, ani mniej ani więcej, sakramentów cerkiew nie ma. Inna liczba sakramentów, jest wymysłem heretyków nierozumnych. Siedmioraka zaś liczba sakramentów, gruntuje się na piśmie świętem, podobnie jak i inne dogmata prawosławnej wiary. A najprzód:

Chrzest święty, ustanowił Chrystus Pan w tych słowach: idąc nauczajcie wszystkie narody, chrzcząc je w imię Ojca i Syna i Ducha świętego (Mat. XXVIII 19); kto uwierzy i ochrzci się, zbawion będzie; a kto nie uwierzy, będzie potępion. (Mar. XVI. 16).

Sakrament bierzmowania świętego, czyli namaszczenia mirem (chrysma) także zasadza się na słowach Zbawiciela: a wy siedźcie w mieście (Jeruzalem), aż będziecie obleczeni mocą z wysokości, (Łuk. XXIV. 49.), jaką mocą apostołowie i oblekli się, po zstąpieniu na nich Ducha ś. Ta moc udziela się za pośrednictwem sakramentu bierzmowania, nad którym uwagę czyni i apostoł Paweł (2 Kor. I. 21. 22.), a jaśniej Dyonizy Areopagita.

Kapłaństwo zasadza się na słowach następujących: to czyńcie na moją pamiątkę; (1. Kor. XI. 24.) także: cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie związano i w niebiesiech: a cokolwiek rozwiążesz na ziemi, będzie rozwiązano i w niebiesiech. (Mat. XVI. 19.)

Bezkrwawa ofiara, na następujących: bierzcie a jedzcie, to jest ciało moje; pijcie z niego wszyscy, to jest krew moja nowego przymierza; jeślibyście nie jedli ciała syna człowieczego i nie pili krwie jego, nie będziecie mieć  żywota w sobie. (Kor. XI. 24. 25* Jan. VI 54.)

Sakrament małżeństwa ma swoję zasadę w słowach samego Boga, wyrzeczonych o nim w starem przymierzu, (Rodz. 11.24.); które słowa potwierdził i Jezus Chrystus mówiąc: co Bóg złączył, człowiek niechaj nie rozłącza (Mat. XIX. 6.) Paweł apostoł nazywa małżeństwo wielką tajemnicą. (Efez V. 32.)

Pokuta, z którą łączy się sakramentalna spowiedź, opiera się na tych słowach pisma: których odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a których zatrzymacie są zatrzymane (Jan XX .23.); podobnież: jeśli pokutować nie będziecie, wszyscy także zginiecie. (Łuk. XIII. 3.)

O ostatniem namaszczeniu, czyli o sakramencie oleju świętego wzmiankuje ewangelista Marek; jaśniej zaś brat Boski zaświadcza. (Jakób. V. 14. 15.)

Sakramenta składają się, z rzeczy przyrodzonych i nadprzyrodzonych, i nie samymi są tylko znakami obietnic Boskich.

Przyznajemy je za środki nieodzownie posługujące do sprowadzenia łaski na tych, którzy się stają ich uczestnikami. Przeto, odrzucamy to mniemanie, jako niewłaściwe nauce chrześcijańskiej, że zupełność sakramentu, ma miejsce tylko w chwili rzeczywistego użycia rzeczy ziemskiej np. pożywania itp. to jest: rzeczy poświęcającej się w sakramencie (jakoby bez użycia, rzecz w sakramencie poświęcona, miała pozostać i po poświęceniu rzeczą prostą). To sprzeciwia się sakramentowi Eucharystyi, który będąc ustanowionym przez nadistotne Słowo, i poświęconym przez wezwanie Ducha ś. dopełnia się przytomnością tej rzeczy, jaką oznacza, to jest, ciała i krwi Chrystusowej. I uzupełnienie tego sakramentu, koniecznie być powinno przed użyciem jego w komunii świętej. Gdyby bowiem nie był uzupełniony przed przyjęciem; tedy niegodnie przyjmujący komunią, nie jadłby i nie piłby sądu sobie: dla tego, że on pożywałby prosty chleb i wino. Kiedy zaś niegodnie przyjmujący komunią, sąd sobie je i pije (Kor. XI. 29.); przetoż sakrament Eucharystyi uskutecznia się, nie w chwili samego pożywania komunii ś. lecz przed tem jeszcze. Otoż tym sposobem uznajemy za zupełnie fałszywą i nieczystą naukę tę, jakoby niedoskonałość wiary, naruszała całość i doskonałość sakramentu. Wszakże heretycy, których cerkiew przyjmuje, kiedy się wyrzekają herezyi swojej, a przyłączają do cerkwi powszechnej, chrzest przyjęli doskonały, chociaż wiarę niedoskonałą mieli; i kiedy nareszcie pozyskują wiarę doskonałą, w tedy ich nie chrzczą powtórnie [1].

A R T Y K U Ł   16.

Wierzymy, że chrzest ś. zalecony przez Chrystusa i dopełniany w imię Trójcy świętej, jest nieodzownym. Bez niego bowiem, nikt nie może być zbawionym, jak mówi Pan: jeśli się kto nie odrodzi z wody i z Ducha ś. nie może wnijść do królestwa Bożego (Jan. III. 5.) Z tego powodu, potrzebny jest i dzieciom, bo i one ulegają grzechowi pierworodnemu, a bez chrztu, nie mogą otrzymać odpuszczenia tego grzechu. I Chrystus wyświecając to, powiedział bez żadnego wyjątku, wprost: jeśli się kto nie odrodzi, to jest, że po przyjściu Chrystusa Zbawiciela, wszyscy wejść mający do królestwa niebieskiego, obowiązani są do odrodzenia. A jeżeliż niemowlęta potrzebują zbawienia, tedy i chrztu potrzebują. Nieodrodzeni zaś, a następnie nieotrzymujący odpuszczenia grzechu pierworodnego, za tenże grzech, ulegną niezmiennie karze wiecznej i nie będą zbawieni. Przeto chrzest nieodzownie dla dzieci potrzebny. Wszakże niemowlęta osiągają zbawienie, jak powiedziano u Mateusza ewangelisty (Mat. XIX. 14.); kto się nie ochrzcił, nie dostąpi zbawienia, a zatem dzieci koniecznie chrzczone być winny. I w dziejach apostolskich powiedziano, że wszystek dom był ochrzczony, a więc i dzieci. (Dz. Ap. XVI. 35.)

W tej mierze, jasne też są świadectwa starożytnych ojców cerkwi, mianowicie: Dyonizego w księdze o Hierarchii cerkiewnej i Justyna w 57 pytaniu, gdzie mówi: dzieci stawają się godnemi dobrodziejstw spływających z chrztu przez wiarę tych, którzy je przynoszą do chrztu. Augustyn także dowodzi, że jest podanie apostolskie, iż dzieci przez chrzest osiągają zbawienie. I na innem miejscu: cerkiew daje dzieciom nogi drugich, żeby one chodziły; serca aby wierzyły; język aby wyznawały. I: matka cerkiew daje im serce macierzyńskie.

Co się tyczy materyi sakramentu chrztu, takową nie może być żaden płyn inny, prócz wody czystej. Odbywa się on przez kapłana; z potrzeby zaś może być odbyty i przez człowieka pospolitego, ale tylko prawowiernego, a przy term pojmującego ważność chrztu świętego.

Skutki chrztu, w krótkiem wyrażeniu, są te:

  1. Przezeń udziela się odpuszczenie grzechu pierworodnego i wszelkich innych grzechów przed chrztem popełnionych.
  2. Chrzczony uwalnia się od kary wiecznej, jakiej każdy podlega; równie za grzech pierworodny, jak i za własne grzechy śmiertelne.
  3. Chrzest nadaje praw o do błogosławionej nieśmiertelności, albowiem uwalniając ludzi od grzechów poprzednio popełnionych czyni ich przybytkami Bożymi.

Nie można twierdzić, że chrzest nie uwalnia od wszystkich poprzednich grzechów, i że one choć pozostają, wszelako już nie mają mocy. Twierdzenie takie, jest ostatnią bezbożnością; raczej wyrzeczeniem się wiary, niżeli jej wyznawaniem. W szelki bowiem grzech, jakiby tylko był przed chrztem, niszczy się i uważa jakoby nigdy niebyły. Jakoż, i wyobrażenia, pod któremi się chrzest przedstawia, wykazują jego siłę oczyszczającą; i wyroki pisma ś. które się dotyczą chrztu, dają do zrozumienia, że przez niego otrzymuje się zupełne oczyszczenie, co też widocznem jest, z samych nazwań chrztu. Bo jeżeli chrzest odbywa się duchem i ogniem, więc sprawuje zupełne oczyszczenie, gdyż duch się oczyszcza zupełnie. Jeżeli jest światłem, więc wszelką ciemność rozpędza. Jeżeli jest odrodzeniem, więc wszystko stare przemija; tem zaś starem nic innego nie jest, tylko grzechy. Jeżeli chrzczony wyzuwa się z człowieka starego , to wyzuwa się i z grzechu. Jeżeli obleka się w Chrystusa, to czynem samym staje się bez grzechu, za pośrednictwem chrztu; ponieważ Bóg wielce oddalonym jest od grzeszników, i Paweł apostoł o tern wyraźnie mówi: jako przez nieposłuszeństwo jednego człowieka, wiele ich stało się grzesznymi, tak i przez posłuszeństwo jednego, wiele ich stanie się sprawiedliwymi. (Rzym. V. 19.) Jeżeliż sprawiedliwymi, to i od grzechu wolnymi; bo w jednym i tymże człowieku, nie może przebywać życie i śmierć. Jeżeli Chrystus prawdziwie umarł, zatem prawdziwem jest odpuszczenie grzechów, przez Ducha ś. Stąd się okazuje, że wszystkie dzieci zmarłe po otrzymanym chrzcie, bez ochyby osiągną zbawienie, mocą śmierci Jezusa Chrystusa. Wszakże, kiedy one czyste od grzechu powszechnego, bo chrztem świętym oczyszczają się; i wolne od swojego własnego, bo jako dzieci, nie mają jeszcze przyzwolenia swego, i dla tego nie grzeszą: więc też bezwątpienia otrzymują zbawienie.

Chrzest nadaje charakter niezmazany; przeto nie może się chrzcić powtórnie, kto raz ochrzcił się należycie, chociażby po chrzcie dopuścił się tysiąca grzechów, albo nawet wyrzekł się wiary samej: gdy pragnie nawrócić się do Pana, odzyskuje synostwo utracone, za pośrednictwem sakramentu pokuty.

A R T Y K U Ł   17.

Wierzymy, że najświętszy sakrament Eucharystyi, któryśmy wyżej czwartym w liczbie sakramentów położyli, jest sakrament ustanowiony przez Chrystusa tej nocy, w której On wydał siebie za żywot świata. Albowiem wziąwszy chleb i pobłogosławiwszy, dał swoim uczniom i apostołom, mówiąc: przyjmcie, jedzcie, to jest ciało moje. A gdy wziął kielich i uwielbił Najwyższego, rzekł: pijcie z niego wszyscy , to jest krew moja, która się za was przelewa na odpuszczenie grzechów. Wierzymy, że w tym czynie świętym, przytomny jest Pan nasz Jezus Chrystus, nie symbolicznie, nie figurycznie, nie w skutek nadmiaru łaski, jak w innych sakramentach, nie jednem zstąpieniem, jak to niektórzy ojcowie względem chrztu powiadali, ani też przez przenikanie chleba tak, aby Bóstwo słowa wnikało istotnie w chleb dla Eucharystyi podany, jak naśladowcy Lutra nietrafnie i nieprzyzwoicie objaśniają; ale prawdziwie i istotnie tak, że po poświęceniu chleba i wina, chleb przemienia się, przeistacza, przetwarza, przekształca w samo prawdziwe ciało Pańskie, które się rodziło w Betlehem z najświętszej Panny, chrzciło w Jordanie, cierpiało, pogrzebione, zmartwychpowstało, w niebo wstąpiło, siedzi po prawicy Boga Ojca, i ma przyjść w obłokach niebieskich; a wino przetwarza się i przeistacza w samą prawdziwą krew Pańską, która w czasie cierpienia Jego na krzyżu, wylała się za żywot świata.

Wierzymy jeszcze, iż po poświęceniu chleba i wina, nie sam już chleb i wino, lecz samo ciało i krew Pańska pod postacią chleba i wina pozostaje.

Wierzymy jeszcze, że to najczystsze ciało i krew Pańska, rozdają się i wchodzą w usta i wnętrzności przyjmujących komunię, tak bogobojnych jak i niezbożnych; tylkoż bogobojnym i godnie przyjmującym, nadają odpuszczenie grzechów i życie wieczne, a niezbożnym i niegodnie przyjmującym, przygotowują potępienie i męki wieczne.

Wierzymy jeszcze, że ciało i krew Pańska, chociaż podzielają się i rozdrabiają, ale to w sakramencie Eucharystyi dzieje się tylko z postaciami chleba i wina, w których one i widzialnemi i dotykalnemi być mogą, same zaś w sobie są zupełnie całe i nierozdzielne. Dlatego i cerkiew powszechna mówi: rozdrabia się i podziela się, rozdrabiany lecz niepodzielny, zawsze pożywany a nigdy nie zużyły, i przyjmujących komunię (godnie) poświęcający.

Wierzymy jeszcze, że w każdej cząstce, do najmniejszej odrobinki, przeistoczonego chleba i wina, znajduje się nie jakakolwiek oddzielna część ciała i krwi Pańskiej, lecz ciało Chrystusa zawsze całkowite i we wszystkich cząstkach jedno, i Chrystus Pan przebywa tam według Istoty swojej, to jest z duszą i Bóstwem, czyli zupełny Bóg i zupełny człowiek. Dlatego, chociaż w jednym i tymże samym czasie, bywa wiele liturgii świętych po świecie, ale nie wiele ciał Chrystusowych, tylko jeden i tenże sam Chrystus prawdziwie i istotnie obecny, jedno ciało jego i jedna krew we wszystkich oddzielnych cerkwiach wiernych. I to nie dlatego, jakoby ciało Chrystusa, które jest na niebiosach zstępowało na ołtarze; lecz dlatego, że chleb eucharystyczny, przygotowywany pojedynczo we wszystkich cerkwiach, a po poświęceniu przetworzony i przeistoczony, staje się jednem i temże samem, co ciało na niebiosach będące. Zawsze więc u Chrystusa jedno ciało, nie zaś wiele po wielu miejscach, dla tegoż tajemnica ta, według powszechnego mniemania, jest najcudowniejszą, która pojmowaną być może samą tylko wiarą, nie zaś dociekaniami rozumu ludzkiego, którego próżność i nierozsądne szperanie w rzeczach Boskich, odrzuca ta święta i od Boga ustanowiona za nas ofiara.

Wierzymy jeszcze, że temu ciału i krwi Pańskiej w sakramencie Eucharystyi, należy oddawać cześć szczególną, i pokłon właściwy Bogu; do jakiej bowiem czci obowiązani jesteśmy względem samego Pana naszego Jezusa Chrystusa, do takiejże i względem ciała i krwi Pańskiej.

Wierzymy jeszcze, że ta jest prawdziwa, ubłagalna ofiara, sprawowana za wszystkich bogobojnie żyjących i zmarłych, i jak wyrażono w modlitwach tego sakramentu przekazanych cerkwi przez apostołów, z polecenia Pańskiego, dla zbawienia wszystkich.

Wierzymy jeszcze, że ofiara, tak do użycia, natychmiast po poświęceniu, jak i po użyciu, zachowywana w poświęconych naczyniach na wiatyk dla umierających, jest prawdziwem ciałem Chrystusa, bynajmniej nie rożnem od jego ciała, tak, że i do użycia, po poświęceniu, i w samem użyciu, i po niem, zawsze pozostaje prawdziwem ciałem Pańskiem.

Wierzymy jeszcze; że wyrazem przeistoczenie (transubstantiatio) na sposób, jakim chleb i wino przetwarzają się w ciało i krew Pańską, objaśnia się (gdyż tego nikt pojąć nie może, prócz Boga samego, i usiłowania tych, którzy to pojąć chcą, mogą być skutkiem jedynie nierozumu i bezbożności); lecz wykazuje się tylko to, że chleb i wino po poświęceniu, przemieniają się w ciało i krew Pańską, nie figurycznie, nie symbolicznie, nie w skutek nadmiaru łaski, nie udzieleniem lub zesłaniem samego tylko Bóstwa Jednorodzonego, również nie przypadkowy jakiś przymiot chleba i wina, przemienia się w przypadkowy przymiot ciała i krwi Chrystusowej, przez jakowąś zmianę lub zmieszanie, ale jak wyżej powiedziano; prawdziwie, rzeczywiście i istotnie, chleb staje się samem prawdziwem ciałem Pańskiem, a wino samą krwią Pańską.

Wierzymy jeszcze, że ten sakrament Eucharystyi świętej, sprawuje się nie przez jakiegokolwiek, lecz tylko przez samego prawowiernego kapłana, który otrzymał święcenie od prawowiernego i prawego Biskupa, jak poucza cerkiew Wschodnia.

Oto jest skrócona nauka powszechnej cerkwi o sakramencie Eucharystyi. Oto prawdziwe wyznanie i starożytne podanie, jakiego ci, co zbawienia pragną, a odrzucają nowe i sprośne rozumowania heretyków, żadnym sposobem odmieniać nie powinni; przeciwnie raczej, obowiązani są zachowywać w całości i bez uszkodzenia to prawne podanie: tych bowiem, którzy ono naruszają, cerkiew powszechna odrzuca i wyklina.

A R T Y K U Ł   18.

Wierzymy, że dusze zmarłych, doznają szczęśliwości albo mąk, stosownie do uczynków swoich. Po rozłączeniu się z ciałami, przechodzą natychmiast lub do szczęśliwości, lub do smutku i udręczenia. Wszakże, nie doznają one, ani zupełnej szczęśliwości, ani zupełnych mąk; bo szczęśliwość zupełna lub męki zupełne, każdemu się dostaną po zmartwychwstaniu powszechnem, kiedy dusza zjednoczy się z ciałem, w którem żyła cnotliwie lub występnie. Dusze tych ludzi, którzy popadli w grzechy śmiertelne, a przed zgonem nie tracili nadziei, owszem do samej chwili rozłączenia się z życiem doczesnem, okazywali żal za grzechy, tylko już nie zdołali wydać żadnych owoców pokuty (jakiemi są: modły, łzy, pokłony przy nabożeństwach, umartwienia, wsparcie biednych i nieszczęśliwych, i wykazanie w postępkach swoich miłości ku Bogu i bliźniemu; co wszystko cerkiew katolicka, z samych pierwiastków swoich, uważała za miłe Bogu i pożyteczne); dusze takich ludzi, zstępują do piekła i cierpią kary za popełnione przez siebie grzechy, nie będąc wszakże pozbawione nadziei pofolgowania w tychże. Pofolgowanie zaś otrzymują one, według Dobroci nieskończonej, przez modlitwy kapłanów i jałmużny za zmarłych dawane; najosobliwiej zaś przez ofiarę bezkrwawą, którą sprawuje kapłan dla każdego chrześcijanina w szczególności za dusze jego pobliskich, w ogóle zaś cerkiew katolicka i apostolska takie ofiary przynosi Bogu codziennie za wszystkich.

Niektóre zapytania z odpowiedziami na nie

Czyli wszyscy bez wyjątku chrześcijanie powinni czytać pismo święte?

Wiemy, że całe pismo jest przez Ducha Bożego natchnione i pożyteczne, a tak nieodzowne, iż bez niego w cale niemożna być świątobliwym; jednakowoż, do czytania jego nie wszyscy bywają usposobieni, lecz tylko ci, którzy posiadają znajomość, jak należy zgłębiać pismo ś. pojmować je i należycie rozumieć. Z tego powodu, każdemu prawowiernemu dozwolono słuchać pisma, aby wierzył sercem w prawdę, i ustami wyznawał ku zbawieniu; lecz nie każdemu pozwolono, bez przewodnictwa, czytać niektóre części pisma, mianowicie starego przymierza. Nie usposobionym, dozwalać bezwzględnie czytania pisma ś. tyleby znaczyło, co poddawać niemowlętom ku spożyciu pokarm trudny do strawienia.

Czyli dla wszystkich chrześcijan czytających, zrozumiałem jest pismo?

Jeżeliby dla wszystkich chrześcijan czytających, zrozumiałem było pismo ś. tedyby Chrystus niezalecał zgłębiania go tym, którzy zbawienia pragną. Paweł napróżnoby mówił, że dar uczenia udzielony cerkwi od Boga; nie mówiłby i Piotr, że w listach Pawła, są niektóre rzeczy trudne do zrozumienia. Ponieważ tedy widocznem jest, że w piśmie zawiera się głębokość i wysokość myśli; z tego też względu potrzebni są ludzie doświadczeni i łaską Boską oświeceni, do jego zgłębienia, prawdziwego wyrozumienia i należytego poznania, któreby zgodnem było z calem pismem i twórcą jego Duchem ś.

A chociaż odrodzonym, świadoma jest nauka wiary o Trójcy, o wcieleniu Syna Bożego, o Jego cierpieniach, zmartwychwstaniu i wniebowstąpieniu, wskrzeszeniu ciał ludzkich i sądzie, za którąto naukę, wielu chętnie i śmierć poniosło: jednakże nie masz konieczności, czyli raczej niepodobna wszystkim doścignąć tego, co Duch ś. tylko doskonałym w mądrości i świątobliwości odkrywa.

Jak należy myśleć o świętych ikonach i o czci oddawanej świętym?

Ponieważ święci istnieją, i cerkiew katolicka uznaje ich za orędowników; przeto czcimy ich jako przyjaciół Boskich, którzy się wstawiają za nami przed Bogiem. Lecz cześć nasza dla świętych, jest dwojakiego rodzaju. Jedna odnosi się do matki Boskiej, którą czcimy więcej niż służebnicę Boską; albowiem Bogarodzica chociaż jest w istocie służebnicą jedynego Boga, przecież ona jest i matką, która porodziła jednego z Trójcy. Dlatego wysławiamy ją, jako wyższą bez porównania nad wszystkich aniołów i świętych, i czynimy jej cześć większą nad tę, jaka przystoi służebnicy Bożej. Drugiego rodzaju cześć, należna sługom Bożym, odnosi się do świętych aniołów, apostołów, proroków, męczenników i w ogóle do wszystkich świętych. Obok tego, czcimy przez pokłon, drzewo drogiego i ożywiającego krzyża, na którym Zbawiciel nasz cierpiał, dla zbawienia świata, wizerunek tego krzyża, jasełka Betlehemskie, które nas wybawiły od niemoty bydlęcej, Golgotę, życiodawczy grób i inne miejsca święte; podobnież Ewangelię świętą, naczynia poświęcone, w których odbywa się bezkrwawa ofiara.

Czcimy i uwielbiamy świętych, dorocznemi wspomnieniami, publicznemi uroczystościami, budowaniem przybytków świętych i ofiarami. Czynimy jeszcze pokłon ikonom Pana naszego Jezusa Chrystusa, najświętszej Bogarodzicy i wszystkich świętych; czcimy te ikony i całujemy, niemniej wyobrażenia świętych aniołów, jako się objawiali niektórym patryarchom i prorokom; wyobrażamy i Ducha najświętszego tak, jak się objawił w postaci gołębiej. Jeżeli zaś niektórzy, z powodu czci ikon świętych, zarzucają nam bałwochwalstwo; zarzut taki za próżny i niedorzeczny poczytujemy: gdyż my nikomu innemu nie służymy, jak tylko jedynemu w Trójcy Bogu. Świętych zaś czcimy dwojako: najprzód przez wzgląd na Boga, bo dla Niego wielbimy świętych; powtóre przez wzgląd na samych świętych, bo oni są żywemi obrazami Boga. Przytem, czcząc świętych, jako sług Bożych, czcimy ikony święte odnośnie, odnosząc cześć ikon, do istot przez nie wyobrażanych: albowiem kto pokłon czyni ikonie, ten za pośrednictwem jej czyni pokłon temu, kogo ta ikona przedstawia, tak, iż żadnym sposobem nie należy oddzielać czci ikony, od czci tego, co się na niej wyobraża; lecz jak pierwsze tak i drugie pozostaje w połączeniu właśnie jak cześć oddawana posłowi królewskiemu, jest nieoddzielną od czci oddawanej samemu Królowi.

Te miejsca, które przeciwnicy biorą z pisma, na potwierdzenie swej niedorzeczności, nie tak wiele im sprzyjają, jak oni myślą; i owszem, są one zupełnie zgodne z naszem mniemaniem. Czytając bowiem pismo ś. należy mieć wzgląd na czas, osoby, przyrównania i powody. Jeśli więc znajdujemy, że jeden i tenże Bóg, w jednem miejscu mówi: nie uczynisz sobie ryciny, ani podobieństwa; nie będziesz się im kłaniał albo służył, a w drugiem poleca zrobić cherubinów, i, jeżeli przytem widzimy w cerkwi porobione wyobrażenia wołów i lwów ; nie bierzemy tego wszystkiego zabobonnie (bo zabobon nie jest wiarą), lecz jak powiedzieliśmy, stosując się do czasu i innych okoliczności, dociekamy przyzwoitego rozumienia. Słowa: nie uczynisz sobie ryciny, ani podobieństwa, według rozumienia naszego, znaczą to sam o, co i słowa: nie kłaniaj się bogom cudzym i nie służ im bałwochwalczo. Tym sposobem, i zwyczaj czczenia świętych ikon, zatrzymany przez cerkiew od czasów apostolskich, i cześć należna jednemu Bogu , pozostaną nietykalne, a Bóg nie będzie w sprzeczności ze słowami swemi.

Wczem zaś przeciwnicy nasi odwołują się do ojców świętych, jakoby oni powiadali, że nie przystoi oddawać czci ikonom; to ci mężowie święci, raczej w obronie naszej stoją: gdyż oni w rozprawach swoich powstają na tych, co ikonom oddają cześć Boską, albo wnoszą do cerkwi portrety zmarłych krewnych swoich; takich czcicieli porażają klątwą, ale nie ganią, należytej czci oddawanej świętym i ikonom poświęconym, świętemu krzyżowi, i temu wszystkiemu, o czem się wyżej namieniło. A że od czasów jeszcze apostolskich, ikony święte były w użyciu po cerkwiach i wierni je czcili, o tem świadczy bardzo wielu, łącznie z którymi i święty powszechny Sobór śiódmy, wszelkie szyderstwa heretyckie zawstydza. Ponieważ ten Sobór bardzo jasno wyświeca, jak należy czcić obrazy święte, kiedy poddaje klątwie i odłączeniu tych, którzy oddają ikonom cześć Boską, lub prawowiernych oddających cześć ikonom, nazywają bałwochwalcami; to i my łącznie z nim , poddajemy klątwie tych, którzy albo świętemu, albo aniołowi, albo ikonie (obrazowi), albo krzyżowi, albo relikwiom świętym, albo naczyniom świętym, albo Ewangelii, albo czemu innemu, co jest w górze na niebiosach i co jest na ziemi i w morzu, oddają cześć taką, jaka przyzwoitą jest jedynemu w Trójcy Bogu; również wyklinamy i owych, którzy cześć ikon nazywają bałwochwalstwem, a z tej przyczyny, nie czczą krzyża i świętych, jako zaleciła cerkiew. Świętych i ikony święte czcimy, jak się powiedziało, i piszemy je dla ozdoby cerkwi, aby dla nieuczonych służyły zamiast książek, pobudzały do naśladowania cnót świętych, i do ich wspominania, aby dopomagały do pomnożenia miłości, do czuwania nad sobą i ciągłego wzywania Pana, jako wszechwładcy i ojca, a świętych jako sług Jego, pomocników i orędowników naszych.

Ależ heretycy ganią samą nawet modlitwę prawowiernych do Boga, i nie pojmujemy dlaczego szczególniej przyganiają modlitwie mnichów. My przeciwnie przekonani jesteśmy, że modlitwa jest rozmową z Bogiem, uproszeniem przyzwoitych łask od Boga, od którego spodziewamy się je odbierać; jest ona świątobliwem wznoszeniem myśli do Boga i ku Niemu skierowanem ułożeniem, dociekaniem umysłowem rzeczy nadzmysłowych, lekarstwem duszy bogobojnej, służbą przyjemną Bogu, oznaką skruchy i niezachwianej ufności. Bywa ona albo tylko myślną, albo też myślną i ustną razem. W chwili modlitwy, rozważamy dobroć i miłość Boską, uczuwamy niegodność swoją, napełniamy się uczuciem wdzięczności, obiecujemy na przyszłość upokarzać się przed Bogiem. Modlitwa umacnia wiarę i nadzieję, uczy cierpliwości, zachowania przykazań, a szczególniej wyproszenia łask niebieskich; wydaje ona liczne owoce, których wyszczególnianie byłoby prawie nieskończonem; odbywa się w każdym czasie, albo w prostem ułożeniu ciała, albo z przyklęknieniem. Pożytek z modlitwy jest tak wielki, iż ona stanowi pokarm i życie dla duszy.

Wszystko tu powiedziane, opiera się na piśmie ś. i ten ktoby jeszcze potrzebował dowodów na to, byłby podobnym pozbawionemu rozumu lub wzroku, który w porze jasnego południa, powątpiewa o świetle słonecznem.

Jednakże heretycy, chcąc obalić wszystko, co zalecił Chrystus, dotknęli i modlitwy. A wstydząc się objawiać zupełnie bezbożności swojej, nie odrzucają modlitwy w ogóle, lecz powstają tylko przeciw modlitwom mnichów; czyniąc to w tym celu, aby w prostodusznych obudzili nienawiść ku mnichom, wystawili ich jako ludzi nieznośnych a nawet niegodziwych i nowości wprowadzających, ażeby od nich nikt uczyć się nie chciał dogmatów świętej i prawej wiary. Jako szatan jest w złem przebiegły i w dziełach próżności wytworny; tak i naśladowcy jego (jakimi rzeczywiście są owi heretycy), nie tyle mają ochoty do gorliwego zajęcia się dziełami pobożności, ile znajdują zapału, w dążeniu do przepaści złego i do rzucania się w miejsca takie, które nie są Bogu upodobane.

Należałoby wreszcie i zapytać heretyków, co oni zarzucić mogą modłom mnichów? Jeśli heretycy dowiodą, że mnisi przedstawiają w sobie coś niezgodnego ze świątobliwą pobożnością chrześcijańską; to i my zgodzimy się z nimi, i mnichów nietylko mnichami, ale i chrześcijanami nazywać przestaniemy. Lecz, jeżeli mnisi, przy zupełnem osobie zapomnieniu, ogłaszają chwałę i cuda Boskie, nieustannie i w każdym czasie, o ile to być może, wychwalają wielkość Boga w pieniach i wysławianiach, wyśpiewując słowa pisma ś. lub wybierając hymny z niego, lub składając swoje zgodne z pismem: tedy mnisi, według mniemania naszego, wypełniają czyny apostołów, proroków czyli raczej czyn Boski. Stądto i my, kiedy śpiewamy pienia pocieszające z Triodu i Minei, nie robimy nic takiego, coby dla chrześcijan nieprzyzwoitem było; bo te wszystkie księgi, zawierają zdrowe i prawdziwe nauki duchowne, tudzież składają się z pieśni, albo wybranych z pisma ś. albo ułożonych według natchnienia Ducha, tak , że w naszych śpiewach, tylko wyrazy inne niżeli w piśmie, a my właściwie toż samo śpiewamy co w piśmie, ale innemi słowami. Dla doskonalszego upewnienia, że nasze hymny złożone są z wyrazów pisma, my w każdym tak nazwanym troparze, umieszczamy wiersz pisma. Jeżeli zaś potem czytamy jeszcze i modlitwy, ułożone przez dawnych ojców, tedy niech wymienią heretycy, co oni postrzegli bluźnierczego i bezbożnego u tychże ojców: naówczas spólnie z heretykami i my przeciw nim powstaniemy.

A jeżeliby heretycy zrobili jeszcze zarzut, przeciw ciągłej i nieustannej modlitwie; to cóż złego z takowej modlitwy dla nich i dla nas wypłynąć może? Niechże się oni sprzeciwiają (jako i rzeczywiście czynią) Chrystusowi, który powiedział przypowieść o sędzi niesprawiedliwym, właśnie dla zapewnienia o konieczności nieustannej modlitwy; który nauczał czuwać i modlić się, dla uniknienia napaści, a zostawania przy synu Bożym. Niechże się sprzeciwiają i słowom Pawła apostoła, i wielu innym miejscom pisma. (Tessal. V.) Niepoczytujemy za konieczne, odwoływać się do świadectw innych cerkwi powszechnej nauczycieli duchownych, jacy tylko byli od czasów Chrystusa aż do nas; gdyż dla powstydzenia heretyków dosyć i tego, kiedy się ich uwagę zwróci na gorące modlitwy patryarchów, apostołów i proroków. A tak, jeżeli zakonnicy naśladują apostołów, proroków, ojców świętych i poprzedników samego Chrystusa; rzecz widoczna, że modlitwy mnisze, są to owoce darów Ducha ś.

Co się zaś tyczy heretyków, którzy na Boga i to wszystko co jest Boskiem, wymyślają bluźnierstwa, przekręcając, uszkadzając i ujmując pismu ś. takie ich wymysły, są to chytrości i wynalazki szatańskie.

Niczem jest i ten zarzut; że cerkiew bez przymusu i gwałtu , nie może zalecać wstrzemięźliwości od jadła. Cerkiew bowiem jak najlepiej postąpiła, gdy z wszelką starannością, dla przymartwienia ciała i namiętności, zaleciła modlitwę i post; w zachowaniu których, pozostawili wzory wszyscy święci, i za pośrednictwem których, przeciwnik nasz d abeł, przy pomocy łaski Boskiej pokonywa sie z całem wojskiem swojem i potęgami: a zamierzona przez prawowiernych droga, z łatwością się odbywa. Tym sposobem cerkiew powszechna, wchodząc w to wszystko, nie przymusza, nie zadaje gwałtu, lecz wzywa, upomina, naucza tego co pismo zawiera, i mocą Ducha przekonywa.

W Konstantynopolu, w miesiącu wrześniu,
roku od narodzenia Chrystusa 1723

JEREMIASZ z miłosierdzia Bożego Arcybiskup Konstantynopola, nowego Rzymu i powszechny Patryarcha, własną ręką podpisałem, zaświadczam i wyznaję, że ta jest prawosławna wiara naszej Chrystusowej apostolskiej katolickiej Wschodniej cerkwi.

ATANAZY z miłosierdzia Bożego Patryarcha wielkiego miasta Bożego Antyochii, własną ręką podpisałem i spólnie świadczę i upewniam i wyznaję, że ta jest prawosławna wiara naszej Chrystusowej apostolskiej katolickiej Wschodniej cerkwi.

CHRYZANFT z miłosierdzia Bożego Patryarcha ś. miasta Jeruzalem, własną ręką podpisałem i zaświadczam i wyznaję, że ta jest prawosławna wiara naszej Chrystusowej apostolskiej katolickiej Wschodniej cerkwi.

KALLINIK Heraklejski, własną ręką podpisałem, zgadzając się sercem i ustami z wyżej wymienionymi świątobliwymi Patryarchami, co też wyznawać będę do ostatniego tchnienia mego.

ANTONI Cyzycyjski, wyznaję, że ta jest wiara katolickiej Wschodniej cerkwi.

PAJSIJ Nikomedyjski, własną ręką podpisałem i wyznaję i zaświadczam, że ta jest nauka katolickiej Wschodniej cerkwi.

PACHOMIJ Chalcedoński, własną ręką podpisałem i wyznaję i zaświadczam, że ta jest nauka katolickiej Wschodniej cerkwi.

IGNACY Tessalonicki, własną ręką podpisałem i wyznaję i świadczę, że ta jest nauka katolickiej i Wschodniej cerkwi.

ANFYM Filippopolski, własną ręką podpisałem, wyznając i poświadczając, że ta jest nauka katolickiej i Wschodniej cerkwi.

KALINNIK Warneński, własną ręką podpisałem i wyznaję i świadczę, że ta jest nauka katolickiej i Wschodniej cerkwi.
_____________

 

[1] Chrzest doskonały, czyli dokonany w Cerkwi przez potrójne zanurzenie. Chodzi tutaj o heretyków, którzy ochrzczeni chrztem prawosławnym, wyparli się wiary, do której później powracają. Sobór Jerozolimski 1672 skierowany był przeciwko Patriarsze Cyrylowi (Lukarisowi), który zaczął głosić elementy kalwińskich nauk i zwiódł część prawosławnych.

Print Friendly, PDF & Email

Nicefor.Info