Pokój i nieprzejednanie. (1957 r.) Abp Abercjusz Tauszew

 40. rocznica straszliwej krwawej rewolucji bolszewickiej z 25 października 1917 r. upamiętniona została przez rosyjską emigrację we wszystkich pięciu częściach świata przez urządzanie tzw. „dni nieprzejednania (nieustępliwości)”. Zwyczaj obchodzenia takich „dni nieprzejednania” dawno temu wszedł w życie ludu rosyjskiego, który opuścił swą ojczyznę zmienioną przez bezbożnych bolszewików w przedsionek piekła. Te „dni” były organizowane wszędzie, a zwłaszcza w dużych skupiskach ruskiej ludności, co roku, tych którzy nie godzili się z bolszewizmem. Zło spowodowane przez rewolucję bolszewicką w 1917 r. dla ruskiego narodu jest tak wielkie, iż obchody takich „dni”, z czysto ludzkiego punktu widzenia, są zrozumiałe i uzasadnione.

Ale od czasu do czasu słyszymy pewne zastrzeżenia. Mówią na przykład: „Czy to chrześcijańskie uczucie – nieprzejednanie? Czyż chrześcijanin może być bezkompromisowy wobec kogokolwiek? Czyż nie nakazano nam, abyśmy sobie zawsze wybaczali? Czyż Chrystus nie nauczał, że powinno się kochać swoich wrogów?”

Wychodząc od takich rozważań, osoby, które są podobnie usposobione, uważają obchody „dni nieprzejednania” za niezgodne z chrześcijańską godnością, a uczestnictwo w nich, zwłaszcza dla pasterzy Cerkwi, jako naganne i nie do przyjęcia. Wiele z tych osób (wśród nich są również osoby duchowne), z tych samych powodów, są bardzo pojednawcze wobec przeciwstawiających się Bogu władz sowieckich i usprawiedliwiają zachowanie i sposób działania hierarchów sowieckiej cerkwi. Niektórzy z nich są gotowi traktować sowiecką władzę jako „władzę od Boga [pochodzącą]”, jakby zamykając oczy na to, że ta władza jako główny cel swego istnienia przyjmuje „walkę z Bogiem” i wykorzenienie religii. Inni, mniej stanowczy, mówią tylko, że „bolszewizm jest karą, mieczem Pana” i dlatego nie można się z nim godzić, ale nie należy wzywać do walki przeciwko niemu, ponieważ oznacza to pójście wbrew woli Boga.

Czy tak jest w rzeczywistości?

Przede wszystkim, należy pamiętać, że aby właściwie zrozumieć prawdziwe nauczanie ewangelii, nie jest w żaden sposób konieczne naśladowanie sekciarzy, którzy wyłuskują z poszczególnych tekstów Pisma Świętego fragmenty korzystne dla siebie, tak aby usprawiedliwić swe fałszywe nauczanie na ich temat. Oddzielne teksty Słowa Bożego muszą być koniecznie porównywane z kontekstem i równoległymi miejscami, które dają klucz do ich właściwego zrozumienia. Ponadto najwyższym autorytetem dla nas powinni być ci, którzy niewątpliwie poprawnie zrozumieli i zinterpretowali Słowo Boże, ponieważ świętość ich życia została potwierdzona przez Cerkiew, która uznała ich za świętych Boga, za prawdziwych chrześcijan, którzy zrealizowali naukę ewangelii w swoim życiu i mogą być przykładem dla innych.

Jakie jest prawdziwe nauczanie Słowa Bożego w kwestii nas interesującej?

Chrześcijaństwo jest niewątpliwie religią pokoju, a nie wrogości i nienawiści – nieprzejednania / nieustępliwości.

Sam Chrystus, zgodnie z definicją podaną przez Słowo Boże, jest „Księciem pokoju” (Izajasz 9, 6). On, jak głosi św. Paweł Apostoł jest „naszym pokojem”, który zniszczył mur wrogości między Bogiem a człowiekiem, wzniesioną przez upadek pierwszych ludzi. Przyszedł na ziemię, aby „głosić pokój” – aby pojednać upadły lud z Bogiem i wezwać go do pokoju ze sobą (Efezjan 2, 14-17, 1 Koryntian 7, 15). To dlatego Aniołowie śpiewali w czasie świąt Bożego Narodzenia: „Chwała Bogu na wysokościach, a na ziemi pokój, ludziom dobrej woli” (Ew. Łukasza 2,14).

„Pokój Mój zostawiam wam, pokój Mój daję wam” – ta uroczysta obietnica została dana Jego uczniom przez samego Pana Jezusa Chrystusa podczas Mistycznej Wieczerzy, a w osobie ich samych także dla wszystkich Jego prawdziwych naśladowców. Na samym początku swojej publicznej służby ludzkości, posyłając apostołów, aby głosili, rozkazał im wchodząc do domu, pozdrowić go słowami: „Pokój temu domowi!” (Mt 10,12). „Pokój niech będzie między wami” – nauczał swoich naśladowców którzy nieustannie go otaczali (Mk 9, 50).

Podążając za nauczaniem Swego Boskiego Nauczyciela, św. Apostołowie „głosili ludziom pokój przez Jezusa Chrystusa” (Dz 10, 36) i nauczali „szukać pokoju i dążyć do niego” (1 Piotra 3, 11). Prawie każde swoje przesłanie do  chrześcijan  święci Apostołowie rozpoczynają i kończą życzeniem pokoju: „Łaska wam i pokój od Boga, Ojca naszego, i Pana Jezusa Chrystusa” (1 Kor. 1, 3 itd.). A św. ap. Paweł, w swym posłaniu do Rzymian, szczególnie dobitnie nawołuje: „Jeśli to możliwe, jeśli zależy to od was, miejcie pokój ze wszystkimi ludźmi” (Rz 12, 18) i radzi „szukać tego, co służy pokojowi” (Rz 14, 19) starając się „zachować jedność ducha węzłem pokoju” (Efezjan 4, 3). „Bądźcie ze sobą w pokoju”, przekonuje Tesaloniczan (5,13), a swego umiłowanego ucznia, Tymoteusza, którego ustanowił biskupem Efezu, napomina: „Trzymaj się mocno prawdy, wiary, miłości, pokoju ze wszystkimi, którzy wzywają Pana z czystym sercem” ( 2 Tymoteusza 2, 22). A św. Paweł pisze do swoich rodaków: „Starajcie się mieć pokój ze wszystkimi” (12, 14).

Samego Boga święci Apostołowie często nazywają  w swych orędziach „Bogiem pokoju” (Rzymian 15, 33; 16, 20, 1 Koryntian 14, 33 i wiele innych miejsc).

A święci Boga – Święci Ojcowie Cerkwi, wielcy asceci i przewodnicy prawdziwie chrześcijańskiego, duchowego życia, słowem i przykładem, nauczali nas i nadal uczą nas poprzez natchnione pisma tej samej wielkiej prawdy, że pokój jest główną niezbywalną cechą i właściwością duszy prawdziwego chrześcijanina. Jakby obrazowo podsumowując wszystko, co zostało powiedziane wcześniej, mówi na koniec o znaczeniu pokoju dla chrześcijanina, nasz największy chrześcijański asceta i mnich, św. Serafin z Sarowa: „Osiągnij ducha pokoju, a tysiące zostaną zbawieni wokół ciebie”; „Nie ma nic lepszego niż pokój  Chrystusowy, który niszczy wszelkie napaście powietrznych i ziemnych duchów”; „Kto kroczy spokojnie w pokojowym nastawieniu,  to jakby czerpał duchowe dary”.

To jest nauczanie naszej chrześcijańskiej Cerkwi o pokoju i jego znaczeniu dla chrześcijanina.

Ale jeśli tak, to czy prawdziwy chrześcijanin może żywić w swoim sercu wszelką nieprzejednaną postawę wobec kogokolwiek? Czy sama istota nieprzejednania jest godna tytułu naśladowcy Chrystusa Zbawiciela, który przyniósł pokój światu i głosił pokój?

Odpowiedź na to pytanie można uzyskać tylko poprzez staranne zbadanie, czy wszystkie pytania zostały już powyżej wyczerpane.

Okazuje się – nie.

Oprócz nauczania o pokoju odnajdujemy zarówno w słowie Bożym jak i u Świętych Ojców jasno wyrażone nauczanie o nieprzejednaniu.

„Nie myślcie, że przyszedłem przynieść pokój na ziemię” – jak nauczał sam Chrystus Zbawiciel: „Nie przyszedłem przynieść pokój, ale miecz; bo przyszedłem, aby rozdzielić człowieka z jego ojcem, a córkę z matką i synową z teściową. A wrogami człowieka będą domownicy jego”. I dalej wyjaśnia, w jakim sensie jest to powiedziane: „Kto miłuje ojca lub matkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien; a kto kocha syna lub córkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien; a kto nie bierze swego krzyża i nie idzie za mną, nie jest Mnie godzien” (Mt 10,34-38). W jeszcze bardziej zdecydowanych słowach, ta sama nauka Pana Jezusa Chrystusa wyrażona jest w Ewangelii Łukasza: „Jeśli kto przychodzi do Mnie i nie znienawidzi swego ojca i matki, żony, dzieci, braci i sióstr, a nawet własnego życia, to nie może być uczniem moim” (Łk 14, 26).

Najwyższym przykazaniem, które przede wszystkim musi spełnić chrześcijanin, jest przykazanie o miłości do Boga. Dlatego jest rzeczą całkiem naturalną i zrozumiałą, że wszystko, co jest sprzeczne z tym pierwszym i największym przykazaniem (Mt 22, 36-38), które uniemożliwia chrześcijaninowi wypełnienie go, musi być mu nienawistne: do tego wszystkiego chrześcijanin musi być absolutnie nieprzejednanym.

Tak, chrześcijanin powinien być bezkompromisowy wobec wrogów Boga i wroga ludzkiego zbawienia diabła i dla wszystkich jego wspólników i sług.

Chrześcijanin musi być nieprzejednanym dla „tego świata, który leży w złu”, to znaczy dla wszelkiego zła, które pochodzi od diabła, i przejawia się we wszelkiego rodzaju grzesznych namiętnościach i wadach, które walczą w świecie, jak mówi jasno i prosto św. Apostoł Jakub, brat Pański: „Cudzołożnicy! Czyż nie wiecie, że przyjaźń ze światem jest wrogością wobec Boga? Ktokolwiek chce być przyjacielem świata, staje się wrogiem Boga” (Jk 4, 4).

Chrześcijanin musi być nieprzejednany dla swojej własnej grzesznej woli, ponieważ przeszkadza mu w wypełnianiu woli Bożej, dlatego jest polecane każdemu, kto pragnie być naśladowcą Chrystusa „aby zaprzeć się samego siebie i wziąć swój krzyż”, to znaczy być przygotowanym na wszelkie niedostatki, udręki i cierpienia dla Chrystusa aż do męczeństwa dla Niego (Mk 8, 34-37).

Chrześcijanin musi także być bezkompromisowy wobec złej, grzesznej woli innych ludzi, którzy starają się odciągnąć go od służenia Bogu i naśladowania Chrystusa.

Musi być nieubłagany, jak to wynika z słów Chrystusa powyżej, nawet dla swych najbliższych krewnych – ojca i matki, syna i córki, i innych nawet do zbawiennej zgodnie z wyrażeniem Ojców Świętych, do „nienawiści do nich”, jeśli odwracają jego uwagę od miłości do Chrystusa.

Tym bardziej prawdziwy chrześcijanin powinien być bezkompromisowy wobec wszystkich jawnych bogoburców, bluźnierców, prześladowców wiary i Cerkwi, apostatów, heretyków i schizmatyków.

Że tak jest, potwierdza to wyraźnie Słowo Boże.

„Ale jeśli (ktoś) Cerkwi nie posłucha, będzie tobie jak poganin i celnik” – powiedział sam Pan Jezus Chrystus (Mt 18, 17).

„Jaka jest zgoda między Chrystusem a belialem? albo jaki jest udział wiernych z niewiernymi? „, mówi św. Paweł w swoim liście do Koryntian: ” … wyjdźcie więc spośród nich i oddzielcie się, mówi Pan, i nie dotykajcie nieczystości „ (2 Koryntian 6:15, 17) .

„Jeśli kto przychodzi do was i nie przynosi tej nauki (prawdziwej doktryny Chrystusa), nie przyjmujcie go do domu i nie witajcie go; albowiem ten, kto go wita, uczestniczy w jego niegodziwych uczynkach „ (2 Jana 1, 10-11) – nie naucza nikt inny jak tylko umiłowany uczeń Chrystusa, św. Apostoł i ewangelista Jan – „apostoł miłości „.

„Jeśli ktoś nie kocha Pana Jezusa Chrystusa, niech będzie ekskomunikowany aż do przyjścia Pana” („Anathema Maranatha”), to znaczy, chrześcijanie nie powinni mieć z nimi żadnej społeczności – poucza apostoł Paweł.

„Heretyka, po pierwszym i drugim napomnieniu, odsuń od siebie” – instruuje swojego ucznia Tytusa, który został przez niego ustanowiony biskupem na Krecie (3, 10).

Tak więc, chrześcijaństwo nie głosi bezkrytycznego pokoju w stosunku do wszystkich, ale wręcz przeciwnie, wzbudza nieprzejednanie wobec zła i bezbożności i ostrzega przed przyjazną wspólnotą z nosicielami tego zła i niegodziwości.

I tak, wielki ojciec Cerkwi i powszechny nauczyciel św. Grzegorz teolog mówi o tym szczególnie żywo i zrozumiale w swoim 6-tym. „Słowie o pokoju”. On sam dał dobry przykład umiłowania pokoju poprzez odmowę katedry arcybiskupa Konstantynopola:

„Ale nie myśl, jakbym twierdził, że każdy pokój powinien być ceniony. Bo wiem, że istnieje piękny podział i najbardziej zgubna jednomyślność; ale powinniśmy kochać dobry pokój, który ma dobry cel i jednoczy z Bogiem … Ale jeśli chodzi o przypadek niegodziwości, to trzeba raczej wybrać ogień i miecz, a nie patrzeć na okoliczności czasu czy władców, i ogólnie na wszystko, miast przyłączyć się do przebiegłego kwasu i być związanym z zainfekowanymi. Jeszcze straszniej jest bać się bardziej czegoś innego niż Boga, i z tej bojaźni  stać się zdrajcą nauki wiary i prawdy” (część I, str. 192).

I tutaj jest jeszcze jedno, niezwykłe świadectwo wielkiego Ojca Cerkwi, św. Izydora Pelusiota, który zdecydowanie odrzuca wszelkie wyobrażenie, że sowiecka władza może być uznana za „władzę od Boga”. Po uprzednim wskazaniu ustanowionego bożego porządku posłuszeństwa względem rozumnych i nierozumnych stworzeń, kolejność podporządkowania się względem siebie, konkluduje:

„Dlatego mamy prawo powiedzieć, że w rzeczy samej, władza, to znaczy autorytet i władza monarsza są ustalone przez Boga. Ale jeśli jakikolwiek niegodziwiec i szubrawca przejmuje siłą władzę, to nie twierdzimy, że został ustanowiony przez Boga, ale mówimy, że zostało dopuszczone by dopuścił się takiej niegodziwości, tak jak i faraonowi, aby przynieść straszliwą karę, lub upomnieć  tych, którzy potrzebują leczenia, jak król babiloński upominał Żydów” (Stworzenie, 2, list 6).

Władza radziecka z samej swojej natury jest bogoburczą i antychrześcijańską władzą i dlatego nie może być mowy o uznaniu jej za ustanowioną przez Boga.

„Żyjcie w pokoju z wrogami, ale ze swoimi wrogami, a nie z wrogami Boga” – głosi kolejny wielki filar Cerkwi powszechnej św. Jan Chryzostom.

Trzeci z owego chwalebnego trio wielkich nauczycieli powszechnych (zajmujących pierwsze miejsce wśród nich) Bazyli Wielki uczy nas na własnym przykładzie, jaki powinien być nasz stosunek do tych „wrogów Boga”, wrogów Cerkwi Chrystusowej. Kiedy zacięty wróg Cerkwi, cesarz Julian Apostata rozpoczął kampanię przeciwko Persom, grożąc, że jeśli wyprawa zakończy się sukcesem, w końcu zniszczy chrześcijaństwo po powrocie, Bazyli Wielki modlił się żarliwie przed ikoną Przenajświętszej Bogarodzicy i św. wielkiego męczennika Merkurego, żeby nie powrócił z pola bitwy żywym. A modlitwa  świętego została wysłuchana.

Z tego wszystkiego, co zostało powiedziane, jasno wynika, że ​​musimy być absolutnie nieprzejednani dla bogoburczego  nauczania współczesności, które postanowiło publicznie ogłosić, że „religia jest opium dla ludu”, i jego szalonym fanatycznym wyznawcom, którzy bluźnią Bogu, kalają i niszczą świątynie Boga, i prześladują wierzących w Chrystusa, dążąc do całkowitego wykorzenienia wiary i zniszczenia Cerkwi. Z nimi nie może dla nas być żadnej wspólnoty, nie mówiąc już o jakimkolwiek przyjaznym związku, współpracy czy pojednaniu.

Jeśli taka jest właśnie idea naszych „dni nieprzejednania”, to nie ma w nich nic sprzecznego z prawdziwym chrześcijaństwem. No ale i wszyscy inni, którzy z jakiś innych motywów są naprawdę nieprzejednani z bolszewizmem, są naszymi sojusznikami. Konieczne jest jednak, aby wszyscy w pełni i całkowicie zrozumieli i uświadomili sobie, że prawdziwe i rozsądne nieprzejednanie wobec bolszewizmu nie jest bynajmniej tylko polityczną bezkompromisowością – tak jak walka z bolszewizmem nie jest zwykłą walką polityczną. Gdyż podstawowa istota bolszewizmu tkwi właśnie w samych jego bogoburstwie, w jego wrogim stosunku do wiary i Cerkwi. Dlatego zagłębmy się w to jeszcze głębiej! – Każdy przeciwnik wiary w Boga, każdy bluźnierca, wróg wiary i Cerkwi, już tym samym faktem,  jest towarzyszem bogoborców bolszewików, nawet jeśli by i sam siebie uważał ogłaszał siebie samego wojownikiem przeciwko bolszewizmowi.

Tak, wszyscy organizatorzy i uczestnicy „dni nieprzejednania” są tego świadomi i rozumieją, że prawdziwie błogosławione nieprzejednanie wobec bolszewizmu jest niczym innym, jak nieprzejednaniem wobec diabła w imię Boga, nieprzejednaniem wobec Antychrysta w imię Chrystusa! W naszym strasznym czasie odczuwamy ze szczególną mocą, że w tym życiu są tylko dwie drogi – droga życia i droga śmierci, droga błogosławieństwa i ścieżka przekleństwa (Powtórzonego Prawa 30, 19-20) – droga służenia Bogu albo droga służenia diabłu.

Nie ma trzeciej drogi!

Dlatego będziemy stanowczo pamiętać o niezwykłym powiedzeniu św. Jana Chryzostoma, że ​​tylko „gdy jesteśmy w nienawiści z diabłem, jesteśmy w pokoju z Bogiem”. Tylko taka, prawdziwie chrześcijańska bezkompromisowość może doprowadzić nas do prawdziwego pokoju.

1957 r.

Tłumaczenie: PrawoslawniKatolicy.pl


Nicefor.Info


Pokój i nieprzejednanie. (1957 r.) Abp Abercjusz Tauszew (pl.)
Мир и непримиримость. (1957) Архиепископ Аверкий (Таушев) (ru.)