Psałterz poetycki

w przekładzie na wiersz rymowany, Henryk Adamczyk 2006

PSALM 1

Błogosławionym jest ten człowiek
Co umiał dostrzec ścieżkę Prawa,
Choć obok była droga grzesznych
I mógł wziąć udział w ich złych sprawach.
On jednak bał się Ciebie Panie
Bojaźnią czystą, przemyślaną
I znalazł czas, by dniem lub nocą,
Czytać Twą Księgę Praw spisaną.
Nie jest więc dziwne, że szczęśliwy
Z owoców pracy swej korzysta…
Podobny drzewu co nie więdnie,
Które ożywia struga czysta.
A tego, co od Ciebie stroni –
Choćby przebywał wśród wybranych –
Wiatr sądów Twoich spotka w życiu…
Zginie jak plewa rozdeptany.

PSALM 2

„Cóż to się stało, że narody
W ukryciu knują plany zła
I zjednoczone chcą wystąpić
Przeciwko temu, co Moc ma?
Przecież, im bardziej się tak srożą,
Tym gniewniej walczą z władzą Bożą!”
A Pan się śmieje z ich poczynań…
Mógłby ich zniszczyć w gniewie swym,
Jednak łagodnie do nich mówi.
Mówi o dobru Władzy im:
„Króla, co rządzi na Syjonie
Ja osadziłem na tym tronie!”
Więc chciejcie uznać buntownicy!
Dekret samego Boga ten,
Że z woli Boga jestem królem
Panuję jako Jego Syn.
On mi powiedział: „Złe narody,
Żelazne berło pchnie do zgody!”
„Dlatego ludy buntownicze!
Najlepiej będzie, jeśli w czas
Uznacie władzę Jego Syna.
– Taką mam radę dziś dla was:
„Wróćcie! Przy Bogu mocno stójcie,
I stopy Syna ucałujcie!”
„Gdyż jeśli tego nie zrobicie
Spotkacie na swej drodze grób.
Bóg zmiecie was z tej drogi buntu
(Sędziów i królów waszych grup).
Bo tylko ci się z czymś ostoją,
Co się w swym życiu Boga boją.”

PSALM 3

O Jahwe, jakże wielu wrogów
Czyha na słabe życie me
I bluźnią Tobie Bogu bogów
Że nie masz siły zbawić mnie…
A jednak Boże, Tyś mi Tarczą
W sławie podnosisz głowę mą
I prośby moje Ci wystarczą
Abyś z pomocą przyszedł swą.
Sypiam bezpiecznie, pewnie wstaję
Choć wokół mnie w tysiącach wróg
Bo Ty mi Panie dłoń podajesz
Abym zwycięsko z prób wyjść mógł.
Powstań mój Wodzu! Uderz w wrogów
Wyłam im zęby, szczękę skrusz,
By Lud zbawienie odniósł w Bogu,
By nikt nas nie mógł kąsać już…!

PSALM 4

Kiedy wzywam Cię Boże, Ty mi zawsze pomagasz…
Sprawiedliwie mnie sądzisz, gdy przekroczę Twe Prawo
Z utrapienia podźwigniesz swoją Ręką łaskawą
I za dobroć swą tylko posłuszeństwa wymagasz…
Czemu tyle na ziemi w ludzkich sercach próżności?
Ścieżek kłamstwa Lud szuka, zakochany w swych planach.
Czemu nie chcą się uczyć dróg wskazanych przez Pana,
Skoro patrzą z podziwem na twór Jego mądrości?
To jest Prawda o Panie… Niech zamilkną grzesznicy
I na łożach rozważą, jakie złożyć ofiary
Aby Ciebie przebłagać, unikając Twej kary
Aby posiąść nadzieję w ścieżkach pełnych ciemności.
Wielu mówi, że szczęścia można zaznać wśród ludzi
Nie chcą widzieć światłości Twego Boże Oblicza,
Nie chcą poznać tej Drogi, którą Ty im wytyczasz,
Więc nie wiedzą jak wielką radość w sercach to budzi.
Wlałeś Panie w me serce, radość większą niż z plonów,
Zbiorów wina młodego i obfitej pszenicy!
Śpię spokojnie, gdy strzeżesz, mocą swojej Prawicy
Bezpieczeństwa mej drogi, mego życia i domu.

PSALM 5

Zwróć, o Boże uwagę, na modlitwę moją.
Królu, proszę Cię… usłysz me błagalne słowa,
Gdyż co rano przedstawiam Tobie prośbę swoją
Wierząc, że Cię nie gniewa ma jękliwa mowa.
Będąc Bogiem prawości, bezprawiem się brzydzisz
Więc złoczyńcy nie przyjmiesz do siebie w gościnę
Brzydzisz się obłudnymi i że kłamią widzisz,
Ześlesz zatem zbrodniarzom zgubę za ich czyny.
Łaski Twej dostąpiłem bojaźnią przejęty
I wejść pragnę do Domu Twego, o mój Boże
Upaść w hołdzie dla Ciebie przed Przybytkiem świętym
Bowiem w sile Twej Prawdy, wrogom swym zagrożę.
Więc wyrównaj przede mną swoją Drogę Panie…
Ukarz wszystkich przestępców, knujących złe plany
Niech im zgubę sprowadzi ich własne knowanie,
Gdyż ich język schlebianiem zawsze był skalany.
Wygoń ich za ich zbrodnie, za bunt przeciw Tobie!
Wszyscy zaś, co Cię wielbią ucieszą się z tego,
Bo jak tarczę Cię mogą mieć zawsze przy sobie
Wierząc, że Ty ochronisz los sprawiedliwego.

PSALM 6

Nie karć mnie Ojcze w gniewie swym
I nie ucz w uniesieniu,
Bo jestem słaby w życiu tym
I żyję w zatrwożeniu.
Raczej mój Panie zmiłuj się
Nad duszy mojej trwogą
I ulecz chore kości me
Bym Twoją kroczył Drogą.
Ocal, o Boże duszę mą
– Umarli Ci nie służą –
W Szeolu, grobie wspólnym śpią,
A żywym dni się dłużą.
Męczę się, roniąc co noc łzy
Obmywam płaczem łoże…
Oczy od smutku puchną mi
I… starość wkoło wożę.
Odstąpcie precz! Wy, twórcy zła!
Bóg widzi, że ja płaczę…
Doszła do Niego skarga ma,
Wnet hańbę złych zobaczę!
Przyjmie błagania me mój Pan
Zawstydzą się nikczemni
Widząc, że zmienia się mój stan,
A ich los, lęk odmieni.

PSALM 7

O Boże Jahwe, Tyś mi Ucieczką!
Wybaw, uwolnij od wrogów mnie,
Bo gdy zabraknie mego Wybawcy,
Wróg mnie rozszarpie, jak wściekły lew.
O Panie…, jeśli się pokalałem
Jakąś przewiną na bliźnim mym,
To niech mnie ściga mój nieprzyjaciel
I godność zdepcze w proch butem swym.
Jeśli płaciłem złem dobroczyńcy
Niech w ziemię wdepcze skrę życia mą.
A jeśli kłamią wszyscy złoczyńcy,
To powstań Boże, niech w strachu drżą!
Ty jesteś Panie Sędzią narodów,
Osądź gromadę ciemiężców mych.
Osądź ich w gniewie swym zapalczywym,
Za tą zabójczą zaciekłość ich!
Przyznaj mi słuszność dla mej prawości,
Osądź niewinność w myśl Ustaw swych,
Gdyż wiesz jak wzmacniać swych sprawiedliwych,
Nieprawość tępić wśród ludzi złych.
Przenikasz serca i nerki badasz,
Tarczą się stajesz dla prostych dusz,
Ale i gniewem Sędziego pałasz.
Twoje wyroki, to strzały z kusz.
Jeśli ktoś z drogi zła nie zawróci
Ognista strzała dosięgnie go.
Miecz wyostrzony przygotowałeś,
Tym co w bezprawiu wciąż czynią zło.
„Począł nieprawy i zrodził podstęp
Jamę wykopał, by zginął brat
Stale powiększał swoją pułapkę,
Ale na końcu… sam do niej wpadł!”
Nieprawi zginą od własnej złości
Przemoc obróci się przeciw nim…
Ja zaś uwielbiam Imię Wzniosłego,
Za Jego dobroć, śpiewam Mu hymn!

PSALM 8

Jakże przedziwne masz Imię nasz Panie…
Majestat władzy Twej zna niebo całe,
A Mocą sprawiasz, że wszystko się stanie,
Bo nawet dzieci oddają Ci chwałę,
Twoi wrogowie upadną zelżeni,
W triumfie zwycięstwa Twego powaleni.
Gdy w niebo patrzę, na dzieło Twych dłoni
Na księżyc, gwiazdy, co sam utwierdziłeś
Czymże jest człowiek – bo wiem – że go chronisz,
A nawet Chwałą go swą uwieńczyłeś?
Władzę mu dałeś nad dziełem rąk swoich
Choć stopniami niżej od aniołów stoi…
Dałeś mu wszystko we władanie wieczne:
Domowe owce i bydło wszelakie,
Dzikie zwierzęta i ptactwo powietrzne
Ryby płynące wciąż swym morskim szlakiem.
Twej chwały w ludzkie nie ujmie się zdanie…
Jakże jest przedziwne Imię Twe o, Panie…

PSALM 9

A ja chcę wielbić Boże ukochany
Wszystkim, czym serce me jest przepełnione.
O Twoich dziełach cudownie stwarzanych
Śpiewać Ci będzie serce zachwycone.
Bo tak się stało, jak Ty osądziłeś.
Nie ma już obok moich licznych wrogów!
Padli… Zniknęli, tak jak zamierzyłeś,
Nie będą więcej bluźnić Bogu bogów!
Czas już był wielki, byś siłą potęgi
Królewski wyrok im wszystkim przekazał,
I imię butne z zapisów Twej Księgi
Na trwale Ręką swą świętą wymazał!
Dlaczego padli, zamilkli w bezsile?
Bo się zetknęli w swojej bezbożności
Z Mocą Twą Panie… Więc ani przez chwilę
Nie mogli błysnąć znaczeniem wielkości.
Elohim, Bóg mój, jest Sędzią i Panem
Tron swój ustawił pośród butnych ludów
I sądzi wszystkie. I są ukarane,
Gdyż szydzą z przestróg, wyroczni i cudów.
Faktem jest Boże, że w czas utrapienia
Uciec się można pod skrzydła Twej pieczy.
Wiedzą to chwalcy Twojego Imienia
I to ich cieszy, buduje i leczy.
Głośno śpiewają o swojej radości,
A śpiew ich wzniosły w melodii i słowach
Jest zrozumiały w każdej społeczności,
Jakby to była Twoja Panie mowa.
… Chwilę się tylko czułem opuszczony,
Lecz Bóg mój spojrzał na moją niedolę,
I się zlitował… Zostałem zbawiony!
Dziś w Świętym Mieście swą pieśnią Go chwalę.
I gdzież są zbójcy? Co z nimi się stało?
Gdzie są ci wszyscy, co jamę kopali,
By w niej oglądać złowione me ciało?
Sami w swe sidła przed Bogiem wpadali
Jak łowne zwierzę. Każdy napuszony,
Wikłał się w pęta swoich spraw nieczystych.
Los taki z góry był im przeznaczony,
Bo los bezbożnych to Szeol wieczysty.
Kto jednak ufność pokłada w mym Panu,
To choćby czuł się najbiedniejszym z ludzi
Ma wciąż nadzieję na odmianę stanu
Na to, że tkliwość Jego serca wzbudzi.
Ludźmi są tylko poganie przed Bogiem
I to przyznają, gdy będzie ich sądzić.
Strach ich ogarnia, przestają być wrogie,
Chociaż do końca nie przestają „błądzić”.

PSALM 10

Łaknę Cię Panie, Twojej Mocy szukam,
A Ty czasami stoisz bardzo z dala.
„Nie ma Cię w domu”, gdy do drzwi Twych stukam,
A mnie strapienie od wewnątrz wypala.
Mógłżebyś zimno patrzeć na wiernego,
Który i wiarę czasem tracić może,
Gdy go bezbożny dotknie do żywego,
A w czas pomocy Twej nie ma, mój Boże?
Nadto z ust pysznych, w swoim utrapieniu
Słyszy jak bluźnią na Imię Twe Panie
I drży, gdy przeczą Twojemu istnieniu,
I za nic mają Twe święte przesłanie.
O czym ma myśleć, kiedy na nich patrzy,
Widząc, że żyją i się im powodzi?
Czym ma ich „szczęście” sobie wytłumaczyć
Wierny „sierota”, co z Tobą chce chodzić?
Przeciwnik mówi: „Ja się nie zachwieję!
Niepowodzenia mnie nie dotykają.”
Sługa Twój słyszy, jak w pysze się śmieje
Jak jego usta się naigrawają.
Ranią go w serce przekleństwa złośnika
Co wcale swoich czynów się nie wstydzi.
Jak lew z kryjówki zabija i znika
I jeszcze mówi: „Bóg tego nie widzi”.
Skądże u pogan odwaga przed Tobą
Taka, że w sieci wciągają wiernego?
Taka, że gardzą Twą Panie Osobą
I wiarę chwieją w moc cudu Twojego?
Ty przecież widzisz trud i boleść wiernych
Słyszysz, jak biedny Tobie się poleca.
Nie każ mu wątpić… Dostrzeż tych niewiernych
I zacznij gniew swój płomienny rozniecać.
Usłysz pokornych, którym wzmacniasz serca
I wiarę utwierdź w to, że im przewodzisz.
Skrusz ramię siły, niech zginie morderca!
Bym mógł uwierzyć, że wiernych nagrodzisz.
Wznieś swą Prawicę tak wzniośle wysoko
By mógł ją ujrzeć wierny i oprawca,
By jak na ziemskiej płaszczyźnie szeroko
Lud Twój mógł poznać, żeś Król i Wybawca!
Za to Cię Panie czci lud Twój pokorny,
Że mścisz nieprawość i stoisz przy „swoich”,
Że gromisz pychę złych pogan, niesfornych…
Za to się Panie Lud Twój Ciebie boi.
Że nas umocnisz, że ucha nakłonisz,
…Że wkrótce zniszczysz przyczynę postrachu,
…Że nas, sieroty, swym płaszczem osłonisz,
W to będę wierzyć, nawet w zgubnym krachu.

PSALM 11

Ja Bogu zaufałem…, dlaczego mi mówicie:
Leć lotem ptaka w góry, tam pewniej schronisz życie?
– Grzesznicy wszędzie łuki na wiernych napinają.
Gdy gór podstawy runą, gdzież prawi się schowają?
– A Bóg mój i w Przybytku króluje, i w niebiosach…
Gdy sądzi synów ludzkich, wie wszystko o ich losach!
Dni śledzi bezbożnego, sprawiedliwego bada…
Tym, którzy przemoc głoszą, stosowną karę zada.
Ogniste węgle ześle jak – deszcz – na bezbożników.
Palącym wichrem dotknie, kryjących się grzeszników…
– On kocha sprawiedliwość, więc Jemu zaufałem
I wzorem szczerych z Ludu, w opiekę się oddałem.

PSALM 12

O, Boże… Ratuj, bo niedługo
Zabraknie wiernych Tobie sług!
Wszyscy wokoło są przewrotni
I w życiu stronią od Twych dróg.
Usta zmazane kłamstwem wypleń!
Język wyniosłej mowy zniszcz!
Bo siła złych jest w ich języku
Więc sprowadź „twierdze” te do zgliszcz
Ubodzy jęcząc w utrapieniu
Wierzą, gdy mówisz: Zbawię ich”
Skarb im darujesz takim Słowem…
Najczystsze srebro z bogactw Twych.
Podłość wygrywa w tym plemieniu,
Występni krążą wokół nas
Lecz Ty – o Jahwe – nas ustrzeżesz,
Bo Ty nas strzegłeś już nie raz.

PSALM 13

Nie zapomniałeś mnie czasem, mój Boże?
Nie skryłeś swego przede mną Oblicza?
Codziennie gryzę się tym, że „być może…”,
Gdy wróg mój walcząc, sukcesy zalicza.
Wejrzyj na los mój, wysłuchaj mnie Panie…
I ześlij oczom światło, by czuwały,
Bo wróg się zdobył już na wyśmiewanie,
Że się zachwiałem, że siły ustały…
Ja Panie wierzę w swoje podniesienie.
Bez przerwy ufam Twojej łaskawości,
Bo wiem, że czuwasz nad moim istnieniem.
Śpiewać Ci będę za dar tej dbałości.

PSALM 14

Jedynie głupcy odważą się myśleć,
Że nie ma Boga, że Pan nie istnieje.
I mnożą hańbę spłodzoną w umyśle
Tak, że to wpływa na całe ich dzieje.
A Pan to widzi, gdyż śledzi los ludzi
By tych nagradzać, co przylgną do Niego
Dostrzegłby tego, co życia nie zbrudził
Czynem nikczemnym, lecz nie ma takiego!
Czyż zaczną myśli swe durne odmieniać,
Tak, by zelżony Lud Twój Panie poznał,
Że drżą przed siłą Twojego Imienia
I wreszcie łaski, opieki Twej doznał?
Tak, tak… Na pewno przed Panem struchleją.
Gdy On z Syjonu się w chwale objawi.
Wtedy Lud wsparty krzepiącą nadzieją
Cieszyć się będzie, że Bóg go wybawił!

PSALM 15

1
(wstęp) Kto będzie mieszkać w Twoim Domu Panie?
Kto w Twym Przybytku, na Twej Górze stanie?
Ten, co się w życiu swym nie kala
…od nieprawości trzyma z dala
Kto zawsze, wszędzie prawdę głosi
…i kłamstwa w sercu swym nie znosi.
Ten, co nie czyni zła bliźniemu
…nie knuje nic przeciwko niemu.
Ten, co pogardza naznaczonym
…bo jest do czystych zaliczony.
Ten, co jak raz przysięgę złoży
…to jest mu to, jak rozkaz Boży.
Ten, co się zyskiem brudnym brzydzi
…i niewinnego skrzywdzić wstydzi.
(zakończenie) Kto w Tobie Panie pokłada nadzieję
Ten w życiu swoim nigdy się nie chwieje.

PSALM 16

Tylko Ty, Ty mój Boże, jesteś szczęściem moim.
Nie ma dla mnie innego Boga poza Tobą…
Szukam zatem przyjaciół w każdym słudze Twoim,
By wśród świętych móc wielbić Twe Imię swą mową.
Grzeszni skrycie przynoszą obcym bogom dary,
Pomnażając boleści marnego istnienia,
Ja zaś Tobie chcę składać codzienne ofiary,
Innego nie wymawiam prócz Twego Imienia.
Ubezpieczasz me życie kielichem Przymierza
I z dobroci mi dałeś dziedzictwo wspaniałe:
Dzięki Drodze, rozsądnie dniami czas odmierzam,
A nocami mnie uczy moje serce stałe.
Przed oczami mam Ciebie i Rękę Twą czuję.
Jestem pewien, że nigdy nic mnie nie zachwieje,
Więc się cieszy me serce i dusza raduje,
Że żyć mogę bezpiecznie, bo Ty wciąż istniejesz.
Nie zapomnisz mnie nawet w Szeolu otchłani,
Nie dopuścisz, by wierny Twój doznał skażenia.
Ścieżką życia w radości iść będą wybrani!
Wsparci Twoją Prawicą, dostąpią zbawienia!

PSALM 17

Skieruj o Boże, ucho na mą prośbę,
Którą do Ciebie kieruję w czystości.
Wolę już wyrok, niż wiszącą groźbę.
Osądź mnie Panie według mej prawości.
Badasz me serce i wiesz że w prawości
Kroczę Twą Drogą. Mimo doświadczania,
Znalazłeś czystym mnie w próbie wierności,
Bo są mi miłe Twoje Przykazania.
Idąc tą drogą, nigdy się nie chwiałem,
Więc gdy Cię wzywam, Ty nakłaniasz ucha,
Przed wrogiem zawsze ochronę Twą miałem,
Gdyż mnie w ucisku raczyłeś wysłuchać…
Wróg mnie śmiertelny otacza dokoła,
Śmierci mi życząc butnymi wargami.
Kogóż mam sobie na pomoc przywołać?
Ukryj mnie proszę, pod swymi skrzydłami.
Słyszę ich kroki, jak krążą w terenie
Wzrok wytężają, by chwycić, powalić…
Jak lwy czekają na moje zmęczenie,
Aby przed sobą zdobyczą się chwalić.
Powstań, o Panie! Pokonaj ich Siłą
Ukarz mych wrogów, rzuć ich na kolana!
Wyzwól me życie, by do mnie wróciło
Od ludzi, którym doczesność jest dana!
Dostatkiem Twoim syceni nad miarę
Myślą, jak synom zostawić majątek.
Ja jednak wzmocnię w Moc Twoją swą wiarę,
Znowu mieć będę swój „dobry początek”.

PSALM 18

Ciebie Miłuję całą duszą swoją.
O, Jahwe, Boże, Tyś moją Ostoją!
Puklerzem Mocy i Skałą zbawienia,
Gdy w walce szukam u Ciebie schronienia.
Ledwie Cię wezwę, już wolnym się czuję
I choć wróg silny, ja nad nim panuję.
Czas już był taki, że prawie zginąłem.
Niemalże w pętach Szeolu zasnąłem.
Strwożył mnie odmęt tak bliskiej zagłady,
Że na moc sideł nie znalazłem rady.
Lecz gdy do Ciebie wołałem w niedoli
Tyś krzyk mój słyszał i z grobu wyzwolił.
I. „Ziemia się trzęsła, gdy w swym gniewie
Zstępował z niebios, by wieść spór.
Dym czarny rozszedł się po niebie,
Zachwiały się podstawy gór
Niebo nachylił aż do ziemi,
By zejść do ludzi z gęstych chmur.
II. Ogniem przemawiał znad Cheruba,
Na skrzydłach wiatru w mroku gnał.
Postać spowiła chmura gruba
A blask Jej tak, jak ogień grzał.
Tak groźnie zagrzmiał piorunami,
Że z grzmotu Głos swój słyszeć dał.
III. Jak błyskawice strzały ciskał
W szeregi wrogów, gromiąc ich.
Wróg rozproszony w strachu, pryskał,
Nie mogąc użyć broni swych.
Morze i ląd się pozmieniały
Pod groźbą dziwnych cudów tych”.
Rękę wyciągnął i dobył mnie z toni
Przed najgroźniejszym mnie wrogiem osłonił
Stając się dla mnie Obroną prawdziwą,
Gdy wróg podnosił swą pięść niegodziwą.
„Miłuję Ciebie, bo mnie ocaliłeś,
Na miejsce przestronne mnie wprowadziłeś.”
Bóg mi odpłacił za mą sprawiedliwość,
Strzegłem Przykazań, zyskawszy życzliwość.
Ręce mam czyste, grzechem niesplamione,
Bo pilnowałem by były spełnione.
Jak tylko mogłem, grzechu unikałem
I nagrodzony za wierność zostałem.
IV. „Łaskawy jesteś dla wiernego
Tych kochasz, którzy Ciebie czczą
Przeczystym zawsze dla czystego
Przebiegłym dla tych, co Cię lżą.
Naród wybawiasz uniżony
Poniżasz tych, co pyszni są.
V. Pochodni swojej świecić każesz
I ciemność pryska wokół mnie
Na wał i mur twierdz wrogich włażę
(Gdy jesteś ze mną), wzmacniam się!
Boże, każdemu jesteś Tarczą,
Jeśli do Ciebie uciec chce.
VI. „Któż tak jak Jahwe występował?
Czy jakiś bóg dorówna Mu?”
On dla mnie Drogę wyprostował!
Podwaja w biegu rączość nóg,
I za mą stałość, tak mnie wiedzie,
Bym na wyżynach spocząć mógł”.
Ręce me ćwiczył, abym łukiem władał
Tarczą się stawał, gdym obóz zakładał.
Prawicą wspierał, prowadząc troskliwie,
Bym stóp na Drodze nie stawiał lękliwie.
W Mocy wychodzę i wrogów dopadam,
Nie wracam wcześniej, nim klęski nie zadam.
Bóg mnie przepasał do boju swą Siłą
I starłem wrogów, choć wielu ich było.
Zbawcy szukali, lecz Pan ich wytracił,
Za wrogość do mnie tak On im odpłacił!
Jak proch na wietrze w rozsypkę lecieli!
Jak w błoto butem wdeptani ginęli!
VII. „Boże, z odmętów mnie wyrwałeś
Wśród zbuntowanych władzę mam!
W władanie lud mi obcy dałeś
Wśród pogan nawet posłuch mam!
Bledną nikczemni, kiedy muszą
Na przestrzeń wyjść zza swoich bram.
VIII. Chwała niech będzie Mocnej Skale!
Błogosławiony Zbawca-Bóg!
On mi zwycięstwo daje stale,
Bym już w pokoju rządzić mógł!
Poddał Narody mi pod zarząd,
Choć o to wściekle bił się wróg.
IX. Wśród wszystkich ludów Imię Twoje
Rozsławię, wielki Królu mój!
Boś dał zwycięskie stoczyć boje
Choć cały świat jest Władco Twój.
Okaż tę łaskę Dawidowi
I zawsze przy nim w życiu stój.

PSALM 19

Niebiosa głoszą o Bożej potędze,
Dziele Rąk Bożych, widocznym w przestworzu.
Dzień dniowi mówi o natury Księdze
Noc nocy szepce, że Pan Ją utworzył.
Nie jest to mowa słów niezrozumiałych,
Lecz głos rozumny dochodzący z Chwały.
Słońce umieścił w Przybytku na niebie,
Z którego co dnia na obieg swój wschodzi.
Biegnie potężne, drogą wciąż przed siebie,
Życiu na ziemi jak Młody przewodzi.
Ten świadek Jego Boskiego istnienia
Może i zabić gorącem płomienia…
To Prawa Jahwe, doskonali ducha.
Pewne świadectwo, przekona każdego.
Dobre Nakazy, kiedy ich się słucha,
Oczy „oświecą” i serce prawego
Tak to bojącym,tkliwy jest przez wieki.
Bo Sądy Jego, to dla duszy leki.
…Od najczystszego złota są cenniejsze,
Słodsze nad słodycz miodów ziemskich wszelkich,
Sługa Twój, Boże, chciałby z nich najmniejsze
Spełnić z radością, bo zysk z nich jest wielki.
Czy jednak jeszcze ktoś tak to postrzega,
By nowych błędów w życiu się wystrzegać?
Uchroń mnie Boże od pychy co rodzi
Skazę umysłu, pchającą ku złemu,
Gdyż wiem, że grzechu tego się nie godzi
Mieć na swym koncie człekowi „wolnemu”
Chciałbym uznanie zaskarbić Twe, Skało!
Wtedy uwielbię Cię duszą swą całą.

PSALM 20

Niechaj Bóg nasz cię wysłucha,
Niech cię Imię Jego chroni!
Niech z Syjonu ześle pomoc
I z niedoli cię wybroni.
Niechaj wspomni twe ofiary
Które sercem Mu składałeś.
Niech ci spełni, czego pragniesz
O czym tylko pomyślałeś.
Chcemy cieszyć się zwycięstwem
W Imię Boga wznieść sztandary!
Niechaj zatem spełni wszystkie
Prośby twojej silnej wiary…
My wierzymy, że Wybawca
Chronić będzie Pomazańca!
Sięgnie z niebios zbawczą ręką
I ocali los wybrańca.
Ludzie w koniach ufność mają
Rydwan groźny, to ich siła.
Ale dla nas Moc zbawienna
W Twym Imieniu Panie tkwiła.
Oni wszyscy się zachwiali,
Padli, a my stojąc trwamy!
Wybaw króla, chciej wysłuchać,
Tego, o co Cię błagamy!

PSALM 21

Panie, mój Boże, król się raduje
Cieszy ze swego zbawienia…
Znowu się w sercu, bezpiecznym czuje
Spełniłeś jego pragnienia.
Błogosławieństwem ubogaciłeś
I szczerozłotą koroną.
Prosił o życie, Ty dorzuciłeś
Wieczność wraz, z Twoją ochroną.
Dzięki zbawieniu pełen jest blasku
I dostojeństwa dostąpił,
Bo wierzył w Ciebie, gdy był w potrzasku.
W pomoc Twą Boże nie wątpił.
Więc pełnią szczęścia go obdarzyłeś,
Cieszy się z Twojej przyjaźni
Widział jak wrogów w niemoc wtrąciłeś,
Kiedy zaczęli Cię drażnić.
Panie, mój Boże – w piec płomienisty
Zagoń Prawicą to plemię.
Niech ich zabije wzrok Twój ognisty!
Oczyść z przestępców tę Ziemię!
Wytrać na zawsze, razem z potomstwem,
Lud tych występnie żyjących,
Bo przeciw Tobie uknuli podstęp,
Plan nienawiścią ziejący.
Wróg nasz uciekał przed Twoją strzałą
Gdy celnie w niego mierzyłeś.
Myśmy zaś wznieśli pieśń, tą wspaniałą
Za to, że z nami tam byłeś!

PSALM 22

Boże, mój Boże…, czemu opuściłeś,
Że jęczę z dala – Wybawco – od Ciebie?
Gdzie się przed głosem mej prośby ukryłeś,
Że w dzień i w nocy, ciągle szukam Ciebie?
Przecież Ty Chwałą mieszkasz w swej Świątyni!
I naszych przodków, którzy Ci ufali
Tyś uświęconym Narodem uczynił.
Tak, nie na próżno Cię w niebie szukali….
Dziś ja robakiem jestem, nie człowiekiem.
Lud szydzi ze mnie i drwi dla pogardy
Z warg każdych płynie wyszydzanie śmiechem
I głową trzęsą, nie szczędząc słów twardych.
„Panu zaufał, niechże go wyzwoli.
– Mówią – niech wyrwie, jeśli go miłuje.”
O, Boże… przecież istnieję z Twej woli…
Daj, że bezpiecznym znowu się poczuję…
Tobie mnie Panie, przed mym urodzeniem,
W pieczę oddano, i jesteś mi Bogiem,
Od łona matki… Otocz swym Ramieniem,
Jak Wspomożyciel. Tocz bój mój z mym wrogiem.
Jak młode byki, jak cielce z Baszanu
Z lwimi paszczami, drapieżni, ryczący!
Czynią, że nie mam sił skarżyć się Panu
I jestem martwy, jak ten wosk stygnący…
Wewnątrz topnieję, kruszeją moje kości,
Gardło przysycha, niemową się czuję…
I bliski jestem popielnej nicości,
Bo wróg mój sforą swoich psów mnie szczuje…
Ręce przebodli, nogi me – przez kości!
Zgraja się syci widokiem cierpienia…
Szaty me dzielą w zuchwałej śmiałości
I los rzucają o resztę odzienia.
Proszę, o Boże, nie stój tak w oddali!
Przyjdź mi z pomocą… Przyspiesz wybawienie,
Od miecza, rogów, psów, ludów – ocalić
Zechciej, nić mego, lichego istnienia.
Ogłoszę Imię Twoje braciom moim
I sławić będę Ciebie w Zgromadzeniu:
„Hej, chwalcie Boga!, każdy, kto się boi
Jahwe, i wiedzie życie w uświęceniu.
Sławcie Moc Zbawcy, bo nasz ród Jakuba
Boi się Jego wielkiego działania!
On tylko wiernie nad Wzgardzonym czuwał,
On jeden słuchał, gorzkiego wołania”.
To dzięki Tobie, Boże, pieśń ta płynie
I śluby moje słyszy Zgromadzenie.
„Chwalący Boga na wieki zasłynie!
Wierny ubogi, znajdzie pożywienie…!”
„Przypomną sobie Boga i powrócą
Swoi z oddali, a wszystkie narody,
Przyjdą i w hołdzie do nóg Mu się rzucą,
A On je wszystkie przywiedzie do zgody.”
Nasz Bóg jest nawet Królem ludzi zmarłych,
Pod Jego władzą, powstaną by ożyć.
Trzeba, by mocne więzy ludzi zwarły,
By – tak jak ja dziś – czci Panu przysporzyć…
I dzieci moje, będą żyć dla Niego,
Głosząc to samo w przyszłe pokolenia:
Że dobroć Boża jest nad sądem Jego,
Gdy wierny prosi Go o akt zbawienia.

PSALM 23

Jahwe Bóg moim jest Pasterzem
Niczego więc nie braknie mi.
Łąki zielone mam i świeże,
Wodę źródlaną mogę pić,
Więc orzeźwiony wypoczywam
I jego Imię mogę czcić.
Gdybym w dolinie mroków chodził,
Gdzie czyha zło – nie zlęknę się.
Pasterską laską mi przewodzi
I to niezmiernie cieszy mnie!
„On mi obficie stół zastawia,
Dzielę z Nim kielich, wróg to wie!
Namaścił głowę mą olejem
I wszelką dobroć w serce wlał,
Abym się cieszył przywilejem
I w Jego łasce, przy Nim stał.
Zatem zamieszkam w Jego Domu,
Bym jeszcze więcej dobra miał.

PSALM 24

Krąg ziemski na wodach Bóg Mocą osadził
Stwarzając go z wielką radością,
Więc wszystkie stworzenia i wszelkie bogactwo
Jest Jego wyłączną własnością.
On stworzył też Górę, znad której przemawiał,
Poświęcił to miejsce Spotkania
Lecz tylko ten człowiek „rozmawiać” z Nim będzie,
Co w życiu uniknął skalania.
Och, jakimż to szczęściem jest łaski dostąpić
I żyć pośród tych, co Go znają
Należeć do Ludu, do tych sprawiedliwych
Co Jego Oblicza szukają.
„Hej, bramy zwieńczone, portale zakute,
Podnieście wysoko swe szczyty!
Bo przez was przekraczał dziś będzie Król Chwały
Zwycięstwem i sławą okryty!”
„Podwyższcie, rozszerzcie, obronne podwoje,
By wkroczyć mógł Bóg nasz, Król Chwały,
Bo wielkim jest Panem, Przywódca Zastępów!
Niech wielbi Go z nami świat cały!!!”

PSALM 25

…A ja do Ciebie Boże się uciekam
I Tobie ufam, choć wróg mój triumfuje,
Bo nie spotkałem takiego człowieka
Co opuszczonym przez Ciebie się czuje.
Ciebie więc proszę, daj mi tą nadzieję,
Że poznam wszystkie Twe ścieżki i rady.
Drogę swą odkryj i prowadź przez dzieje
Tak, bym był dumny i uszedł zagłady.
Ery mijają, a łaska Twa Boże,
Żywa odwiecznie. Nie zapomnę tego.
Fakt, że w młodości „gubiłem” się może…
Pozwól skorzystać z miłosierdzia Twego!
Gdyż dobry jesteś w swojej łaskawości.
Dobry i prawy nawet dla grzeszników.
Hojny dla biednych, tak że stan niskości,
Może z nich czasem czynić dostojników.
I wszelką dobroć masz dla sprawiedliwych,
Zasad strzegących świętego Przymierza.
Jahwe, mój Boże, dobrotliwy, tkliwy…,
Ja wiernie w życiu Ci służyć zamierzam.
Któremuż z ludzi On Drogi nie wskazał?
Komu (wraz ze mną), błędów nie wybaczył?
Ludziom upadłym swą dobroć okazał
Tym, co Go wielbią, Imię swe dać raczył.
Łudzą się inni, że szczęście posiedli,
Ale prawdziwe chwile szczęśliwości
Mają ci, którzy swe życie tak wiedli,
By wraz z potomstwem czcić Boga w radości.
Nauczył On ich szanować Przymierze
Wzrok nieustannie zwracać na zasady,
Odpoczywają zatem silni w wierze,
Wolni od sideł, bo bogaci w Rady.
Panie, ja czasem samotnym się czuję,
Jestem strapiony nieraz ponad miarę…
Racz mnie wysłuchać wtedy, bo miłuję
I w sercu chowam niewzruszoną wiarę.
Spójrz, wołam sercem strapionym do Ciebie,
Popatrz na boleść, na mękę duchową.
Trwam zawsze z Tobą, choć błędy u siebie
Nowe dostrzegam i cierpię na nowo.
Często upadam, więc obcy się śmieją,
Ze mnie pałając wielką nienawiścią,
Wtedy to właśnie skarżę się z nadzieją,
Że mego życia do końca nie zniszczą.
Zawsze wierzyłem, że strzeżesz prawego
Niewinność dojrzysz i wiernych pochwalisz,
Że wszystkich wiernych, dla serca szczerego
Z Ludem wybranym od udręk ocalisz.

PSALM 26

Osądź mnie Boże, sam doświadcz mnie.
Wiem, że się w próbie ostoję,
Ufałem Tobie, nie chwiałem się
Więc się Twych sądów nie boję.
Zbadaj więc serce i nerki me
Postępowałem w prawości,
Na miłosierdzie więc liczę Twe,
Na Prawdę w Twej „surowości”.
Nie zasiadałem przy stole złych,
Kłamstwo, obłudę wyczuję,
Więc nie dopuszczam do siebie ich,
Z bezbożnym też nie obcuję…
Zatem publicznie, umyciem rąk
Zaświadczam: Jestem niewinny!
Ołtarz w czystości obchodzę w krąg
Wolno mi głosić Twe czyny.
Umiłowałem Twój Boże Dom
Miejsce, gdzie mieszkasz swą Chwałą
Miej więc w pamięci niewinność mą,
Bo wielbię duszą Cię całą!
Grzesznicy wokół – splamili się
Zbrodnią, przekupstwem i żądzą.
Na równo z nimi nie oceń mnie,
Bo oni ginąc – wciąż błądzą!
Ja zaś, być może, zachwieję się,
Ale żyć pragnę niewinnie,
Więc wyzwól, Panie, od kary mnie
Bo wielbić pragnę Cię czynnie.

PSALM 27

O Jahwe, Tyś światłem mi w życiu codziennym
Czyż zlęknę się?
Ochraniasz orężem mnie swoim zbawiennym
Czyż strwożę się?
Gdy wróg mnie napada, by ciało zjeść moje
Ja w Sile trwam.
I choćby namnożył przeciwko mnie wojen
Ochronę mam.
Choć stałby obozem naprzeciw mnie, grożąc
Nie straszny mi.
Bo serce me ufne jest w opiekę Bożą
I przed Nim drży.
I. O jedno proszę, mimo cierpienia
(Nie będę prośby krył)
Daj mi przebywać w Domu wielbienia
Dopóki będę żył.
II. Pragnę zażywać w Twojej Świątyni
Radości, służąc Ci.
Daj przy Przybytku schron mi uczynić
W czas trudnych w życiu dni.
III. Wysoko głowę moją, mój Boże,
Dźwigasz nad wrogów mych!
Pozwól, że psalm Ci z radością złożę,
Zaśpiewam z wtórem cytr…
Wysłuchaj o Boże, wołania mojego
I zmiłuj się,
Gdyż pragnę codziennie Oblicza Twojego,
Mam w sercu Cię.
Nie skrywaj przede mną dostępu do siebie
Gdy szukam Cię,
Nie odtrąć mnie Jahwe, w palącym swym gniewie,
Gdy prośby ślę.
Zbawieniem, Podporą Tyś mi do ostatka,
Nie lękam się.
A choćby opuścił mnie ojciec i matka,
Przygarniesz mnie.
IV. Naucz mnie zatem swej Drogi, Boże.
Prowadź mnie ścieżką swą,
Bo mi i sąsiad, zagrozić może
(W obłudzie wszyscy tkwią).
V. Chroń mnie, bym nie wpadł w ręce mych wrogów
Co dyszą żądzą zła,
Gdyż mocno wierzę „swojemu” Bogu,
Że żyć mi długo da.
VI. Żyć pośród żywych, co pokładają
Nadzieję w Bogu „mym”…
Tak, tylko serca, które ufają
Zwyciężą w boju tym!

PSALM 28

Do Ciebie Boże, Skało moja wołam
Wznosząc swe ręce przed Przybytkiem świętym:
Odpowiedz proszę, bo dłużej nie zdołam
Znieść, kiedy milczysz od żywych odcięty.
Nie gub mnie proszę z plemieniem nieprawych
Co knują podstęp, choć mówią przymilnie.
Pełne występków są wszystkie ich sprawy,
Czyny ich krzyczą o pomstę usilnie.
Odpłać im Panie, według ich działania,
Skoro wokoło Twe dzieło rujnują,
Niech będą Tobie śmieciem ich błagania,
Zniszcz ich doszczętnie, niech nic nie zbudują!
Błogosławiony bądź Boże mój Żywy!
Błagania mego wysłuchać zechciałeś,
Tobie ufałem i jestem szczęśliwy
I w czas mi pomoc, jak puklerz zesłałeś.
Pieśnią swą będę, mój Boże Cię sławił,
Lud Twój usłyszy o Twierdzy zbawienia,
Boś Pomazańca i Lud swój wybawił!
Bądź nam Pasterzem do końca istnienia…

PSALM 29

Czcijcie Świętego synowie Boży,
Czcijcie potęgę Jego Imienia!
Chwalebną szatę niech każdy włoży,
Hołd Mu składając w Domu wielbienia.
I. Głos Mocarza nad wodami
Zagrzmiał pełen dostojeństwa,
I w potędze swej cudami
Pan „rozmawiał” o „zwycięstwach”.
II. Głos Świętego cedry łamie,
Liban skacze jak byk młody
Sirion jak bawoli samiec,
Kadesz ginie z braku wody.
III. Głos Mocarza strzały krzesze,
Trzęsie ziemią na pustyni,
Dęby ścina w starym lesie,
Bóg się wszędzie Wielkim czyni.
Wszyscy Go wielbią w Jego Świątyni
Potop Moc Jego święta wstrzymała…
On zawsze dobro ludziom chce czynić,
Za Jego dobroć, cześć Mu i chwała.

PSALM 30

Wysławiam Ciebie, Boże mój, gdyż Ty zbawiłeś mnie,
Bo dzięki Tobie żaden wróg, nie śmieje ze mnie się.
Wyrwałeś Panie duszę mą, a groził Szeol mi.
Ożyłem, znowu jestem zdrów… O dzięki Panie Ci.
„Śpiewajcie Bogu wzniosły psalm, wy, którzy czcicie Go
Niech święci Imię Jego czczą, a wszyscy widzą to…”.
Gniew Jego chwilę tylko trwa, a łaska cały czas,
Tak jak wieczorny rzewny płacz, opuszcza z świtem nas.
Przedwcześnie rzekłem „mocno trwam”, choć siłę dałeś mi,
Bo gdy na chwilę skryłeś się, przeżyłem trwożne dni.
Więc błagam Ciebie: „Zmiłuj się… Nie pozwól ginąć mi.
Ci, którzy w prochu ziemi śpią, nie mogą służyć Ci”.
O jakże wdzięczny jestem Ci, w życiu wspomagasz mnie!
Że wór pokutny zmieniasz mi, na taniec, śmiech i śpiew.
Wysławiał będę Imię Twe najlepszą pieśnią swą,
Na wieki będę wielbił Cię, za wielką dobroć Twą.

PSALM 31

W Tobie, o Panie, szukam zbawienia
I w sprawiedliwość wierzę.
Skłoń ku mnie ucho, Boże istnienia,
Pospiesz z pomocą, dla ocalenia,
Otwórz warowną Wieżę.
Ty bowiem dla mnie Twierdzą się stałeś,
Zważ, że Twe Imię noszę!
Już tyle razy mnie ratowałeś,
Z sidła bez wyjścia wydobywałeś,
Wybaw i teraz – proszę…
Polecam w ręce Twe swego ducha,
Boś mnie wykupił, Boże.
Jesteś lojalny, więc Tobie ufam,
Rad bałwochwalców nigdy nie słucham,
W Tobie swą wiarę złożę.
Wesele duszę przepełnia moją,
Cieszę się z łaski Twojej.
Kiedy wejrzałeś na nędzę moją
Nogi me w miejscu bezpiecznym stoją
I wrogów się nie boję.
Już nieraz Panie, w ucisku byłem
(Ty znałeś dolę moją),
A gdy w udręce duszy się wiłem,
Wszystko w swym smutku Ci wyjawiłem.
Z Tobą się rany goją.
A teraz znowu jestem w niedoli,
Zmiłuj się, proszę Panie…
Oko już z płaczu słabnie i boli
I siła ducha gaśnie powoli
W takim zgryzoty stanie.
Ucisk mnie zachwiał, choć siłę miałem,
Wzdycham, a lata biegną.
Wstrętnym się wrogom moim już stałem,
Nie chcą mi pomóc, ci których znałem,
Choćby przez chwilę jedną!
Już zapomniano mnie, … jak zmarłego.
Sprzętem rozbitym jestem…
Czają się koło domu mojego,
Próbują mocy spisku nowego,
Obmownych warg szelestem.
Jednak ja w Tobie ufność pokładam
(Z Bogiem mym wszędzie pójdę…)
W Twe święte Ręce losy swe składam,
Więc prześladowcom cios silny zadam
Z rąk swoich wrogów ujdę.
Rozjaśnij święte swoje Oblicze
Panie, przed sługą swoim.
Niechaj dostąpię spełnienia życzeń,
Gdyż na łaskawość Twą wielką liczę
W tym opuszczeniu moim.
Niech się występni w planach zawiodą!
Niechaj w Otchłani zginą
Ci, co w zuchwałych kłamstwach prym wiodą,
W pysze złączeni jakąś ugodą,
By prawych wiązać z winą.
Jakże jest wielka dobroć Twa Panie!
Nią to swych wiernych darzysz.
Każdy, kto w służbie u Ciebie stanie
Na oczach synów ludzkich dostanie
Dobro, o jakim marzy.
Wiernych przed spiskiem ludzi kłótliwych
Ukryć w namiocie możesz,
I z mocą cudów swoich prawdziwych
Jakby w Warowni zamykasz żywych
Błogosławiony Boże…
Źle powiedziałem, żem odtrącony
Sprzed świętych oczu Jego.
On słuchał błagań, a ja strwożony
Myśl dopuściłem, że opuszczony
Jestem przez Zbawcę swego.
„Uczcijcie Pana, ufni w Moc Jego…
Wierni, miłujcie Boga!
Bo On w dwójnasób karze pysznego,
A męstwem wzmacnia serce takiego,
Co staje w Jego progach.

PSALM 32

Ten, komu grzechy jego odpuszczono
I przebaczono winę nieprawości
Pełen jest szczęścia, że go nagrodzono
Za to, że podjął trud życia w czystości.
Póki milczałem, schła wciąż dusza moja
Jęczałem z rana, bo noc mnie karała,
Gdyż dniem i nocą, ciężka Ręka Twoja
Jak skwar słoneczny nade mną wisiała.
A kiedy grzech swój w ciszy Ci zwierzyłem
I win nie kryłem, wyznając je szczerze
Tyś je w niepamięć puścił i …ożyłem!
Wsparty Twą łaską, umocniony w wierze.
Niech zatem każdy wierny w utrapieniu
Modli się, prosząc o siły i wsparcie.
Choćby toń morska groziła istnieniu
Jego nie sięgnie – Boga ma na warcie.
On mi ucieczką był i wybawieniem
I wskazał Drogę, jak iść nią nauczył.
„Nad tobą – rzekł mi – utkwię swe spojrzenie,
Będę Doradcą, byś wiernie nią kroczył.”
Nie bądź podobny do konia i muła,
Opornych zwierząt, uzdą ujarzmianych.
Nie czas, by dusza rozumna się snuła,
Nie idź do Boga grzechem przymuszany.
Ale z weselem, tak jak sprawiedliwi,
Zechciej Mu śpiewać wzniośle, sercem prawym,
Bo tylko tacy przed Nim są szczęśliwi,
Którym wybaczył On ich niecne sprawy.

PSALM 33

Wznieście okrzyk sprawiedliwi
Pieśń Mu prawi zaśpiewajcie!
Sławcie cytrą Jego Imię
I na harfie Mu zagrajcie!
Zaśpiewajcie Mu pieśń nową,
Pięknym głosem, przy trąb wtórze
Jego Moc jest w Jego dziełach
Słowo pewne, jak On w górze.
Choć miłuje sprawiedliwość
Łaską wyrok równoważy
Pełen Mocy niebo stworzył
I niebiańskich huf szafarzy.
Oceany, jakby w worze,
Trzyma w miejscu wyznaczonym.
Niech więc zadrży cała ziemia
Czcząc Majestat Uświęcony.
On przemówił i się stało
Wydał rozkaz, dzieła stają!
Jeśli zechce, plany ludzkie
W pył obróci, choć moc mają.
Jego zamysł się wypełni,
Plan ma pewny w pokolenia
Jakież szczęście ma ten naród,
Co jest cząstką Jego mienia,
On na wszystko z niebios patrzy
Synów ziemi z góry śledzi
Zna ich serca, gdyż je stworzył
Wie co w każdej duszy siedzi.
Nie ocali króla wojsko
Ani sprawność wojownika
I nie w koniu jest ratunek
„Pewna” siła też zanika.
Tylko ci, co przy Nim stoją
Jego wzrokiem są chronieni.
Mają przy Nim miejsce pewne
Dożywieni, ocaleni…
Pan jest naszą wielką Tarczą
Pokładamy w Nim nadzieję
W sercu wciąż się radujemy
Więc się nikt z nas nie zachwieje.
Boże, Imię Twoje święte
Daje ufność bez wątpienia.
Niech Twa łaska będzie z nami
Poprzez wszystkie pokolenia.

PSALM 34

Ach, jak pragnę w każdym czasie
Ust swych użyć Bogu w chwale!
Bóg mój godzien jest wielbienia
Więc pokorni czczą Go stale.
Chwalcie Pana ze mną wszyscy!
Czcijcie święte Imię Jego!
Dał odpowiedź na me prośby
Trwoga znikła z życia mego!
Echo moich skromnych błagań
Było miłe Jego duszy
Falą mocną się odbiło
Dał mi jasność i wstyd skruszył.
Gdy ubogi w swej udręce
Szuka Jego Boskiej Siły
…Hufiec zbrojny, anioł Boży
Mu sprowadza, tak jest miły.
I wybawia z każdej matni,
Tego, co się Bogu kłania
Jahwe dobry jest, po prostu,
Zakosztujcie Jego dania!
Każdy, kto się Jego boi
Czcząc Go wiernie już za młodu
…Lepszy sobie los obiera
I nie zazna w życiu głodu.
Łówcie dzieci słowa mędrca…
One uczą bać się Boga.
Mówię o Nim, bo do szczęścia
Wiedzie tylko Boska Droga.
Nie zna szczęścia ten co myśli,
Że zbuduje je bez Boga.
Otwórz serce, chciej posłuchać,
Jaka ma być twoja droga.
Przede wszystkim strzeż języka
Wciąż skłonnego do obmowy.
Racz odrzucić myśl o wojnie
Do duchowej dąż odnowy.
Sprawiedliwym bądź przed Panem,
Gdyż On widzi wszystkie czyny.
Twórca słuchu zawsze słyszy
Wszelkie słowo powiedziane.
Ulituje się nad każdym,
Kto się czuje załamany.
Wiele nieszczęść jest na świecie
Wierny jest z nich wybawiany.
Zło w człowieku łamie kości,
Strzeż się zatem nieprawości.
Żyj w Bojaźni, lgnij do Boga –
Oto jest do szczęścia Droga!

PSALM 35

Boże mój, wystąp przeciw tym
Co napastują mnie,
Co bliscy kiedyś byli mi
A dziś przed nimi drżę.
Przyjdź w całej świetnej zbroi swej,
Jakby wojownik stań.
Niech widzą puklerz, tarczę Twą
I włócznią swą ich zrań.
Potrzeba mi pewności, że
Ty stoisz przy mnie wciąż,
Gdyż wtedy sławy moich dni
Nie zhańbi żaden mąż.
Na pewno wtedy cofną się
I wstyd okryje tych,
Co tylko szkodzić zawsze chcą
Wskutek swych myśli złych.
Niech anioł Boży ściga ich
I w drogach spotka mrok
Niech ich jak plewy zwieje wiatr
I chwiejny mają krok!
Bo bez przyczyny plotą sieć
I zgubny kopią dół!
Ja zaś wbrew wszystkim planom ich,
Prawym się będę czuł.
Dlatego, że tak podli są
Walcząc przeciwko mnie
Życzę im, aby wszyscy wraz
Wpadali w sidła swe.
Mnie zaś wybawi Ten, co Mu
Ufałem wszystkie dni
Ocali, radość w życiu da
Pobłogosławi mi…
A wówczas wszystko we mnie drgnie!
Ciało, mój nerw i kość…
Z wdzięczności, że Bóg wyrwał mnie,
Budząc w mych wrogach złość.
Fałszywie oskarżali mnie
Płacąc za dobro złem.
Życzyli rychłej śmierci mi;
Ja dobrze o tym wiem.
A przecież nie tak dawno im
Współczułem w bólach ich…
Pościłem z nimi, martwiąc się,
Nie szczędząc modlitw swych.
Jakby mi matkę wzięła śmierć,
Jakby mi zginął brat…
Trwałem w żałobie, gdy im ich
Walił się w gruzy świat.
A teraz, kiedy jestem, ja,
W potrzebie w życiu mym,
Obcymi są mi wszyscy ci,
Co tyle dałem im.
A nawet szydząc, szarpią mnie –
„Chwieje się!” – mówią w głos.
Tematem rozmów w domach ich
Stał się mój nędzny los.
Dlatego Panie nie patrz się
Nie słuchaj ryku ich…
Wyrwij z lwich paszczy dobro me
Powstań i uderz złych.
A ja Ci dzięki z Ludem Twym
Będę zanosił wciąż
Niech czym jest kłamstwo pozna wróg,
Ten „mrugający wąż”.
Im nie zależy, aby wieść
Spokojne życia dni
Wciąż knują nowe plany zła
Szyderstw nie szczędząc mi.
Boże, Ty widzisz ten ich wzrok
I słyszysz śmiech: ha, ha!
Powstań w obronie Panie mej,
Niech błyśnie Ręka Twa!
Nie milcz, gdy atakują mnie,
Nie tak w oddali stój…
Bo to jest wprawdzie sprawa ma,
Lecz także Twój to bój.
Jeżeli chcesz, to osądź mnie,
Bo ufam sądom Twym,
Że wyjdę z nich obronnie – wiem.
Na przekór wrogom mym.
A cieszyć się chcieliby już,
Mówiąc: „zżarliśmy go!
Stało się tak, jak miało być,
Tkwiło w nim jakieś zło!”
Niechaj więc ujrzą to, że Bóg,
Nie da się z nieszczęść śmiać.
Niech się zawstydzą, życząc mi,
Abym się zaczął chwiać.
A wtedy wszyscy Panie, ci,
Co wiernie wielbią Cię,
Powiedzą: „Bóg jest z sługą swym,
I jego dobra chce”.
Wtedy to będę siły miał,
By wiecznie wielbić Cię.
Będę przy Tobie mocno stał
Głosząc wyroki Twe.

PSALM 36

Bezbożny mając skażone sumienie
Nieprawość tylko przejawia w działaniu.
Ważny w swych oczach, nie dba o wielbienie
Oddany sobie i swemu schlebianiu.
Nie widząc winy, nie czyni poprawy
Dlatego nie ma w nim nic z roztropności.
Coś go aż ciągnie do życia nieprawych,
Już leżąc w łożu, obmyśla marności.
O dobry Panie… Twa łaska do nieba,
Ponad obłoki sięga w swej wielkości!
I równoważy Prawo jeśli trzeba,
Twych sądów głębię, wyniosłą w mądrości.
Dlatego sprawiasz ludziom ocalenia,
A i zwierzęta z tego korzystają.
Jak pod skrzydłami chowasz te stworzenia,
U Ciebie wszystkie swój schron pewny mają.
Synowie ludzcy sycą się z rozkoszą,
Bogactwem Domu tu na ziemi Twego.
I światło w drogach im dajesz, gdy proszą,
Więc oświeceni do Boga lgną swego.
Więc dobry Boże, zachowaj łaskawość
Dla tych, co cenią Twoje pouczenia.
Chroń mnie przed tymi, co czynią nieprawość,
Bo źli upadną doznając zniszczenia.

PSALM 37

Abyś zrozumieć mógł problem: dlaczego
Źli także długich lat tu dożywają,
Byś nie chciał losu wieść im podobnego –
Tu rady starca mądre cię spotkają.
Bądź mądrym, zrozum, że człowiek nieprawy
Nie ma przyszłości, uwiędnie jak trawa.
Przeto nie zazdrość dobra mu i sławy,
Nie złość, że nie chce cenić sobie Prawa.
Chciej zawsze Drogą iść ze swoim Bogiem.
Ufać Mu stale i w Nim się radować.
On cię ustrzeże w Kraju, przed twym wrogiem,
Będziesz się dobrem Boskim rozkoszować.
Da, że jaśniejsza będzie Jego Droga,
Słuszność twa jasna jak słońce w południe.
Bądź więc spokojny, nie obwiniaj Boga
Za los bezbożnych, co żyją obłudnie.
Pcha ich egoizm (mimo chwil szczęśliwych)
W stronę zagłady. Posiądziesz ty Ziemię…
Nie złość się zatem, nie bądź popędliwym.
Czekaj w spokoju. Bóg zniszczy to plemię
Prawdę faktyczną chcesz znać o bezbożnym?
Za małą chwilę już go nie zobaczysz!
A tu, w tej Ziemi, ten będzie zamożnym,
Kto swoje życie pokorą zaznaczy.
Gdy przeciw tobie bezbożny powstaje
I szczerzy zęby na dobro prawego,
To dzień zagłady dla niego nastaje.
Pan to dostrzega i śmieje się z niego.
Hańba go spotka, choćby łuk napinał
I mieczem groził, chcąc zabić wiernego.
Sprawdzi się wszystko… Tak jak to zaczynał,
Lecz… łuk mu pęknie a miecz zrani jego!
I jeśli myśli, że bogactwo jego
Często nabyte drogą przestępczości,
Jest dosyć trwałe – nic bardziej mylnego!
Lepsza drobina zdobyta w prawości.
Jahwe zna swoich, którzy się Go boją.
Nic to, że czasem, doń o chleb wołają,
Bo gdy w swym życiu wiernie przy Nim stoją
Klęska ich nie tknie, wstydu nie zaznają.
Każdy natomiast, co Bogu jest wrogiem,
Zwiędnie jak łąka ozdobna skoszona,
Jak dym rozwiany w słupie swym za rogiem.
Żadna z ich myśli nie będzie skończona.
Losem się czasem przejmujesz biednego
I go obdarzasz, choć mogłeś pożyczyć.
Lecz gdy występny oszuka wiernego,
Zaraz coś w tobie przeciw Bogu krzyczy.
Łudzisz się myśląc, że On nie dostrzega
Takich postępków. On wszystkie ocenia…,
Lecz wierny innym osądom podlega:
Ziemię posiądą, złych pochłonie ziemia.
Miłym jest taki w myśl Jego oceny,
I krokiem takich On w Drodze kieruje.
Kto w Jego pomoc wierzy i doceni
To, że On wspiera, Ręką podtrzymuje.
Nigdy w swym życiu szkody nie zaznałem
Drogę znam dobrze od dzieciństwa swego.
Choć starcem jestem, nigdy nie spotkałem
Opuszczonego, o chleb żebrzącego.
On dzięki temu, że jest miłosierny
Rozdaje żywność wszystkim niezamożnym.
Tak, w Kraju naszym, tylko prawowierny
Trwać będzie wiecznie, wiodąc żywot zbożny.
Pan nie opuści swoich sprawiedliwych,
Plemię zaś grzesznych, będzie wytępione!
Ziemię da swoim i będą szczęśliwi,
Mieszkając na niej w wieki nieskończone.
Rozmawiaj o tym… Głoś mądrość tę wszędzie.
Przedstawiaj prawdę o Drodze Wzniosłego!
Wtedy ci dobrze z potomstwem tu będzie,
Nic nie zachwieje stanowiska twego.
Sługa jest czasem mocno osaczony,
Gdyż grzesznik czyha na potknięcia jego,
Lecz w oczach Boga nie jest potępiony
Choćby go skazał sąd łotra ziemskiego!
Trwaj w Jego Drodze, to On cię utrwali,
Twoją posiadłość, twój dom, tu, w tej Ziemi.
Sławy dostąpisz, od szkód cię ocali,
Ujrzysz co w końcu stanie się z grzesznymi.
Kiedyś ujrzałem zuchwałego męża,
Który się pysznił z osiągnięcia swego
– Jak cedr szeroko gałęziami sięgał –
Co jest – podkreślał – tu, własnością jego…
Widziałem – mówię – i obserwowałem,
(Też mnie, że żyje w „szczęściu” to dziwiło)
Razu pewnego już go nie dojrzałem…
Szukałem wszędzie, a już go nie było!
Zawsze upatruj na Drodze prawości
Dobrych przykładów, nie patrz na grzeszników,
A zaznasz z dziećmi trwałej pomyślności,
Patrząc jak Bóg nasz sądzi przeciwników.
Żyj przy swym Bogu, w Nim znajduj schronienie.
On tylko może bólów ci oszczędzić,
Wyrwać z rąk grzesznych i współczuć w cierpieniu,
Więc nie rozluźniaj z Nim swej mocnej więzi.

PSALM 38

Nie karć mnie Boże w gniewie swym
I nie karz mnie surowo,
Gdyż wiem, że znowu ciężar win
Ustrzelił mnie na nowo.
Że gniew wzbudziłem Panie twój,
Tym jestem bardzo ścięty,
Więc cierpi każdy organ mój,
Skaraniem Twym dotknięty.
Zgrzeszyłem, ale Boże grzech,
Silniejszy był niż Siły,
Które ochraniać miały mnie –
Za słabo we mnie tkwiły.
Wiem, to szaleństwo, wiem że ran
Tych nie mam bez przyczyny,
Gdyż beznadziejny ten mój stan,
To wynik mojej winy.
Dzisiaj przybity jestem tym,
Że dałem się powalić.
Cierpię na całym ciele mym,
A wnętrze ogień pali.
Serce mi krzyczeć każe, lecz
Jęk tylko wydać mogę.
Panie, przenikasz mnie jak miecz,
Znasz pragnień moich drogę.
Serce trzepoce mi jak ptak,
Brak chęci do walczenia.
Już mi i blasku w oczach brak,
Zaćmiły się w westchnieniach….
A ci co byli bliscy mi
Trzymają się z daleka.
I odtrącili mnie od czci
Nie mając za człowieka.
Podobni do tych są, co wciąż
Czyhają na me życie,
Co knują plany swe jak wąż,
Znienacka grożąc, skrycie…
Ja na to patrzę, słyszę, wiem.
I głuchym muszę bywać.
Nie wolno mi to nazwać złem,
By ślad przyjaźni skrywać.
O Boże, chyba tylko Ty
– Wciąż wierzę – mnie przygarniesz.
Nie pozwól, żeby byle zły
Traktował mnie tak marnie!
Zachwiałem się… Dziś widzę to
I bardzo tym się smucę.
Naprawię dobrem winę swą,
Do grzechu nie powrócę.
Nie mogę jednak ścierpieć, że
Tak wielu mnie spotwarza.
Dziś silni są, choć dzięki mnie,
Przestano im zagrażać.
Niesłusznie nienawidzą mnie,
Ja zdążam ku dobremu.
Nie skrywaj Panie dla mnie się,
Bądź Zbawcą słudze swemu.

PSALM 39

Rzekłem: „Będę pilnował dróg moich przed wrogiem
Nie dopuszczę, by usta grzeszyły słowami.”
I milczałem, lecz wnętrze gorzało ogniami
I na nowo w boleści mówiłem przed Bogiem.
„O mój Boże, daj poznać kres życia mojego!
Dni marności mej kilka, w Twej dłoni zważone,
Są znikome. Ja wiem to i w nicość wliczone,
Razem z życiem całego rodzaju ludzkiego.”
Człowiek próżno się trudzi i jak cień przemija.
Skarbi, zbiera, lecz nie wie, kto po nim to zbierze.
Ja zaś, Panie w moc starań i bogactw nie wierzę,
Tobie ufam i w Tobie jest moja nadzieja.
Wiem, że wina tkwi w mojej człowieczej naturze,
Ale wybaw mnie proszę od szyderstw głupiego,
Bo choć Ty mi kazałeś udawać niemego,
Ciosów tego dopustu, nie zniosę już dłużej.
Wierzę, Boże, że słuchasz mojego wołania
I choć jestem przechodniem, u Ciebie w gościnie,
Nim odejdę śmiem prosić, gdyż dobroć Twa słynie:
Odwróć gniew swój ode mnie, zaniechaj karania.

PSALM 40

Wyczekiwałem w nadziei Pana,
A On się schylił i słuchał mnie.
Z dołu mnie wyrwał, z dołu zagłady,
Gdzie w grząskim błocie topiłem się.
Więc teraz stoję na mocnej skale
I Pan me kroki umacnia stale.
Śpiewam pieśń nową, chwałę dla Pana,
Niech wszystkich przejmie mój mocny śpiew,
Bo w nim zachęta jest do bojaźni
I do ufania w Moc Jego, zew…
„Błogosławiony, kto ufa Panu,
Stroniąc od ludzkich zwodniczych planów.”
Jak wiele Boże, sprawiłeś cudów!
Nikt nie dorówna w działaniu Ci!
A gdybym chciał je słowem opisać,
Słów by zabrakło, tak wiele ich.
Zamysł Twój Panie, wobec nas – ludzi,
Tchnie wszelkim dobrem i podziw budzi.
Ty Boże nie chcesz krwawej ofiary,
(Nie są tak ważne dary za los)
Ale gdy uszy moje otwarłeś,
Rzekłem, poznając Twój z Księgi głos:
„Oto tu jestem i moim celem
Jest pełnić wolę Twoją z weselem.”
Prawo Twe noszę we wnętrzu serca,
A sprawiedliwość ogłaszam w krąg.
Ty wiesz, mój Boże, że wargi moje
Głoszą o cudach Twych twórczych Rąk.
Wiedzy o Tobie w sobie nie kryję,
Wierząc w Ochronę, pobożnie żyję.
O Twojej łasce dla Ludu Twego
Wie zgromadzony przed Tobą lud,
Gdyż nie taiłem słów o dobroci,
Głos mój ich prosto do Ciebie wiódł.
Nie skąp im zatem swej łaski Panie,
Gdyż cenią sobie Twe panowanie.
Mnie otoczyły zewsząd nieszczęścia
(A tak jest wiele w tym moich win),
Że mi nie starcza sił, by je zliczyć…
I wprost pogodzić nie mogę się z tym…
Pomóż mej Panie, nędznej osobie,
Bo więcej win, niż włosów na głowie!
O, Boże, chciej mnie wyrwać z niedoli,
Niech się zawstydzą ci co mnie lżą,
Ci co czyhają na moje życie
I z mego stanu szyderczo drwią.
Niech osłupieją hańbą okryci,
Niech się cofają w wstydzie pobici.
A Twoi wierni, co Cię szukają,
Niech rozradują się w duszy swej,
Rozweselając serce Twe czynem,
Zawsze szukając pomocy Twej.
I niech powiedzą: „Jahwe Wspaniały!
Jahwe jest Wielki!, i godzien chwały!”
Jestem człowiekiem biednym i nędznym,
Lecz Pan w nieszczęściu Siłę mi dał.
Troszczył się o mnie i wciąż pomagał,
Abym o czasie ratunek miał.
Boże mój Prawy!, nigdy nie zwlekaj,
Wspomóż błądzące serce człowieka.

PSALM 41

Błogosławiony, kto na biednych zważa,
Bo go w niedoli sam Pan podratuje
I nic mu w życiu nie będzie zagrażać,
Szczęście posiądzie i spokój dla duszy.
Wróg przeciw niemu do walki nie ruszy,
A gdy się chorym na łożu poczuje,
Pan go pokrzepi, poprawi posłanie,
I w Jego Mocy z boleści powstanie.
Ulecz mój Boże, moją chorą duszę.
Zlituj się proszę, nade mną grzesznikiem,
Bo szyderstw wrogów moich słuchać muszę
„Kiedy on umrze ? – pytają złośliwie –
Jak długo jeszcze żył będzie szczęśliwie?”
Na odwiedzinach mówię z obłudnikiem,
Który hamuje przy mnie złość w wymowie,
A potem wszystkim nieprawdę rozpowie.
Szemrzą przeciwko mnie wszyscy wrogowie
I zgromadzeni planują mi zgubę,
Którą wyczuwam w obłudnej ich mowie.
Mówią: „Zaraza ta śmierć mu sprowadzi
Już nie powstanie, już nic nie poradzi.”
Nawet przyjaciel, w którym miałem chlubę,
Mąż zaufany, który chleb mój jadał,
Przed swym odejściem wielki ból mi zadał!
Podnieś mnie proszę, na duchu mój Boże,
Niechaj dziś poznam, że jesteś łaskawy.
W walce z wrogami, w której mi pomożesz,
Staw mnie przed sobą tam, gdzie kiedyś byłem,
By wróg zobaczył, że dla Ciebie żyłem.
O, Boże Wielki, Boże mojej sławy!
Od wieków wiecznych wciąż jesteś nam Panem.
Błogosławiony bądź na wieki… Amen.

PSALM 42

Jak łania pragnie wody ze strumienia,
Tak dusza moja pragnie Ciebie Boże…
Kiedyż to los mój tułaczy odmienisz?
Kiedy przed Tobą ofiary znów złożę?
We dnie i w nocy smutku łzy wylewam
Żałość się stała chlebem mi powszednim
I jeszcze co dzień, gdy ducha rozgrzewam,
„Gdzież to jest Bóg Twój?” – mawiają niejedni.
Dzień w dzień wspominam, jak do Domu Twego
Z radością szedłem w orszaku świątecznym,
Wspominam tłumy Ci ludu wiernego,
I łzy spływają mi w płaczu serdecznym.
Refr.: Czemu, duszo ty moja
Tak jesteś zgryziona
I czemu jęczysz we mnie?
Ufaj Bogu, a będziesz
Przez Niego zbawiona
I czcić będziesz Go jeszcze
Przed Tron dopuszczona,
Bo nie modlisz się o to daremnie.
Dusza ma w lęku, niby w wodach tonie,
Przeto wspominam Boże Cię z wygnania,
Tu nad Jordanem, z Misoru w Hermonie,
Ustrzeż nadzieję przed zgubą zalania.
Jak nawałnicą mnie skarałeś Panie,
Lecz udziel łaski, co mi w dniach zostały,
A wtedy sługa Twój w Mocy powstanie,
By śpiewać Skale Zbawienia pieśń chwały.
Czy mnie zapomniał Bóg zbawienia mego,
Że chodzę przed wrogiem co dzień zgnębiony?
Nie, tylko dusza chce wątpić, dlatego
Że słowem wroga Bóg mój wciąż jest lżony.
Refr.: Czemu, duszo ty moja
Tak jesteś zgryziona
I czemu jęczysz we mnie?
Ufaj Bogu, a będziesz
Przez Niego zbawiona
I czcić będziesz Go jeszcze
Przed Tron dopuszczona,
Bo nie modlisz się o to daremnie.

PSALM 43

Osądź mnie Boże w miarę sprawiedliwie,
Broń mojej sprawy przed zawziętym ludem,
Który przeżywa dni swe niegodziwie
Znaczone złością, chciwością i brudem.
Ty jesteś Boże, mą Ucieczką duszy,
Czemu mam chodzić jakby odrzucony?
Niechaj o Panie, mój smutek Cię wzruszy,
Abym nie cierpiał przed nimi zgnębiony.
Daj iskrę światła w Drodze mej ku Górze,
By mnie przywiodła do Ołtarza Twego.
Będę Ci śpiewać przy harfy mej wtórze,
Boże, daj zaznać wesela takiego.
Refr.: Czemu, duszo ty moja
Tak jesteś zmęczona
I czemu jęczysz we mnie?
Ufaj Bogu, a będziesz
Przez Niego zbawiona
I czcić będziesz Go jeszcze,
Przed Tron dopuszczona,
Bo nie modlisz się o to daremnie.

PSALM 44

Na własne uszy Boże słyszeliśmy,
Ojcowie nasi nam opowiadali,
Jakich to czynów z Tobą dokonali
Za dni pradawnych, kiedy nie żyliśmy.
Pogan wygnałeś, a ich zasadziłeś,
Starłeś narody, a im przestrzeń dałeś.
Kraj dla nich mieczem swoim zdobywałeś
I swą Prawicą przed krzywdą chroniłeś…
Ty ich kochałeś i w świetle Twym żyli.
Ale i dla nas Królem jesteś, Boże!
My też wierzymy w Twój cud wybawienia.
Zwalczymy wrogów, kiedy nas wspomożesz,
Zwalczymy lżących Moc Twego Imienia!
Na sile łuków swych nie polegamy
I nie wierzymy, że miecz nas ocali,
Lecz, że Ty wyrwiesz z rąk wrogów – ufamy;
Zhańbisz tych, którzy, przeciw nam powstali.
My też będziemy Twe Imię sławili.
A jednak chyba nas już odrzuciłeś…
Nie ruszasz z Wojskiem na nieprzyjaciela.
Cofamy siły, bo Ty dopuściłeś,
Że wróg nas sobie, jak łupy rozdziela.
Na rzeź, jak owce, nas wydałeś wrogom…
I rozproszyłeś między narodami…
Sprzedałeś Lud swój za cenę niedrogą,
Wzgardę znosimy między sąsiadami.
Temat do przysłów z nas źli uczynili.
Żyjemy w hańbie, wstydzie i zniewadze,
Obelgi miota wróg, a my milczymy.
A przecież Boże, przy Tobie stoimy
I nogi nasze chodzą po Twej Drodze.
Nie złamaliśmy Twojego Przymierza,
Serce od Ciebie się nie odwróciło.
Czemu się niebo nad nami ściemniło,
Gdyś sąd nam w „Polu Szakali” wymierzał?
Innego boga, myśmy nie wielbili…
Gdybyśmy Ciebie Panie zapomnieli
I cudzym bogom chwałę oddawali,
Ty byś to dostrzegł i byśmy cierpieli
Za brudy serca, które grzech wypalił.
Lecz nas mordują dla Twego Imienia,
Jak biedne owce na rzeź prowadzone!
Wstań i broń Boże naszego istnienia,
Przecież nie wszystko jest jeszcze stracone..
Przebudź się Boże, nie znikaj w złej chwili…
Panie, czy nie wiesz, jak bardzo cierpimy?!
Już prawie życie się z nas wyśliznęło!
Ciało do ziemi w cierpieniach przylgnęło,
A Twojej twarzy nadal nie widzimy.
Powstań, abyśmy w Twej łasce ożyli.

PSALM 45

W radości serca, najpiękniejszym słowem
Utwór dla króla napisałem tkliwy,
A teraz chciałbym mieć biegłą wymowę
Aby mój władca się poczuł szczęśliwy.
O najpiękniejszy z wszystkich ludzkich synów!
Z jakimż się wdziękiem mowa twa rozlewa!
Bóg błogosławi ci, dla twoich czynów,
Niech w wieczność słowa twe czas porozsiewa.
Przypasz do bioder swój miecz, bohaterze,
Wstąp w majestacie na rydwan bojowy!
I walcz szczęśliwie przeciwko niewierze,
Na rzecz pokoju i prawa odnowy.
Cudownych czynów z Ręką dokonałeś.
Klęskę swym wrogom strzałami zadajesz,
Berłem prawości na Drogę wskazałeś
I sprawiedliwe wyroki wydajesz.
Miłujesz Prawdę, wstrętna ci nieprawość,
Dlatego Bóg twój, olejkiem radości
Namaścił hojniej przez swoją łaskawość
Ciebie, niż równe ci osobistości.
Szaty twe pachną wonią namaszczenia,
Z pałacu słychać głos pieśni i granie.
Królowa stoi u twego ramienia,
Księżniczki wyszły na twoje spotkanie.
– Posłuchaj Córko, słowa mądrej rady:
„Nie tęsknij za swym narodem i domem.
Król pragnie wdzięku twojego bez wady,
Bądź mu uległa już z pierwszym pokłonem.
Wtedy to córa Tyru bogatego
Przyjdzie z darami, szukając twych względów,
A najważniejsi z narodu twojego
Hołd ci oddadzą, żałując swych błędów.
Dziś pełna chwały, wchodzisz w pałac króla,
Druhny cię wiodą w sukni złototkanej,
Radość z wesela ci serce rozczula,
Żyj więc radością jedynej, wybranej!
W miejsce twych ojców, Bóg da tobie synów,
Których uczynisz w Ziemi książętami.
Lud zapamięta dobro twoich czynów
I sławić będzie twe imię pieśniami.”

PSALM 46

Bóg jest naszą Ucieczką i Siłą,
Więc do Niego w ucisku wołamy.
Choćby wszystko się wokół kruszyło,
My bezpieczny tu – przy Nim schron mamy.
Choćby góry do morza runęły,
Choćby morze wzburzone wylało,
Choćby wszystkie się siły zawzięły,
Pan obroni nas Ręką wspaniałą!
W Mieście Świętym, przed Jego Przybytkiem
Jest tak pięknie, jak w piękny poranek
Nad strumieniem, gdzie pielgrzym z pożytkiem
Zawsze wzmocni swe siły strzaskane.
Rozszalały się w wojnie narody
(Jedne mocne a inne się chwieją).
To Pan zagrzmiał i już brak im zgody.
Nie chcą Boga?, niech w oczach topnieją!
Pan Zastępów jest przy nas. On wojnom
Kres położy, broń złamie i spali.
„Przyjdźcie patrzeć na Jego Moc zbrojną!
Myśmy tylko się przed Nim ostali”
A przemawiał: „Ustąpcie szaleni!
Mogę Bogiem być wszystkim plemionom!”
Nie pojęli… Zginęli straceni.
Pan jest z nami. Jest naszą Obroną.

PSALM 47

Ludy z narodów, klaskajcie w dłonie!
Podnieście okrzyk Bogu we czci!
Bo On jest Królem! Zasiadł na Tronie
Dla całej ziemi, na wszystkie dni!
On dał nam władzę nad narodami,
Pod nasze stopy moc rzucił ich.
Okrył się Jakub między ludami,
Dumą z dziedzictwa. Siał postrach w złych.
Klaszczcie narody! Bóg dziś wstępuje
Do swego Miasta, na wzniosły Tron.
Niech w powitaniu tym Król odczuje
Radość i w śpiewie i w dźwięku trąb!
Więc najpiękniejszą (Królowi ziemi),
Wdzięcznie zechciejcie, zaśpiewać Pieśń!
Bo on was chroni skrzydłami swymi,
Byście spokojny los mogli wieść.
Ludów książęta, Bóg Abrahama
Dzisiaj wstępuje w Chwale na Tron!
Złączcie się z Bogiem! Niech w święto Pana
Każdy odczuje, że ma w Nim schron!

PSALM 48

O Wielki Boże, godzien jesteś chwały!
Miasto Twe święte, na Górze wzniesione,
Ziemię ozdabia i cieszy świat cały,
Będąc przez Króla Wielkiego rządzone.
Jakże jest piękny Syjon i wspaniały!
Ty w zamkach mieszkasz syjońskich, warownych
I bronisz Miasta, kiedy wróg naciera,
Rażąc tych „mocnych” w czas najmniej stosowny:
Gdy plan ich myśli już kształtów nabiera.
– Jesteś w obronie Boże, nieodzowny!
Królowie więzi ze sobą wzmacniają,
Lecz Ty zawstydzasz ich klęską cofania.
Drżą jak rodzące, od strachu padając,
Jak statki z Tarsis strzaskania doznają,
– Gdy się jak z wichrem z Twą Mocą spotkają.
Usłyszeliśmy i zobaczyliśmy,
Jak za swe Imię i Miasto walczyłeś.
I do Świątyni dziękować przyszliśmy,
Za to, że dla nas ten cud uczyniłeś.
Wszędzie ogłaszać Chwałę Twą winniśmy.
Po krańce ziemi, sięga Twoja chwała,
Gdy sprawiedliwość wymierzasz prawicą.
Cieszy się Miasto, święta Góra cała
I inne miasta, jak córki się szczycą,
Bo cząstka sławy i na nie spadała.
Obejdźcie Syjon i policzcie wieże!
Patrzcie na wały obronne i mury!
Dzieciom powiedzcie, że Syjonu strzeże
Na wieki Bóg sam, swoją Mocą z Góry.
– Ufni w Moc Jego, trwajmy w silnej wierze.

PSALM 49

Mieszkańcy świata! Ludy i narody!
Wielcy i mali z racji pochodzenia!
Nakłońcie uszu na moje wywody,
Bo powiem słowa, godne przemyślenia!
Z słów moich mądrość i roztropność płynie,
Dlatego morał w przypowieściach głoszę.
Ale wyśpiewam go przy mandolinie,
Jako że słowo prorockie przynoszę.
Zło mnie otacza i grozi niedolą,
Pysznią się, szydząc rozpustnicy „moi”,
(Którzy w bogactwach mieć nadzieję wolą)
Twierdząc, że serce me się życia boi.
Ufają w dobrach, lecz czy można życie,
Za jakąś cenę wykupić u Boga?
Choćby ktoś Jahwe chciał płacić sowicie
Donikąd wiedzie ta „kosztowna” droga.
Na ziemi bowiem umierają wszyscy –
Prostacy, głupcy, mądrzy i bogaci.
W grobie są sobie jednakowo bliscy,
Niedoskonałość wszystkim równo płaci.
Nie ma takiego, co tu żyłby wiecznie.
Każdy majątek innym swój zostawia,
Choć żyli w świecie, wśród swoich bezpiecznie,
Dziś już ich imię niczym nie przemawia.
Więc ci co żyjąc w przepychu, ufali
„Mocy” bogactwa, jak Drodze zbawienia,
Wbrew swym przechwałkom, zagłady doznali,
Ginąc jak bydło z powierzchni istnienia.
Śmierć jest pasterzem okrutnym i chciwym,
Każdy przez Szeol będzie pokonany
I wiecznie spocznie. Ale sprawiedliwy
Może ze szponów grobu być zabrany!
Popatrz na tego, który się bogaci.
(Jak on pomnaża dobra swego domu?)
Kiedy umiera, jedną cenę płaci,
A tam zamożność nie służy nikomu.
W życiu był sławny i pochlebiał sobie
Mówiąc: „Szczęśliwie się tu urządziłem!”
Lecz w końcu wszyscy spoczną razem w grobie,
Gdzie ciemność skrywa pokolenia zżyłe.
Gdy człowiek wszystko na przepych postawi
Zginie jak bydle, bez nadziei życia.
Mnie jednak Bóg mój z Szeolu wybawi
Bo ufam Jego sposobom ukrycia.

PSALM 50

Z Syjonu, Góry świętej, korony piękności,
Przemówił sam Bóg Jahwe w przedziwnej światłości.
Trawiący ogień przed Nim
Otaczał piękno skał,
A On, Bóg nad bogami,
Jak z nawałnicy grzmiał.
Nie milknąc wzywał ziemię
Na świadka w sądzie swym
Przeciwko tym, co kiedyś
Zawarli sojusz z Nim.
Poprzysiągł na niebiosa i Ziemi podstawy,
Że sprawiedliwym prawem, rozsądzi ich sprawy.
„Zgromadźcie się, o moi wybrani ze świata,
Bo będę sądził waszą lojalność po latach.”
Przemawiał będę do was,
Jak Bóg i Sędzia wasz.
Chcę przestrzec cię przyjaźnie,
Mój Ludu, Twarzą w twarz..
Nie ganię za ofiary
Puszczane dla Mnie w dym,
Bo je składacie zgodnie,
Ze zrozumieniem swym.
Lecz wiedzcie, że tych cielców i kozłów ofiarnych
Nie przyjmę wam, z powodu win waszych karalnych!
Nie wiecie, że to Moją własnością od czasów
Jest wszelaka zwierzyna z gór, pola i lasów?
Powietrzne, ptactwo wszelkie
I innych stworzeń twór?
Czyż więc o pokarm miałbym
Wieść z wami tylko spór?
Myślicie, że mi brakło
Z ofiarnych kozłów krwi,
Lub mięsa cielców trzeba,
By sytość dało Mi?Jest Moja przecież ziemia i
Jest Moja przecież ziemia i jej napełnienie,
A gdybym głód tam poczuł, odnalazłbym jedzenie!
Jeżeli chcecie złożyć ofiary dziękczynne,
Niech wasze serca będą, przede Mną niewinne.
Spełnijcie wszystkie śluby
W czas dobry i w zły czas,
Bo tym Mnie uwielbicie,
Wybawię wtedy was.
Grzeszniku! Nie wyliczaj,
Dziesięciu Moich Słów,
Bo wiem, że tylko mówisz,
A sercem zgrzeszysz znów!
Bo karność jest ci obca, odrzucasz precz Radę,
A Ja ci ją w swym Słowie na Drodze twej kładę.
Ty bratasz się z złoczyńcą, z tak wielkim zapałem
I cudzołóstwo chwalisz, którego wzbraniałem.
Zdradliwie i obłudnie
Otwierasz usta swe,
A język twój podstępnie
Wciąż knuje plany złe.
Przemawiasz przeciw bratu,
Co z tobą wspólnie żył.
I ginie znieważany,
Choć czystym przecież był.
To wszystko jawnie czynisz, Przymierzem objęty
I sądzisz, że Ja wcale nie jestem dotknięty?!
Uważasz, że zamilknę o twoich przewinach?
– Podobnym byłbym chyba do ciebie w swych czynach!
Wy, co zapominacie
Zbawiennych Moich dróg,
Zrozumcie, że przede Mną
„Ofiarny” macie dług.
Zechciejcie o zbawienie
Zabiegać w każdy czas,
Bym czasem spośród żywych
Nie musiał zabrać was.
Ofiarą dla Mnie świętą, jest wasze oddanie
Kto zatem służy wiernie, zbawionym zostanie.

PSALM 51

Boże łaskawy, Panie litościwy…
Zmiłuj się proszę, nade mną, nędznikiem.
Jestem nieczysty, skalany występkiem,
Oczyść mnie proszę, bo jestem grzesznikiem.
Czyn mój mi zawsze stoi przed oczami,
Jestem świadomy swojej nieprawości,
Ale czekając na sąd Twój i wyrok,
Liczę na krztynę Twej wielkiej litości.
Martwię się tylko, że grzech dotknął Ciebie
Przeciwko Tobie zgrzeszyłem tym czynem.
A Tyś miłował szczerość mego serca,
I mądrość dałeś, jakbym był Twym synem.
Panie, niech chociaż ku mojej obronie
– Byś mógł złagodzić moje przewinienia –
Wpłynie stwierdzenie, że niedoskonałość
Czyni mnie grzesznym już od urodzenia.
Pokrop mnie Boże, jak trędowatego,
Hizopem oczyść, jak śniegową bielą
Bym znowu słuchał z radością Twej mowy,
Niech znowu kości me się rozweselą.
Jeśli odwrócić chcesz swoje Oblicze,
To nie „patrz” Panie, na moje przewiny
Tylko je wymaż, wszystkie po kolei,
Aby nie było do grzechu przyczyny.
Stwórz we mnie serce, czyste serce Panie
I spraw, że duch mój będzie nieugięty,
By; kiedy spotkam okazję do grzechu,
Duch mój był wsparty Twoim Duchem Świętym.
Wtedy podobnych sobie będę uczył
Jak żyć, by zdobyć sobie przebłaganie.
Uwolnij Boże mnie od winy zbrodni
(Bo było przy tym nawet krwi przelanie).
Usta otwarłem i to Ci wyznałem.
Mogę więc składać Ci całopalenie,
Bo cóż by dały ofiary składane,
Gdy obciążone jest grzechem sumienie?
Nadto ofiarą moją Tobie Panie,
Jest duch pokorny i serce skruszone.
Wiem, że nie wzgardzisz duszą załamaną
Przyjm moją skruchę za grzech popełniony.
Panie, pamiętaj o świętym Syjonie
I zechciej wspierać odbudowę murów.
Wtedy bezpieczni złożymy ofiary,
A Ty odniesiesz radość z naszych darów.

PSALM 52

Dlaczego tak się chełpisz
„Mocarzu” niegodziwy?
Całymi dniami knujesz
I jesteś z tym szczęśliwy –
Przestępco!
Twój język jest jak brzytwa,
Na kłamstwach wyćwiczony.
Tniesz w koło nim każdego
I z każdej życia strony –
Oszczerco!
Przeciwko Bogu bluźnisz!
Twa mowa zgubę niesie,
Dlatego Bóg cię wyrwie,
Z namiotem cię wyniesie! –
Zuchwalcu!
Przelękną się uczciwi,
Gdy koniec twój zobaczą
I śmiać się będą z ciebie
(Na pewno nie zapłaczą) –
Krętaczu!
Powiedzą raczej zbożnie:
„Przed Bogiem się opierał,
Za boga miał bogactwo,
Więc Pan go sponiewierał –
Pyszałka!”
Ja Boże ufam Tobie
I nie chcę wzorem jego
Utracić swego życia,
Opuścić Domu Twego –
Bo ufam!
Chcę jak oliwka świeża
Przed Tobą kwitnąć stale,
Dlatego z Ludem wiernym,
Twe święte Imię chwalę –
Skruszony.

PSALM 53

Jedynie głupcy odważą się myśleć,
Że nie ma Boga, że Pan nie istnieje.
I mnożą hańbę spłodzoną w umyśle
Tak, że to wpływa na całe ich dzieje.
A Pan to widzi, gdyż śledzi los ludzi,
By tych nagradzać, co przylgną do Niego.
Dostrzegłby tego, co życia nie brudzi,
Czynem nikczemnym, lecz nie ma takiego!
Niech zaczną myśli swe durne odmieniać
Tak, by zelżony Lud Twój Panie poznał,
Że drżą przed siłą Twojego Imienia!
I wreszcie łaski, opieki Twej doznał.
Tak, tak…. Na pewno przed Panem struchleją,
Gdy On z Syjonu się w Chwale objawi.
Tak! Dumni zadrżą! I wstydem zaleją!
On zaś ich kości w pustyni zostawi.

PSALM 54

Boże, zbaw mnie w Imię swoje!
Swoją Mocą broń mych spraw.
W pieczę Tobie się oddaję,
Wstaw się za mną Panie, wstaw.
– Wysłuchaj mnie.
Pyszni przeciw mnie powstają,
Gwałtownicy Moc Twą lżą
I na życie me czyhają,
Daj im poznać Rękę Twą!
– Umocnij mnie.
Niech na moich przeciwników
Spadną razy kary Twej.
Zetrzyj wszystkich tych grzeszników,
Wierny będąc myśli Swej.
– Niech ginie wróg!
Zaraz złożę Ci ofiary,
Sławić będę Imię Twe.
Mam dość dużo silnej wiary,
Jestem pewny: Zbawisz mnie!
– Niech żyje Bóg!

PSALM 55

Boże, usłysz me błagania
I nie odwróć się od prośby,
Bo szamocę się w uciskach,
Przerażają mnie ich groźby.
Drży me serce, lęk je ściska,
Wróg przemówił, a ja… jęczę.
Co dzień trwoga i niedola…
I tak wkoło się tym dręczę.
I. Gdybym skrzydła miał jak gołąb,
Uleciałbym na pustynię,
Jak najdalej… Przeczekałbym
Póki zamęt ten nie minie.
Spraw o Panie, by w niezgodę
Wpadli ci, co z gwałtu żyją,
Bowiem zgubę dla spokojnych
Niecne ich umysły knują.
Krążą wokół murów miejskich,
Niby strzegą dobra ludzi,
Ale krzywda jest ich celem,
Każdy z nich dla zła się trudzi.
II. Gdybyż to był wróg mi jawny
Zniósłbym lżenie gniewu jego
Albo zszedłbym z drogi w boju
Dzieląc losy przegranego.
III. Ale to jest mój rówieśnik,
Mój przyjaciel zaufany!
Nawet w świętej służbie Bogu
Byłem wiernie z nim związany!
IV. Niechaj śmierć na niego spadnie,
Niech go żywcem Szeol wchłonie!
Bo nikczemność go popycha,
A złość w sercu ogniem płonie!
Boże usłysz me wołanie
(Chociaż jęczę i narzekam).
Co dnia rano i wieczorem
Ocalenia Twego czekam.
Wiem, że głosu mego słuchasz,
I spokojem mnie nagrodzisz
Abym wolny był od tego,
Który ciągle mnie nachodzi.
Wielu moich przeciwników
W pysze Ciebie się nie lęka.
Opamiętaj ich nasz Królu,
Niech ich skarci Twoja Ręka!
Nic nie czynią dla prawości,
Dane słowo łatwo łamią.
Nawet przeciw swoim walczą,
Boga się nie bojąc, kłamią.
Twarze ich są zwykle miłe,
Ale serce wrogość chowa.
Kulturalnie sens składają,
Ale… mieczem są te słowa!
V. Zrzuć na Pana troski swoje
On na pewno cię zbuduje.
Przy Nim nikt się nie zachwieje,
Raczej silnym się poczuje.
Bóg tych mężów krwawej zdrady
Wtrąci w studnię zatracenia.
Nie dożyją dni połowy,
A ja doznam wybawienia.

PSALM 56

Poczet złoczyńców na mnie nastaje,
Wróg nieustannie mnie trudzi,
Dlatego wołam: Zmiłuj się Boże
I wybaw z mocy tych ludzi.
Ilekroć trwoga chce mnie ogarnąć,
Do ciebie wołam, o Panie
I wierzę, że mi się dzięki Tobie
Nic złego w życiu nie stanie.
Ref.: Boże, uwielbiam Słowo Twoje,
Chcę kroczyć Twoją Drogą.
Śmiertelnych ludzi się nie boję,
Bo cóż mi zrobić mogą?
Dniami całymi mi uwłaczają,
Wszystkie me kroki wciąż śledzą!
Na mój upadek zdrajcy czekają
I żywcem w myślach mnie jedzą!
Czyż ujdą kary za niegodziwość?
Nie… Ty ich Boże powalisz!
A moje życie łzawe, tułacze
W Księdze Pamięci utrwalisz.
Ref.: Boże, uwielbiam …
Kiedy Cię wzywam, moi wrogowie
Zdjęci przestrachem, znikają.
A ja poznaję, że ze mną jesteś
I siły do mnie wracają.
Wiążą mnie śluby, które złożyłem
Kiedyś przed Tobą, mój Panie,
Gdy w swej dobroci mnie zapewniłeś,
Że nic mi się tu nie stanie.
Ref.: Boże, uwielbiam …

PSALM 57

Zmiłuj się Boże, zmiłuj nade mną,
U Ciebie szukam schronienia.
Chcę pod skrzydłami przetrwać noc ciemną,
W czasie mojego strapienia.
Wołam do Ciebie, myśli mnie męczą,
I pytam: „Czy mnie ocalisz?
Czy hańbą dotkniesz, tych co mnie dręczą,
Co zawsze na mnie czyhali?”
Jak lwy przychodzą, by żreć i szkodzić,
A zęby mają jak piki,
By tak w uczciwych życie ugodzić
I cięte mają języki.
Ref.: Niebo jest Boże, wysoko nad nami,
A Chwała Twoja ponad niebiosami.
Sideł wokoło mnie nastawiali
I patrzą czy się w nie złowię.
W dół wykopany sami wpadali!
Nie wyszło im to na zdrowie.
Serce mam mocne, wsparte Twą Siłą,
Więc chcę uwielbić Cię Panie.
Coś jak jutrzenka duszę zbudziło,
Czas na śpiewanie i granie!
Harfę pochwycę, zagram na lirze,
Zaśpiewam Ci w Zgromadzeniu!
Niech pieśń ma Panie dotrze najwyżej!
Tam, gdzie Ty mieszkasz, w chmur Cieniu.
Ref.: Niebo jest Boże, …

PSALM 58

Możnowładcy!, czy słusznym karacie wyrokiem?
Czy rzetelnie sądzicie w myśl Prawa Bożego?
Nie, bogowie! Na wszystko patrzycie złym okiem!
Samowola wyłazi z wyroku sędziego!
Niegodziwcy, na drogę podłości przed Ludem
Już od łona swej matki weszliście z ochotą
Aby kłamać i kręcić kalając się brudem
Odważanych wyroków, tak „czystych” jak błoto!
Żmije, węże! Jad płynie, gdy kogoś sądzicie,
Głusi będąc na skargę, na klątwę jak kobra.
Na pieniądze jak lwięta swe zęby ostrzycie!
Bóg wam zęby wybije! Rozmyje wam dobra.
Powiędniecie jak trawa przydrożna na rowie!
Jak ślimaki co giną, pełzając w ogrodzie,
Bóg was zetrze jak ciernie lub uschłe sitowie.
Płody z was poronione, przebiegłe w zawodzie!
I ucieszy się wierny – gdy wszystko się zmieni –
Tym, że mógłby swe stopy w krwi bogów zamaczać.
Z wiarą powie: „Tak, jest sprawiedliwość na ziemi,
Nie pozwolił Bóg prawym, aż na dno się staczać.”

PSALM 59

Ratuj mnie Boże, bo wróg działa skrycie,
Mężowie krwawi powstali, by zabić.
Weź mnie w obronę, ratuj moje życie,
Bo zabiegają, by go mnie pozbawić.
We mnie, mój Boże, nie ma nieprawości.
Powstań i popatrz na moją udrękę.
Ześlij im karę, dla wielkiej ich złości
Nie szczędź żadnemu! Niech pozna Twą Rękę!
I. Bo zawsze z wieczora, jak psy ujadają,
Włóczą się w mieście i kryją.
Jak mieczem ciosy słowami zadają,
Nikt ich nie słucha, a … wyją!
Ja wiem, że Panie Ty się z nich śmiejesz,
Gardząc ich siłą, widzisz ich klęskę,
Ale ja Boże – Mocy Ty moja –
W Tobie mam Twierdzę, w Tobie nadzieję,
Twej Siły pragnę zwycięskiej!
Nie wytęp jednak ich całkiem do szczętu
(Niech na pamiątkę niektórzy zostaną…).
Tylko ich powal, rozprosz wśród zamętu
Za pychę warg ich, klątwami wylaną.
Albo nie, Panie… Wytrać ich do końca,
I wszystkich, by się już nie pozbierali…,
By nikt z nich nigdy nie oglądał słońca!
By Cię, mój Boże, z Twej Mocy poznali!
II. Bo zawsze z wieczora, jak psy ujadają
Włóczą się w mieście i kryją,
Jak mieczem ciosy ustami zadają
Nikt ich nie słucha, a … wyją!
Wtedy zaśpiewam Ci, o poranku,
O Twej dobroci i łaskawości,
Bo ja, o Boże, Mocy Ty moja,
Nie spodziewałem się już ratunku
Prócz Twej w ucisku litości.

PSALM 60

Odrzuciłeś nas Panie, w rozgniewaniu swoim
I czujemy się starci, wstrząśnięci, przegrani.
Zdaje nam się, że ziemia zachwiana wstrząsami
Już na miejscu swym dawnym, wraz z nami nie stoi.
Dziś kazałeś Ludowi pić wino niedoli
I nielicznych schroniłeś przed jarzmem niewoli,
Dając sztandar ich wiary, bo tych wysłuchujesz,
Którzy stoją przy Tobie, i których miłujesz.
Usłyszałem, jak w Świętym miejscu tak mówiłeś,
Że z radością rozmieścisz namioty w Sychemie,
Bo Ci chlubę przynosi Manasesa plemię,
A Gilead dla siebie na wrogu zdobyłeś.
Że Efraim i Juda to domy królewskie,
Których strzec będziesz Mocą swej władzy niebieskiej,
A na Edom i Moab swój sandał wyrzucisz,
Zaś koronę Filistian z głów królów ich zrzucisz.
Zatem kto mnie, mój Boże, do miast ich wprowadzi,
Jeśli Ty nas z pamięci na zawsze skreśliłeś?
Niegdyś w naszych szeregach do boju kroczyłeś,
A dziś, kto nam zwycięstwo w Edomie sprowadzi?
Daj nam pomoc przed bitwą, nie ludziom ufamy,
Ale Mocy Twej, Boże. W niej to dokonamy
Wielkich czynów zwycięskich i wrogów zdepczemy!
Tylko wróć do nas Panie, bo z żalu pomrzemy.

PSALM 61

Do Ciebie Boże, aż z krańców ziemi
Zanoszę swoje błaganie.
Sprzed skały wołam, sił mi nie starcza,
By z góry uczcić Cię Panie.
Zawsze mi byłeś w trudach Ucieczką,
Obronną wieżą w kłopocie…
W cieniu Twych skrzydeł odpoczywałem,
Gościłem w Twoim Namiocie.
Chociaż w oddali, jednak swych ślubów
Złożonych Tobie, nie złamię.
Tak jak Ty, temu, co czci Twe Imię
Życzysz i spełniasz, nie kłamiesz.
Pamiętaj Panie, o naszym królu,
Niech wiecznie z Tobą panuje!
Bo, jeśli on jest zawsze Ci wierny,
Ja także łaskę Twą czuję.
Do Ciebie Boże, aż z krańców ziemi
Zanoszę swoje błagania
I choćbym miał tu wieki pozostać,
Wypełnię śluby oddania!

PSALM 62

Ref.I: W Bogu, co mieszka w niebie wysoko
Duszo złóż swoją nadzieję,
Bo tylko On jest pewną Opoką,
Przy Nim się nie zachwiejesz.
Jak długo jeszcze chcecie napierać
Na mnie, na mur wytrzymały?
Zgraja zaczyna ręce zacierać,
Że strąci w dół mnie ze Skały!
Ściany pochyłe! Lud rozkładają,
Podstępnie zwodzą i kłamią.
I błogosławią i… przeklinają.
W myślach już Prawa moc łamią!
Ref.I: W Bogu, co mieszka…
W niebezpieczeństwie przez chwilę byłem,
Lecz w Bogu miałem podporę.
Jemu ufałem, Jemu wierzyłem
Na strach się już nie nabiorę!
Ludu! Schronienie jest tylko w Bogu,
Szukaj więc Mocy u Niego!
Choćbyś miał wkoło zastępy wrogów,
Tchnieniem są wszyscy dla Niego!
Najbardziej ważnych On już „poważył”,
Nie znalazł wśród nich wartości,
Nawet synowie znanych mocarzy,
Mają na szalach marności.
Ref.II: Nie czyń jak oni, gdy się bogacisz,
Serca w majątek nie wkładaj,
Nie krzywdź i nie grab, bo wszystko stracisz.
W Panu nadzieję pokładaj!
Ref.III: Bóg raz przemówił, a ja dwukrotnie
Słyszałem i to głosiłem:
Że wszystkich Jego święta Moc dotknie –
Zapyta, jak dni przeżyłem.

PSALM 63

Boże mój, Boże… w każdy czas Cię szukam,
Tęskni do Ciebie i ciało i dusza.
Jak ziemia zeschła, spragniona dżdżu z nieba,
Tak mnie pragnienie za Tobą wysusza.
I wtedy w bramę Twej Świątyni pukam,
Pragnę choć dostrzec potęgę Twej Chwały,
Bo mi natchnienia Twojego potrzeba,
Aby me usta hymn Ci wyśpiewały.
Chciałbym Ci – wolny – znowu służyć w życiu,
Wznosić swe ręce, błogosławić stale,
I być tak sytym, jak z jadła tłustego,
Okrzykiem szczęścia, że Imię Twe chwalę.
Gdy Cię wspominam z posłania, w ukryciu
(Wiedz, o mój Boże, że czuwam przed Tobą)
Ręce wyciągam do „Boga swojego”
I w cieniu Skrzydeł śpiewam pieśń na nowo.
Wsparty Twą Ręką, lgnę cały do Ciebie,
A wróg mój za to mi zgubę szykuje!
Niech miecz go ściga i przepaść dosięgnie
Lub ciałem szakal szakala częstuje!
Choć królem jestem, nie cieszę się z siebie,
Lecz moja radość i chluba jest w Bogu!
Niech każdy, który jest przy mnie przysięgnie!
I jeśli skłamie, niech dzieli los wrogów…

PSALM 64

Chciej wysłuchać, Boże drogi
Gdy się żalę strachem zdjęty,
Bo mnie ściga oddział wrogi,
Zgraja buntowników wstrętnych.
Jak miecz ostrzą swe języki,
Słowem rażą tak jak strzałą.
Tak sposobią swe taktyki,
By się serce me zachwiało.
Tak zmawiają się w ukryciu
Kładąc sidła potajemnie,
By znienacka grozić życiu.
– Bóg ich podstęp udaremni!
Mówią: „Sidła dobrze skryte!
Zamach pewnie obmyślony!”.
Jakież siły niespożyte,
Tkwią w ich sercach w zło wpędzonych!
Bóg, gdy widzi złość grzesznego,
Jego strzałą go ugodzi!
Od języka zginie swego,
Zanim wiernym czymś zaszkodzi.
Wszyscy, którzy ich zobaczą,
Głową pokiwają, szydząc.
(Nie zaniosą się rozpaczą.)
Cud w tym czynie Boski widząc.
Rozweselą się przejęci
Lękiem, widząc dzieło Boże.
Zaczną Imię Jego święcić,
Żyć bez strachu i w honorze.

PSALM 65

Ciebie wielbić należy, Boże na Syjonie!
Tobie ślubów dopełnić, bo próśb wysłuchujesz.
Jakże zatem szczęśliwym, śmiertelnik się czuje,
Kiedy w Dom go przygarniesz i jest w Twej ochronie!
Grzechy, które nas gniotą, w niepamięci mażesz,
Każdy śmiało przed Tobą swe winy wyznaje
I sycony Twym dobrem w Twym Domu zostaje,
Aby święcić Twe Imię w Przybytku jak każesz.
Boże, jesteś Nadzieją wszystkim krańcom ziemi.
Brzegi morza dalekie, Twych łask wyglądają.
Słowa Twego potęgi… W nim się utwierdzają,
Chcą zapoznać się z Mocą, z Prawami Twoimi.
Panie, który uśmierzasz burzliwy szum morza,
Które huczy wezbrane, jak wojsko przed starciem:
Lud się lęka Twych cudów, gdy działasz otwarcie
I raduje się wtedy, gdy wschodzi Twa zorza.
Ty nam ziemię nawadniasz, bogacąc obficie
Jakby strumień wylewny przepływał przez pole
Bujniej rodzi nam zboże. Uprawiasz tą rolę
I rok mamy bogatszy i szczęśliwsze życie.
Deszcz i rosa ożywia pastwiska stepowe,
Stroją wtedy się w łąki, bogate stadami,
A doliny upstrzone nam zbożem z kwiatami
Zdają się być do śpiewu Twej Chwale gotowe.

PSALM 66

Uwielbijcie ludy Boga!
Wznieście okrzyk w Jego chwale!
Jego Imię i majestat
Niechaj będą czczone stale.
Wyznawajcie Mu serdecznie,
Że cudowne dzieła stworzył.
Wtedy nawet wróg Go uczci,
Przyjdzie przed tron hołd Mu złożyć.
Cała ziemia niech Mu śpiewa,
Bo wśród ludzi zdziałał cuda!
Podziwiajmy je i głośmy,
Wszędzie, gdzie się tylko uda.
On wysuszył dla nas Morze,
Suchą nogą dał przejść Rzekę,
Widzi wszystko… Nic wspólnego
Z pysznym nie chce mieć człowiekiem.
Uwielbijcie ludy Boga…
Rozgłaszajcie Jego Chwałę,
Bo On sprawia, że żyjemy!
Mamy tu swe miejsce stałe!
Czasem przykro nas doświadcza
Na wzór srebra ogniem pławi,
Nawet każe wejść w pułapkę,
Jakby sieci sam zastawił.
Wiele razy nasze grzbiety
Ciężar niosły ponad siły,
Ale zawsze nas wyzwalał
I jest zawsze dla nas Miły.
Ślub Ci pragnę złożyć Panie,
Więc tu dzisiaj, w Domu Twoim
Jeszcze raz wypowiem słowa
Z czasów dawnych znojów moich.
Przyrzekałem, że w ofierze
Złożę Tobie tłuszcz zwierzęcy,
Puszczę z dymem całopalnym,
Tłustych owiec jak najwięcej.
Tak to zrobię! Przyjdźcie patrzeć
Wszyscy, którzy Boga czcicie!
I opowiem, z jaką troską
Walczył On za moje życie!
Nie żywiłem w sercu uraz
I głosiłem Jego Chwałę,
Miałem zatem śmiałość prosić,
Wysłuchany więc zostałem!
Dzisiaj tu Mu błogosławię
Za nadmierną łaskę Jego,
Że wysłuchał mej modlitwy,
Nie odepchnął sługi swego.

PSALM 67

Przez to, że Boże nas łaską obdarzasz
I błogosławisz Ludowi swojemu,
Wszystkim narodom odkrywasz Oblicze,
Każdy usłyszy o Twym wybawieniu.
Ref.: Niechaj Cię sławią Boże narody
Niechaj Cię sławią wszystkie narody!
Bo któż tak mądrze i tak sprawiedliwie
Jak nasz Pan Jahwe rozsądzi narody?
Któż da im więcej radości z rządzenia,
Niż Ten co Rękę wyciąga do zgody?
Ref.: Niechaj Cię sławią …
Ziemia wydaje swój plon przeobfity
Bóg błogosławi tym, co się Go boją
Po krańce ziemi rozlewa swą dobroć
Może dla wszystkich być pewną Ostoją!

PSALM 68

Gdy Bóg nasz powstaje, pierzchają wrogowie
I nikt się nie skryje przed Jego Obliczem!
Jak wosk się rozpływa, jak dym się rozwiewa,
Tak giną przed Panem, grzeszników synowie.
A wierny Lud Boży, tchnie szczęściem głębokim!
Śpiewają i grają dla Jego Imienia.
Z radością! Z weselem Mu drogę równają,
On pędzi w ich stronę, owiany Obłokiem.
Dla sierot jest Ojcem, dla wdów Opiekunem,
Dla jeńców Wybawcą, Każdemu współczuje
I w Domu swym świętym gościnnie przyjmuje,
Zaś pysznych zostawia na ziemi wyschniętej.
Gdy Boże przeszedłeś przed Ludem Wybranym,
To ziemia zadrżała na piaskach pustynnych
I niebo na rozkaz Twój Boże zesłało
Deszcz życia, gdy prawie Dziedzictwo Twe mdlało.
Przed Twoim Obliczem, o Boże Zbawienia,
Rodzina Twa liczna bezpieczna się czuje,
A kiedy biedaka nadzieją pokrzepiasz,
To zastęp zwiastunek to wokół zwiastuje.
Krwiożerczy królowie uchodzą w rozsypce,
Choć w naszych zagrodach odpocząć pragnęli.
Nie oni, lecz Prawa Mieszkanka łup dzieli!
Piękności gołąbki srebrzystej nie tknęli!
Urwiste, wysokie masywy w Baszanie!
Dlaczego z zazdrością na Syjon patrzycie?
Ta Góra na wieki za tron służy Panu.
Tam sobie na zawsze sam obrał mieszkanie!
W tysiące tysięcy rydwanów z Synaju
Pan nieba do swojej Siedziby przybywał
I jeńców po drodze dla siebie nabywał.
Dziś dawniej oporni, daniny składają!
Wszechmocny, gdy w bitwach moc królów rozpraszał,
Szczyt Salmon się pokrył przedziwnie śniegami.
„Z Baszanu was wyrwę – powiedział – jak z Morza!
W krwi wroga i pies wasz swą paszczę unurza!”
I skruszył tym wrogom kudłate ich czaszki,
Wyplenił grzeszników, a wiernych wyzwolił.
I w Ziemi nam danej osiedlić pozwolił.
Niech będzie uczczony Pan życia naszego!
Widzimy o Boże, Twe Wejście królewskie,
Świątynia się cieszy, a Lud Twój najwięcej.
Chóralnie Cię śpiewem i graniem witamy:
Śpiewacy, harfiści i orszak dziewczęcy.
Benjamin na czele, choć w Rodzie najmłodszy,
A potem książęcy szczep Judy waleczny.
I możni z Zabulan i ród Neftalego…
– Jak gdyby zrodzeni na dzień ten świąteczny!
O, Boże! Raz jeszcze potęgę swą okaż
I zagrzmij z Świątyni, by wszyscy słyszeli,
By wszyscy wrogowie, co za nic nas mieli,
Dziś znowu ofiarne Ci dary składali.
Jak dzikie zwierzęta, niech strach odczuwają,
Niech płaszczy się kornie to stado bawołów
Co kocha pieniądze i wojnę pospołu!
Etiopia i Egipt, pokłony niech biją!
Śpiewajcie królestwa i grajcie narody!
Nasz Jahwe w Rydwanie przez niebo cwałuje,
Głos Jego rozbrzmiewa i woła do zgody,
Uznajcie Moc Jego, to was uratuje!
Potężny w przestworzach i Groźny w Świątyni
Swą Siłą obdarzył też Lud swój Wybrany.
I szczęści mu w życiu i łaską go darzy.
Dlatego Lud Jego, jest tak Mu oddany.

PSALM 69

O Boże, woda sięga mi po szyję!
Głębia mulistej topieli mnie skryje!
Ugrzęzłem! Nie mam oparcia w głębinie!
Ciało niebawem już z nurtem popłynie…
Wołam i słabnę, w gardle mi zasycha…
Oczy osłabły… Już ledwie oddycham!
A wrogów wkoło mnie takie jest mrowie,
Że chyba więcej, niż włosów na głowie.
Dlatego Twojej pomocy wyglądam
I myślę: „Czemu tak marnie wyglądam”?
Boże, Ty przecież i głupstwa me znałeś…
I winy skryte… I zawsze karałeś,
Lecz czym zgrzeszyłem, że mnie nienawidzą
Ci, którzy teraz z tragedii mej szydzą?
Czy coś im wziąłem lub coś zrabowałem
Lub się niegodnie w życiu zachowałem?
Nie Panie, tego się nie dopuściłem,
Świadomych grzechów się zawsze wstydziłem.
Niech się „gorliwi” więc tak nie rumienią,
Że wstyd przyniosłem Twojemu Imieniu.
Nikt za mnie nigdzie wstydzić się nie musi!
Nie z mojej winy dziś hańba mnie dusi!
Czy ktoś chciał zadać sobie choć pytanie:
„Dlaczego dzisiaj jestem w takim stanie?”
Nie… Od początku źle o mnie myśleli.
„Jest nieprzykładny…” – tak widzieć to chcieli!
I stałem się im obcym i przybłędą,
Z którym już nawet rozmawiać nie będą!
– A mnie to wszystko spotkało dlatego,
Żem był gorliwy dla Domu Bożego!
Pościłem w skrusze – znosiłem szydzenie…
W worze chodziłem – spotkałem wydrwienie!
Każdy, którego zamracza sycera,
Pijacką piosnką chciał mnie sponiewierać!
A ja przy Tobie Panie tylko chciałem
Trwać i się modlić. I w muł się dostałem…
Do bagna wpadłem! i w grząskiej topieli
Serce me musi z podłymi los dzielić!
Wysłuchaj proszę, wyrwij mnie z odmętów!
Okaż swą łaskę.. Nie zniosę tych „mętów”!
Jesteś niezmienny w miłosierdziu swoim,
Nie kryj swej Twarzy, Twój sługa się boi,
Że gdzieś odejdziesz i wróg to wyczuje
I z nową siłą znów zaatakuje.
A wtedy może spotkać mnie niesława
I pohańbienie. I będzie to sprawa
Dla mnie przegrana. A dla gnębicieli
To, czego sercem swym, najbardziej chcieli.
Bliskich szukałem, strapieniem dobity
I w naiwności zostałem odkryty,
Jako ten, który upada na duchu,
Skoro mu trzeba wsparcia jakichś druhów!
Zamiast współczucia, zniewagi doznałem,
(A ja na ciepłe słowo tak czekałem!)
– Gorzkim jedzeniem głód ducha sycili,
Octem spragnioną duszę napoili.
Nie mam więc dla nich ni za grosz litości!
Nie chcę im życzyć żadnej pomyślności.
Niechby na stół swój nie mieli co stawiać!
A ich ofiary, by nie mogły zbawiać.
Niech im – jak teraz mnie – oczy słabują
I gniewu Twego smak w życiu poczują.
Niech im namiotów Twa Ręka nie chroni,
A dobra zagród, niech bieda roztrwoni.
Do win ich przydaj jeszcze inne winy,
Bo prześladują mnie dziś bez przyczyny.
Niech z Ksiąg Pamięci będą wymazani,
I w żadnych innych już nie zapisani.
Czuję się chory z nadmiaru niedoli,
Lecz to w tym wszystkim najbardziej mnie boli,
Że stoję z dala od Twarzy Twej Panie.
Nie mogę wielbić Cię swoim śpiewaniem,
Dziękować, sławić, ofiarować duszę…
Na razie jednak znieść wszystko to muszę,
Lecz gdy podźwigniesz mnie, więźnia biednego,
Taką ofiarę dam z serca czystego,
Że wół i bawół z nią się nie zestawi!
Taką, że ołtarz Twój święty rozsławi
Wśród wszystkich ludów! I wszyscy poznają
Że dary ducha większą wartość mają,
Że są Ci milsze, niż całopalenia,
Proste ofiary czystego wielbienia.
Cieszcie się wszyscy, pokorni przed Panem!
Sławi Go ziemia i morze wezbrane,
A z niebios Jego królewska Prawica
Ochrania Syjon – to Jego stolica!
I miasta Judy. I znów tam będziemy
Żyć i pracować. Tak w Siłę wrośniemy,
Że nasze dzieci Potomstwo Wybrane,
Nigdy nie będzie z tej Ziemi wygnane!
Jedno im tylko stawiamy zadanie:
Aby Twe Imię miłowali Panie.

PSALM 70

Znowu mi Boże, prosić wypada
Ciebie o prędkie przybycie.
Znowu nastaje na mnie gromada
Łotrów i czyha na życie.
Niechaj się hańbą wieczną okryją
Ci, którzy ze mnie się śmieją!
Niech zawstydzeni: ha, ha! swe wyją,
Upokorzeni nadzieją!
A sprawiedliwi widząc ich koniec
Niech się utwierdzą w swej wierze,
„Bo Bóg jest Wielki!”, powstał w obronie
Tego, co wielbił Go szczerze.
Jestem człowiekiem nędznym i biednym
W Tobie mam swoje schronienie
Ufność jest moim chlebem powszednim
/Przyjdź Panie! Spraw ocalenie!/ – powtórzenie

PSALM 71

W Tobie mam Boże swoją Ucieczkę
I wiem, że nigdy wstydu nie doznam.
Daj mi więc Boże Sprawiedliwości
To, że Twą zbawczą Opiekę poznam.
Bądź mi na skale zamkiem warownym
I moją Twierdzą, moją Opoką.
Wyrwij me życie z rąk niegodziwca,
Co bijąc pięścią, rani głęboko.
Boże, Ty jesteś moją radością!
Moją podporą od urodzenia.
Od łona matki, przez całą młodość,
Po wiek dojrzały, do dni skończenia.
Godnym podziwu dla wielu byłem,
Widzieli przecież, jak mnie wspierałeś.
Dzień w dzień sławiłem Imię Twe święte,
Chwałą ust swoich, które mi dałeś.
Dziś, gdy mi starość siły zabiera,
A wróg o śmierci mojej rozmawia
Mówiąc, że nie mam w Tobie Wybawcy,
Samemu sobie mnie nie zostawiaj.
I nie stój Boże, ode mnie z dala,
Lecz przyjdź i pomóż, gdy wróg zagraża!
Niech się zawstydzi i padnie w hańbie
Ten, co mi w życiu nieszczęść przysparza.
Po cóż wrogowie uradowani
Mieliby mówić: „Bóg go nie wspiera”?
Po cóż by mieli bluźnić przed Tobą
Na me schwytanie ręce zacierać?
Wspomnij, o Jahwe, na sługę swego!
Przyjdź, proszę Panie, przyjdź mi z pomocą,
Niech się zawstydzą moi wrogowie,
I potrwożeni w sidłach szamocą.
Jakkolwiek będzie, ja Tobie ufam
I chcę pomnażać wciąż Twoją chwałę!
Wszędzie opowiem o Twej dobroci,
Jakie zdziałałeś cuda wspaniałe.
O Twoich sądach i Twoim Prawie
Dalej codziennie wszystkim przypomnę.
Tak jak w młodości to podkreślałem,
Dotąd mam w sobie serce niezłomne!
Lecz teraz, kiedy starość dokucza
Bardziej mi trzeba Twojej ochrony,
Gdyż czuję czasem, jakbym sam walczył,
Jakbym przez Ciebie był opuszczony…
A ja w moc Ręki Twojej wierzyłem
I dotąd z Siły Twojej czerpałem!
Teraz strapiony, boję się czegoś,
Jakiegoś strachu przed czymś dostałem.
Któż jednak równy Tobie jest Panie?
Czyjaż potęga sięga najwyżej?
Pomóż mi Boże, bo do Czeluści
Ziemi niebawem w strachu się zniżę!
A przecież siły we mnie wzbierają
By grać na harfie, przy cytrze śpiewać
I w głębi duszy czuję potrzebę
By Twoją Boskość Świętą opiewać.
Język mam sprawny, choć wróg zagraża,
Wielbię Cię Panie, ustami swymi,
Ale mnie wesprzyj przed wrogiem moim,
Niech w hańbie zginie z miejsca na Ziemi!

PSALM 72

O Boże, przekaż swemu królowi
Swój sprawiedliwy nad Ludem sąd.
Niech nad biednymi, zgodnie z Twym Prawem
Mądrze sprawuje królewski rząd.
Niech góry pokój niosą Ludowi,
A wzgórza w sądach będą łaskawe.
Niech król w opiece ma uciśnionych,
I poratuje ubogi lud.
Niech zetrze z drogi ciemiężyciela,
A tym, co muszą dziś cierpieć głód,
Będzie darczyńcą błogosławionym.
Niech im przez wieki dobro rozdziela…
Niech dla Narodu, jak deszcz rzęsisty
Zrosi dobrocią krytyczne dni.
Prawo i pokój niech w Kraju kwitnie
Dopóki księżyc na niebie lśni.
Niechaj ten dobry władca wieczysty,
Na całej ziemi rządzi zaszczytnie!
Wtedy pokłonią mu się wrogowie
I przyjdą lizać z nóg jego pył.
Królowie dary z hołdem przyniosą,
Prosząc by panem i dla nich był.
Każdy się z możnych za nim opowie,
Podejmie służbę, bogactwo wnosząc.
Tych, którzy proszą o wybawienie
Wyzwoli z nędzy, ich słysząc głos.
Bezbronnym łaskę swoją okaże,
Zadba o marny ich życia los.
A krew przelana im ocalenie
Sprawi i winy w Księdze wymaże.
Lud mu w podzięce skarby swe odda
I będzie modlił za niego się.
Pobłogosławi mu i zrozumie,
Że z nim obfitość pól można mieć.
Ziemie wokoło uprawie podda
Tak, że i w górach zboże zaszumi.
Miasta napełnią się mieszkańcami
Chcącymi wieki z tym królem żyć,
Okryci sławą jego imienia
Dopóki słońca krąg będzie skrzyć.
Niech świat się cieszy jego rządami
Szczęścia mu życząc po czas istnienia!
Błogosławiony Jahwe, nasz Panie,
Co ludziom sprawiasz dobroci cud!
Niechaj Twe Imię błogosławione
Uwielbi wszystek na ziemi lud!
Niech według Twego Słowa się stanie!
Bo tego pragną dusze stworzone.

PSALM 73

Bóg jest największym dobrem Ludu!
A już nieomal się zachwiałem,
Gdy żywot złych obserwowałem.
A patrząc na ich wiele brudów,
Nad losem się zastanawiałem…
Z początku bardzo zazdrościłem
Im w życiu tego powodzenia
(Dni przeżywają bez cierpienia,
Ja zaś w chorobie je spędziłem).
Lecz dziś to jest już bez znaczenia…
Pychą, jak kolią w oczy kłują
Przemoc to ich ubranie strojne,
Obce im życie bogobojne,
Sercem nieprawym nic nie czują.
I jeszcze wiodą dni spokojne!
Głos ust ich w niebo leci w modłach,
Gdy język drąży „ziemskie” sprawy.
A lud im wierzy. Lud nasz prawy,
Nie widzi, że to „wzniosłość” podła!
Sztuczka złośliwych i nieprawych.
I drwiącą mową się pytają:
„Czyż tylko Bóg zna ludzkie sprawy,
A my nie mamy, wiedzy, wprawy
By wiedzieć, jak się rzeczy mają?”
Tak zwodzą biedne serca prawych.
Myślałem nad tym, a pytanie:
„Dlaczego tak jest?” – tak mnie kuło,
Że biedne serce chłostę czuło…
Nie rozumiałem tego Panie,
Co mi właściwie duszę truło.
Nie chciałem jednak pójść ich drogą
I rozmyślałem: „Co się dzieje,
Że to niweczy mi nadzieję?
Przecież tak sprawy iść nie mogą! –
Coś nie tak jest, że tak się chwieję!”
I kiedy raz do Domu Twego
Przyszedłem żarty wątpliwością,
Coś mnie olśniło, jak światłością! –
Pozbyłem się problemu swego
I odtąd prawdę znam z pewnością!
Po śliskiej drodze grzeszni chodzą,
A końcem jej jest ich zagłada.
Trwała ich zguba! Każdy wpada
Bezwiednie w sieci! Więc się zwodzą
Myśląc, że Pan ich nie wybada.
Gdy zatem wewnątrz się burzyłem
Nie mogąc wcześniej pojąć tego
(Coś było we mnie zwierzęcego,
Ludzkiego…). Przyznam: „głupi byłem,
Bo mogłem stracić Boga swego!”.
A przecież zawsze Cię wielbiłem,
Czułem Twą bliskość. Przy mnie byłeś,
Według swej Rady prowadziłeś
I tym najbardziej się martwiłem,
Że… może już mnie opuściłeś.
Dziś wiem, że tylko Panie, Tobie
Należy ufać, Tobie wierzyć,
Bo dajesz dni na ziemi przeżyć.
A potem, gdy już będę w grobie,
Twojej pamięci się powierzyć.
A ich wytracisz! I milczenie
Pokryje pamięć o ich sławie.
Nie chcieli trwać przy Twoim Prawie
To wymrze zgniłe pokolenie!
A razem z nimi ich bezprawie.
Nadziei dla nich nie ma wcale!
Ja zaś doceniam bliskość Boga.
Żyję jak każe Jego Droga
I swoją wiarę w to utrwalę,
Życiem sławiącym mego Boga.

PSALM 74

Czyś nas odrzucił już Boże na zawsze?
Gniew Twój jest wieczny, przeciw Twoim owcom?
Wspomnij na swoją społeczność wybraną,
Mogłaby Tobie stać się całkiem obcą?
Wspomnij na Syjon, Twą świętą stolicę,
Popatrz, co teraz stało się z Świątynią?
Skieruj swe kroki ku murom obronnym,
Ku niekończącym wkoło się ruinom.
Wróg do Świątyni wdarł się oszalały,
Zaryczał w miejscu, gdzie Lud słuchał Ciebie.
Sztandar swój zatknął nad Przybytkiem świętym
I zaczął niszczyć wszystko wokół siebie!
Pastwą płomieni padły sprzęty święte!
Zrąbali wszystko! Młotem pokruszyli
Ozdobny portal i ściany rzeźbione!
Namiot Imienia Twego zbezcześcili!
Łatwym zwycięstwem w szale upojeni,
Każdy za topór chwytał i siekierę
I siał zniszczenie na lewo i prawo,
Bo każdy „mocny” chciał być bohaterem!
Wrzeszczeli: „Zniszczmy wszystkie ich świątynie!
Znaki ich wiary…, gdziekolwiek są, wszędzie!”.
I nie ma śladu…, i nie ma proroka,
Który by wiedział, jak tak długo będzie?!
Jak długo zatem, Boże ukochany
Bluźnił Ci będzie wróg nienasycony?
Kiedy swą Rękę cofniesz przyzwalając,
By przez ciemiężcę Naród był tak lżony?
Tyś przecież Królem naszym od prawieków!
I sprawcą zwycięstw naszych osławionych!
Stwarzając wody tak je rozdzieliłeś,
By w tych na ziemi potwór żył stworzony,
Groźny Lewiatan, nad którym panujesz
I inne stwory, którym łby swą Siłą
Kruszysz i rzucasz na pożarcie rybom,
Choćby się morze nie wiem jak burzyło!
Sprawiasz, że źródła biją na pustyni,
A rzeki dolin mogą przestać płynąć.
Stworzyłeś słońce i masz Moc panować,
Nad dniem i nocą, latem oraz zimą.
Dziś bezrozumny wróg Tobie urąga,
Bluźni przed nami Twojemu Imieniu!
Nie wydaj swoich wyznawców na zgubę!
Chroń swą gołąbkę, nie stój Panie w Cieniu.
Wspomnij na święte Przymierze z Narodem
I to, że Ziemia dziś jęczy pod wrogiem.
Spraw, że wrócimy ze swego wygnania,
I znów nam będziesz wszechpotężnym Bogiem.
Powstań, nasz Boże… i broń naszej sprawy.
Wspomnij zniewagę: Zburzenie Świątyni.
Wspomnij na ryk ich, na szaloną wrzawę!
I chciej coś w sprawie, Panie tej uczynić…

PSALM 75

I. Wysławiamy Cię Boże i głosimy Chwałę,
Wysławiamy Twe Imię i dzieła wspaniałe…
„Gdy wyznaczę wam porę na sąd sprawiedliwy,
To odbędzie się sprawa, bo… ziemia zadrżała!
Muszę wzmocnić jej słupy. Przez zło się zachwiała,
Chcę ukrócić zuchwalstwo i bunt niegodziwych.”
Przestrzegamy występnych: „Nie bądźcie zuchwali,
Nie podnoście ku Górze rogów niegodziwych!
Nie rzucajcie na Skałę zła słów obelżywych,
Byście się w poniżeniu, pod sąd nie dostali!”
Nie z Zachodu lub Wschodu, od gór lub z Pustyni
Sprawiedliwość nadejdzie. Tym co tak mniemają.
Już w szklanice – jak wino – wyrok nalewają!
I do dna ją opróżnią… Każdy, kto zło czyni!
II. Jakże jestem szczęśliwy, że wielbię Sędziego.
Złym ich rogi połamał, ja zaś gram dla Niego.

PSALM 76

Boże Imię jest wielkie i znane
W Izraelu i Judzkiej Krainie …
Na Syjonie zapragnął zamieszkać
W Salem zatem postawił Świątynię.
Walczył z nami za Miasto Pokoju
Wypędzając stąd ludy nieczyste
Łamał włócznie i tarcze i miecze
Na nic zdały się strzały ogniste…
Żaden z wielkich się Sile nie oparł
Dzielni byli, lecz łupy z nich wzięto
Snem śmiertelnym śpią dziś ci „mocarze”
Ty, Wspaniały masz Górę swą świętą.
Gdy spostrzegli, że przy nas walczyłeś,
Zastygali w bezruchu bitewnym,
Lęk ogarniał i jeźdźca i konia
Nikt niczego tam nie był już pewny.
Groźny jesteś dla wszystkich w Twym sądzie!
Ziemia milknie, truchleje zlękniona
Kiedy z niebios jej wyrok ogłaszasz
Choć się cieszy jej część uciśniona.
Zapalczywość Cię ludzka wysławia
Ocaleni od gniewu Cię stroją.
Pycha książąt strwożonych wywyższa
A lęk królów zdobyczą, jest Twoją.
Zatem zanim On trwogę w was wzbudzi
Sądem swoim nie zawsze korzystnym
Znieście dary do Jego Świątyni!
I ślub sercem spełnijcie Mu czystym!

PSALM 77

Podnoszę głos swój w modlitwie do Boga,
By lepiej słuchał słów mego błagania.
W dzień, kiedy myślę, ogarnia mnie trwoga,
A noc mi schodzi na żalach i łkaniach.
Nic mnie nie cieszy i duch mój omdlewa.
Gdy wspomnę Boga, wzdycham wtedy ciężko.
Sypiać nie mogę…, sen z oczu rozwiewa
Wspomnienie z dawna pomieszane z klęską.
Rozpamiętuję, roztrząsam, rozważam…
Wspominam lata przeszłości świetlane
I żal w pytanie jedno przeobrażam:
„Jak długo cierpieć tak będzie nam dane?”
Miałby Pan Naród swój sławny, Wybrany
Odrzucić? Łaski swej mu nie okazać?
Nie wspomnieć świętych Obietnic nam danych
Tylko się gniewem zaniósł, by porażać?
I rzekłem: „Jednak, Bóg los nam odmieni!
Prawica Jego różne cuda tworzy…
Dziś ból sprawiła, jesteśmy ściśnieni,
Jutro zaś może podźwignąć Lud Boży”.
Dlatego wspomnę Cię Jahwe i dzieła…
Rozpamiętywać będę je z radością!
Bo rozważania: „Skąd klęska się wzięła?”,
Napełnia serce tylko wątpliwością…
Któregoż boga porównam z mym Bogiem?
Czy któryś cuda nam jakieś uczyni?
Czy jak On wytknie nam Prawdę i Drogę?
Miałby Moc chronić nas w piaskach Pustyni?
A Ty nasz Panie stanąłeś przed Morzem
Głębia przepastna przed Tobą zadrżała
I rozstąpiła się, jakby w pokorze,
Gdy tylko Twoje Oblicze ujrzała.
Potem pod Górą grzmotami znaczyłeś
I błyskawicą swe święte Przybycie.
Ziemia się trzęsła, czym Lud przeraziłeś
I oddał Tobie na wieki swe życie.
I wspominali to Przejście do Ziemi
I Ciebie Zbawco, choć Cię nie widzieli.
Kazali zwać się owcami Twoimi
Wiedzionych ręką Twych Przedstawicieli.

PSALM 78

1
„Słuchaj Ludu nauki, skłoń ucho do Słowa
Niech ci Mądrość odkryje w przypowieściach mowa.”
To co dawniej nam nasi ojcowie mówili,
Cośmy sami słyszeli, poznali, odkryli…
Chwałę Boskiej potęgi, Jego cudów i czynów,
Trzeba przyszłym przekazać, dla szczęścia ich synów.
Był czas, kiedy w Jakubie wprowadził Bóg Prawo
I by Naród w historii mógł okryć się sławą
Zlecił aby ojcowie Przykazań uczyli
Swoje dzieci. By wszyscy tak Boga uczcili,
By nie było nic w stanie wstrząsnąć ich nadzieją.
By nie byli podobni, do tych co się chwieją,
A tym bardziej do dawnych buntowników w wierze
Jak ojcowie, co Bogu nie ufali szczerze.
Efraima Synowie jednak nie wytrwali
Będąc mocni w swych walkach, bój życia przegrali!
Ciężkie było im Prawo Boskie i Przymierze
Rozbitkami zostali i w boju i w wierze
Zapomnieli o cudzie ojcom ich zdziałanym,
Jak ich wyrwał z Niewoli, na polach Soany.
Bóg rozdzielił im Morze i wody ustawił
Jakby wałem po stronach. Sucho ich przeprawił
Na Pustynię, gdzie dniami z nimi szedł w Obłoku
Kiedy w Słupie ognistym ruszali po zmroku.
Na Pustyni rozłupał im skały, by pili
Wodę jakby ze zdroju, o którym marzyli.
Jakby rzekę im stworzył w równinie skalistej,
Tak ze skał im tryskały strumienie przeczyste.
Lecz Lud krnąbrny wciąż grzeszył przeciw Najwyższemu
I obrażał Go, buntem płacąc Bogu swemu!
Wystawiali na próbę dobroć Boskiej duszy
Strawy lepszej żądając, na drodze wymuszeń.
„Czy potrafi – mówili – nasz Bóg nam uczynić,
Stół obficie nakryty, tu na tej pustyni?”
„Oto wodę sprowadził, niech da także chleba,
A Ludowi też przecież i… mięsa potrzeba!”
Toteż Pan, gdy to słyszał, w swym zapłonął gniewie,
Bo nie znalazł w nich wiary w największej potrzebie.
Jednak łaską przejęty, chmurom dał zlecenie
I jak deszczem obdarzył anielskim jedzeniem,
Gdy im z nieba żywności do syta padało
Skrzydło wichru poruszył, a ono przywiało,
– Jak kurzawę – na Obóz, moc mięsa ptasiego!
Żarli…, sycąc się chciwie pożądania swego!
Jeszcze jedli łapczywie, jeszcze w ustach mieli
Pokarm żądzy, którego tak bardzo pragnęli,
Gdy gniew Boży rozżarzył na nich się znów świeży!
I zginęli najlepsi z wodzów i młodzieży.
Jednak dalej grzeszyli, nie wierząc w Moc Jego
I tak szybko kończyli dni życia swojego.
Gdy ginęli – szukali Go, by ich ratował,
Ale potem znów każdy nowy grzech szykował.
I z powrotem do Skały tłumnie uciekali…
I schlebiając, Wybawcą „kornie” nazywali
I tak w koło… Kłamali, drwiąc z Jego Przymierza…
O, ileż to już razy ich zniszczyć zamierzał!
Ale zdjęty litością, odpuszczał przestępstwa,
Gdyż nie chciał na swym Ludzie odnosić zwycięstwa.
Gniew swój srogi odwracał nie spieszył się z karą,
Że są przed Nim, pamiętał, tylko tchnieniem, parą…
Ileż razy w Pustyni, buntem Go drażnili!
Ileż razy Go swoją postawą smucili!
Zawsze Boga gniewali wciąż stając przed próbą
Choć ich przecież ochraniał przed wrogiem i zgubą…
On to w znakach i cudach w Egipcie dowodził,
Że po Lud swój Wybrany jak Pasterz przychodził.
Wodę w krew im zamienił, pić tego nie mogli
(Kąsających much plagi i żab, nie przemogli).
Plony zżarła szarańcza, grad szkodził w winnicach,
Bydło padło w zarazie wkoło w okolicach.
A na koniec przez Egipt anioł śmierci przeszedł
Wszystko, co pierworodne, zabił strasznym mieczem.
Wyrwał też Pan z rąk Chama Owce swe bezpiecznie,
Bo przyrzekł dać Ziemię w posiadanie wieczne.
Wrogów Morze przykryło, a swoi się bali,
Ufać Jego Prawicy zgodnie przyrzekali.
W darze ludy potężne, przed nimi wygonił,
A w namiotach osadził Lud swój i ochronił.
Ale oni na Boskie nakazy nie dbali
I wciąż Boga drażnili, przed próbą stawiali,
Jak ich butni ojcowie… Zmienni i zawodni,
Okazali się całkiem opieki niegodni!
Gdy na swoich wyżynach rzeźbami grzeszyli,
Bóg – dlatego, że tyle zła Mu wyrządzili –
Swój Przybytek opuścił, a Arce pozwolił
W ręce wpaść nieprzyjaciół do domu niewoli.
Rozjątrzyło Go, Jego dziedzictwo wybrane
Tak, że wszystko w Narodzie pod miecz było dane!
Młodych ogień pochłonął, a kapłanów miecze…
Panny wesel nie miały, żyjąc wśród wyrzeczeń,
A ich wdowom nie dano nawet lamentować.
Ale Pan w czas się „zbudził”, ażeby wojować!
„Napadł” więc Filistynów, nieprzyjaciół krwawych
I poraził, na wieki pozbawiając sławy!
Przeglądając Jakuba, nie wybrał Nasienia
Zanim więc „nie zmądrzały” wszystkie Pokolenia.
Szczep odrzucił Józefa, wzgardził Efraimem
I na Judy ród spojrzał z jego mądrym Synem.
Górę Syjon ukochał i wzniósł tam Świątynię
Na wzór swojej niebiańskiej. Dokładny był w czynie,
Jakby drugi raz ziemi podstawy gruntował.
Wybrał też im Dawida, co owce hodował
Aby pasł Izraela. On rządził w prawości
Z Ręką Pańską prowadził, do Źródła Mądrości.

PSALM 79

Boże! Poganie weszli do Świątyni
I Twój Przybytek święty zbezcześcili!
Jerozolimę Twą z ziemią zrównali!
Ciała kapłanów na żer wystawili…
Ptactwo syciło się krwią ich rozlaną…
Zwierz dziki resztki ciał włóczył po skałach!
Nie było komu ich nawet pogrzebać…
Za co ta kara nas Panie spotkała?!
Sąsiedzi nasi dziś gardzą Twym Ludem
Szydzi i śmieje się z nas okolica…
Jak długo Boże, ogniem zapalczywym
Ciążyć nam będzie Twa groźna Prawica?
Panie, błagamy, gniew wylej na ludy,
Które znać nie chcą Twojego Imienia!
(Królestwo starli, Miasto spustoszyli,
Dziś Naród pragną wymazać z istnienia).
A nas chciej podnieść z tej klęski haniebnej.
Wyzwól i odpuść resztę naszej winy
Przez wzgląd na Wielkie Imię Twe przed światem,
Wybaw nas Boże z tej obcej krainy…
Dlaczego „ludy nieczyste” śmią szydzić:
„Gdzież ich Wybawca” – pyszniąc się przed nami?
Niechby na naszych oczach ich spotkała
Pomsta za krew, tych tam pomordowanych!
Boże, w Niewoli los nasz jest niepewny…
Wszyscy jesteśmy na śmierć tu skazani!
Odpłać im karą siedemkroć bolesną,
Bo w Twoją sprawę są Boże wmieszani…
Nas zabijając, z Tobą walczą Panie,
Bo myśmy trzodą Twojego pastwiska.
Gdy tak się stanie, jak o to prosimy,
To w pokolenia Chwała Twoja zyska.

PSALM 80

Wielki Pasterzu izraelskich Plemion,
Ty, co jak trzodę wiedziesz ród Józefa,
A jednocześnie rządzisz Cherubami…
Wzbudź swą potęgę! Zlituj się nad nami!
Chciej swego gniewu nad nami zaniechać,
Zbaw nas i odnów… I obdarz znów Ziemią.
Panie Zastępów! Nie gniewaj się dłużej.
Lud Twej Północy od dawna już krwawi,
A teraz Juda, chleb płaczu spożywa…
Wróg się z nas Boże i sąsiad naśmiewa,
A my czekamy, że niebawem zbawisz,
Twego Oblicza wyglądamy w górze…
Ty Krzew swój winny z Egiptu wyrwałeś,
I zasadziłeś go w Ziemi nam danej,
Wygnawszy stamtąd pogan niegodziwych…
I rósł nad podziw i był urodziwy,
Widoczny z krańców Ziemi Obiecanej,
Bo sam mu dobry grunt przygotowałeś.
I winoroślą Krzewinka się stała…
Winnicą Twoją, rozrosłą szeroko…
Wielką, że góry w jej cieniu się kryły…
A cedry Boże, niższe od niej były!
Korzenie swoje kończyła nad Rzeką,
A gałęziami do Morza sięgała!
A teraz Panie na to przyzwoliłeś,
Że każdy zrywa z niej jej słodkie grona.
Każdy, kto obok niej tylko przechodzi.
Zwierz polny! wkrada się i jej wciąż szkodzi
Pod dzikiem leśnym Twoja chluba kona…
Czemu jej murów, Boże nie broniłeś?
Spójrz Panie Nieba na swoją Winnicę
I weź w opiekę swój mały Krzew winny,
Oczyść Latorośl, o którą tak dbałeś…
Przecież „tak sobie” nie pielęgnowałeś,
By dziś Ci grabił jej dobro kto inny!
Darmo trudziłeś swą świętą Prawicę?
A skoro tak się o stan jej troszczyłeś,
A dziś ją ścięli i ogniem spalili,
To niech Ci będzie jej strata tak droga,
Jakbyś utracił Syna z ręki wroga.
I daj nam Panie dożyć takiej chwili,
Że nas wybronisz, jak kiedyś broniłeś…
…Wtedy w Winnicy już odbudowanej
Syn nam Człowieczy znowu rządził będzie,
Ty nasze grzechy oddalisz od siebie.
My zaś najmocniej pokochamy Ciebie,
Znów Twa Winnica będzie sławna wszędzie,
Znowu nam ujrzeć Twą Twarz będzie dane!

PSALM 81

Hej, radośnie zaśpiewajcie!
Bogu Mocy wznieście pieśń!
Bębnem, harfą, dźwięcznie grajcie!
Aby Panu oddać cześć…
Od prawieków mamy zwyczaj
Dąć w róg, kiedy Pełnia trwa.
Ten radosny nasz obyczaj
W Prawie swe oparcie ma.
Bóg Jakuba tak nakazał
Jeszcze, kiedy Józef żył.
Choć wróg ojcom tam przykazał,
By Lud innych bogów czcił.
Głos przemówił: „Zdejmę brzemię,
Z pleców tych, co niosą ciężar,
Uratuję wasze plemię,
Dla was będę bój zwyciężał.”
„Przemówiłem do was z Chmury,
Doświadczyłem przy Meriba.
Macie kierownictwo z Góry
Warto Mnie więc słuchać chyba!”
„Słuchaj tedy Izraelu!
Nie czyń sobie innych bogów,
Choć poganie mają wielu,
Ty służ tylko „swemu” Bogu,
Który wyrwał cię z Niewoli –
Głos mój jest ci dobrze znany!”
– Lud nie słuchał Mojej woli,
Żądzą zmysłów zatwardzany!
Gdybyż Lud mój Głos docenił!
Zechciał kroczyć Moją Drogą!
Wrogów dla nich bym wyplenił,
Których zwalczyć dziś nie mogą.
Dałbym Ja im w bród pszenicy,
Sycił miodem jak ze Skały,
Bronił Mocą swej Prawicy,
By ich dzieci pokój miały!

PSALM 82

Bóg osądzi swoje Zgromadzenie,
Pośród bogów przeprowadzi Sąd.
Dość już długo patrzy na rządzenie,
W którym karze się ludzi za błąd,
A popiera złoczyńców i sprawy,
Którym sędzia nie mógł być łaskawy.
Czyż nie w sprawie sierot i ubogich,
Broniąc słabych, można „nagiąć” praw?
Nie zaś lizać bardziej „ważnym” nogi,
Uzależniać wyrok od ich spraw?
Wasze sądy i ciemne przekręty
Uderzają w Prawa fundamenty!
A myślałem, żeście współbogami!
„Po bożemu” sprawujecie sąd.
On obdarzył was tu zaszczytami,
Teraz sprawi, że znikniecie stąd!
Jak śmiertelni tu, przed Nim padniecie!
On sam będzie sądził Lud na świecie.

PSALM 83

O Boże nie trwaj w takiej ciszy,
Bo obok wróg się budzi zły.
Przecież Ty widzisz to i słyszysz
Nie milcz i powstań w gniewie swym.
Przeciwko Tobie łeb podnoszą!
Do szczętu zniszczyć chcą Twych sług.
Sprzysięgli się i plan swój głoszą
Mówią: „Niech zginie Lud i Bóg”.
Chcą, by Izrael, lud Imienia,
Naród związany z Mocą Twą,
Istniał już tylko we wspomnieniach.
Tak, Panie… Chwałę Twoją lżą.
Jak kiedyś, sojusz ich jednoczy,
Pochodzą z krain tych sprzed lat,
Już zapomnieli, że krwią broczył
Cały ich „zjednoczony świat”.
Ismael, Gebal, Hagaryci,
Synowie Lota, stary Tyr,
Asszur, Amalek, Edomici,
Wszystkich ich spina jeden mir!
Ty znasz ich Panie, wiesz co knują,
Tyś przeciw nim już toczył bój.
Niech Twoją Rękę znów poczują!
Ziemi posłużą tej za gnój!
Jak dumny Jabin i Sisera,
Jak Madianici w pysze swej
Za Gedeona, gdy nacierał,
By wrogów wygnać z Ziemi tej.
Oni tam wszyscy w głos krzyczeli:
„Posiądźmy cały Boży Kraj!”
(Jak ci, co dziś się tu skrzyknęli –
Los im podobny także daj!).
Spraw, że rozwieje się ich siła,
Jak zwykłych garść na wietrze plew.
Niechby pożoga ich strawiła!
Ogień palący, jak Twój gniew!
Huragan wzbudź im, wicher cięty,
Przerażaj, wstydź i trwogę budź,
Bo Twój majestat tknęli święty,
Muszą przed Tobą respekt czuć!
Niech pamiętają strachem zdjęci,
Że Imię Twoje Jahwe brzmi!
I, że Je trzeba znać i święcić.
– Cała Cię ziemia będzie czcić!

PSALM 84

Jakże są miłe Twoje Mieszkania,
Do których teraz Lud Twój wyrusza.
Jakże są cenne Twoje spotkania,
Do których rwie się serce i dusza.
W Twym Domu wróbel i jaskółeczka
Blisko ołtarza gniazdka swe wiją…
Też to są małe Twe dzieciąteczka,
Też z Twojej Królu dobroci żyją…
A co dopiero ci co w Świątyni,
Stale mieszkają blisko Twej Chwały!
Ileż ich sercom szczęścia przyczynisz,
Ileż to razy tam się wzmacniały!
Idą pielgrzymi cichą doliną,
Deszczem zroszeni, przy zdrojach stają.
Wiara w nich wzrasta z każdą godziną,
Że na Syjonie Boga spotkają.
A może ujrzą też Pomazańca?
O to też modlą się do swej Tarczy.
(Ciężko jest pędzić żywot wygnańca,
Musi mu obraz wspomnień wystarczyć).
Lepszy jest jeden dzień w Twoich sieniach,
Niż tysiąc innych w pałacach możnych!
Jesteś nam Słońcem, Tarczą Zbawienia…
W dobroci wspierasz wszystkich pobożnych.
I są szczęśliwi. W łasce Twej żyją…
W blasku Twej Chwały sukcesy mają.
Radości z tego nigdy nie kryją,
Zawsze Ci Boże Jahwe ufają!

PSALM 85

Okazałeś nam Boże łaskę, gładząc winy.
Przywróciłeś Jakuba w jego dawne ziemie.
W grzechach szukać należy osądu przyczyny,
Jednak chciałeś wyzwolić z Niewoli swe Plemię.
Teraz odnów prosimy, nasz Wybawicielu,
Swoje Święte Przymierze, zerwane Twym gniewem.
Przywróć życie „normalne”. Daj dążyć do celów,
By Lud mógł się weselić i graniem i śpiewem.
Ty, o Jahwe! chcesz zawsze dobra swego Ludu.
(Przyrzekamy nie wracać do swego szaleństwa.)
Zechciej zatem dokonać znowu dla nas cudu:
Przywróć Chwałę Krajowi na znak Twego męstwa.
Wtedy Dobroć i Prawo z Prawdą się spotkają!
Pocałunkiem pokoju, witać będą prawi!
„Widzę: bujny urodzaj; role plony dają,
Wszędzie w Ziemi Pan ślady, dobroci zostawił.”
„Sprawiedliwość szła przed Nim. Z nieba spoglądała
Na wiernego mieszkańca, zbawienia dostąpił.
Szczęściem Jego darzona żyła Ziemia cała
I nikt nigdy już w Jego Moc świętą nie zwątpił!”

PSALM 86

Wysłuchaj Panie mego błagania,
Gdyż jestem Tobie oddany,
Poratuj sługę swego biednego,
Bo jest on życiem styrany.
Tyś Bogiem moim. Okaż mi łaskę,
Do Ciebie wołam codziennie:
„Zmiłuj się Panie, obdarz radością
Serce wierzące niezmiennie”.
Tyś Panie Bogiem pełnym dobroci
I skorym do przebaczania,
Dlatego pełen wiary śmiem prosić:
„Wyrwij mnie z tego strapienia”.
Wiem, że gdy dojdzie Cię prośba moja,
Ty mnie wysłuchasz z powagą,
Bo nie ma Boga równego Tobie,
Który by ludziom pomagał.
O tym się wszystkie ludy niedługo
Przez cuda Twe przekonają!
Przyjdą i będą bić Ci pokłony,
Gdy Moc i Imię poznają.
Bo jesteś Wielki! Jesteś Jedyny!
Cudowny w swoich działaniach.
Spraw, by me serce przy Tobie trwało
W największym stopniu oddania!
Naucz mnie bardziej znać Twoją Drogę,
By w sercu Prawdę utrwalić.
Chcę Cię wysławiać i przez wielbienie
Duszę z Szeolu ocalić.
Znów Panie jakaś zgraja zuchwalców
Nastaje na moje życie,
I nie zważają wcale na Ciebie
Znowu chcą zabić mnie skrycie.
Panie, choć jesteś dobry i tkliwy,
Nierychły w gniewie grzesznemu,
Przyjdź mi z pomocą, zawstydź tych łotrów!
Uczyń to słudze Twojemu…
Niechaj to ujrzą: „Syn Służebnicy,
Z której się śmiali – zbawiony!
Silny i wsparty Twoją dobrocią,
Żyje i jest podniesiony!”

PSALM 87

Na świętej Górze zbudowany,
Opieką Bożą otoczony,
Nad wszystkie miasta miłowany
Syjonu Boski stoi gród.
Przedziwne wieści dziś głosili
Ci, którzy z dala tu przybyli:
„Myśmy się tutaj urodzili,
Tutaj początek ma nasz ród!”
Bo Syjon Bogu poświęcony
Wszędzie ma swoich „urodzonych!”
Jest tak dla świata urządzony,
By Matkę miał w nim każdy lud.
Jahwe policzy te narody
Co pragną żywej Jego wody
I ich taneczne korowody
Skieruje do syjońskich wód!

PSALM 88

Za dnia się modlę i nocą się żalę…
Zechciej wysłuchać Boże, moich błagań.
Wołam do Ciebie bezustannie, stale,
Lecz Ty mi Panie chyba nie pomagasz.
Cierpię na ciele i duszy zgnębionej,
Chyba niebawem zstąpię do Szeolu…
Zresztą me życie jest już zaliczone,
Do tych, co cierpią w bezsile i bólu.
Czuję, że śmierć mnie dopadnie na łożu.
Spocznę więc w grobie, wśród pozabijanych.
I myślę Panie, żeś Ty mnie tam złożył.,
Chcesz bym dołączył do tych zapomnianych…
Ciąży nade mną Twoje oburzenie,
Zagraża życiu jakby nawałnica.
Ohydny widok ma me otoczenie!
A mnie dobija padół i ciemnica.
Nawet na oczy przestaję już widzieć,
Ręce mi mdleją z wznoszenia do nieba,
Obrzydłym jestem, więc żyję we wstydzie.
Dlaczego Panie? Jest taka potrzeba?
Czy takie cienie jak ja, lepiej służą?
Czy ktoś Ci w grobie dochowa wierności?
– Choćbyś w Szeolu zdziałał cudów dużo,
Nikt nie rozpozna Twej wzniosłej prawości!
Dlatego Panie…, jeszcze mam nadzieję,
Że me błaganie łaskę Twą wyprosi.
Niech Cię mój Boże Obłok nie owieje,
Gdy będę z rana modlitwę zanosić.
Nieszczęście trzyma się mnie od młodości,
Już wtedy dopust Twej kary znosiłem.
Czuję się tknięty plagą z Wysokości,
Ale jak dotąd Cię nie opuściłem!
Ciągle się boję, że mnie Twoje Siły
Zamiast podeprzeć, otoczą jak woda
I zniszczą życie, jak “przyjaźń” zniszczyły).
A któż mi wtedy, w ciemności dłoń poda?

PSALM 89

Będę przez wieki to głosił Ludowi,
Aby słyszały wszystkie pokolenia,
Żeś przysiągł kiedyś słudze Dawidowi
(Łaska i Słowo Twoje się nie zmienia),
Że go umocnisz. Utrwalisz tron jego
Na wzór królestwa Twego niebieskiego.
Niebiosa pełne są Twych Panie cudów,
Synowie Boży odbijają Chwałę,
A Zgromadzenie Świętych Twego Ludu
Drży, kiedy mówisz, strachem zdjęte całe.
Ani nikt w niebie, ani tu na ziemi
Nie jest Ci równy dziełami swoimi.
Panie Zastępów, potężny Surowy!
Wierny, Niezmienny, Łaskawy i Tkliwy!
Wciąż jesteś mocny, do czynu gotowy,
A kiedy działasz, to jesteś szczęśliwy.
Ty nad wzburzonym morzem zapanujesz,
Gdy jego fala brzegi ziemi psuje.
Potężny jesteś… My mamy to znamię
Bo widzieliśmy jak Egipt przebiłeś,
A potem z jaką mocą w Kanaanie
Ręką swą naszych wrogów rozproszyłeś.
Twoje jest niebo i Twoja jest ziemia !
I możesz wszystko, jak chcesz w nich pozmieniać!
Granice nasze na górach wyniosłych
W Tabor w Południu, Hermon na Północy.
Prawicę Twoją na wyżyny wzniosły
Prawość i inne cechy Twojej Mocy.
Twe miłosierdzie, łaska, sprawiedliwość
I to co tron Twój zdobi: Twa życzliwość.
Lud jest szczęśliwy i w wielkiej radości
Chodzi w światłości Twojego Oblicza.
Tak! Siłę czerpie z Twojej życzliwości,
Jakbyś im Panie zbroi swej użyczał!
Obyś tak Boże wiecznie nam przewodził!
Daj, by Lud z królem w takim szczęściu chodził!
I. Do świętych swoich mówiłeś w widzeniach,
Że tron Wybrańca umocnisz na ziemi,
Że łaska Twoja sięga w pokolenia
I zawsze będziesz z Wybranymi swymi.
II. Bohaterowi naszemu koronę
Sam nałożyłeś, sam go wyszukałeś…
Olejem czoło jego namaszczone,
Przez Ciebie było. Sam to wykonałeś.
III. Przyrzekłeś: „Dawid, jest sługą wybranym…
Wspierać go będę i umacniać stale,
Pod jego rządy wróg będzie poddany,
A on panować będzie w Mojej chwale.”
IV. „W Moim Imieniu wzrośnie jego siła,
Granice dam mu od Morza do Rzeki.
Jego postawa jest Mi bowiem miła,
Odczuje rozkosz Ojcowskiej opieki.”
V. I był on pośród nas, jak pierworodny,
Władcy się ziemscy, jego wzroku bali,
Dla Ludu królem był dobrym i zgodnym,
Wszyscy Przymierze z Tobą odczuwali.
VI. I tak być miało przez wieki, na stałe!
W łasce dla niego to Panie mówiłeś,
Że ród Dawida i tron będą trwałe,
Jak te niebiosa, które sam stworzyłeś.
VII. (Chyba, że jego potomstwo porzuci
Drogę i Prawo i zerwie Przymierze.
I Ciebie Panie przestępstwem zasmuci,
Trwając w swych grzechach, winach i niewierze).
VIII. „Ale i wówczas – mówiłeś – nie złamię
Raz zawartego Przymierza z Dawidem.”
Przysiągłeś przecież, a nigdy nie kłamiesz,
Że nie okryjesz jego rodu wstydem.
IX. Że ród królewski po czas niezmierzony
Będzie trwać w Ziemi jak księżyc na niebie.
Jak słońce tron nasz będzie umocniony,
Że nigdy! Nigdy nie stracimy Ciebie!
X. A jednak Panie, chyba odrzuciłeś
W gniewie swym na nas, Pomazańca swego
Już Cię nie wiąże Przymierze z Twym sługą
I nie jest droga Ci korona jego.
XI. Warowne mury tego miasta – twierdzy
Są dziś zburzone… Wokoło ruina…
Śmieją się z Grodu jego przeciwnicy,
Zagrażać ręka ich już nam zaczyna.
XII. Wróg się ucieszył, że miecz Twego sługi
Ciosy zadawał, jakby był stępiony…
Nie wsparłeś swego sługi w jego boju,
On sam, ród jego i tron jest zhańbiony!
XIII. Czy Boże stan ten trwać będzie na wieki?
Jak długo gniewem będziesz jeszcze płonąć?
Wspomnij na życie Narodu! Jest liche.
Śmierć może Boży Lud cały pochłonąć!
XIV. Gdzie jest, o Panie, Twoja dawna łaska?
Twe przed Dawidem wierne przyrzeczenia?
Wspomnij zniewagę swoich sług Wybranych,
To, że wciąż znoszą wzgardę i cierpienia.
XV. Chciej wzmocnić Boże Pomazańca swego!
Bo ród Dawida w nim jest znieważany.
Amen, o Jahwe nasz Błogosławiony…
Amen, to koniec skargi psalmu mego…

PSALM 90

Do Ciebie Boże, całe pokolenia
Szły, by w Twej Mocy dostąpić zbawienia.
Zanim się góry w bólach narodziły,
Zanim Twe Siły świat cały stworzyły,
Ty już istniałeś…
Tysiąc lat według Twojej miary Panie
Jest dniem, co znika przed nocy nastaniem.
W ciszę odchodzi, jak straż nocna z cicha…
Ileż pokoleń w tym czasie usycha,
Choć żyć im dałeś…
Snem jest ich życie… Podobni do trawy,
Nie mają wpływu na swe ziemskie sprawy.
Z rana zieleni, świeżo zakwitają,
Przychodzi wieczór, wszyscy usychają…
W proch ich obracasz.
I jeszcze Twoja zapalczywość Panie.
To przerażenie: co z nami się stanie?!
Gdy przed swe oczy weźmiesz nasze grzechy,
Nie ma już wtedy tu dla nas pociechy…
Wtedy zatracasz.
Lat naszych marnych ledwie siedemdziesiąt
(Jeśli ktoś mocny, może osiemdziesiąt)
Przemija szybko, jak gdyby westchnienie
I odchodzimy gdzieś w mrok, w nieistnienie…
Odlatujemy.
Naucz nas Boże tak liczyć dni życia,
By gniew Twój nie bił w niewiedzy, z ukrycia.
Byśmy tak mądrzy byli w dniach istnienia,
Że zasłużymy na łaskę zbawienia…
Tak, tego chcemy!
Jahwe! Nasz Panie! Zlituj się nad nami.
My wciąż jesteśmy Twoimi sługami!
Jak długo będziesz stał z dala od Ludu?
Panie!, nasz Naród czeka twego cudu!
I pokrzepienia.
Nie chcemy smucić się i lamentować…
Użycz nam Siły! Chcemy się radować
Za wszystkie lata naszego strapienia,
Naszej niedoli, Twego doświadczenia…
Spełnij marzenia.
Daj nam to szczęście! Udziel pokrzepienia,
Objaw się sługom w swej Mocy zbawienia!
Niech nasze dzieci poznają moc Chwały,
Niech zakosztują jak Bóg jest Wspaniały…
I się radują.
One dobroci Twojej nie zaznały.
Żadnego z czynów sławnych nie widziały!
Utwierdź w nich nasze mocne przekonanie,
Że jesteś z nami, że chronisz nas Panie!
Niech „wielkość” czują.

PSALM 91

Kto przebywa pod opieką
Najwyższego, Wszechmocnego,
W Cieniu Jego zamieszkuje
Więc nie boi się niczego.
Choćby wszędzie miał pułapki
Na swe życie zastawione
Bóg pod skrzydło swe go schowa
Zawsze będzie miał ochronę.
Gdy choroba niebezpieczna
Będzie groźna jak strach w nocy
Bóg jej strzały w czas dostrzeże
I nie będzie miała mocy.
Gdyby szalał pomór groźny
I powalał tysiącami
Jemu szkody nie wyrządzi
On nie padnie z grzesznikami.
Będzie patrzył na odpłatę
Na niewiernych, pokaranych
Ale jego to nie dotknie
Jest przez Pana ochraniany.
Nie dosięgnie go nieszczęście
Plaga trwale nie zaszkodzi
Domu jego anioł strzeże
Jak stróż w Drodze go przewodzi.
Ręka z nieba przeprowadzi
Go przez wszystkie zagrożenia
Lwa podepcze, gryfa zmiażdży
Nie zlęknie się ukąszenia.
Gdy zawoła, Bóg z pomocą
W czas przybędzie w każdej chwili.
Będzie przy nim w utrapieniu,
I wybawi go, posili…
Dni przeżyje w poważaniu
Nie zabraknie mu niczego
Bo do Pana sercem przylgnął,
Wielbił święte Imię Jego…

PSALM 92

W czasie modlitwy, wcześnie z rana,
Dobrze jest sławić Najwyższego.
A tuż przed nocą wielkość Pana,
Uwielbić dobrem serca swego.
A za dnia śpiewać Mu przy dźwiękach
Harfy i lutni rozedrganej,
Bo przed Nim trzeba grać i klękać
I serce mieć uradowane!
Jakże są wielkie czyny Twoje,
A myśli Panie, niezgłębione!
Ja się rozważać o tym boję,
A cóż umysły zbyt stępione!
Bezbożni głupcy nie pojmują,
Choć plenią się jak polne ziele
Dlaczego Twoją Rękę czują,
Dlaczego mają nieszczęść wiele…
Dlatego są wrogami Twymi,
I giną w grzechu rozproszeni
(Ty zaś wywyższasz się nad nimi)
I tak wytracasz zło z tej ziemi.
I ja też rosnę w siłę, kiedy
Widzę, że wróg mój przerażony
Doznał tak samo nieszczęść, biedy,
Jak ja – gdy byłem doświadczony.
A teraz patrzę namaszczony,
Swój róg jak bawół dumnie wznoszę,
Przez Boga szczęściem nasycony.
Graniem i śpiewem chwałę głoszę.
A sprawiedliwych Pan zasadzi,
Jak drzewa przed Mieszkaniem swoim.
I będą przed Nim wiecznie młodzi,
Bo sam Bóg siły ich podwoi.
Jak palmy kwitnąć będą chwałą,
Jak cedry dumne, głosić życiem,
Że Pan jest dla nich prawą Skałą
I można znaleźć w Nim ukrycie.

PSALM 93

Strojem Jahwe – dostojność
A majestat – przybraniem.
Z tronu niezachwianego
Pan rozpoczął stwarzanie.
Na wzór tronu, krąg ziemski
Tak utwierdził wspaniale,
Że się nigdy nie chwieje,
Świadcząc o Jego Chwale.
Krąży ziemia w przestworzach,
Wody szumią w odmętach
Ale nad nawałnicą
Czuwa Jego Moc święta.
Rządzi nami z wysoka
Ale Dom tu postawił
I zapragnął by każdy
W tym Przybytku Go sławił.

PSALM 94

Boże pomsty, O Jahwe, ukaż się by sądzić!
Powstań Panie wszechświata, bo bezbożny rządzi!
Dokądże przeciwnicy hardzi i zuchwali
Będą chełpić się z tego, że Twój Lud zdeptali?
Władzę dali głupolom spośród Ludu Twego,
A ci gnębią Dziedzictwo Przymierza świętego…
Przychodniom i sierotom, wdowom…, grozi zguba.
Mówią: „Tego nie widzi Jahwe, Bóg Jakuba.”
O, wy głupcy, służalcy! – pojąć to musicie!
Miałbyż Bóg nie dostrzegać tego co czynicie?
Miałby jęku nie słyszeć Ten, co słuch utworzył?
Więc zważajcie to wszystko! Blisko jest gniew Boży.
Pan narody poucza, karci całe kraje,
A wam się, że „nie widzi”, zuchwalcy wydaje!?
„Sądy” wasze dla Niego szczytem są bezprawia!
Jak was karać niemądrzy, już się zastanawia.
Szczęśliw człowiek jest który, dba o Pouczenia
W Księdze Prawa podane z Bożego zrządzenia.
Bo uchroni się losu „nieostrzeżonego”
I nie wpadnie do dołu, na wzór bezbożnego.
Do Dziedzictwa należy, do Ludu, którego
Strzeże sam Jahwe z nieba. Bóg chroni „swojego”.
Nawet w ciężkiej niedoli jest On Sprawiedliwy,
Pan nasz sprawi, że Naród znów będzie szczęśliwy!
„Kto odważy się ze mną – możnym się postawić?
Kto mnie wesprze w mej walce? Złych czci chcę pozbawić!
Bóg mnie wspiera, to czuję bez cienia zwątpienia.
Bo inaczej już byłbym w krainie milczenia!”.
„Patrząc się, umacniajcie, na mą wiarę w Boga…
Czy kiedyś widzieliście, chwiała się ma noga?
Raczej jawna pociecha i łaska wam była,
Która z wsparcia Bożego duszę mą koiła.”
„Sprzymierzeńcem nie byłem tym, tam w nieprawości,
Krzywdy nie wyrządzałem, żyłem w niewinności.
Tak więc to potępiają dziś sprawiedliwego,
I nie wiedząc, że Jahwe jest obrońcą jego.”
„Bóg mój dla mnie jest Skałą, w Nim mam swe schronienie
On wytraci tych „sędziów” za ich złe sądzenie.
A wyroki krzywdzące przeciw nim obróci
I – uwierzcie! – Pan łotrów z tej Ziemi wyrzuci!

PSALM 95

Przyjdźcie z radością, by dla naszej Skały
Zaśpiewać z wdziękiem pieśni uwielbienia!
On przecież godzien modlitw jest i chwały
I oddanego śpiewem dziękczynienia.
Bo Wielkim Bogiem naszym jest i Królem.
Nie ma innego boga oprócz Niego
Klęknijmy przed Nim, pomódlmy się czule,
Jest nam Pasterzem, my owcami Jego.
Nie straszna Mu jest ziemia z przepaściami,
Bo ukształtował Ręką okrąg ziemski.
Jego jest morze, góry ze szczytami…
– Taki jest Bóg nasz, nasz Jahwe Zwycięski!
Dziś, gdy będziecie Jego tu słuchali,
Nie zatwardzajcie serc, jak na Pustyni
Wasi ojcowie… Boga doświadczali.
Co może jeszcze nad dobroć uczynić?
I lat czterdzieści Bóg znosił to Plemię
Aż z nich najstarsi – wedle przyrzeczenia –
Wskutek błądzenia nie posiedli Ziemi,
Nie osiągnęli Miejsca Odpocznienia…

PSALM 96

Śpiewajcie, śpiewajcie, śpiewajcie!
Najnowszą Pieśń Bogu Zbawienia.
Z dnia na dzień słów innych szukajcie
Dla Chwały i Jego Imienia!
A śpiew niech się niesie do pogan,
By przejąć się mogli dziełami
Nad podziw Wielkiego nam Boga,
Co gardzi wszystkimi bogami.
Są niczym ich bóstwa wspaniałe.
I muszą to przyznać poganie,
Że piękno, potęgę i Chwałę,
W Świątyni się tylko zastanie.
Oddajcie, oddajcie, oddajcie!
Należną Mu chwałę w Świątyni!
Ofiary ze drżeniem składajcie,
On wtedy z was sług swych uczyni.
Jak my poświęceni będziecie
Oddawać Mu pokłon w czystości
I głosić, że Bogiem na świecie
Jest Jahwe, Król całej ludzkości.
On ziemię tak Mocą urządził,
Że ona się nigdy nie chwieje.
I będzie w prawości Lud sądził,
Każdemu da trwałą nadzieję.
Przed Jego potęgą drży morze…
On sprawia, że pola plonują,
Więc cieszy się świat Jego stworzeń
I Niebios mieszkańcy radują.
Pan przyjdzie, by ziemię osądzić.
Tak przyrzekł to w swojej wierności
I ludy nie będą już błądzić,
Dostąpią chwalebnej wolności.

PSALM 97

I. Raduj się ziemio z licznymi wyspami,
Bo Jahwe Wielki króluje nad wami!
Obłok otacza majestat Jego!
Ogień trawiący z tronu wychodzi!
Błyskawicami oświeca ziemię!
W takim to „stroju” na Sąd przychodzi.
Podstawą Jego rządów jest prawość,
Więc sprawiedliwość „wyjrzy” nam z nieba.
„Ziemia” drży cała, „góry” topnieją –
Światu dobrego Władcy potrzeba!
Rzeźbione bożki wszystkich narodów
I ci, co ufność w nich pokładają,
Na twarz upadną, hołd Mu oddadzą,
Za Boga bogów kornie uznając.
Kiedy to Syjon Boży posłyszy
I jego córki w judzkiej krainie,
Radować będzie się Lud szczęśliwy,
Że z sądów prawych nasz Bóg tak słynie.
Najwyższy Królem jest całej ziemi!
Nie ma innego boga nad Niego!
On strzeże zawsze życia swych wiernych,
Czuwa nad losem sprawiedliwego.
Oświeca mądrych, od zła stroniących,
Miłuje wszystkich, co chcą Mu służyć.
Napełnia serca ich ukojeniem,
Tak, że ich szczęścia już nic nie zburzy.
II. Raduj się Ludu w Jahwe Sprawiedliwym!
Czcij Jego Imię, a będziesz szczęśliwym.

PSALM 98

Zwycięska Ręka Boga naszego
Przed obcym ludem poznać się dała.
Trzeba by w pieśni nowej wysłowić
To, czego Jego Moc dokonała.
Dziś nasz Wybawca, jak w dawnych czasach
Swą sprawiedliwość objawił w Chwale.
Wszystkie narody jawnie widziały
Jakie zwycięstwo odniósł Izrael.
Nie tylko zatem Lud Boży radość
Winien okazać za akt zbawienia…
Uczcić powinny go wszystkie ziemie!
Wszystkie narody i pokolenia!
Wznieść okrzyk chwały i wdzięcznie zagrać
Pieśń swą wzmacniając trąbką i rogiem,
Cytrą i lutnią, wszelką muzyką!
„Jahwe jest Królem, Najwyższym Bogiem.”
Niech pieśń się niesie na krańce świata!
Niech ją podejmą twory stworzone!
Rzeki niech klaszczą, morze wtóruje
A góry niosą echo wzmocnione!
Bo z tym zwycięstwem świat musi poznać,
Że Bóg dla niego swe plany zmienił:
Nie będzie tylko Sędzią Narodu,
Lecz Sędzią świata i Królem dla ziemi!

PSALM 99

Niech zadrżą narody, zatrzęsie się ziemia
Przed władzą królewską z świętego Syjonu!
Bóg spośród cherubów
Przemawia do ludów,
By przyszły skruszone do stóp Jego tronu.
By w Nim swego Boga i Pana uznały.
I Imię uczciły potężne, królewskie.
On słuszność miłuje,
Prawości pilnuje,
Na ziemi wprowadza ład władzy niebieskiej.
Ref.: Przyjdźcie wszyscy do Świętego,
Tu na Górę, do Syjonu,
By wysławiać Imię Jego,
U podnóżka Jego tronu.
Wśród Jego czcicieli był kapłan Aaron
I sędzia Samuel i Mojżesz wódz Ludu…
Gdy Jego Imienia
Wzywali w strapieniach
On słuchał i Moc im objawiał wśród cudów.
W Obłoku przemawiał i dał święte Prawo,
Zamknąwszy je w treści Dziesięciu Przykazań.
Był Bogiem łaskawym,
Gdy ważył ich sprawy
Gdyż żyli w myśl Jego Poleceń i Wskazań.
Ref.: Przyjdźcie wszyscy do Świętego,
Tu na Górę, do Syjonu,
By wysławiać Imię Jego,
U podnóżka Jego tronu.

PSALM 100

Z wszystkich ziem Bożego Ludu
Niech się wzniesie okrzyk chwały!
Przybyliście przed tron Boży!
„Jahwe Bogiem jest Wspaniałym!”
Tak, wierzymy – On nas stworzył
I do Niego należymy.
Jest Pasterzem – my owcami,
Z Jego Ręki się żywimy.
Wstąpcie w bramy z pieśnią chwały.
W hymnach radość wyrażajcie.
Na dziedzińcu przed Świątynią
Jeszcze raz Mu zaśpiewajcie!
Uwielbimy święte Imię,
Wyśpiewamy dziękczynienia.
Pan jest godzien by Go sławić,
Z pokolenia w pokolenia…

PSALM 101

Czekam, o Panie, na Twoje przybycie
I psalm Ci składam sercem nieskalanym,
O tym, że warto oddać Tobie życie,
O Twej dobroci i Prawie spisanym…
Postanowiłem, aby w moim domu
Wszyscy spostrzegli, że żyję w czystości.
I nie pozwolę nigdy i nikomu
Odstąpić choćby na krok od prawości!
Będę żył zgodnie z Twymi Wymogami
I zawsze stronił od niegodziwości.
Zawarłem sojusz z moimi oczami
By nie ściągnęły mnie w stronę marności.
Będę się trzymał z dala od nieprawych
I zwalczał tego, co bliźniemu szkodzi.
Zniszczę każdego, kto dla niecnej sprawy
Przede mną w pysze, własną drogą chodzi!
A wzrok swój zwrócę, na takich co stale
Są Tobie wierni. Tym dam przywileje
Na moim dworze, którzy służą Chwale,
I kroczą Drogą, mając w Niej nadzieję.
Przestępcy w domu mym nie zamieszkają!
Będę ich kłamstwa ścigał, aż wyniszczę!
Co rano będę tępił w całym Kraju,
Przeciwnych Prawu, aż Miasto oczyszczę!

PSALM 102

Zechciej, o Boże, wysłuchać mych błagań…
Usłysz głos skargi do Ciebie niesionej,
Nie kryj Oblicza. Spójrz na ciężar zmagań,
Na słabe serce uciskiem miażdżone
I nakłoń Panie, ku mnie swego ucha!
Chciej, jak najprędzej mej prośby wysłuchać.
Boże, tak cierpię, że trudno wyrazić…
Żar mnie od wewnątrz wypala niszczący.
Usycham… Szkielet spod skóry wyłazi,
Dni mi mijają, jak dym znikający.
Nawet czasami już jeść zapominam.
Jak trawa spłonę, bo już nie wytrzymam!
Gdybyś mnie Panie spytał: jak się czuję?
Oto Ci kilka przykładów poczynię:
Jak sowa w gruzach, na łaskę czatuję,
Jak wypłoszony pelikan w pustynię.
Sen mnie odchodzi, nie sypiam już wcale,
Jak ptak wygnany, wspominam Dom stale.
Jadło smakuje mi jak popiół z węgli,
Łzy piję zamiast napoju zdrowego…
I do mych cierpień wrogowie się wprzęgli,
Lżą mnie i szydzą, raniąc do żywego.
Więc potępiony przez Ciebie w myśl Prawa
Jak cień przemijam… Usycham jak trawa.
O Jahwe! Boże wzniosłego Imienia,
Wielka jest sława Twego Panie tronu.
Choć grzech „pamiętasz” ludziom w pokolenia,
Wspomnij na losy świętego Syjonu.
O Boże, czas już abyś się zlitował
I znowu Chwałę w nim swą ulokował.
Powstań i okaż swą łaskę Ludowi,
Który kamienie z tych ruin całuje.
Spraw, że Twój Syjon znów Chwałę objawi,
Jak go w swej Mocy Boże odbudujesz.
Wtedy tu przyjdzie klękać cała ziemia,
Drżąc przed wielkością Twojego Imienia.
Panie Wysłuchaj modlitw poniżonych.
Nie gardź błaganiem ostatnich czcicieli
Wejrzyj na Miasto, na Dom swój zniszczony
I skróć niewolę, byśmy nie zginęli.
I niech to będzie w Księdze Twej spisane
Dla naszych dzieci, by trwały oddane.
Bo chyba nasze przyszłe pokolenia
W pełni zobaczą Chwałę w Jeruzalem
I na Syjonie Moc Twego Imienia
Z chlubą odczują, patrząc, jak wasale
(Dawne królestwa i ludy nam wrogie),
Służyć Ci będą, bo będziesz im Bogiem.
Ja zaś zakończę swą dolę tułaczą
Tu na wygnaniu w połowie dni moich.
Szkoda, że oczy me już nie zobaczą
Tego, co zdziałasz kiedyś dla sług swoich.
Bo Twoje Panie lata są bezkresne,
Ciebie nie niszczy to, co jest doczesne.
Niebo i ziemia są Twymi dziełami,
Lecz one mogą, jak szaty zużyte
Kiedyś przeminąć. Są tylko tworami…
Ale Ty dla nas masz plany ukryte…
Dobrze, że chociaż przyszłe pokolenie
Będzie się mogło skryć pod Twoim Cieniem.

PSALM 103

Błogosław duszo moja Jahwe!
Imię najświętsze Jego czcij,
Błogosław wszystkim, co najlepsze,
Przeżyłaś dobrze swoje dni…
On ci odpuścił wszystkie winy,
Leczył z niemocy, siły dał,
A kiedy byłaś blisko śmierci,
Przy tobie zawsze wiernie stał.
Ileż to razy osłabiona
Byłaś, a wtedy wzmacniał cię!
Tak, że znów byłaś młodym orłem,
Wznoszącym dumnie skrzydła swe.
Nie tylko ciebie wspiera teraz,
Kiedyś już Mojżesz „poznał” Go,
A przez Mojżesza cały Naród
Ogromnie cenił sobie to.
Kiedy wymierza sprawiedliwość
Zawsze o dobro biednych dba.
Jest Miłosierny i Łaskawy,
Dla uciśnionych litość ma.
Nigdy nie spiera się do końca,
Uraz nie chowa, złości, win,
Nie postępuje tak, jak człowiek,
W Sądzie „człowieka” nie ma w Nim.
Tak, jak nieboskłon oddalony
Od gruntu ziemi zawsze jest,
Jak Wschód daleki od Zachodu,
Taki On w swoim Sądzie jest.
Łaska promienna przeobficie
Spływa na zastęp Jego sług,
Oddala ciężkie przewinienia,
Nie mówi: „…grzechy, to wasz dług”.
Lecz litościwy jest, jak Ojciec
(Jeśli ktoś dzieckiem Jego jest),
Pamięta o słabościach naszych,
Wszystko o „prochu ludzkim” wie.
Czymże jest człowiek? Trawą marną.
Schnie, ledwie dmuchnie jakiś wiatr…
Zieleni się, zakwita, rośnie,
A potem znika po nim ślad…
W życiu skorzystał z Bożej łaski?
To dobrze. Potem inni już
Poczują Jego wielkie dary.
Więc w Nim nadzieję duszo złóż.
Duszo, opuścisz ziemski padół,
Inni przed Panem będą stać,
A jeśli będą trwać w Przymierzu,
Też będą Jego dobroć znać.
Jahwe swój tron ma w głębi nieba,
Stamtąd wszechświatem rządzi sam
I jest nam Królem, więc potrzeba,
By uwielbiony był nasz Pan.
Chwalcie Go wszyscy aniołowie!
Mocą wspierani, bliscy Mu,
Posłuszni Jego Boskiej mowie,
Rozkazom Jego świętych słów.
Chwalcie Go wierne Mu stworzenia!
Jego zastępy, dzielnych sług.
Niech wszyscy złożą akt wielbienia,
Jak ty, ma duszo. Tak chce Bóg.

PSALM 104

Błogosław duszo moja Panu,
Bo Bogiem Wielkim jest, Wspaniałym!
Spowity w światło swojej Chwały,
Blaskiem poraża z swego tronu.
Niebiosa, gdzie ma swe Mieszkanie,
Jak cienkie płótno nad wodami,
Rozciągnął Mocą. Z obłokami
Pędzi przez przestrzeń na rydwanie.
Na skrzydłach wiatru w czas przybywa.
Ma do pomocy siły nieba,
(Pioruny, wichry, jeśli trzeba),
Albo aniołów swych przyzywa..
Ziemskie podstawy zbudowane
Są tak, że ziemia się nie chwieje.
Morze jej nigdy nie zaleje,
W kształt swój jak w szatę jest ubrane.
I nad wodami „w górze” czuwa.
Kryją się w chmurach nad szczytami,
Stąd je posyła z rozkazami
I wtedy niebo grzmot rozpruwa.
Wydał swój rozkaz kiedyś chmurom
I już potopem nie zagrożą,
A granic równin Mocą Bożą
Przykazał strzec strzelistym górom.
W wysokich górach źródła biją
I w dół spływają strumieniami.
W dolinach stają się rzekami,
Z których zwierzęta wodę piją.
Przy wodach życie odnajduje
Roślinność wszelka: krzewy, drzewa…
W gałęziach ich ptaszyna śpiewa
I gniazdka swoje tu buduje.
Zasadził przy nich drzewa Boże
Cedry libańskie i cyprysy,
Tam i bociany i ibisy
I duże ptactwo dom mieć może.
Ze swoich komnat w niebie, zrasza
Deszczem kwitnącą okolicę.
Zwierzę ma trawę, Lud pszenicę,
To, czego dusza się doprasza.
A człowiekowi dla radości
Oprócz pokarmów dał też wino.
Chwile mu w życiu mile płyną,
Gdy namaszczony jest wśród gości.
W górach kozice leża mają,
(Świstakom dał na gniazda skały)
O lwięta dba, by pokarm miały,
I o zwierzęta, co w noc wstają.
Utworzył wielkie światła nieba
Odwiecznie światu czas mierzące:
Księżyc – na lata, na dni – słońce
I wszystko działa jak potrzeba…
Gdy słońce wschodzi, zwierz się kryje
Po nocnych łowach, do kryjówek.
Wraz z jego świtem wstaje człowiek
I do wieczora tu pracuje.
Jakże wspaniałe są Twe dzieła!
Jak wszystko mądrze urządziłeś!
Wszystko na ziemi nam stworzyłeś,
By ziemia dobrem Twoim tchnęła!
A w morzu, w falach pulsujących,
Ma zawsze pokarm na czas stały,
Świat dziwnych, morskich stworzeń cały
I sam Lewiatan harcujący.
Każde stworzenie oczekuje,
Byś dobrem swoim je nasycił
Byś się od niego nie odwrócił,
Sił Twego Ducha potrzebuje.
Gdy Moc zadziała – są stwarzane,
Gdy Ją zabierasz – wszystkie giną…
Za Twoją Boże to przyczyną,
Życie jest zawsze odnawiane.
Ziemia się Ciebie Panie boi…
Z gór, kiedy tkniesz ją, ogień bucha.
Widząc to grzesznik, Ciebie słucha,
Bo się przed Tobą nie ostoi.
Duszo, błogosław Jahwe stale!
Niech brzmi chwalebne Alleluja…
Niechaj ten psalm, dziś pieśń ta moja,
Przysporzy chwały Jego Chwale!!

PSALM 105

Dziękujcie Bogu! Wysławiajcie
Imię chwalebne pośród ludów!
Psalmy składajcie i śpiewajcie
O tym, co zdziałał w mocy cudów.
I często myślcie o pradziejach,
Wspomnijcie znaki Sądu Jego…
Jeszcze (o Ludu), jest nadzieja,
Że będziesz „widzieć” Boga swego!
Jahwe jest Bogiem dla nas Żywym!
Od Abrahama sługi Jego,
On sam nas wybrał i dlatego
Jest zawsze dla nas tak życzliwym.
Jahwe jest Bogiem całej ziemi!
Słowa danego raz nie zmienia,
Lat tysiąc minie w pokoleniach –
Jego umowa się nie zmienia.
Zawarł Przymierze z Abrahamem,
(Izaakowi przysiągł także),
Że z Izraelem sojusz zawrze
Gdy Lud zawładnie Kanaanem.
Gdy jeszcze byli grupką małą,
Niewielką w Ziemi, bez znaczenia,
Bez miejsca swego przeznaczenia,
Już z nimi Ramię Jego trwało.
Gdy od narodu do narodu
Po Ziemi Świętej wędrowali,
Dbał, by się z krzywdą nie spotkali
I nie zaznali klęski głodu.
Mówił do królów: „Nie tykajcie
Mych poświęconych, mych proroków!”.
Nie szczędził władcom swych wyroków,
Mówiąc: „Ten Lud mi ochraniajcie!”
Gdy za Józefa brakło chleba
Sprawił, że Józef zaprzedany
Jakby przed nimi był wysłany,
By mieli wszystko, czego trzeba…
On tam zakuty, poniżony
W Bożym natchnieniu sen wyłożył.
Pękły okowy na Głos Boży,
Na urząd został podniesiony!
I sam faraon to uczynił!
Władzę mu dał nad książętami,
Uczył ich jak się stać rządcami
Pouczał dumny „Lud Pustyni”.
I tak Izrael w kraju Chama,
(W Egipcie) mieszkał, kraj współtworzył,
Bóg nad nim czuwał, Lud rozmnożył
A Lud był silny, jak wróg w bramach.
Potem Pan „sprawił”, że miejscowi
Wraz z faraonem Lud gnębili,
Więc mocy cudów doświadczyli.
Pan powstał przeciw Egiptowi!
Przez Jego sługę wybranego
Mojżesza (razem z Aaronem),
Moce zła były poskromione
I ukazana Moc Wzniosłego.
Uczynił cuda w kraju Chama
Padły na światły kraj ciemności.
Lecz trwali w wściekłej oporności,
Nie chcieli wierzyć Słowu Pana.
(Wcześniej tam wody w krew zamienił)
Żaby w komnatach książąt były,
Chmary robactwa kraj niszczyły
I grad im wybił płody ziemi.
Wytłukł figowce i winnice.
I wszelkie drzewa owocowe.
A to, co jeszcze było zdrowe,
Zżarła szarańcza, chrząszcz i mszyce.
Na koniec pobił wśród tyranów
Pierwszych spomiędzy „ludzkiej mocy”.
I wyprowadził Lud tej Nocy –
Egipt był wdzięczny za to Panu…
Wcześniej strwożeni Egipcjanie
Skarby im swoje darowali,
Więc kraj bogaci opuszczali –
Wierzyli Bogu niezachwianie.
A Pan osłaniał ich Obłokiem
I Słupem Ognia w nocy świecił.
Chleb z nieba zsyłał dla swych Dzieci,
Skała trysnęła im potokiem…
I pili gasząc swe pragnienie
Gdy przez Pustynię wędrowali
A nawet mięso otrzymali:
Przepiórki spadły im na ziemię!
Jahwe pamiętał o Umowie
Jaką zawierał z Abrahamem:
Że wyjdą za niewoli bramę
Do Ziemi, którą wybrał sobie.
I przyprowadził swych wybrańców
Do Ziemi, z której złych wyplenił.
Bo święte Słowo swoje cenił,
Jak wyrzekł do swych pomazańców
Bogactwem ludów zawładnęli…
I tylko to im tam przykazał,
By strzegli Prawa jak nakazał
Więc: „Alleluja!!!” wykrzyknęli.

PSALM 106

Dziękujcie Jahwe za łaskawość
Chwalcie za dobroć, za potęgę!
Kto lepiej Jemu wierność wyzna?
Kto wzniesie większą pochwał wstęgę?
Szczęśliwi, którzy Prawa strzegą
I w Przykazaniach chodzą Bożych!
Panie…, pamiętaj o swym Ludzie,
Który nadzieję w Tobie złożył.
Przyjdź nam z pomocą, gdy błądzimy,
Abyśmy z Ludem Twym wybranym
Mogli się cieszyć z Twej opieki,
Chlubą Twych dzieci Ci oddanych.
Z dawna grzeszymy nieprawością
Żyjąc występnie od Niewoli,
A cudów Twoich już ojcowie
Nie pamiętali, nie pojęli…
Nad brzegiem Morza Czerwonego
Już bunt podnieśli, chcąc zawracać.
Lecz Ty, chcąc Imię swe im wyznać,
Nie chciałeś ich tam powytracać.
Zgromiłeś Morze, które wyschło
Stanęły ścianą morskie fale,
Przewiodłeś rzesze zatrwożone
Do pewnych, trwałych, miejsc ocaleń.
Goniących wrogów wody skryły
I ani jeden z nich nie przeżył.
Lud śpiewał Tobie pieśń zwycięstwa
I wszystkim Twoim słowom wierzył…
Lecz potem wszystko zapomnieli…
Dobrych rad Jahwe nie szukali,
Pałając żądzą na Pustyni,
Na próbę Boga wystawiali.
Uczynił zadość ich żądaniom
Ale też zesłał im zarazę,
Gdy Mojżeszowi zazdrościli,
Że z Aaronem dzierżą władzę.
Ziemia wchłonęła buntowników
(Zgraję Datana z Abiramem)
I ogień spalił ród bezecnych
Za spór o władzę, wciąż wzniecany.
U stóp Horebu bałwochwalstwu
W ulanym cielcu się oddano.
Boga – Wybawcę zamienili
Na odlew byka, co żre siano!
O Bogu czynów zapomnieli,
Który z Egiptu ich ocalił!
Cud przeprawienia poprzez Morze
Z pamięci swojej wymazali!
Więc postanowił ich wytracić…
I gdyby Mojżesz się nie wstawił
Całe to plemię Gniew by pożarł
Lecz dla wybrańca je zostawił.
Nie chcieli wierzyć Jego słowom
Lecz po namiotach swych szemrali.
Nawet wzgardzili Ziemią Świętą!
Ciągle nakazy Słów łamali.
Więc przysiągł Ręką im wzniesioną,
Że ich powali na Pustyni,
A ich potomstwo w proch rozsypie
Po wszystkich ziemiach tej Krainy.
Potem drażnili go związkami
Z Baal-Peorem, gdy składali
Ofiary zmarłym, za co w pladze
Gniewem się przeciw nim zapalił.
Pinchas powstawszy wydał wyrok
Zdecydowany, sprawiedliwy
I zaraz plaga ustąpiła
(Przykładem był ten czyn gorliwy…).
Ale przy wodach u Meriba
Znowu Go groźnie rozdrażnili
(Tam Mojżesz słowem nierozważnym
Ze smutku zgrzeszył w słabej chwili).
Nie wytracili z Kanaanu
Grzesznych – jak Pan przykazał – ludzi
Lecz się zmieszali z poganami.
Każdy się kultem obcych zbrudził!
Czcili bałwany obcych plemion
W sidła demonów powpadali!
I na ofiary uroczyste
Dzieci swe duchom złym składali!
Splamili życie swe czynami
Pełnymi grzechów wiarołomstwa!
I wstręt Bóg poczuł do Dziedzictwa
Odtąd już była tylko pomsta.
Wydał ich w ręce pogan srogich,
Wrogowie Krajem ich rządzili,
Do ciężkiej pracy zapędzili
I wszelką krzywdą utrapili.
Lecz gdy błagali Go – wysłuchał
Ich błagań, niosąc wybawienie.
Potem zaś znowu drwili z czynów,
Wpadając w nowe utrapienie.
Pan był życzliwy i żałował,
I na Przymierze swoje wspomniał.
Kazał litować się nad nimi
Władcom w niewoli, gdzie ich zagnał.
Ratuj nas Boże… Wybaw Panie!
Wróć nas do domu znów z wygnania
Abyśmy wielbiąc Imię Twoje
Uczuli dumę z wychwalania.
Błogosławiony Jahwe, Panie…,
Odwieczny Boże Izraela!
Wszystek Lud mówi: „Alleluja!”
Amen… Wielbijmy Zbawiciela!

PSALM 107

Jahwe jest Dobry, jest nam Łaskawy…
Możemy liczyć na Niego
W niebezpieczeństwach nas nie zostawił,
Gdy wiódł do Miasta Świętego.
A było nas wielu ze wszystkiej krainy:
Z Zachodu i Wschodu, zza Morza, Północy.
On wszystkich ochraniał, nie szukał przyczyny,
By tylko niektórym udzielać pomocy.
Niektórzy błądzili po licznych bezdrożach
Zgłodniali, spragnieni, spiekotą dręczeni.
I wtedy łaskawość sprzyjała im Boża,
Gdy o nią prosili, bezsilni, zgubieni…
I On ich z utrapień „bez wyjścia” wybawiał
I drogę właściwą wskazywał w pustyni.
Szedł z nimi i sycił, nadzieją, zaprawiał,
I doszli do Miasta i Jego Świątyni.
Ref.I: I za to, że często cudownie wyrwani
I dobrem nad miarę darzeni,
Dziś dzięki składamy Ci uradowani,
Szczęśliwi, bezpieczni, wzmocnieni…
Szli ciemną doliną, czasami samotnie
I serce w nich drżało, gdyż mieli wspomnienia
O czasie, gdy Lud nasz przed Bogiem przewrotnie
Żył jakby w ciemnościach, w rozdrożach wielbienia.
Pamięcią sięgali do mroków niedoli,
Gdzie błądząc wzgardzili i Słowem i Bogiem.
A wtedy On Moc swą wycofał. Przyzwolił
Ich napaść i zakuć i drżeć przed ich wrogiem.
Gdy mroki ich nędzy przed nimi gęstniały
I tak już upadli na dno swej bezsiły,
Wołali do Niego, a On pełen Chwały
To sprawiał, że wszelkie zasuwy puszczały…
Ref.II: I za to, że kiedyś losowe ciemności,
To dla nas już tylko wspomnienia.
Dziś pełni radości, z uczuciem wdzięczności,
Wielbimy Moc Twego Imienia!
Czasami wśród słabych, chorobą dotkniętych,
Nadzieja, że dojdą już prawie ginęła.
A wtedy wierzyli, że dzielą los świętych
I nowa ich siła do marszu popchnęła.
Wspomnieli na takich, co tak byli chorzy,
Że nawet pokarmu tknąć siły nie mieli
(Lecz zawsze był Panu los drogi, sług Bożych
Tak drogi, że nawet z Szeolu umknęli).
Wołali do Pana w swym wielkim strapieniu,
A on ich wybawiał, do zdrowia przywracał.
Przez Słowo ich leczył, więc trwali w wielbieniu
I mocnej nadziei tam nikt nie zatracał…
Ref.III: I za to, że warto być świętym przed Panem
I silną nadzieję przejawiać,
Dziś wdzięczne ofiary są Jemu składane
I zawsze będziemy je składać…
A ci co handlują w zamorskich krainach,
W okrętach zamknięci, na falach burzliwych
Zmierzając do portu, po morskich głębinach,
Też często spotkali się z cudem prawdziwym…
Gdy wicher się zrywał, a fale statkami
To w niebo, to w otchłań rzucały,
Na łaskę żywiołu tak byli tam zdani,
Że dusze odważne ze strachu truchlały.
Bo na nic by zdało się całe ich męstwo,
Nauka, zaprawa, odwaga i siły…
Więc kiedy w modlitwie dostrzegli zwycięstwo,
Okręty bezpiecznie do portów przybiły.
Ref.IV: I za to, że Bóg ich ochraniał tam cudem,
Uciszał burzliwe odmęty,
Niech dzisiaj dziękują przed Bogiem i Ludem
I wielbią i sławią wśród świętych…
Bóg może i rzeki wysuszyć swą Siłą,
Nadbrzeżne obszary w pustynie zamienić,
Lecz także to sprawić, że w piaskach pustyni
Jezioro powstanie i źródła wybiją…
On Mocą swą Kraj nasz zaludnił Narodem,
Osiedlił spragnionych wolności w tej Ziemi.
To Miasto zbudował i był zawsze z Nimi,
Płynęła Kraina ta mlekiem i miodem.
Lud tak się rozmnożył, tak przy Nim wzbogacił,
Że widać to było w ich stajniach i domach.
I tylko nielicznych los życia pokonał,
Lecz „możnym” za ucisk tych „biednych” On płacił.
Każdego podźwignął i w siłę wzrośliśmy,
Pomnażał Plemiona i trzodę w zagrodach.
I pokój panował, jednała nas zgoda,
Gdy życie w czystości przed Panem wiedliśmy.
Coda: Kto czuje się mądrym, niech sobie przemyśli,
Jak Dobry jest Jahwe i o Nim wciąż myśli.

PSALM 108

Mocne jest w wierze moje serce Panie.
Chciałbym Cię uczcić graniem i śpiewaniem.
I. Zbudź się ma duszo, przepełniona chwałą!
Powstań przed wzejściem jutrzenki!
Chcę zagrać Panu, nim słońce zaświta,
Wydaj ma harfo swe dźwięki…
II. Pójdę do ludów i pośród narodów
Zaśpiewam pieśń o dobroci:
O chwale Boga i łasce Wzniosłego
Szeroko głos jej poleci.
III. Aż pod niebiosa niechaj więc się wzniesie!
Bóg chce być tak uwielbianym.
Wtedy Prawica Jego wszechpotężna
Przyniesie wolność Wybranym.
Posłyszałem, jak Boże w Przybytku mówiłeś,
Że z weselem ustawię namioty w Sychemie,
Zajmę Sukkot – jak Panie, sam sobie życzyłeś
(Bo do Ciebie należą te, w tym Kraju ziemie,
Jak Gilead je sobie na wrogu zdobyłeś).
Że Manases i jego posiadłości ziemskie
Jest Ci bliski i będziesz go chronił swą Siłą.
Że Efraim i Juda, to szczepy królewskie:
Jedno będzie ci hełmem sławę przynosiło,
Drugie berłem podkreśli wpływ władzy niebieskiej.
A na Edom i Moab swój sandał wyrzucisz,
Filistynów pokonam w okrzykach zwycięstwa…
– Zatem Boże kto sprawi, że siły nam wrócisz?
Kto mi doda odwagi do walki i męstwa,
Jeśli Ty swą Prawicę pomocy ukrócisz?
Kto mnie w bitwie wspomoże przeciw Edomowi,
Jeśli Ty do tej walki z nami nie wyruszysz ?
Udziel Panie pomocy swojemu Ludowi,
Bo bez Boga, to próżna walka każdej duszy.
Rozdepcz Boże, wraz z nami, łeb temu wrogowi!

PSALM 109

Boże, pokaraj moich wrogów,
Bo płacą mi za dobro złem…
Podstępnie kłamią… Nienawidzą…
I bez przyczyny Panie, Wiem.
Zazdrość ich zżera, że się modlę,
Że w wierze w Ciebie Boże, trwam.
I oskarżają mnie jak w sądzie,
Wyrok przestępcy Prawa mam!
Niechby tak Boże, kiedyś sami
Musieli w Sądzie bronić się!
Z oskarżycielem, bez obrony…
Za przypisane czyny złe.
Niechby się wił przed zarzutami,
Nie mogąc bronić swoich spraw!
I wyrok dostał skazujący,
Gdy będzie prosił: „Panie, zbaw”…
Niech zejdzie z ziemi jak przestępca,
A urząd jego weźmie ktoś,
Kto nie był w życiu mu zbyt bliski,
By odczuł, jak zabija złość.
Niech się poczuje jak zabity,
Co osierocił dzieci swe…
I żonę swą zostawia wdową,
O której wszyscy mówią źle.
Niech zazna losu „przeklętego”,
Wygnania dzieci z domów swych.
Niech widzi jak litośnie żebrzą,
Dotknięte tym wyrokiem „złych”.
Niech go komornik zlicytuje,
A resztę złodziej skradnie zły.
Niech go przyjaciel nie zrozumie,
A sierot nie wspomoże nikt.
Gdy będzie patrzył jak potomstwo
Marnieje wskutek jego win,
Że może nawet w pokoleniach,
Nie być zmazany jego „czyn”.
Że może ktoś pamięcią sięgnie
I jego matce wytknie grzech,
Że się wspomnienie o nim wiąże,
Tylko z „przestępstwem”, wtedy niech…(*)
Przypomni sobie, że wiernego,
Pokarał, pragnąc zgubić go!
Że powstał przeciw pokornemu,
I mu wyrządził wielkie zło!
Chciał, bym „przeklętym” osądzony
Był… Niech to samo dotknie go!
Chciał, by ktoś zaznał złego losu –
Niech spadnie sam na ziemskie dno!
Jak szatą złością był przybrany,
Wprost się upajał wkoło nią…
Niech wsiąknie zatem w jego życie,
Jak olej, z całą mocą swą!
I sam Bóg niech mu tak odpłaci,
Jak on chciał złem odpłacić mnie!
– Tego bym życzył moim wrogom,
Za to, że osądzili źle.
O Jahwe! Boże, Imię Twoje
Zawsze chcę wiernym sercem czcić…
Lecz moje serce jest zranione,
Nie chcę już w poniżeniu żyć.
Wspomnij na dobroć swą, łaskawość,
Na nędzny, słaby żywot mój…
Wróg mnie odtrącił jak szarańczę –
Chociaż ty Boże przy mnie stój.
Poszczę przed Tobą ukorzony,
Nawet olejem nie trę się,
Klęczę i modlę się do Ciebie,
Wspomóż mnie Panie, proszę Cię…
Ludzie przekorni naśmiewają
Się z mego stanu, z wiary mej.
Inni znacząco potakują,
Nikt nie zna jednak duszy mej.
Gdybyś tak zechciał mnie wybawić
Z hańby tej, której chce mój wróg…
Poznaliby Twą Rękę Panie,
Wiedzieli, że to sprawił Bóg.
…Niech przeklinają mnie zawzięci,
Byleś Ty błogosławił mi…
Wtedy to hańba mi pisana
Okryje ich na wszystkie dni.
Jak w płaszczach będą w niej chodzili,
Każdy zobaczy, kim to są.
Lud w nich zobaczy złorzeczących
I to, co w innych widzieć chcą.
A ja znów śmiało będę sławił
W pieśniach dla Ludu Imię Twe,
Bo „wziąłeś” Panie stronę wiernych,
Uratowałeś życie me.

PSALM 110

Powiedział Jahwe do Pana mego:
„Usiądź po mojej prawicy,
A Ja w swej Mocy rzucę twych wrogów,
Pod stopnie twojej stolicy.”
Dlatego berłem Swej władzy sięgnie
Za Syjon, do krain „wrogów”
I zapanuje wśród „nieprzyjaciół”
Ku chwale Wielkiemu Bogu.
On jak zrodzona jutrzenka z rana
Rosę zbawienną przyniesie,
Jak Melchizedek w wiecznym kapłaństwie,
Boga poganom zaniesie.
Porazi królów, ich władzę zniszczy,
Sam będzie sądził narody…
Pysznych poniży, butnych wytraci,
W planie do wiecznej tu zgody.
Tylko rząd jego zatryumfuje,
Jemu lud będzie nieść sławę.
On zaś zwycięsko głowę uniesie,
Bo walczył za Boską sprawę.

PSALM 111

Alleluja! Niech Pan będzie uwielbiony!
Bóg odebrać hołd powinien w Radzie Świętych!
Cześć Mu oddać Lud powinien zgromadzony,
Z Dzieł pojmując cud stworzenia niepojęty…
Ery czasu już minęły, jak świat stwarzał.
Formę nadał wszystkim tworom uczynionym.
Gdzieżby człowiek mógł zrozumieć, co zamierzał,
Harmonijnie plan składając obmyślony.
I wspaniałość, wielkość, piękno, sprawiedliwość,
Jest widoczna w Jego tworach niepojętych.
Każdy szczegół głosi także jego miłość,
Lub odbija światłość Jego Chwały Świętej.
Łaskę niesie swym zbliżeniem i cudami,
Miłosierdzie, tym co się Go stale boją.
Na czas liczy się ze sług swych potrzebami,
Obdarzając dobrem tych, co przy Nim stoją.
Przed Narodem swym wybranym tajemnice
Rzeczy świętych wraz z Przymierzem chciał objawić.
Stale myśli, jak przysięgał na Prawicę,
Tworząc państwo, w którym Lud miał z zła wybawić.
Utrwalone w Jego zbawczych dziełach Imię,
Wiecznie będzie świadczyć światu o mądrości!
Zechciej dostrzec wielką dobroć w jego Czynie,
Żeby dążyć z Jego łaską do wierności…

PSALM 112

Alleluja! Szczęśliwy ten co lgnie do Pana!
Bóg go kocha za jego wierność w Przykazaniach.
Całą Ziemię zasiedli jego pokolenie.
Dobrobytem sycone w domach z powodzeniem.
Echem jego gorliwość odbije się w Ziemi.
Falą wróci w pamięci, tych co są wiernymi.
Głosem będzie i światłem, wzorem dla oddanych,
Chlubą jego łaskawość i sąd odwlekany.
I kieruje się w życiu zawsze miarą Prawa,
Jak pomaga w potrzebie, jest to jego sprawa.
Każdym czynem podkreśla, że działa uczciwie.
Lęka Boga się tylko, więc żyje szczęśliwie.
Łaską Jego darzony, nigdy się nie chwieje,
Mądrze żyje, więc wspomni Bóg na jego dzieje.
Nowiny się złowieszczej nie lęka od wroga,
O Panu zawsze myśli – nie straszna mu trwoga.
Idzie z Bogiem przez życie, więc nigdy nie błądzi.
Żywność hojnie rozdaje, bo dobrze się rządzi.
Serce jego przejęte wiarą, niewzruszone,
Trwa przy Bogu i nigdy nie będzie zhańbione.
Ujrzy jak nieprzyjaciel zamęt wzniecający
Wpada w gniew i zębami zgrzyta, konający.
Zazdrość zżera go bowiem, w przestępstwie marnieje,
Że w głupocie żywota lokował nadzieje.

PSALM 113

Alleluja! Chwalebnie tak wymówcie przed Panem!
Podkreślając, że Imię Jego jest wspaniałe!
Bo było, jest i będzie zawsze uwielbiane!
Od świtania po wieczór, czci go Niebo całe.
Któż jest takim Wspaniałym jak nasz Jahwe Bogiem,
Który tron ma wysoko, ponad niebiosami?
Spogląda tu na ziemię, zawsze „dobrym okiem”
I dostrzega nędzarza między bogaczami?
Kiedy wierny Mu, tutaj, czuje się zgnębiony,
On go z prochu podźwignie; da to, o czym marzył.
Cieszyć się będzie z losu, jak książę wsławiony…
…Jak niepłodna, że Bóg ją potomstwem obdarzył.

PSALM 114

Alleluja! Gdy Izrael,
Jako naród zjednoczony,
Szedł z Egiptu na Pustynię
Bożą Mocą prowadzony –
Juda już był Domem Bożym,
A Izrael Państwem Możnym.
Pan przewodził, cuda czynił
Ziemia drżała Mocą tknięta
Morze wyschło, Jordan stanął
Góry drżały jak jagnięta!
Wielki Bóg wiódł Pokolenia,
Powodując zadziwienia…
Cóż to stało ci się Morze,
Że uciekłoś przed Narodem?
Cóż się stało ci Jordanie,
Że wstecz niosłeś swoją wodę?
I ty stoku poszarpany
Że skakałeś jak barany?
To Bóg spojrzał i zadrżała
Ziemia. Ze skał trysła woda.
On ma Moce kamień skruszyć
On tam wtedy sił nam dodał!
Tego Boga Ludu czcimy
Przed tym Panem wszyscy drżymy!

PSALM 115

Alleluja ! Nie ze względu na nas Panie,
Lecz na Twoje Imię święte, znów bądź z nami!
Tobie Boże obcy bluźnią. Ci poganie
Mówią: „Gdzież jest Bóg ich z dawna wspominany?”.
Dla nas Jahwe, jesteś Żywym Bogiem w niebie!
Uczyniłeś co zechciałeś, lecz wierzymy,
Że istniejesz. Nie ma Boga oprócz Ciebie,
I się innym kultem Panie nie splamimy.
Ich bałwany, choć najbardziej dla nich cenne,
Są wytworem zdolnej ręki rzemieślnika.
„Wierni” wierzą w jakieś moce w nich zbawienne
I nie wolno czasem nawet ich dotykać.
Usta mają, a nie mówią, oczy mają,
A nie widzą… Uszy, gardła, nosy, ręce
I ich nogi – żadnej roli nie spełniają!
Takich chcą mieć w swojej „wierze” jak najwięcej.
Jakąż może mieć nadzieję, ten co wierzy
W takie bóstwa, ręką ludzką uczynione?
„Bóg” im zginie, wcześniej niż to mistrz zamierzył,
Żadne z życzeń nie zostanie im spełnione.
A Izrael Tobie ufa Jahwe Święty!
Dom kapłański Tarczę w Tobie widzi Panie…
Ufnie wierzy i bojaźnią jest przejęty,
Oczekując, że dzień szczęścia znów nastanie.
Bo domowi Aarona błogosławisz
I tym wszystkim, którzy przy nim wiernie trwają.
Jeszcze będzie tak, że Lud swój w Ziemi wsławisz
Pośród ludów, które „swoje” bóstwa mają.
Bośmy Panie jeszcze całkiem nie umarli…
Mamy Boga, który Królem jest Stworzenia.
Całą wiarę żeśmy na Nim mocno wsparli
I będziemy przy Nim trwali w pokolenia!

PSALM 116

Miłuję Jahwe, więc Alleluja!
Stało się tak, jak prosiłem:
Nakłonił ucha i mnie wysłuchał,
Ze stanu śmierci ożyłem.
A już mnie Szeol swymi więzami
Oplótł… Popadłem w udrękę…
Wzywałem z Cienia Jego Imienia
I zbawczą podał mi Rękę.
„O Jahwe! Ocal moje istnienie”
– Wołałem wierząc, że zbawi –
A On Troskliwy, choć Sprawiedliwy,
Znów mnie wśród żywych postawił.
Jahwe jest Dobry i Miłosierny,
Szczerych i słabych dostrzega.
Tą wiarą żyłem i się modliłem,
Choć kres mi życia dobiegał.
Duszo wróciłaś z krainy Cienia!
Możesz żyć znowu w spokoju.
Nie płacz już więcej, służ Mu goręcej,
Nigdy nie zaznasz już znoju.
Ufałem Jahwe, gdy przerażony
Znalazłem się w utrapieniu,
Wołałem: „Boże, któż mi pomoże,
Zaradzi w mym przerażeniu?”
I On mi pomógł. Teraz się martwię:
Co za to Mu ofiarować?
Co dam mojemu Zbawcy Wielkiemu
Za to, że chciał mnie ratować?
Złożę Mu śluby i wszystkie spełnię!
Będę Go wielbił przed Ludem,
Kielich zbawienia na cześć Imienia
Wzniosę, bo wyrwał mnie cudem!
Cenna jest w oczach naszego Pana
Śmierć wszystkich wiernych sług Jego.
Jego Moc święta zerwała pęta,
Ocalił sługę swojego.
Złożę Mu sercem czystym ofiarę
(Wypełnię swe ślubowanie),
Życiem wychwalę, gdy w Jeruzalem
Znowu Świątynia powstanie!

PSALM 117

Alleluja! Chwalcie Pana
Wszystkie ludy i narody.
Jego dobroć wszystkim znana,
Zaprowadzi was do zgody!

PSALM 118

Alleluja! Bóg Dobry ponad miarę,
Łaskę swą wielką okazuje wiecznie.
Niechaj wykaże Izrael swą wiarę
I to wypowie, by mieszkać bezpiecznie!
Niech o tym mówi łaską obdarzony
Dom Aarona bojący się Boga…
Niech każdy, kto się czuje wyzwolony
Mówi, jak łaska Pana jest mu droga!
I. Ucisk cierpiałem modląc się do Pana,
Doznałem cudem wybawienia z trwogi…
Dziś się nie lękam, Siła jest mi dana
I cóż mi może zrobić człowiek wrogi?
II. Gdy Bóg jest ze mną, jakby z Góry patrzę,
Na wszystkich wrogów w szyki zgromadzonych.
Z pewnością szybko klęskę ich zobaczę,
Gdyż jestem Ręką Pańską prowadzony!
III. Jahwe ufałem bez cienia zwątpienia,
Gdy mnie jak pszczoły wróg srogi osaczał….
Brzęczał i żądlił w swej sile niszczenia,
Lecz nic nie zdziałał, bo Pan mnie otaczał.
IV. Im bardziej w zgubny dół mnie zepchnąć chciano,
Tym bardziej czułem, że mnie Bóg mój wspiera…
W Mocy śpiewałem, gdy atakowano,
Pan nie dał życia mego sponiewierać.
Okrzyk radości także niech się wzniesie,
Ze wszystkich komnat ludzi sprawiedliwych.
Niech Jahwe słucha, jak głos nasz się niesie
I swą Prawicą zachowa nas żywych..
Bo nie umrzemy, tak jak wróg chce tego,
Lecz żyć będziemy, wysławiając Boga…
Wielka jest dobroć i łaskawość Jego,
Choć wcześniej kara była nam zbyt sroga.
V. Bramę otwórzcie mi Sprawiedliwości.
„Jest oto brama, którą wchodzą prawi!”
Wejdę przez portal, by stanąć w bliskości
Samego Pana, by czcić Go w czystości.
VI. Bo mnie wysłuchał, a Moc jego strzegła.
Kamieniem byłem na bok odrzuconym…
A jestem teraz narożnikiem węgła
W narożu Domu, Świętemu wzniesionym!
I jest to godne podziwu, cudowne!
„Oto dzień nastał, w którym Pan zadziałał!”
Złożę Mu sercem dzięki niewymowne,
Że dał zwycięstwo, żem w klęsce ocalał…
Błogosławiony każdy, kto przychodzi
Do Domu Jahwe, by stanąć przed Wiecznym!
Bo będzie w jego świetle jasnym chodził
Z gałązką palmy, w orszaku świątecznym.
Boga naszego wysławiajmy stale.
Czcijmy najświętsze Jego wzniosłe Imię,
Bo On to sprawił ku wielkiej swej chwale,
Że Jego łaskę poznaliśmy w czynie!

PSALM 119

Błogosławieni, którzy znają Drogę
I zgodnie z Prawem kroczą po niej szczerze!
Błogosławieni, których serca z Bogiem
Żyją w przyjaźni, bo ich losów strzeże!
Błogosławieni chodzący w prawości,
Żyjący według jego świętych Wskazań !
Tacy co pragną wciąż „chodzić” w czystości,
Kochając mądrość z nauki Przykazań!
(Obym i ja mógł w gronie ich przebywać
I być uznany za czciciela Prawa!
Nie musiałbym się ze wstydem ukrywać,
Że niezbyt biegłym jestem w Twych Ustawach.
Gdy czasem grzeszę, wbrew sercu wiernemu,
Które lgnie zawsze do sprawiedliwości,
To nie przez jawny sprzeciw Prawu Twemu,
Lecz z braku zwykłej, ludzkiej wnikliwości).
Jak ma zachować czystość młody człowiek?
– Tylko, gdy strzeże nauk Słowa Twego.
Niech więc Cię woła, bo Ty mu podpowiesz,
Jak sercem przylgnąć do życia czystego.
(Ja w głębi serca kryję tajemnicę
Twojej Nauki: Staram się nie grzeszyć,
Cieszę się każdym słowem, które chwycę,
Z Twoich Pouczeń. Tym będę się cieszyć!
O tym opowiem z radością każdemu,
Ciesząc się z sądów dla mnie tak korzystnych,
Że to przyrównam bogactwu wielkiemu).
– Z wierności Panu, zysk mam oczywisty!
Dlatego w głębi duszy to ukrywam,
Śledząc rozumem wszelką mądrość Drogi,
A rozkosz, którą ze skromnością skrywam,
I tak zaświadcza, że kocham Wymogi.
Daj Panie siłę, gdyż chcę służyć Tobie
I żyć w myśl Twego cudownego Prawa.
Otwórz mi oczy więcej niż to robię,
Bym mógł pojmować wszystko o Twych sprawach.
Gościem tu jestem, lecz żyjąc na ziemi
Tak do Przykazań Twoich już przylgnąłem,
Że gdy rozmijam się z Sądami Twymi,
Usycham w duszy, że coś pominąłem.
(I tak jak pysznych być może mnie zgromisz,
Choć oni klątwą Twoją są dotknięci,
Gdyż nie chcą pojąć, że tych tylko bronisz,
Którzy Twą służbą, Panie są przejęci).
Odwróć ode mnie wzgardę przeznaczoną,
Butnym książętom, co są mi wrogami,
Bo ja mój Boże, chodzę Twoją stroną,
A prawa Twoje są mi doradcami.
Byłbym się może i w proch już obrócił,
Aleś mnie Panie Słowem podbudował.
I wrócił życiu, i w Drodze pouczył;
Gdy się zwierzałem, ważyłeś me słowa.
Pozwól więc teraz, że poproszę szczerze
O jeszcze większe w Prawie wyszkolenie,
Bym nie był smutnym ale mocny w wierze
Jeszcze skuteczniej spełniał swe wielbienie.
Oddal ode mnie choćby myśl o zdradzie,
O tym, że zejście z twej Drogi planuję,
Bo łaska, którą wraz z swym Prawem kładziesz
I tak część winy grzesznikom zmazuje.
Ja Panie szczerze kocham Prawdy Twoje!
Jeśli uchybiam, to nie z przemyśleniem…
Podążam Drogą i zejść się z niej boję,
A myśl o grzechu, napawa mnie drżeniem.
Daj mi o Jahwe poznać Prawo Twoje
W pełni, dokładnie, bym mógł je przestrzegać,
Bym aż do końca dni miał w nim ostoję,
Gdyż w swoim życiu chcę Tobie podlegać.
Prowadź jak ścieżką po treści Przykazań
Bym je rozumiał, tak jak pokochałem.
I przywiąż serce do rozważnych wskazań,
Nie do bogactwa, choć zysk z niego miałem.
Bardzo są cenne dla mnie Przykazania,
Ożyw mnie zatem siłą Słowa Twego,
By duch prawości do tego mnie skłaniał,
By być Ci wiernym w myśl słowa danego.
Wtedy to nigdy nie zhańbię się w życiu
I będę pewny, że Słowa Moc mają,
A sądy Twoje, wydane w ukryciu,
Są sprawiedliwe, ożywczo działają.
Wtedy dopiero na to liczyć mogę,
Że w łasce Twojej, dostąpię zbawienia,
Zgodnie ze Słowem wskazanym przez Drogę,
Zgodnie z nadzieją czystego wielbienia.
Pozwól mi zatem to głosić ustami
(I nie odbieraj takiej możliwości):
Że Prawo Twoje z jego wyrokami,
Obowiązuje aż po kres wieczności.
A ci co kroczą w myśl jego wskazania,
Chodzą przestronną Drogą: Nie – zwężoną!
To są wartości godne ogłaszania
Królom i ludom z głową podniesioną!
(Odczuwam rozkosz, gdy o tym ogłaszam,
Gdyż Prawo Twoje, Boże, pokochałem.
Zatem się tego, o Panie, dopraszam,
Bym – jak mówiłem – żył nim, tak jak chciałem).
Wspomnij na słowo dane słudze swemu,
Słowo nadziei otuchę niosące,
Pocieszające w każdym utrapieniu,
Zawsze mą duszę tak orzeźwiające…
Inni, zuchwali, drwią z Twego przesłania,
A ja, o Boże, zawsze je szanuję,
I wciąż pamiętam o wszystkich Wskazaniach
I radość z tego wielką w sercu czuję.
Płaczę, gdy słyszę, że inni czasami
Drogę Twej Prawdy Boże porzucają,
Bo mi, Ustawy Twoje są pieśniami,
A ileż szczęścia na wygnaniu dają!
Imię Twe święte wspominam nocami…
I to mi Panie tylko pozostało,
By rozkoszować się Twymi prawami
Choć w obcej ziemi, mam trudów niemało.
(Postanowiłem raz i to wypełnię,
Że żyć tak będę, aby Boga cieszyć).
Każde z Przykazań Twoich Panie spełnię,
By Twoją łaskę dla siebie „przyspieszyć”.
Rozmyślam zatem nad Twymi ścieżkami,
Spieszę się chodzić Drogą z wskazaniami,
Bo mi są zawsze Twymi nakazami,
I chcę je spełniać zgodnie z ich treściami.
Nawet gdy wróg mnie otacza w swej mocy,
Wpierw sobie Prawo przypomnę, a potem
Jego ataki. Wstaję o północy
I przemyśliwam, nie żyjąc kłopotem.
(Z tymi obcuję, którzy Tobie służą,
Którzy się uczą – tak jak ja – wytrwania,
Którzy pokoju w tej Ziemi nie burzą,
Bo zachowują Twoje Przykazania).
Ty wyświadczyłeś dobro słudze swemu
I to w myśl Słowa, które pokochałem.
Skłoń teraz Panie serce me ku temu,
Bym wszystko pojął, tak jak tego chciałem.
(Przed poniżeniem chyba pobłądziłem
Ale Ty Panie może mi wybaczysz,
Bo przedtem zgodnie z Twoim Słowem żyłem,
A jesteś Dobry i na całość patrzysz).
Pyszni uwiedli mnie swymi kłamstwami
I może zszedłem z prostej Drogi wiary
Jak ci opaśli, którzy rozkoszami
Żyją, lecz ja chcę uniknąć Twej kary.
Dlatego szybko się w tym połapałem,
Że gdzieś minąłem się z nauką Prawa,
Które mi droższe jest niż złoto całe,
Srebro, majątek… Chcę tkwić w świętych sprawach.
Twoje mnie Ręce Panie utworzyły,
Więc Tobie rozum w służbie ofiaruję.
(Niech wiedzą wszyscy, że wszystkie me siły,
Tobie oddałem, choć winnym się czuję).
Wiem, że Twój wyrok zawsze sprawiedliwy
Wtrącił mnie tylko chwilę w poniżenie,
Że jeszcze będę w Twej służbie szczęśliwy,
Bo Twoja dobroć da też wywyższenie.
I według Twojej świętej Obietnicy
I łaski Twego miłosierdzia Panie,
Żył będę w Cieniu Twej możnej Prawicy,
A złym się hańba jedynie dostanie.
Bo mnie fałszywie Boże oskarżali!
I zrozumieją bojący się Boga,
Żeś mnie podźwignął i życie ocalił,
Bym głosił innym czym jest Twoja Droga.
Tęskniłem bardzo … Zbawienia czekałem,
Nadzieją Słowa Twego wciąż wspierany.
Było mi smutno. Oczy wypłakałem
„Kiedy – pytając, będę wysłuchany?”
Jak pusty bukłak dymem przyniszczony,
Czekałem, kiedy zwrócisz się ku wrogom.
Nie zapomniałem Ustaw (poniżony),
Myśląc: „Jak długo burzyć się tak mogą?”
Bo się przestępcy Prawa rozsierdzili,
Czekając, kiedy znajdę się na dole!
Niesłusznie na mnie tak się zasadzili,
Prawda ich moja w podłe oczy kole!
Przez złość swą omal mnie już nie stracili
Za to, że wiernie przy Twym Prawie stałem.
Głupcy! W Twą łaskę świętą nie wierzyli,
Nie uwzględnili, że Ciebie się bałem.
Słowo Twe Panie nigdy się nie zmienia,
Trwa jak to niebo, które sam stworzyłeś…
Jak ziemia, którą Mocą utwierdziłeś…
A obietnice, trwają w pokolenia.
Wszystko tu żyje w myśl Twego zrządzenia.
Wszystko i wszyscy, znaczą coś w Twym planie.
Ja już bym dawno zginął w utrapieniach
Gdybym do Prawa nie lgnął sercem, Panie…
A ukochałem tak Twe Przykazania,
Że nie zapomnę Boże Twej dobroci!
Twój jestem cały z mocy ślubowania.
Zechciej mnie zatem ożywić, umocnić.
Dokoła siebie tylko wrogów widzę,
Czekają, abym potknął się, zatracił…
A ja w granicach służby swej się wstydzę,
Tego, bym Tobie złem się nie odpłacił.
Ja w Twoim Prawie się rozmiłowałem.
Całymi dniami je analizuję.
Przez to się mędrszym od mych wrogów stałem,
I bardziej pewnym na przyszłość poczuję.
Mędrszym od „mistrzów” jestem dziś w Nauce,
Gdyż pilniej Twoich nakazów słuchałem.
Mędrszym nad „starszych”… O radę się zwrócę,
Wprost do Ksiąg Prawa. Dobrze je poznałem.
Wierzę, że kiedy strzec będę wszystkiego,
O czym Twa Droga w Prawie przypomina,
Ścieżek uniknę życia występnego
I potraktujesz mnie lżej w moich winach.
Jakże są słodkie Twoje Przykazania!
Nad miód są słodsze memu podniebieniu.
Ponad tę rozkosz mądrość ich mnie skłania,
Bym względem kłamstwa stał „na oddaleniu”.
Lampą o zmroku jest mi Słowo Twoje.
Światłem na drodze, kiedy noc nastaje…
Tobie przysiągłem, że Je tak przyswoję,
By żyć w myśl tego, co przez Nie podajesz.
Chociażbym w życiu czuł się zatraconym,
Nad miarę zbitym, nie zapomnę Słowa.
Przeciwnie – Prawem Twoim „oceniony”
Będę Ci składał ofiary „od nowa”.
W niebezpieczeństwie się ciągle znajduję,
Ale o Prawie Twym nie zapominam.
Trwam przy Nim mocno i nie odstępuję,
Choć złym tym „strapień” czasami przyczyniam,
Bo mi rozkoszą są Twoje Wskazania.
Serce radują, jak trwały majątek!
Dlatego duszę do wierności skłaniam,
By wiek tak trwała, jak w wierny początek.
Znam mnóstwo ludzi, którzy wciąż się „chwieją”.
– Ale ich za to tylko nienawidzę –
Dla mnie Ty jesteś Tarczą i Nadzieją,
A w Prawie Twoim swoją przyszłość widzę.
(Niechaj odstąpią ode mnie złośliwi!
Drwiący, że Boskich Przykazań się trzymam..!
Pan mnie popiera, więc jestem szczęśliwy,
Nie doznam wstydu, a ucisk przetrzymam!
I stanę przed mym wrogiem ocalony,
Bo zaufałem mocy Słowa Jego,
A On pogardza nie tym co wzgardzony,
Lecz tym co w kłamstwie żyje względem Niego.
Za nic ma takich, co żyją bez Boga
Ja to rozumiem, więc Go kocham szczerze –
Dręczę się myślą, ogarnia mnie trwoga,
Że mnie opuści, jak tamtych w niewierze).
Twe Prawo Panie, zawsze sprawiedliwe
Spełniam i wierzę, że mnie Nim obronisz
Przed siłą wrogów. A w dni mniej szczęśliwe
Wstawisz się za mną i zuchwalców zgromisz.
Bo ja wyglądam Twego wybawienia
Oczami, które już gasną powoli.
Postąp o Panie, według przyrzeczenia
I wyzwól sługę – w myśl Prawa – z niedoli.
I daj mi Boże takie zrozumienie,
Abym mógł pojąć Twoje poczynania.
(Gdyż raz spokojnie patrzysz na gwałcenie
Twych Praw, a czasem sprowadzasz karania).
Bo to, że Prawo Twoje jest bogactwem,
To wiem. I sercem kocham je najszczerzej.
Ale tak bardzo brzydzę się krętactwem,
Że w Twoją karę czasami, … nie wierzę…
Boże przedziwne są Twoje wyroki
(Wszystkie rozważam, Mądrością wzruszony).
Dzięki Ci Panie, że podjąłeś kroki,
Aby Twój sługa został oświecony.
„Powietrza” szuka ma dusza mdlejąca
Strumienia czystej nauki…Spragniony,
Wołam: „Ach powróć «Mocy Zbawiająca»!”,
Zwłaszcza gdy czuję się sam, opuszczony…
Bądź mi łaskawy Panie i daj Słowo,
Jeszcze raz Słowo Twojej Obietnicy,
Że mnie zachowasz od wrogów mych „zdrowo”,
Bo żyłem Prawdą, nie jak przeciwnicy!
Dlatego twarz mam wciąż rozweseloną,
(To wynik tego, żeś blisko mnie Panie),
Choć w sercu płaczę nad tłuszczą zdiabloną,
Która odrzuca Twoje Przykazanie.
A Tyś jest Panie taki sprawiedliwy!
Taki dokładny, że aż dech zapiera…
Każdy Twój wyrok, choćby nieszczęśliwy,
Prawdę najczystszą z Ustaw Twych zawiera.
Zżera mnie Boże gorliwość służenia
Tobie. Na przekór moim licznym wrogom,
Którzy nie znają czystego wielbienia
I świętej służby nieść Tobie nie mogą.
Choć jestem przez nich nad miarę wzgardzony,
Umiłowałem Twoje Polecenia.
Nie zapominam, treścią ich wzruszony,
Że są na wieczność dane dla Zbawienia.
Prawo na Prawdzie oparte istnieje
Od dawien dawna… Winno być poznane
(Choć się w uciskach człowiek czasem chwieje)
I przez Wybranych z rozkoszą spełniane!
(Będę z radością serca to obwieszczał,
Że szczęście dają pojęte Ustawy.
Na pierwszym miejscu będę je umieszczał,
Jak najważniejsze do spełnienia sprawy.
O brzasku wstanę i zawołam Pana,
To podkreślając, że trwam przy Nim stale.
Nim straż się nocna zmieni, na tę z rana
Oczy podniosę, by dziękować Chwale.
A On z pewnością mej prośby wysłucha,
Zgodnie z swym Prawem, w swej łasce osądzi.
Z pewnością ku mnie nakłoni On ucha,
Nie zaś do tego, co grzeszy lub błądzi).
Bóg jest tym blisko, co Prawo miłują
– Źli się od Niego tylko oddalają –
Bezpiecznie tylko tacy się poczują,
Którzy w Ustawach Jego się kochają.
Panie ja wiem to, jestem przekonany,
Dlatego Ustaw Twych nie zapominam.
Wejrzyj na los mój, dziś sponiewierany
I broń mej sprawy, zgodnie z słowem danym.
Ty rzekłeś: „Bliskie jest Moje zbawienie,
Tym co Ustawy Moje zachowują,
A oddalone dla tych, co wielbienie
I łaskę Moją przez grzech swój marnują”.
Tu, wokół siebie, jakże mam ich wielu!
Tropią mnie, zwłaszcza z powodu wierności
(Patrząc na nędzne ich życie bez celu,
Wstręt mnie ogarnia, dla ich nieprawości).
Ty także patrzysz Boże na istnienie
Ich oraz moje i osądź łaskawie
Wiernym wyrokiem: Czy moje wielbienie,
Czy ich „pobożność” oparto na Prawie?
Wielu „znaczących” wciąż mnie prześladuje,
Lecz się nie boję. Serce moje wspiera
Twa Obietnica i Słowo raduje
Tak, jak zwycięzcę, który łup zabiera.
Bo żyję Prawem i kłamstwem się brzydzę.
I zawsze sławię Cię za zrozumienie
Siedemkroć na dzień. A w Prawie Twym widzę
To, co w Twych sądach owiane jest cieniem.
Obdarz pokojem wszystkich swych czcicieli,
A wtedy w życiu nigdy się nie potkną.
Jak ja – do Prawa sercem będą lgnęli,
Jak mnie – zbawienne siły Twe ich dotkną.
Ja zrozumiałem, że strzec Twych Przykazań
Trzeba z miłości, nie przez to że karzesz.
Dlatego korzyść czerpię z Twoich Wskazań
I postępuję tak, jak Ty mi wskażesz.
Panie, ja wznoszę głos swój przed tron Chwały,
A Ty, o Boże, usłysz me błaganie.
Dobrze rozumiem zestaw Praw Twych cały,
Zgodnie z Twym Słowem zbaw mnie zatem Panie…
…Wtedy Ci Boże hymny będę śpiewał
I sławić będę siłę Twych Pouczeń,
Bo dzięki Radom, tyleś łask mi zlewał
I tylu trwałych uniknąłem smuceń,
Że było jakbyś Ręką mi pomagał…
Jakbyś sam w życiu, swemu słudze radził…
Zbaw mnie, a będę zawsze Ciebie błagał,
Byś Prawem swoim zawsze mnie prowadził.
Chciałbym Cię zawsze wysławiać z rozkoszą
(Choć czasem jestem owcą zagubioną)
Wiem, że Twe Prawa zwycięstwa odnoszą,
Odnajdź mnie Panie i otocz ochroną.

PSALM 120

Los miałem ciężki… Do Jahwe wołałem…
Wszystko, gdy słuchał mnie, szczerze wyznałem…
Prosiłem: Panie, strzeż mnie przed obmówcą,
Co w koło szkodzi przewrotnie.
Jakaż jest korzyść z języka ciętego,
Który każdemu coś dotnie?
Krzywoprzysięzcy rażą jak strzałami,
Sława ich żarzą się długo,
Jak niegasnące drewno janowca
– Za długo byłem ich sługą…
Chciałem pokoju, chciałem się układać,
Lecz z czasem to zrozumiałem,
Że w Meszek żyją! W namiotach Kedaru!
Z barbarzyńcami mieszkałem!
A ja, o Panie, dążę do pokoju.
Trudno mi żyć z przestępcami,
Którzy, gdy tylko do nich chcę przemówić,
Wszystko się kończy sporami.

PSALM 121

Patrzę w stronę Świętych Wzniesień.
Z Góry przyjdzie pomoc moja.
Jahwe – Stwórca życia – przyjdzie…
W Nim jest cała ma Ostoja.
Oczywiście On cię strzeże,
Wzrok kieruje w twoją stronę,
Nigdy nie śpi, czuwa aby
Cały Lud nasz miał ochronę.
Stoi przy mnie jak cień własny,
Podtrzymuje mą prawicę,
Za dnia słońce mnie nie pali,
W nocy świeci mi księżycem.
Od wszelkiego zła strzec będzie
Dobra twojej wiernej duszy.
Twego wyjścia i powrotu
– Tak przez wieki – gdy gdzieś ruszysz.

PSALM 122

Serce zadrżało mi, gdy powiedziano:
„Do Domu Boga pójdziemy.”
Tak jakbym stał już w bramach Jeruzalem,
Gdzie Boga wielbić będziemy.
O Święte Miasto, piękne Jeruzalem!
Budową zwarte, spojone…
Ileż pokoleń szło do ciebie stale,
By być przez Jahwe uczone!
Tu stoją trony władzy Izraela:
Stolica Boga Wielkiego
I tron Dawida, który sądził w Prawie,
Duma Narodu naszego.
Proście o pokój dla Jerozolimy!
Dla murów Miasta Świętego.
Niech Bóg w nim strzeże domów i pałaców
I szczęści mieszkańcom jego…
…Bo są mi braćmi, będąc blisko Boga.
Szalom im powiem wzruszony,
Przez wzgląd na Miasto, Dom i tron królewski
Szalom! mój grodzie wyśniony!

PSALM 123

Wzrok kierujemy do nieba, do Pana…
Tam, gdzie przebywa Jahwe nasz Wybawca
I tak jak oczy sług na ręce pana,
Jak wzrok służącej na dłonie swej pani,
Tak my patrzymy, będąc poniżani,
W niebo, gdzie mieszka wielki nasz Łaskawca.
Zlituj się Panie i spójrz na los Ludu,
Bośmy nad miarę nasyceni wzgardą…
Zmiłuj się, zlituj, chciej dokonać cudu
I wystąp przeciw szyderstwom bezbożnych!
Ukarz tę pychę, co rozsadza możnych!
Ulecz mą duszę swoją Ręką twardą.

PSALM 124

Gdyby nasz Stwórca nie był z nami,
Gdyby po naszej nie stał stronie…
(Niechaj to przyzna dziś Izrael),
Gdyśmy spierali się z wrogami –
Nikt by nie stanął nam w obronie…
Nie byłoby nas już w tym gronie.
Żywcem by zjedli nas szaleńcy,
W gniewie zajadli, napaleni,
Jak woda by nas zatopili…
Służylibyśmy im jak jeńcy,
Potokiem złości ich rażeni
Byśmy już byli w Kraju Cieni…
Ale się Pan nad nami ujął,
Nie dał ich zębom szarpać świętych,
W klatce nas łowczej nie zostawił.
Wrogowie świetnie to dziś czują,
Sznur sieci cudem był pocięty,
A ptaszek w klatce niedotknięty…
Dziś pojmujemy lepiej sami,
Że On chce stanąć nam w obronie
Przez Imię swoje, ku swej chwale.
– Gdyby nasz Jahwe nie był z nami,
Gdyby po naszej nie stał stronie
Nie byłoby nas już w tym gronie…

PSALM 125

Ci, którzy Panu zaufali,
Jak Syjon są nieporuszeni.
Bożą opieką otoczeni
Na wieki przy Nim będą trwali.
Nigdy już berło bezbożnego
Nad losem prawych nie zaciąży.
Jeżeli tylko Lud podąży
Za pewnym Głosem Boga swego.
Wszechmocny Boże! Darz opieką
Tych, którzy serca prawe mają!
Niech Twego szczęścia zażywają,
A złych nam odsuń dość daleko.

PSALM 126

Gdy Bóg Syjonu los odmienił,
Zdawało nam się, że śniliśmy…
Radością szczęścia uniesieni,
Wokoło to ogłaszaliśmy.
A wśród narodów wieść się niosła:
„Wielki im Jahwe cud ten sprawił!”
Z dnia na dzień sława nasza rosła
I Boga, który nas wybawił.
Odmień do końca Boże Święty,
Jak w Suchym Kraju, los wygnańców,
By doświadczeniem Lud dotknięty,
Zobaczył jeszcze porę żeńców.
Wyszliśmy z swojej Ziemi płacząc,
Jak siewcy ziarna, łzami rosząc
Swój los… Niech obcy to zobaczą,
Że powracamy, snopy znosząc.

PSALM 127

Jeśli Pan domu nie zbuduje,
Próżno się trudzą budujący…
Jeśli Pan miasta nie obroni,
Nic nie da czujność czuwających…
Wstaje ktoś przed świtem daremnie,
Próżno do nocy coś planuje…
W trudzie swej pracy nie zje więcej,
Niż ten, którego Pan miłuje…
Darzy Pan tak miłowanego
Darem za młodu synów mężnych,
Sprawi On z niego wojownika,
Co w bramach każdy bój zwycięży.
Radość ma mąż, który synami
Z Boskiej nagrody dom napełnił.
Będzie się szczycił przed wrogami,
Każdy jak strzała cel swój spełni.

PSALM 128

Błogosławiony, kto się boi Boga,
Kto trwa na jego ukazanych drogach.
Z pracy rąk swoich pożytek mieć będzie,
Osiągnie szczęście dobrobyt też wszędzie.
Małżonką swoją, płodną jak winnica,
Nie tylko w domu będzie się zachwycał.
Dzieci jak młode gałązki dorodne,
Siądą przy stole posłuszne i zgodne.
Na starość wnuków uczył będzie Drogi
I zejdzie z Ziemi ze spokojem błogim.
Oto jak będzie żył błogosławiony,
Bogu posłuszny, przez Niego chroniony…

PSALM 129

Bardzo gnębili nas w naszej młodości
– Niechaj to przyzna mi Izrael cały –
Bardzo gnębili nas w naszej młodości,
Lecz nie przemogli. Chronił nas Bóg Chwały.
Grzbiet nam zorali, jak oracze ziemię,
Bruzdami plecy nasze są znaczone.
Bóg jednak widział to bezbożne plemię
I przeciął sznury na nas nałożone.
Dziś znowu walczy z nami wróg Syjonu.
Spraw Panie, niechaj ze wstydem odejdzie,
Niech będzie jakby ta trawa na domu,
Co schnie od słońca, ledwie tylko wzejdzie!
Niech mają wartość ledwie garstki małej,
Snopem niech będą lub naręczem trawy.
By nikt nie życzył im świetności trwałej,
Nie rzekł „Hosanna”, a znał ich złe sprawy.

PSALM 130

Do Ciebie wołam w sercu swym przejęty,
Wstrząśnięty stanem, w jakim żyje człowiek:
Usłysz mnie Panie! Ulecz Boże Święty!
Bo któż mi inny na prośby odpowie?
Jeżeli będziesz zważał na przewiny,
To któż przed Tobą, Boże, się ostoi?
Szczęście, że nie chcesz szukać w nas przyczyny.
Przebaczasz temu co Ciebie się boi.
A dusza moja ufa Tobie Panie…
Na Słowo Twoje czeka z utęsknieniem.
Jak straż wygląda, czy świt wnet nastanie,
Lub straż kapłańska, przed swym dziękczynieniem.
Niech razem ze mną i Izrael czeka
Na Jego dobroć, łaskę odkupienia,
Bo w Nim nadzieja, (nie w mocy człowieka!),
Że nas wybawi, zmaże przewinienia…

PSALM 131

O Jahwe, w sercu jestem mały…
I z oczu pycha mi nie bije…
Nie gonię za tym, co jest wielkie,
Pokornie sobie tutaj żyję…
Wprowadzam ład i spokój w życiu,
Pan mnie rozpieszcza swoją troską
Jak matka dziecko… Izraelu!
I obyś ty miał pieczę Boską.

PSALM 132

Wspomnij o Jahwe trudy Dawidowe
On Cię w przysiędze ufnością obdarzył,
Wiążąc się ślubem przed Tobą Mocarzu,
Że nim w pałacu schroni swoją głowę,
Nim sprawi sobie wygodne posłanie,
Dając swym oczom spragniony spoczynek,
Musi tak zadbać o najświętszą Skrzynię,
Byś Ty Wspaniały, miał wpierw swe Mieszkanie.
Więc kiedy świętą Arkę znaleźliśmy
Na Polach Jaar w pobliżu Efrata,
Cały Lud znowu przy Tobie się zbratał
Po tym, jak Ci się tam pokłoniliśmy.
Lud krzyczał: „Wyrusz Boże Wielkiej Chwały
W Arce do swego Miejsca Odpocznienia!!!
Niechaj kapłani odnowią odzienia!
Bo dni radości dla wszystkich nastały!”.
Przez wzgląd na słowo dane Dawidowi,
Chroń dziś wybrańca, w myśl swej Obietnicy,
Gdyż powiedziałeś: „Z królewskiej stolicy,
Będzie na wieki przewodzić Ludowi,
Jego potomstwo”… Zechciej więc synowi
Pobłogosławić…, gdyż chce strzec Twych sądów
W Przymierzu z Tobą… Wpływy jego rządów
Przysporzą chluby znacznej Syjonowi.
Rzekłeś tak o nim: „ Miejscem Odpocznienia
Będzie Mi Góra. Ta się spodobała…
Tutaj na wieki zamieszka Ma Chwała,
Gdyż Lud znękany mam do wykarmienia.
Kapłanom moim będę błogosławił,
A wierni przy nich dostąpią radości,
By nakarmieni chlebem do sytości,
Poznali prawdę o tym, kto ich zbawił”.
Wspomnij przysięgę daną Dawidowi,
W myśl której z rogu mocy niewielkiego
Pochodnia wzejdzie Pomazańca Twego.
On, kiedy przyjdzie, da szczęście Ludowi.
– Tak przyrzekałeś Wybrańcowi swemu…
Że wrogów w mocy zhańbi i pokona,
A jego władzy świetlista korona
Światu zabłyśnie. Świat podda się z Jemu.

PSALM 133

Jakże jest miło popatrzeć na braci
Zgodnie żyjących i ceniących przyjaźń!
Bo to co trwale może ubogacić,
To więź przyjaźni, która nie przemija.
Jest to jak wonny olej Aarona,
Pachnący wszędzie, gdzie kapłan przebywa.
Głowa i broda, szata nasycona,
Nie mogą tego zapachu ukrywać.
Jak życiodajna rosa z góry Hermon,
Zrasza po Syjon ziemie wypalone,
Tak wnosi Jahwe do każdego domu,
Błogosławieństwo zgodą utrwalone.

PSALM 134

…Już się żegnamy z Panem, królem Miasta…
Już tylko w Domu kapłaństwo zostanie…
Hej !, błogosławcie Domowi Bożemu!
Niech będzie godnie Miasto pożegnane!
Błogosławieństwa dla Boskiej Świątyni!
I tym, co w Grodzie dla służby zostaną!
I niech z Syjonu Jahwe, Stwórca Świata,
Pobłogosławi też czeladź oddaną.

PSALM 135

Chwalcie w Świątyni święte Imię Boga,
Wy, którzy świętą tam służbę pełnicie.
Kiedy po świętych dziedzińcach chodzicie,
Wciąż pamiętajcie o Bogu w swych drogach.
Wciąż wysławiajcie Imię jego Wielkie,
Bo jest tak dobry, tak pełen miłości,
Że nas, Izrael, na prawach własności,
Nabył i dał nam obfitości wszelkie.
Mnie tam nie trzeba o tym przekonywać,
Że nie ma bogów, oprócz Pana mego
(Choć nie poznałem na ziemi wszystkiego)
Będę Imienia Jego zawsze wzywać.
Cokolwiek zechce zdziałać, to uczyni
W niebie, na ziemi i w morskich głębinach.
Wicher i piorun groźny w Jego czynach!
I deszcz sprowadza na piaski pustyni…
On to poraził Egipcjan potężnych
Ich pierworodnych z wszelkiego stworzenia,
A faraona w cudach do milczenia
Zmusił i wszystkich z jego dworu „mężnych”.
On to wystąpił w obronie Narodu
Pobił Sichona i króla Baszanu
A potem wszystkich władców Kanaanu,
Usunął z Ziemi dla własnych powodów,
Dając ich ziemie w dziedzictwo Ludowi,
By przez Izrael rozsławić swe Imię…
Dbał, by ta wielkość ukazana w czynie,
Dobrze służyła w życiu człowiekowi.
By w pokolenia pamięć utrwaliła,
To że tak działa, jak sam to rozważył.
A Izraela swą łaską obdarzył,
Bo od początków w nim wiara się tliła.
A bożki pogan? To dzieło człowieka!
Choć mają usta, oczy oraz uszy,
Martwe są w czynach! Nic ich nie poruszy.
Los taki sam je jak ich twórców czeka…
Więc zapamiętaj Domu Izraela,
Domu Lewiego, Domu Aarona!
Cała ludności przez Niego chroniona,
Pobłogosławcie swego Zbawiciela!
Syjon szczególnie, gród umiłowany,
Winien uwielbić Jahwe Wszechmocnego…
Bo tam znajduje się Mieszkanie Jego,
Stąd z Jeruzalem jest Lud kierowany!

PSALM 136

Wielbijcie Jahwe, Boga dobrego,
Bo Jego łaska na wieki trwa.
Jest Bogiem bogów, Stwórcą wszystkiego,
A Jego łaska na wieki trwa.
Uczcijcie Pana panów, Wielkiego,
Bo Jego łaska na wieki trwa…
On Imię swoje wsławił cudami,
Bo Jego łaska na wieki trwa.
Niebo mądrością rozpiął nad nami,
Bo Jego łaska na wieki trwa.
Ziemię utwierdził między wodami,
Bo Jego łaska na wieki trwa…
I wielkie światła stworzył świecące,
Bo Jego łaska na wieki trwa.
Słońce, co za dnia budzi się skrzące,
Bo jego łaska na wieki trwa.
Księżyc i gwiazdy nocą rządzące,
Bo Jego łaska na wieki trwa…
Pobił w Egipcie ich pierworodnych,
Bo Jego łaska na wieki trwa.
Ramieniem Mocy swej niezawodnym
Bo Jego łaska na wieki trwa.
Lud Izraela był tego godny!
Bo Jego łaska na wieki trwa!
Wiódł go Prawicą swą w stronę Morza,
Bo Jego łaska na wieki trwa.
I je rozdzielił, aż do podłoża,
Bo Jego łaska na wieki trwa.
A Lud szedł środkiem suchego morza,
Bo Jego łaska na wieki trwa…
Faraon z wojskiem zginął w głębinach,
Bo jego łaska na wieki trwa.
A On prowadził Lud przez pustynię,
Bo Jego łaska na wieki trwa.
By go osadzić w Żyznej Krainie.
Bo Jego łaska na wieki trwa…
Byli świadkami Jego obrony,
Bo Jego łaska na wieki trwa.
Widzieli królów Mocą rażonych,
Bo Jego łaska na wieki trwa.
Potężnych władców w hańbie straconych:
(Bo Jego łaska na wieki trwa)
Sichona, króla amoryckiego,
(Bo Jego łaska na wieki trwa)
I Oga, władcę kananejskiego,
Bo Jego łaska na wieki trwa.
Ziemie ich zdobył dla Sługi swego,
(Bo Jego łaska na wieki trwa)…
Dla Izraela, by w pokolenia,
Bo Jego łaska na wieki trwa.
Lud miał odpłatę za poniżenia,
Bo Jego łaska na wieki trwa.
Znalazł i dał im Kraj Odpocznienia,
Bo Jego łaska na wieki trwa…
Tutaj nas syci swymi dobrami,
Bo Jego łaska na wieki trwa
Obdarza hojnie swymi łaskami,
Bo Jego łaska na wieki trwa.
Wielbijmy Boga Niebios pieśniami!
Bo Jego łaska na wieki trwa!

PSALM 137

Nad rzekami Babilonu
Siadaliśmy… Płakaliśmy…
Wspominając los Syjonu.
Nasze lutnie wieszaliśmy
Na płaczących wierzbach w kraju,
W ziemi, której nie znaliśmy.
…Kiedyś śpiewać nam kazali,
Pieśni tkliwe z naszej Ziemi,
Ci, co tam nas uciskali…
„Zaśpiewajcie – powiadali –
Którąś z pieśni o Syjonie,
Może wasz Bóg się użali?”
Ale jak tu śpiewać, nucić
Pieśń o Jahwe w obcej ziemi,
Gdzie niewola ducha smuci?
Jeruzalem, Jeruzalem,
Nie zapomnę twych uroków!
Duchem mieszkam w tobie stale,
Niech mi wcześniej ręka uschnie,
Gdybym ciebie miał zapomnieć,
Albo język w ustach spuchnie!
Zapamiętaj, Boże Święty
Edomitów, jak krzyczeli:
„Zburzcie nawet fundamenty!”
O Świątyni tak mówili,
Domu Twoim, gdy wrogowie
Go ze skarbów pustoszyli…
Ach, ty córo Babilonu,
Niszczycielko nasza krwawa,
Też podzielisz los Syjonu!!!
O, szczęśliwy ten co śmiały,
Schwyci dzieci twe pieszczone
I roztrzaska je o skały!

PSALM 138

Z całego serca będę Ci śpiewał
Przed aniołami, o Jahwe Święty!
W Twoim Przybytku Ci się pokłonię
Siłą Twej łaski w duszy przejęty.
Tyś wspomniał dla mnie swą Obietnicę
I imię moje przez nią wsławiłeś.
Próśb wysłuchałeś, gdy Cię wolałem
I Mocą Ducha mnie posiliłeś.
Sławić Cię będą Panie królowie,
Kiedy posłyszą o Obietnicy
Opiewać będą Chwałę i Drogę
Cuda i czyny Twojej Prawicy.
Mieszkasz wysoko, a jednak widzisz
Pychę butnego i los skromnego.
Dzięki Ci za to, że mnie w ucisku
Uznałeś sądem za pokornego.
Dzięki Ci za to, że Rękę wzniosłą
Chciałeś wyciągnąć przeciwko wrogom,
A mnie nie tknąłeś, lecz wybawiłeś
Tak, że mi nic już zrobić nie mogą.
Dla mnie zrobiłeś to Panie Wielki…
Mnie tak chroniła Twoja Prawica…
Udziel odwiecznej łaski mi w życiu,
Niech się dopełni Twa Obietnica.

PSALM 139

Znasz mnie o Panie tak już znakomicie,
Że wiesz jak siedzę, kiedy ze snu wstaję,
Co myślę, chociaż myśl powstaje skrycie,
Znasz wszystkie drogi moje i zwyczaje.
Zanim mój język jakiś dźwięk wypowie,
Ty znasz sens słowa, jakbyś sam je złożył.
(To się nie mieści w mojej słabej głowie,
Jak wielką wiedzę mieści rozum Boży).
Jakbyś mnie z wszystkich stron otaczał Panie,
Jakbym w Twej dłoni był dziwnie zamknięty…
Duch Twój jest ze mną, gdzie stopa ma stanie.
Z każdego miejsca patrzysz, Zbawco Święty.
Ty mieszkasz w niebie, a znasz otchłań grobu.
Gdybym chciał wstąpić do miejsca ciemnego
Grzech ukrywając, nie widzę sposobu,
Żeby gdzieś uciec sprzed Oblicza Twego.
Gdybym podobny porannej jutrzence
Żył ledwie znany, daleko, za morzem,
Byś mnie ochronił może jeszcze więcej,
Bo tam w oddali więcej jest zagrożeń.
Bardziej bym odczuł Siłę Twej Prawicy,
W ciemnościach nocy wszystko skrywającej.
Nie ma dla Ciebie żadnej tajemnicy!
W mrokach życiowych byłbyś dla mnie słońcem!
Przedziwnie jestem o Boże stworzony,
Cudownie w łonie matki mnie utkałeś.
Jestem dogłębnie w duszy poruszony
I wdzięczny za to, że tyle mi dałeś.
Mój rozwój w łonie nie był Ci tajemny,
Każda Ci kostka była dobrze znana,
A nawet żywot ten późny, przyziemny,
Był określony w Twoich świętych planach.
Wszystko jak w Księdze było zapisane.
I dni zliczone, zanim zaistniały.
Jakże Twe myśli Panie są nieznane…
Jak trudno pojąć Twój zamysł wspaniały!
Gdybym chciał zliczać twe cuda stworzenia,
Nie jestem w stanie, choć czasem to czynię
Przed snem i rankiem… Są nie do zliczenia!
I żadna z myśli twórczych Twych nie ginie.
Tak mi mój Boże coś tu nie pasuje,
Że ktoś bezbożny, żądny krwi przelania,
Przeciwko Stwórcy swemu się buntuje,
A Ty nie zmuszasz go do zaprzestania.
Obyś choć wzgardził prośbą moich wrogów,
Gdyż ja się brzydzę tymi co Twą Siłą
Gardzą, powstając przeciw Memu Bogu!
I chcę, by życie się dla nich skończyło!
Jeśli źle myślę życząc tak mym wrogom
– Wciąż zapewniając, że będę Cię chwalił –
To mnie wypróbuj! …I tak prowadź Drogą,
Bym się od Ciebie Panie nie oddalił…

PSALM 140

Wybaw mnie Boże od człowieka złego,
Co w sercu knuje tylko złe zamiary.
Ustrzeż przed siłą wpływu szkodliwego,
Od gwałtownika, który wszczyna swary.
Swoim językiem jak wąż żądłem szkodzi,
Jak żmija jadem, ustami zabija.
Taki mnie jakoś raz po raz podchodzi
I sieć przede mną zdradziecko rozwija.
Chce bym się zachwiał i upadł „złowiony”,
Gdy idę drogą, pułapkę zastawia.
W pysze nie widzi, że jestem chroniony,
Bo ufam Bogu, który wiernych zbawia.
Wysłuchaj Panie mojego błagania,
Ty, który chronisz moją głowę w bitwach,
Nie stój przy wrogu, niech „mocny” się słania,
I pędzi w przepaść w obmówczych gonitwach.
Niech jak w Sodomie węgle rozżarzone,
Spadną na głowy takich buntowników!
Niech ich zamiary będą nietrafione,
By Kraj uniknął wpływu przeciwników.
Wiem, że Ci drogim Panie jest ubogi
I oddasz dobrem za zło poniżonym.
Każdy, kto Imię Twe czci, jest Ci drogi.
Stając przed Tobą, będzie nagrodzony.

PSALM 141

Udziel mi Panie pomocy!
Wzywam Cię, wołam do Ciebie!
Niechaj modlitwa ma tkliwa
Dotrze do Ciebie tam – w niebie
Niechaj Ci będzie ofiarą
I wonnym dymem kadzidła…
Błagalnie ręce swe wznoszę,
Bo bytność wśród złych mi zbrzydła.
Strzeż moich ust, bym nie zgrzeszył
Słowami nierozważnymi
I serce chroń, by nie lgnęło
Do uciech razem z podłymi.
Gdy Boże, prawy mnie karci,
To niech mnie nawet pobije
Lecz niech nie leje olejku
Zły, na mą głowę i szyję!
Są mi nieprawi, dlatego
Modlę się w słowach tak mocnych,
Nim twardszy spotka ich wyrok,
Kiedy ich skarci Wszechmocny.
Jak kamień młyński rzucony
Na ziemie, glebę rozdziera,
Tak Szeol zimny na kości
Ich się szeroko otwiera.
Zwracam się Panie do Ciebie
I szukam w Tobie schronienia.
Nie zatrać Boże Wszechmocny
Z grzesznymi mego istnienia.
Ustrzeż przed sidłem zdradzieckim,
Pokusą „życia lepszego”.
Z bezbożnym co dół wykopał
Obejdź się w myśl słowa mego.

PSALM 142

Swą modlitwę ślę do Boga,
Głośno wołam, głośno błagam.
W skardze swojej o ucisku
Swemu Bogu opowiadam…
Wewnątrz czuję się omdlały,
Duch mój ledwie się kołacze,
Sieci na swych ścieżkach widzę,
Ale Drogą wiernie kroczę.
Nikt – choć proszę – nie chce pomóc
Ani z prawa ani z lewa.
Z żadnej strony zatroszczenia
Nie mam podstaw się spodziewać.
Przeto Boże Ciebie wzywam,
Ciebie wołam w swym ucisku,
Boś mi zawsze był Ucieczką
I stał przy mnie w życiu blisko.
Nakłoń ucha, chciej wysłuchać
Moich błagań, moich żali.
Wystąp przeciw prześladowcom
Mocnym, chcącym mnie powalić.
Dusza moja jest w więzieniu,
Chciej ją Panie oswobodzić.
Wtedy wznioślej Ciebie uczczę,
Pewniej Drogą będę chodzić.

PSALM 143

Do Ciebie Panie kieruję modły
I proszę, chciej mnie wysłuchać…
Twe Przykazania mnie nie zawiodły
I wciąż chcę wiedzy w nich szukać.
Ale mnie Boże przed Sąd nie wzywaj
(Wszak nikt z nas nie jest za czysty),
Bo się już na mnie mój wróg wyżywa,
Chcąc mnie wyprawić w grób mglisty.
Gdy duch omdlewa, serce się trwoży,
Wspominam czyny Wiecznego.
Całe cudowne dzieło Rąk Bożych,
I chwile z życia przeszłego.
Rozważam, wznosząc ręce do nieba,
Pomocy czekam twej Panie.
Dusza, podobnie jak wyschła gleba,
Czeka na Twoje działanie.
Nie kryj przede mną swego Oblicza,
Pospiesz mi Boże z pomocą.
Duch w dzień mi jeszcze sił swych użycza,
Ale wygasa przed nocą.
Spraw, abym rano, po ciężkich żalach
Doznał dotknięcia Twą Siłą,
Gdyż bez nadziei w duszy się spalam,
Choć dużo werwy w niej było.
Ukaż mi drogę, wskaż wyjście proszę,
Gdyż ja ze swymi rękami
Duszę Ci wierną, oddaną wznoszę.
Schroń ją przed mymi wrogami.
Naucz mnie lepiej spełniać Twą wolę,
Obdarz swą Mocą i prowadź.
Spraw, bym miał równą drogę przez pole
I jak uprawiać je doradź.
Jesteś mym Bogiem, wielbię Twe Imię,
Spraw, by mój ucisk się skończył…
I spraw, że wszelki wróg z ziemi zginie
Za to, że sługi Twe dręczył.

PSALM 144

Błogosławiony Boże, Skało moja!
Ty, co me ręce do boju zaprawiasz…
W Tobie jest mojej pewności ostoja,
Ty mnie z ucisków swą Mocą wybawiasz.
Jesteś mi Tarczą godną zaufania,
A Ludem rządzę z Twojego nadania.
Kimże jest człowiek, że go Boże chronisz?
Kim syn człowieczy, że tak dbasz o niego?
Czyż nie jest tchnieniem wiatru, co wciąż goni,
Cieniem z pamięci, dnia już zanikłego?
Ty jednak chylisz ku niemu Oblicze
I dbasz o niego, według jego życzeń…
Prośbę odważam się Tobie przedstawić:
(Nachyl swych niebios, przybliż swą Obecność),
„Zechciej jak kiedyś sługę swego zbawić,
(Czyż wróg mój będzie mnie szarpał przez wieczność?)
Wyciąg swą Rękę ze swego Mieszkania
I połóż tamę fali zatapiania.”
Raz jeszcze Panie, jak kiedyś przed Ludem,
Spraw aby góry z Mocy zadymiły
I piorun raził moich wrogów cudem
Przestrasz tych obcych, co chcą użyć siły
Przeciwko temu, co był dla nich królem,
A dziś przeszyli jego serce bólem!
Wtedy Ci Panie, pieśń zaśpiewam nową,
Dziesięciostrunna harfa zawtóruje!
(Gdyż Boże pragnę wielbić Cię wzorowo
Za to, że w bojach, Twą Rękę już czuję.)
Tylko mnie ocal od fałszywych braci
Z mieczem stojących, chcących mnie zatracić.
Niech w naszym Kraju spokój zaistnieje
By nasze dzieci, szczepki naszych rodów
Czas miały wzrosnąć, poznać nasze dzieje
I cieszyć oko swym pięknem za młodu.
Chłopcy dorodni, a każdy z nich dumny,
Cudne dziewczęta – rzeźbione kolumny.
I spichrze nasze aby pełne były
Zboża i płodów ziemi nam rodzącej…
I stada, by nam też się pomnożyły,
Na łąkach w setki, a nawet w tysiące…
A bydło juczne, pracą obłożone,
Świadczy tłustością, że jest wykarmione.
Oby nie było wyłomu ni przejścia
Dla obcych w murach miasta bezpiecznego.
I skarg mieszkańców, żadnego nieszczęścia
Dla tu żyjących, dla ludu wiernego.
Naród szczęśliwy, który tak mieć będzie,
I ten, co ufa Bogu Jahwe wszędzie.

PSALM 145

Alleluja mój Królu, Boże mój Jedyny!
Pragnę wielbić Twe Imię w wieki nieskończone.
Błogosławić codziennie dla jednej przyczyny:
Jesteś Wielki i godny czci Ci zanoszonej.
Cześć Ci Panie Wszechmocny całe pokolenia
Okazują, gdy czują wszechmocy działanie.
Dzieła Twoje to mówią przez wieki istnienia,
Zadziwiając ogromem, czczą wielkość Twą Panie.
Era erze oznajmia Twą potęgę Chwały,
Wysławiając wspaniałość Twego majestatu.
Fakt ten i mnie zdumiewa, wieszcząc żeś Wspaniały
I pobudza do tego, bym to głosił światu.
Grozę budzą Twe czyny, lecz i wielkość sławią,
A ze wszystkich przebija dar wielkiej miłości…
Chciałbym wszystko to poznać, wiedzieć co zostawią
Ludziom w darze wyroki Twej sprawiedliwości.
I zrozumieć to Boże… Jak to jest możliwe,
Że jesteś Sprawiedliwy, Dokładny, Rozważny,
Jednak przy tym Łagodny? Traktujesz życzliwie
Wszystkich ludzi, pomimo ich grzechów poważnych.
Kiedy karzesz, to wielkie miłosierdzie Twoje
Nie pozwala dotykać zbyt mocno wyrokiem,
Lecz nie widać w Twych sądach błędów i rozdwojeń,
Gniew i łaska ważone są Panie Twym Okiem.
Jesteś łagodny, mówią o tym Twoje sprawy
Wierni też, których tknęła Twoja sprawiedliwość.
Mówią o tym dla chwały Panie Twej i sławy,
Błogosławiąc Twą wzniosłość, dobroć i życzliwość.
Niech poznają to wszyscy… Niech wzruszy jestestwa
Twoja wszechmoc i wielkość, sława i działanie!
Oby także poznali moc Twego Królestwa
I służyli Twej Chwale, Wszechpotężny Panie!
Wieczne Twe panowanie, trwa przez pokolenia
(Wierny Tobie docenia wartość Słowa Twego).
Radość czuje, gdy wnika w cud Twego Stworzenia
I dziękuje, że wzmacniasz przez to ducha jego.
Serca wszystkich ku Tobie Boże się kierują,
Bo ty dajesz im pokarm w czasie odpowiednim.
Twoja Ręka ich syci, Twą opiekę czują,
Więc miłują Twą Drogę, czcząc życiem powszednim.
Uzna każdy Twą wielkość, łaską Twą się cieszą,
Szczerze zatem wzywają Twojego Imienia.
Wielbiąc, boją się Ciebie, bo czasami grzeszą
I wołają o pomoc w czasie zagrożenia,
Zawsze wszystkich ich strzeżesz, gdyż Ciebie miłują,
Nie pozwalasz, by grzesznik złem swym im zagrażał.
Żyją zatem dla Ciebie i jak ja to czują,
Że żyjemy, byś Panie swą sławę pomnażał…

PSALM 146

Wielbij duszo moja Pana,
Póki życia ci wystarczy…
Śpiewaj Bogu, póki żyjesz,
Skoro Pan ci sił dostarczył.
Śpiewaj o tym, że w człowieku
Nawet ważnym, najznaczniejszym,
Nie da się ufności złożyć,
Choćby był tu najmocniejszym!
Gdyż jak wszyscy odda ducha,
Do wspólnego grobu zstąpi,
A gdy w końcu żyć przestanie,
Każdy w jego wielkość zwątpi.
Szczęścia dozna ten, co ufa
Bogu Jahwe Wszechmocnemu.
Temu, który wszechświat stworzył…
Wierzyć trzeba tylko Jemu.
On ochrania uciśnionych,
Karmi chlebem zgłodniałego,
Wolnych czyni z uwięzionych,
Dba o los niewidomego.
Kocha szczerych sprawiedliwych,
Podupadłych Duchem wspiera,
Przybysz czuje się szczęśliwy,
Sierot nie da poniewierać.
Wspiera wszystkich pokrzywdzonych,
Królem będzie na Syjonie,
Wrogom plany pokrzyżuje…
Alleluja! Święty Panie!

PSALM 147

Dobrze jest śpiewać Bogu naszemu,
Dobrze jest zagrać pochwalną pieśń…
On wzniósł już mury Jeruzalemu,
Lud rozproszony w bramy chce wwieźć.
On to uleczył już załamanych,
Zawiązał miejsca ich krwawych ran,
Lud jest jak gwiazdy pooznaczany,
Już po imieniu woła nas Pan!
Bóg nasz Potężny, zasobny w siły
Głębię mądrości nadludzkiej ma.
Przez nią pokornych wyrwie z mogiły
A wrogów naszych w czeluść jej pcha.
Śpiewajcie pieśni Bogu dziękczynne,
Zagrajcie Jahwe na strunach harf!
Jego niebiosa, ziemi przychylne,
Ożywcze deszcze dają dla traw.
Sprawia, że w górach przestrzeń skalistą
Porasta wiele potrzebnych ziół.
I strawę bydłu stworzył soczystą…
I młodym krukom zastawia stół…
On się nie kocha w sile rumaka,
Ani w tężyźnie „bojowych nóg”.
Jego zachwyca osoba taka,
Co szuka Jego wskazanych dróg .
O Jeruzalem, uwielbij Pana!
Syjonie Boga swojego czcij!
Gdyż obietnica Twym synom dana
Jest Bramą, mocną na wszystkie dni.
Zapewnia pokój twoim granicom,
A gdy ci swoje przesłanie śle
Lud się nim syci jakby pszenicą,
Zawsze z pomocą nam szybko mknie.
Śniegiem, jak wełną przeczystą, białą,
Pokrywa czasem zmrożony świat.
Lodem i szronem, gradu nawałą,
Czasem pokara, potem da wiatr.
A potem ziemia plon swój wydaje
(…Korzysta z tego i ziemski zwierz).
Tak mocą Boga wszystko powstaje…
Bój się więc Pana i Jemu wierz.
Alleluja.

PSALM 148

Chwalcie Wzniosłego Króla Niebiańskiego.
Chwalcie Go wszyscy w niebie mieszkający!
Niech słyszy pieśni chóru anielskiego
I uwielbienie od wojsk Mu służących.
Niech hołd Mu odda księżyc oraz słońce
I wszystkie gwiazdy w nieboskłonie tkwiące.
Niebios niebiosa i dolne przestrzenie,
W których się wody nadziemskie gromadzą.
Niechaj Go sławią za swoje stworzenie…
Niechaj Mu „głosem” swym sławy przydadzą.
On wszystkim tworom od czasu stworzenia,
Ustalił prawa na czas ich istnienia.
Ty ziemio pospiesz z hołdem należytym,
Morskie otchłanie i smoki przepaści…
Ogniu i gradzie, śniegu w chmurach skryty
I huraganie, co Sąd Boży wieścisz,
Góry, pagórki, zielenią porosłe,
Drzewa rodzące i cedry wyniosłe…
Niechaj uwielbią dzikie Go zwierzęta!
Bydło domowe i ptactwo nad ziemią!
Wszystkie narody! A ziemscy książęta
Z sędziami ziemi, pierwsi to uczynią!
Chwalcie Wzniosłego młodzieńcy i panny!
Starzy i młodzi… śpiewem nieustannym!
Niech wszyscy Imię Jego wychwalają!
Bo tylko On jest godzien wszelkiej chwały…
Z Jego opieki wszyscy korzystają,
Zwłaszcza Izrael – Lud Wybrany, cały
Dumny, że Boga ma blisko takiego,
Który na każdym kroku dba o niego.
Alleluja.

PSALM 149

Alleluja! Śpiewajcie Jahwe Wspaniałemu,
Swoją nową pieśń chwały! Całe Zgromadzenie,
Święci Jego, Izrael, synowie Syjonu!
Wznieście głosy wielbiące Królowi swojemu,
A dźwięk bębna i cytry przy pieśniach wielbienia,
Niech się niesie od ziemi, w niebiańskie sklepienie.
Wyśpiewajcie tę prawdę, że On z własnej woli
Upodobał Lud sobie i dał mu zwycięstwo.
Niech wyśpiewa to każdy, choćby w swym pokoju.
I się cieszy, że Pan nasz i tak nie pozwolił
By istnienie Narodu skończyło się klęską.
I że znowu wyszliśmy z kłopotów zwycięsko.
W ręku naszym miecz ostry… Odstraszać możemy
Tych, co chcą nam przeszkadzać w pracy zamierzonej.
I się boją narody, myśląc, że pomścimy
Naszą klęskę, gdy w siłę przed nimi wzrośniemy.
Że ich władze zostaną przez nas uwięzione…
Niech tak myślą… Proroctwa zostaną spełnione.
Alleluja.

PSALM 150

Chwalcie Boga tu, w Jego Świątyni,
Za stworzenie nieba cudownego
I za wszystko, co dla nas wciąż czyni.
Za opiekę Rządu Królewskiego.
Wysławiajcie Go pieśnią i graniem,
Trąbką, harfą, cytrą, tamburynem…
Niech rozbrzmiewa muzyka i taniec!
Z dźwiękiem fletów niech chwała popłynie!
Głos cymbałów donośnie grających.
W dal, w nieboskłon, ku Jahwe Wielkiemu!
Każda dusza z krainy żyjących.
Alleluja! – niech mówi Świętemu!

Tłum. Księga Psalmów w przekładzie na wiersz rymowany, Henryk Adamczyk 2006 r. Text za mybible.zone