Żywot Św. Męcz. Nicefora

Święty męczennik arcydiakon Nicefor (Parasches−Kantakuzen) urodził się w latach 40. XVI w. w mieście Trikalia w Tesalii w zamożnej i znanej rodzinie Kantakuzenów. W przeszłości był to królewski ród, który posiadał duże wpływy w Cesarstwie. Jego ojciec był kupcem, a brat sprawował funkcję ekonoma przy patriarsze konstantynopolitańskim.
Początkowo przez 12 lat naukę pobierał w rodzinnym domu. Następnie wykształcenie zdobywał na Uniwersytecie w Wenecji we Włoszech, gdzie ówcześnie studiowało wielu Greków. Po ukończeniu studiów wyjechał do Padwy, gdzie przez pewien czas zajmował się na uniwersytecie nauczaniem języka greckiego.

W przeciwieństwie do wielu innych studiujących wówczas we Włoszech Greków nie uległ wpływowi kultury zachodniej. Swą wierność Prawosławiu wyraził przyjmując święcenia diakońskie. Przez siedem lat Nicefor służył jako diakon w prawosławnym soborze św. Marka w Wenecji, gdzie powierzono mu funkcję kaznodziei. Ówcześnie w Wenecji istniała liczna kolonia grecka. Drukowano tam wiele prawosławnych książek, a poza tym Nicefor mógł też pogłębiać swoją wiedzę.

Jego długotrwały pobyt we Włoszech zaowocował także dobrym poznaniem kultury zachodniej i rzymskiego katolicyzmu, co bardzo przydało się mu w przyszłej działalności. Wreszcie, na początku lat 80. znalazł się w Konstantynopolu, gdzie wkrótce zaczął zajmować wysokie stanowiska w tamtejszym patriarchacie.

Nie zachowały się informacje, czy Nicefor był mnichem. Droga jego życia pozwala jednak przypuszczać, że nie posiadał rodziny. Był więc zapewne bądź mnichem, bądź celibatnikiem. W jego życiu istnieje jeszcze jedna znaczna niejasność – dlaczego do końca swych dni, pełniąc najwyższe cerkiewne zaszczyty, pozostał diakonem? Można jedynie przypuszczać, iż wynikało to z jego wyjątkowej skromności. Niektórzy badacze doszukują się przyczyny tego stanu rzeczy w tym, że Nicefor przedkładał służbę dyplomatyczną i pedagogiczną ponad kapłańską. Wniosek ten wydaje się jednak być znacznym uproszczeniem, bowiem przyjęcie święceń kapłańskich czy też godność biskupia nie przeszkadzały ani prowadzeniu dyplomacji, ani nauczania.

Od początku swojej działalności w Konstantynopolu Nicefor przejawiał wyjątkową energię w obronie nauki i tradycji Prawosławia. Podczas pobytu w Jassach, dokąd udał się w celu zebrania datków dla patriarchatu, wystąpił zdecydowanie za zachowaniem starego kalendarza. Wówczas też spotkał się z problemem unii, która doświadczyła nie tylko Rzeczpospolitą, ale również Mołdawię. W tym okresie poznał dwie wysoko postawione osoby, które w przyszłości odegrały w jego życiu duże znaczenie: księcia Konstantego Ostrogskiego i kanclerza Jana Zamoyskiego. Obaj zaprosili go, aby wykładał w należących do nich uczeniach, jednak Nicefor przystał tylko na propozycję księcia Ostrogskiego. Jednocześnie nie zaprzestał przy tym dobrych stosunków z polskim kanclerzem.

W okresie, gdy patriarcha konstantynopolitański Jeremiasz został bezprawnie pozbawiony stanowiska i uwięziony na wyspie Rodos, Nicefor przejawiał wyjątkową aktywność w sprawach dotyczących patriarchatu, który znalazł się wówczas w wyjątkowo trudnej sytuacji. Turcy w dalszym ciągu odbierali od prawosławnych cerkwie. Na meczet zamieniono też patriarszy sobór. Nicefor wszystkie swoje siły skierował na to, aby przywrócić w Cerkwi prawowitą władzę, co się mu jednak nie udało. Został zesłany na wyspę Cypr, skąd jednak uciekł. Będąc najbliższym doradcą patriarchy Jeremiasza II, przez pewien czas Nicefor zarządzał sprawami patriarchatu. Dzięki jego zabiegom pod koniec 1587 r. na pusty tron patriarszy w Konstantynopolu powrócił patriarcha Jeremiasz, którego Nicefor nazywał człowiekiem świętego życia. Nie zwolniło to jednak go od dalszych trudnych obowiązków związanych z naprawą spraw w patriarchacie, który był ówcześnie ogromnie zadłużony.

W 1588 r. patriarcha Jeremiasz podjął decyzję, aby osobiście udać się „na Świętą Ruś”, gdzie zamierzał szukać pomocy dla patriarchatu. Jako swojego zastępcę w Konstantynopolu pozostawił właśnie Nicefora, co świadczyło o jego ogromnym zaufaniu. Pozostając wciąż diakonem Nicefor do 1590 r. zarządzał sprawami patriarchatu, co stanowi bodaj jedyny taki precedens w historii Cerkwi prawosławnej. Przydomek „Najmądrzejszy”, jaki otrzymał, może świadczyć o jego wyjątkowej wiedzy, zdolnościach i rozmachu prowadzonej przez niego działalności. Nicefor zdołał w znacznym stopniu naprawić szereg spraw w patriarchacie. W 1592 r. patriarcha Jeremiasz wraz z patriarchą aleksandryjskim Melecjuszem mianowali go egzarchą w diecezjach patriarchatu konstantynopolitańskiego położonych w Mołdawii i Rzeczypospolitej. Decyzja ta świadczyła o zrozumieniu patriarchatu dla zagrożenia Prawosławia na tych ziemiach.
Niezmiennie, z pokorą pozostając diakonem Nicefor przewodniczył soborom, w których udział brali biskupi i metropolici. Po śmierci patriarchy Jeremiasza II w 1594 r. Nicefor został „locum tenens” tronu patriarszego w Konstantynopolu. Pozostawał nim do lata 1595 r., do wyboru patriarchy Gabriela. Świadczyło to nie tylko o zaufaniu jakim darzył go patriarcha Jeremiasz, ale i ogromnym autorytecie jakim cieszył się w całym patriarchacie. Jednak dzieło jego życia wciąż pozostawało przed nim.

Od razu po intronizacji nowego patriarchy Nicefor powrócił do swoich obowiązków egzarchy. W tym okresie dążenia Rzymu do narzucenia Cerkwi prawosławnej unii były już bardzo zaawansowane. Nicefor opuścił Konstantynopol, aby jak się okazało, nigdy już tu nie powrócić. Przybywa do Mołdawii. Z charakteryzującą jego poczynania energią szybko zorganizował sobór w Jassach w 1595 r., na którym 17 sierpnia jednoznacznie postawiono tamę unii w Mołdawii. Z jego inicjatywy odsunięto też od władzy sprzyjającego unii biskupa Jerzego Mohyłę. Decyzja soboru w Jassach, surowo osądzająca unię, stanowiła wyraźne wsparcie dla prawosławnych w Rzeczypospolitej, którzy sprzeciwiali się unijnym planom Rzymu.
W październiku tego samego roku, dzięki autorytetowi egzarchy Nicefora i prowadzonym przez niego negocjacjom, został uratowany 6−tysięczny oddział polski okrążony przez 42−tysieczną armię turecką. Jego negocjacyjne umiejętności doprowadziły też do powołania na tron mołdawski polskiego kandydata Jeremiasza Mohyły, a nie zgłoszonego przez Turków muzułmanina.

Jednak zamiast wdzięczności z polskiej strony Nicefor został zdradzony. Wydarzenia nabrały dramatycznego charakteru. Hetman Zamoyski zaprosił Nicefora na spotkanie do przygranicznego Chocimia. Sam nie stawił się na nie, a Nicefor został aresztowany pod zarzutem, iż jest tureckim szpiegiem. Wtrącono go do lochu w twierdzy chocimskiej.
Polskie władze z królem Zygmuntem III Wazą na czele nie miały zamiaru uwolnić Nicefora z więzienia. Nie pozostało mu nic innego, jak tylko próbować ucieczki. Po półrocznym pobycie w więzieniu, pod osłoną nocy uciekł spuszczając się na linie po ścianie twierdzy. Nie powrócił jednak do ojczyzny, lecz swoje kroki skierował w głąb Rzeczypospolitej.
Korzystając ze wsparcia księcia Konstantego Ostrogskiego przybył do Brześcia. Nie baczył przy tym na wydany przez króla na okres soboru zakaz wjazdu na teren kraju prawosławnych wysłanników. Nie był jednak sam. Z zagranicy dotarli również mnisi ze Św. Góry Atos i szereg innych duchownych, w tym egzarcha aleksandryjski Cyryl (Lukaris) i metropolita belgradzki Łukasz.

Pojawienie się w Brześciu Nicefora jako kanonicznego przewodniczącego soboru całkowicie pomieszało plany biskupów –stronników unii oraz ich sprzymierzeńców. Biskupi−zdrajcy planowali ratyfikować unię bez udziału prawosławnych. Tymczasem bardzo szeroka reprezentacja prawosławna, w liczbie ponad 300, posiadała od swoich wyborców i parafian upoważnienie do odrzucenia „nowej wiary” (unii) i dochowanie wierności tak „starym zwyczajom i prawdom św. Cerkwi Wschodniej” , jak i patriarsze „Nowego Rzymu”, tj. Konstantynopola.
Nie doczekawszy się zaproszenia na sobór od zdrajcy – metropolity Michała (Rohozy), prawosławni zwołali obrady własnego soboru w rezydencji książąt Ostrogskich. Obrady otworzył egzarcha Nicefor, posiadający pisemne pełnomocnictwo do przewodniczenia soborom Cerkwi lokalnych. Krok ten był całkowicie prawomocny, bowiem Cerkiew prawosławna w Rzeczypospolitej na mocy prawa kanonicznego podlegała patriarsze konstantynopolitańskiemu.
Tymczasem odstępcy od Prawosławia na swoim soborze 9 października 1596 r. przyjęli unię i ogłosili wykluczenie z Kościoła duchownych prawosławnych, uczestniczących w prawosławnym soborze, w tym egzarchy Nicefora.

Prawosławnemu soborowi nie pozostawało nic innego jak podjąć podobne kroki wobec unitów. Na prośbę zgromadzonych egzarcha Nicefor wstąpił na podium i trzymając w prawej dłoni krzyż, a w lewej Ewangelię, ogłosił: „Święta Boża Cerkiew Wschodnia zobowiązuje nas i nasz sobór, by metropolita Michał (Rohoza) i wymienieni z nim hierarchowie zostali pozbawieni godności biskupiej i kapłaństwa, władzy biskupiej i wszelkiej godności duchowej”, tym samym osądzając samą unię. Zaraz po zakończeniu obrad prawosławnego soboru rozpoczęły się prześladowania prawosławnych. Na rozkaz króla prawosławni delegaci na sobór z zagranicy zostali zmuszeni do szybkiego opuszczenia kraju. Pospiesznie uczynili to wszyscy, poza Niceforem, który pozostając w Rzeczypospolitej nie uląkł się gróźb i w dalszym ciągu organizował działania antyunijne. Rozsyłał m.in. listy, w których dodawał otuchy, tym którzy zaczynali wątpić w sens walki z unią. Nicefor wykładał też w Akademii Ostrogskiej. Przebywając na ziemi księcia Konstantego był jednak świadom, iż wcześniej lub później jego proprawosławna aktywność może doprowadzić do aresztowania go przez Polaków. Tym samym pośrednio decydował się na poświęcenie swojego życia w obronie Prawosławia.

Wkrótce znalazł się pretekst do aresztowania Nicefora. Ponownie postawiono mu zarzut szpiegostwa na rzecz Turcji, do tego oskarżenia dodając też szereg innych, również całkowicie zmyślonych. Egzarcha stanął przed sądem, na którym nie udało się potwierdzić żadnego ze stawianych wobec niego aż siedmiu zarzutów. Podczas przesłuchań i posiedzeń sądu Nicefor niezmiennie zachowywał zimną krew i spokojnie oraz zdecydowanie odrzucał zmyślone oskarżenia.

Pomimo braku wystarczających dowodów do skazania, Nicefora nie wypuszczono na wolność. Pod pretekstem konieczności prowadzenia dalszego śledztwa, na rozkaz króla wtrącono go do zamku w Malborku. W ten sposób polskie władze wykorzystały fakt całkowitej bezbronności egzarchy. Co prawda jego losem zainteresował się sułtan, jednak król Zygmunt III Waza odpowiedział mu, że Nicefor pomaga Kozakom i jest moskiewskim szpiegiem. Starania mające na celu jego uwolnienie, czynione przez greckich hierarchów, a w szczególności patriarchę aleksandryjskiego Melecjusza nie zostały przez polskie władze zauważone. Również starania księcia Konstantego Ostrogskiego okazały się być niewystarczająco konsekwentne.
Dwa lata po procesie Nicefor zmarł z głodu w zamku w Malborku. W ten sposób, w całkowitym zapomnieniu zakończył swe życie wyjątkowy szermierz Chrystusowy, które całe swoje życie poświecił Prawosławiu i obronie czystości wiary. Ukrywano śmierć Nicefora, a jego imię okazało się być niebezpiecznym nawet po śmierci. Dokumenty, które zostały odnalezione w późniejszym czasie świadczą niezbicie, że jego śmierć miała charakter gwałtowny, a nawet męczeński.
Niezasłużenie przez wiele wieków Nicefor był prawie całkowicie zapomniany, zarówno wśród Greków, Rosjan, jak i mieszkańców Rzeczypospolitej. Dopiero 18/31 stycznia 2002 r. decyzją Św. Synodu Białoruskiej Cerkwi Prawosławnej zaliczono go do grona świętych, ustanawiając trzecią niedzielę po Pięćdziesiątnicy dniem, w którym Cerkiew prawosławna będzie czciła jego pamięć oraz włączając go do grona Soboru Świętych Białoruskich.

opr. Jarosław Charkiewcz

za http://ankieta.cerkiew.pl/product_info.php?products_id=1515